Nadia Szagdaj

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Wrocław, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Kroniki Klary Schulz. Grande Finale"

    "Kroniki Klary Schulz. Sprawa Pechowca"

    "Kroniki Klary Schulz. Zniknięcie Sary"

    "LOVE"

    "Nowe Śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela"

    "Przepowiednia"

Biografia:

Nadia Szagdaj jest z wykształcenia muzykiem. W wieku lat siedmiu rozpoczęła naukę gry na wiolonczeli, a dziesięciu - na fortepianie. Po ukończeniu nauki gry na obu instrumentach zajęła się zawodowo śpiewem operowym. Ukończyła wydział wokalny Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego. Jest członkiem stowarzyszenia Wratislaviae Amici.

Pierwsza powieść Nadii Szagdaj ("Przepowiednia") ukazała się w roku 2009, nakładem wydawnictwa E-Media.

Pierwszą część serii "Kroniki Klary Schulz" opublikowało wydawnictwo Bukowy Las, w roku 2013. Od tamtej pory autorka, sukcesywnie, co roku publikuje nową część przygód Klary Schulz. W roku 2014, Nadia Szagdaj otrzymała nominację do nagrody Gazety Wyborczej "Warto".

W 2016 roku ukazała się książka Love, kryminał, którego akcja toczy się we współczesnym Wrocławiu.

Wywiad:

Pani Nadio - witam serdecznie:)

Na wstępnie naszej rozmowy proszę powiedzieć, czy należy Pani do tej grupy autorów, którzy zdecydowanie "wolą pisać książkę", aniżeli brać udział w kampanii promocyjnej świeżo wydanej powieści, czy też może wręcz przeciwnie:)?

Lubię jedno i drugie. Od dziecka występuję publicznie (zaczynałam w wieku lat siedmiu, jako wiolonczelistka), więc mam w sobie taką wewnętrzną potrzebę atencji. A jestem w tej komfortowej sytuacji, że kiedy opadnie kurz po premierowej zawierusze i ta atencja skupia się na kimś innym, mogę w ciszy poświęcić się kolejnej powieści, by za chwilę znów rozdawać autografy i pozować do zdjęć.

Naturalnie powyższe pytanie wiąże się z premierą Pani najnowszej powieści - "Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela", która stanowi kontynuację cyklu o kryminalnych przygody dzielnej Pani detektyw. Proszę zatem zdradzić nam pokrótce, czego mogą spodziewać się czytelnicy po tej pozycji:)?

Klara jest postacią zaskakującą. Wynika to z faktu, że każde wydarzenie z mojego prywatnego życia ma wpływ na jej losy. Dlatego w tej części możemy się spodziewać Klary nieco dojrzalszej, szczególnie po jej ostatnich przeżyciach, może trochę bardziej wycofanej i zmęczonej. Nie oznacza to jednak, że do końca taką pozostanie. W powieści bardzo dużo się dzieje. Zwroty akcji zaskoczyły chyba nawet mnie samą... Będziemy tez musieli rozstać się definitywnie z jednym z bohaterów. No i poznamy Nathaniela. Myślę, że właśnie jego postać jest największym atutem tego kryminału.

Proszę zdradzić swój tajemny sekret, jakim to jest wciąż świeży i intrygujący pomysł na postać i literacki świat, który za każdym razem jest tak bardzo atrakcyjny dla czytelnika:)?

„Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela” to moja szósta powieść w dorobku. Muszę czasem od Klary odpocząć, by móc powrócić do jej świata z nowymi pomysłami. Ale tych w ogóle mi nie brakuje. Czasem przeniosę je na tło współczesnego miasta, nie koniecznie Wrocławia, a czasem do Breslau roku 1913, jak w tym przypadku. Poza tym, po czasie zaczynam za Klarą tęsknić, co gwarantuje nowe, świeże wątki.

Akcja tej opowieści, jak i całego cyklu, osadzona jest w przedwojennym Wrocławiu. Zatem dlaczego akurat to miasto i dlaczego kryminał retro:)?

Obie opcje, szczególnie na początku, były po prostu wygodne. Wrocław, moje miasto, w którym się urodziłam i dorastałam, znam tak dobrze, że łatwo mi się po nim poruszać. Czasem trudności nastręcza jego przedwojenna topografia, ale od czego są stare mapy i zdjęcia? Retro, co może jest mniej oczywiste, wzięło się z tego, że w czasach, w których śledczy nie dysponowali szczególnie rozwiniętymi technikami badawczymi, łatwiej stworzyć zbrodnię doskonałą. Dlatego z thrillerem LOVE i jego wszystkimi współczesnymi aspektami zmierzyłam się dopiero po nabraniu wprawy w Breslau.

Polskie powieści kryminalne stoją na bardzo wysokim poziomie literackim i od lat cieszą się ogromną popularnością wśród czytelników. Wciąż jednak bardzo rzadko zdarza się, by to kobieta była głównym bohaterem opowieści ze zbrodnią w tle. Skąd zatem pomysł i odwaga na powołanie do literackiego życia osoby Klary Schulz, a nie np. Kurta Schulza:)?

Klara Schulz jest mną. To ja jestem pierwowzorem tej postaci. Tak, tak, ze wszystkimi jej wadami włącznie... Właśnie, dlatego nie pisałam o mężczyźnie. Nie stworzyłabym wówczas postaci tak rzeczywistej, z którą wielu Czytelników wchodzi poniekąd w osobiste relacje, mówiąc o niej, jak o kimś, kogo znają. A poza tym, opowieści o Klarze to studium kobiecej natury. Panowie mogą je potraktować jak podręcznik...

