Marchewka Z Groszkiem

Autor: Aleksandra Woldańska Płocińska

Okładka wydania

Marchewka Z Groszkiem


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Isadora

"Naturalne jest najlepsze" głosił swego czasu slogan reklamowy, z którego przesłaniem zwłaszcza w dzisiejszych czasach trudno się nie zgodzić. Nie od dziś wiadomo, że najzdrowsze owoce i warzywa to te dojrzewające za sprawą światła słonecznego, wyhodowane na naturalnym kompoście, uprawiane bez użycia środków chemicznych, z wykorzystaniem wszelkich walorów środowiska.

 

Warto od najmłodszych lat edukować dzieci w tym temacie i uświadamiać im korzyści płynące ze spożywania ekologicznych warzyw i owoców, które - choć wyglądają mniej atrakcyjnie i okazale niż te napompowane chemią - są bez porównania smaczniejsze i zdrowsze.
Książeczka "Marchewka z groszkiem" adresowana do najmłodszych czytelników prezentuje tę prawdę w sposób zrozumiały, przystępny oraz - co godne uwagi - atrakcyjny.

 

Mile zaskoczyło mnie to, że tak potencjalnie nudny i niezbyt interesujący temat może stanowić inspirację dla dziecięcej historyjki - w dodatku ciekawej i pełnej humoru - której przesłanie z pewnością zapadnie w pamięć młodemu czytelnikowi.
Zabawny i zaskakujący jest sam pomysł fabuły - spotkanie grupki ekologicznych warzyw z ich chemicznie podrasowanymi kuzynami o łatwo wpadających w ucho, melodyjnych i dowcipnych przezwiskach: Los Burakos, Elpomidor czy Kim Chos Neck.
Śledząc rozmowę bohaterów dziecko samo dochodzi do właściwych wniosków - dlaczego i z jakich względów lepsze i zdrowsze są warzywa z upraw ekologicznych. Taka forma edukacji pozwala dziecku na samodzielne wyciaganie wniosków, ćwiczenie czytania ze zrozumieniem, trening logicznego myślenia - a wszystko to za sprawą krótkiej, prostej, pełnej humoru i fantazji opowieści.

 

Myślę, że publikacje takie jak "Marchewka z groszkiem" mogą okazać się ciekawą alternatywą dla historii osadzonych w baśniowych i magicznych realiach oraz wzbudzić zainteresowanie młodego odbiorcy. Przekonują one, że nawet poważne i wykraczające poza zakres dziecięcych upodobań tematy - jeśli tylko ubrać je w atrakcyjną formę - są zdolne zaabsorbować młodego czytelnika, a przy okazji kształtować dziecięcą świadomość - w tym przypadku ekologiczną.
Serdecznie polecam, bo warto:)

Kala

Aleksandra Woldańska-Płocińska studiuje projektowanie graficzne w ASP w Poznaniu. W wolnym czasie zajmuje się przede wszystkim projektowaniem ilustracji i plakatów. W 2007 roku udało jej się otrzymać licencjat za serię plakatów na temat dni świątecznych. Na dzień dzisiejszy współpracuje jako ilustrator m. in z Wysokimi Obcasami, Gagą i Exklusivem. "Marchewka z groszkiem" nie jest jej pierwszym spotkaniem z literaturą dziecięcą. Nakładem wydawnictwa Czerwony Konik ukazała się również bowiem poprzednia książka polskiej autorki - "Pierwsze urodziny prosiaczka".

 

Sielankowy spokój na jednej z grządek burzy nagłe pojawienie Potwora. Zaaferowane warzywa postanawiają zbadać zaistniałą sytuację, obawiając się wtargnięcia na ich terytorium Wegetarianina. Wszczęty alarm okazuje się jednak bezpodstawny - tajemniczy Potwór to w rzeczywistości Warzywa z Zamorskich Plantacji, które zagubiły się w trakcie transportu i, które teraz szukają schronienia. Zaaferowane Warzywa postanawiają pomóc swoim krewnym. W tym celu wyruszają na niebezpieczną wyprawę, prosto do niezagospodarowanych grządek. Muszą jednak uważać na zamieszkujących wkoło Wegetarian. Czy Lokalnym Warzywom uda się pomóc Zamorskim przyjaciołom? Kim tak naprawdę są tajemniczy przybysze? I czy naprawdę należy się obawiać Wegetarianina?

 

Najzdrowsze jest to co naturalne i pozbawione chemicznych substancji. Chyba każdy zgodzi sie z podobnym stwierdzeniem. Owa prawda była nam wpajana od najmłodszych lat, tak samo zresztą jak miłość, a przynajmniej tolerancja, warzyw i owoców. Rodzice, dziadkowie, wychowawcy przedszkoli - wszyscy oni, wbrew ogólnemu buntowi przeciw podobnemu zachowaniu - opierali naszą dietą głównie na jarzynach. Ileż było bajek, w których warzywa odgrywały kluczową rolę, ile szkolnych przedstawień! "Na straganie" Pana Brzechwy, Dzień Zdrowej Żywności... A wszystko po to by zachęcić malucha do konsumpcji warzyw i owoców - najlepiej tych prosto ze wsi, a nie ze sklepów, gdyż pozbawione są wszelakiego rodzaju chemicznych substancji. Nawet jeśli wyglądają mniej atrakcyjnie, bez apelacyjnie pozostają zdrowsze.

 

Po kilku latach buntu i uporczywego odmawianiu obiadu składającego się z marchewki z groszkiem, wpajana prawda wydaje się oczywistością, a wspomnienie własnego zachowanie staje sie po prostu śmieszne. Koło jest jednak błędne i kolejne pokolenie maluchów zachowuje się dokładnie tak samo. Właśnie po to powstają historię taka jak stworzona przez panią Agnieszkę Woldańską-Płocińską. Nie od dziś bowiem wiadomo, że prawda wykładana przez szersze grono ludzi, staje się dla nas łatwiejsza do zaakceptowania, zwłaszcza gdy słyszymy ją z ust osób bliżej nie zainteresowanych sprawą.

 

"Marchewka z groszkiem" to błyskotliwa, pełna humoru opowieść, kierowana głównie do najmłodszych czytelników. Przede wszystkim mile zaskoczył mnie fakt, że ten pozornie nudny temat, został przedstawiony w tak intrygujący sposób. Maluch z pewnością nie będzie się nudził przy lekturze, zwłaszcza, że ogromnym atutem pozycji pozostają ciekawe ilustracje. Prawda płynąca z fabuły została przedstawiona w sposób łatwy do zrozumienia i niezwykle przejrzysty. Nie małe znaczenie odegrali przy tym zresztą bohaterowie.

 

Idealnym pomysłem było zestawienie naturalnych warzyw z ich chemicznymi odpowiednikami. Ale dodatkowe użycie wymyślnych, a równocześnie tak prostych imion, sprawiło, że lektura "Marchewki z groszkiem" staje sie czystą przyjemnością. Bo kto nie chciałby poznać losów Los Burakosa, Ogórrasa, Kala de Fiora Elpomidora? Śledząc wolno płynącą fabułę dziecko samo wysuwa pewne wnioski. Podsunięte na początku lektury zalety chemicznych warzyw zacierają się w pamięci, gdy zostają nam przedstawione ich wady.

 

"Wegetarianin - to osobnik, który nie jada mięsa, ale za to bez skrupułów pożera warzywa"

 

Kolejną zaletą pozycji stanowią pojawiające się gdzie niegdzie definicje trudniejszych wyrażeń, przedstawione - a jakże by inaczej! - w sposób zabawny i przystępny dla młodszego czytelnika. Jak widać książeczka nie tylko niesie za sobą pewną prawdę, ale i poszerza słownictwo malucha. "Marchewka z groszkiem" to pozycja, która wzbudziła u mnie uśmiech na twarzy. Idealnie nada sie jako wspólna, rodzinna lektura. Zdecydowanie warto.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!