Czy kolejna Pani książka ponownie zaprosi nas do jakże barwnego życia dzielnej Pani detektyw z Breslau, czy też szykuje Pani dla swych czytelników coś z zupełnie "innej beczki":)?

Moja kolejna powieść to pewnego rodzaju relacja ofiary z traumatycznych przeżyć. Nie będzie nią Klara, a inna, silna kobieta, która opowie nam historię o upadku osobowości. Podniesie się jednak z kolan by odkryć przerażającą tajemnicę o sobie samej i jej najbliższym otoczeniu.

Nie mogę nie zadać najważniejszego pytania w rozmowie z autorem... Mianowicie: Co daje Pani pisanie i jak ta piękna przygoda się zaczęła:)?

Pisanie jest dla mnie katharsis. Dzięki niemu pozbywam się kotłującej się w mojej głowie polemiki, poglądów i problemów, oraz wspomnień po, delikatnie ujmując, trudnych snach. O własnym debiucie dowiedziałam się na dwa tygodnie przed. Mój mąż, nie pytając mnie o zdanie (za co jestem mu dozgonnie wdzięczna!), zaniósł powieść, którą pisałam "na półkę", mojemu przyszłemu wydawcy. Dziś pod opieką Bukowego Lasu, mogę publikować jedną powieść za drugą. Kolejną mamy zamiar wydać jeszcze w tym roku.

Czy ma Pani swoich mistrzów pióra, których to dzieła w jakiś sposób Panią zainspirowały i stały się najważniejszymi książkami Pani życia:)?

Moim niekwestionowanym mistrzem jest Stephen King. To pisarz, do którego zdaję się być podobna. Zupełnie jak on, boję się, że nie staczy mi życia na podzielenie się wszystkimi moimi literackimi pomysłami. Nie lubię szufladkować się w jednym gatunku. Lubię empirycznie poznawać emocje, które opisuję, od radości po paraliżujący strach... Ale podziwiam go przede wszystkim za tę lekkość pióra i mrożące krew w żyłach, nieszablonowe pomysły. Innym z kolei jest Thomas Harris. Tego pisarza cenię za postać Hannibala Lectera, która jest jednocześnie moją ukochaną postacią literacką.

Jak wygląda Pani proces twórczy, począwszy od  pierwszej myśli o nowej książce,  a na odbieraniu gratulacji na spotkaniach z czytelnikami skończywszy:)?

Wszystko zaczyna się od sugestywnego snu. A ja mam takie sny jak odcięte głowy, że kogoś zabiłam i mam wyrzuty sumienia, że mnie porwano, że ukryłyśmy z siostrą zwłoki pod mostem londyńskim, a potem je po skrawku kroiłyśmy i jadłyśmy, żeby zatrzeć ślady. Serio! Ale kiedy podpisuję książki na spotkaniach te sny są już na szczęście przeszłością. Oddaję je w ręce Czytelników, którzy lubią takie makabreski (ja też je lubię, nie przeczę) i cieszę się, że przelałam je z głowy na papier. Po drodze są jeszcze pewne rytuały. Kawa z rana, komputer na moich kolanach, śpiący obok kot. Czasem piszę w knajpie i podsłuchuję ludzi. Lubię to. Podsuwają mi pomysły na postaci, na ich język, zachowanie, mimikę, czy głos. Najlepszy jest moment, w którym kończę książkę. Czuję się w tedy, jakbym wdrapała się zimą na Rysy. Ale potem przychodzi pierwsza redakcja i zaczyna się najtrudniejsza część pracy. Każda jednak z tych części jest równie przyjemna, na swój nietypowy czasem sposób.

Literatura, film, fotografia, muzyka i radio - która z tych dziedzin kultury i sztuki zajmuje najważniejsze miejsce w Pani sercu i jak znajduje Pani czas na to wszystko:)?

Zawsze tłumaczę, że moje wszystkie muzy, są jak żony. Muszą się ze sobą jakoś pogodzić. Każda ma swój czas. Literatura jest tą najważniejszą i to jej poświęcam go najwięcej. Ale nigdy nie zabrakło mi czasu na inne z moich miłości. Odkryłam, że im więcej się robi, tym łatwiej zakrzywić czasoprzestrzeń na własną korzyść.

Jaką osobą prywatnie jest Nadia Szagdaj:)?

Bardzo zorganizowaną! Poza moimi wszystkimi "żonami" mam jeszcze męża i dzieci i to prawdziwe, chodzące do szkoły, grające na fortepianie, które czasem chcą zjeść obiad czy po prostu, na dłuższą chwilę przytulić się do mamy... Ale tak jak sztuka pozwala mi czasem od siebie odejść, tak i moja rodzina rozumie, że sztuka jest całym moim zawodowym życiem. Jedyne, czego trzeba się nauczyć, by pogodzić życie prywatne z karierą, jest właśnie skrupulatna organizacja czasu i sił. A ja mam ją we krwi!

Bardzo serdecznie dziękuję za poświęcony czas i życzę sukcesów na każdym polu Pani życia, zarówno tego zawodowego, jak i prywatnego:).

Dziękuję serdecznie za ciekawą rozmowę i ciepłe słowa. Serdecznie pozdrawiam!

Wywiad przeprowadziła Urszula Janiszyn

Współpracujemy z: