Okładka wydania

Jutro Tom 3 W Objęciach Chłodu

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Jutro Tom 3 W Objęciach Chłodu | Autor: John Marsden

Wybierz opinię:

Leanne

Opis Wydawcy:
Mam na imię Ellie. Nie jestem już tą samą dziewczyną, która mieszkała z rodzicami w Wirrawee. Nikt z nas nie jest już taki sam.
Boimy się, ale jesteśmy silni i nie tak łatwo nas złamać. Nie chcemy być martwymi bohaterami. Wydaje mi się, że w obliczu niebezpieczeństwa będziemy musieli robić rzeczy naprawdę straszne. Ale nie wiem, jak daleko możemy się posunąć, żeby ocalić najbliższych. I czy będę w stanie kochać kogoś, kto nie zawahał się zabić?
Choć nadciąga chłód, jutro może być naprawdę gorąco.

 

"Trafiliśmy do Piekła"

 

"Ostry przymrozek trzeciego dnia chwyta..."

 

Ja nie przeżyłam wojny. Żadnej. Wy pewnie też nie. Ellie też myślała, że ją to nie spotka. Wojna była dawno, kiedyś, skończyła się. W ciągu jednego dnia zmieniło się wszystko. My także nie mówmy, że w żadnej wojnie nie weźmiemy udziału. Bo nigdy nie wiesz co przyniesie kolejny dzień. A choć dzisiaj panuje chłód, jutro może być naprawdę gorąco.

 

Ani trochę nie dziwi mnie fakt, że seria "Jutro" tak szybko podbiła światowe listy bestsellerów, a John Mardsen zdobył powszechną sławę. Wszak, historia jego autorstwa zdecydowanie wybija się spośród innych serii Antyutopijnych nie tylko formą, zachwycającym wykonaniem czy masą innych nieco trywialnych szczegółów. To pierwsza seria opowiadająca o naszym jutrze. Nigdy nie wiemy jakie będzie i co przyniesie. Książki Pana Mardsena otrzymały kilkadziesiąt nagród w różnych krajach. Są rozreklamowane jako jedna z najlepszych serii przeznaczonych dla młodzieży - przyznam, że dziwi mnie taki odbiór tych powieści. Przecież jutro czeka na każdego z nas, bez względu na wiek. A może nie czeka wcale.

 

Nikt z nich nie jest już taki sam. Kiedyś byli normalnymi nastolatkami których największym zmartwieniem była trudna praca domowa, czy nieusprawiedliwione wagary. Dzisiaj walczą o przeżycie. A żeby przeżyć nie zawahali się zabić drugiego człowieka. Czy oni sami w ogóle jeszcze zasługują na to miano? Czy nawet wojna nie jest w stanie usprawiedliwić najbardziej okrutnych czynów wobec ludzi? Wojna nadal trwa, a biorą w niej udział młodzi mieszkańcy Piekła. W dalszym ciągu nie wiedzą kto zajął ich kraj, co się dzieje z ich rodzinami i bliskimi, a przede wszystkim co się dzieje z ich przyjaciółmi. Nawet nie wiedzą czy ktokolwiek z nich żyje. Boją się, ale nie są już przerażonymi nastolatkami, zagubionymi w nowym świecie, których poznaliśmy w pierwszej części. Ellie powiedziała kiedyś, że tak naprawdę piekło to nie miejsce, a inni ludzie. Miała rację.

 

O ile przy pierwszych dwóch częściach serii towarzyszyło mi nieustanne napięcie i niepokój, przy lekturze "Jutra 3" mogłam tylko płakać. Nie chodzi o to, że zabrakło mi w tej książce iskry, czegoś co wyróżniało ją spośród innych - to wszystko otrzymałam i to w niezwykle uderzającej do głowy dawce. Pomimo, że miałam teraz do czynienia dopiero z trzecią częścią bestsellerowej serii, podczas gdy wydanych zostało siedem, cały czas towarzyszyło mi wrażenie, że coś się skończyło i nigdy nie powróci. Tak jakbym czytała trzeci i ostatni, podsumowujący tom Trylogii, choć przecież tak nie było. Po dwóch pierwszych częściach "Jutra" czułam ogromny niedosyt i błagałam o więcej; teraz z chęcią przystałabym na tą część jako ostatni tom militarnej serii. Zdaję sobie sprawę z tego, że to niemożliwe - pomijając fakt stworzenia już kolejnych części, za dużo pozostało w tej części zawiłości i niezamkniętych, niewyjaśnionych wątków by można uczynić ją ostatnią. A jednak żałuję. Żałuję bardzo, pomimo wspaniałości tej serii, że liczy ona sobie jeszcze tak wiele tomów. Może jestem za słaba psychicznie by czytać dzieła Johna Mardsena?

 

W całej serii spotykamy się z dość nietypową formą i narracją - książka to historia wręcz w formie pamiętnika; przygód grupy bohaterów z Piekła, spisanych przez jedną z głównych postaci, Ellie. To dziwna i zdecydowanie niekonwencjonalna forma przedstawienia swojej historii - słowa uznania należą się Autorowi, bo nie każdemu twórcy taki zabieg wyszedłby dobrze. "Jutro" to jedna z tych książek w których akcja pędzi w szaleńczym tempie - niestety potrzebuje sporo czasu do rozwinięcia się. Nie jest to dla mnie minus, aczkolwiek wolę chyba te powieści w których szaleńcza akcja rozpoczyna się wraz z pierwszą stroną. Od momentu rozkręcenia się akcji, właściwie całkiem zatopiłam się w lekturze, a świat który mnie otaczał zupełnie przestał mieć znaczenie. Ja po prostu znajdowałam się w Piekle, wraz z bohaterami; wszystkie wydarzenia były dla mnie całkowicie realne. John Mardsen to znakomity przykład dowodzący magii słowa pisanego i tego jak bardzo można zatonąć w wymyślonym przez kogoś świecie. Momentami tak bardzo, że ciężko nam określić czy rzeczywiście jest tylko wytworem ludzkiej fantazji.

 

Bohaterowie to ogromny plus a zarazem potworny minus tej historii. Są świetnie skonstruowani, plastyczni i niezwykle realni - to nie paranormalne stwory z jakimi często stykamy się w literaturze młodzieżowej, ale ludzie z krwi i kości. Tacy którzy odczuwają strach, ból, nienawiść i całą gamę przeróżnych emocji. Momentami jednak miałam szczerą chęć ciśnięcia książką o ścianę. Za dużo w niej było napięcia, za dużo smutku, wahań i rozczarowań by dało się czytać ją spokojnie z uśmiechem na ustach. Jedno jest pewne - Pan Mardsen stworzył naprawdę niezwykłych bohaterów i uczynił ich prawdziwymi. Można ich kochać, albo nienawidzić, ale z pewnością nie pozwalają o sobie zapomnieć.

 

Wszystkie książki Johna Mardsena charakteryzuje niezwykła lekkość pióra - to najprawdziwszy fenomen jak można stworzyć dobrą książkę dla młodzieży, nie kreując jej na wyszukane, irytujące i przejaskrawione dzieło, w którym bohaterowie posługują się 'młodzieżowym' językiem rodem z filmów animowanych.

 

"Jutro 3: W objęciach chłodu" to powieść niezwykle przewrotna, wymykająca się konwencji Antyutopijnej, w każdym aspekcie szokująca i nie pozwalająca przejść obok siebie obojętnie. Autor bez wątpienia trzyma poziom poprzednich części; mało tego. "Jutro 3" jest tak dobre, że wręcz boję się jak wspaniała będzie kolejna jego książka. Czy w ogóle może istnieć historia przewrotna, chaotyczna, wstrząsająca i zmuszająca do myślenia, a zarazem tryskająca ironią i wywołująca uśmiech na twarzy? Jeśli chcecie się przekonać, to nie pozostaje Wam nic innego jak sięgnięcie właśnie po te część "Jutra". Jutra które może przynieść o wiele więcej niż nam się wydaje.

Sihhinne

Pewnie niewielu z nas znalazło by w sobie siłę i odwagę do walki o ojczyznę. W dzisiejszych czasach ciężko sobie wyobrazić, że ktoś najeżdża np. na Polskę. Nie chciałabym tego, nikt by tego nie chciał. Tak samo jak nie chcieli tego bohaterowie bestsellerowej serii ,,Jutro" autorstwa Johna Marsdena. Ale wojna się rozpoczęła. A oni musieli walczyć. ,,Jutro 3. W objęciach chłodu" jest kolejną częścią serii, która będzie miała premierę 22 września. Dzięki wygranej w konkursie na stronie serii "Jutro" na facebooku, otrzymałam egzemplarz przedpremierowy.

 

Mam na imię Ellie. Nie jestem już tą samą dziewczyną, która mieszkała z rodzicami w Wirrawee. Nikt z nas nie jest już taki sam. Boimy się, ale jesteśmy silni i nie tak łatwo nas złamać. Nie chcemy być martwymi bohaterami. Wydaje mi się, że w obliczu niebezpieczeństwa będziemy musieli robić rzeczy naprawdę straszne. Ale nie wiem, jak daleko możemy się posunąć, żeby ocalić najbliższych. I czy będę w stanie kochać kogoś, kto nie zawahał się zabić? Choć nadciąga chłód, jutro może być naprawdę gorąco.

 

Historia coraz bardziej się rozkręca. Nie spodziewałam się tego, że powieść tak mnie wciągnie, po potyczkach z częścią 2. Miałam wrażenie, że z części na część będzie coraz gorzej, a w tym przypadku wcale tak nie jest. Pierwsza część jest, jak dla mnie najlepsza, potem jest trzecia, a druga wydaje się być najgorsza.

 

Nie obyło się bez akcji polegających na wysadzaniu różnych rzeczy. To już chyba jest normalne w przypadku Johna Marsdena. Trzeba trochę powysadzać i będzie dobrze. I racja! Te pomysły na akcje motywowały mnie do czytania, bo chciałam się dowiedzieć czy główni bohaterowie zostaną złapani i uwięzieni, czy nie. Napięcie i niespodziewane zwroty akcji nie pozwalają oderwać się od książki, czyniąc ją bardziej interesującą.

 

Narracja wciąż jest prowadzona przez Ellie. Wcześniej mnie to denerwowało, ale teraz, gdy dziewczyna się zmieniła, narracja jak najbardziej pasuje do klimatu powieści. Nie ma żadnych ckliwych opowieści, o tym, jaka na biedna jest, że akurat ją i jej przyjaciół musiało to spotkać. Nie. Wyraża swoje uczucia, ale jest bardziej opanowana niż wcześniej. W tej części także nie było przewagi wątku romansowego, jak w poprzedniej. Prawie wcale nie było wątku romansowego. Czasem miło jest przeczytać książkę, w której wszystko nie kręci się wokół miłości.

 

Dopiero w tej części polubiłam Ellie, ponieważ we wcześniejszych mnie irytowała swoim zachowaniem. Wciąż jestem fanką Homera, a także związku Homer&Ellie, choć, sądzę, że pewnie nie będzie takiego związku. Lee, Kevin i Fi nadal mnie irytowali i pod tym względem nic się nie zmieniło. Robyn zainteresowała mnie swoją postawą, i cieszę się, że znalazła w sobie wystarczającą siłę, by zrobić to, co zrobiła.

 

,,Jutro 3" może i nie jest najlepszą powieścią z serii, ale jest lepsza od poprzedniej części. Najpierw ciężko mi się czytało, a potem się wciągnęłam i nie zauważałam czasu wokół mnie. Szkoda tylko, że książka ma taką małą ilość stron- 270. Jak najbardziej wam polecam i uważam, że macie na co czekać! Jeszcze raz dziękuję wydawnictwu, że mogłam przeczytać i zrecenzować książkę przedpremierowo i stawiam 5.5/6!

 

Książkę otrzymałam od wydawnictwa ZNAK literanova. Dziękuję!

Gosiarella

W ocenie tej książki na pewno nie jestem obiektywna, ponieważ już od pierwszej części jestem zagorzałą fanką tego cyklu. W pierwszej części, gdy poznajemy wszystkich bohaterów są na wycieczce w Piekle, które jest odcięte od świata. Po powrocie do domu orientują się, że kraj został zaatakowany i opanowany przez wroga. Od tego czasu minęło już niemal pół roku. Cała piątka: Ellie, Homer, Fi, Lee i Robyn są już zmęczeni całą tą sytuacją, tkwieniem w Piekle oraz sobą nawzajem. Z tego powodu postanawiają wymierzyć kolejny cios wrogowi przez zniszczenie Zatoki Szewca. W czasie wcielania swojego planu w życie udaje im się odbić swojego przyjaciela Kevina. Tak bardzo chciałabym wam zdradzić co dzieje się później, ale nie mogę... Musicie sami przeczytać, a ja nie mogę psuć wam zabawy.

 

Od pierwszej części bohaterowie zmienili się. Nie są już bandą niczego nieświadomych i bezbronnych dzieciaków, ale zmęczonymi wojną dziećmi, którzy za wcześnie musieli dorosnąć i za często stykać się ze śmiercią. Są zmęczeni i ocierają się o skraj szaleństwa. Nie wyobrażają sobie już powrotu do normalności. Utracili wiarę, nadzieję, a ich marzeniami stały się zwykłe czynności, które nam towarzyszą na każdym kroku. Związek Ellie i Lee legł w gruzach. Homer i Fi też nie przeżywają swojego miesiąca miodowego. Zdaje sobie sprawę, że związki to ich najmniejszy problem, jednak to, że nawet to nie odbywa się w ich przypadku normalnie również dobija. To okropne, że wszystko co piękne i dobre tak skutecznie ich omija. A jednak niezwykłe jest to, że wśród całego tego brudu, okrucieństwa i strachu oni dalej wiedzą, co jest na prawdę istotne. Starają się wspierać nawzajem, troszczą się o siebie i zawsze starają się wybrać mniejsze zło. Jednak nawet gdyby wojna skończyła się już teraz, to ci młodzi ludzie już zawsze będą nosić w sobie jej piętno.

 

Książka jak zwykle wciąga do tego stopnia, że w zasadzie nie można się od niej oderwać. Dalej szokuje i zmusza do myślenia. John Marsden jest tak niesamowicie przebiegłym autorem, że bez trudu grał na moich emocjach przez cały czas. Były zarówno momenty, w których mój puls przyśpieszał, jak i takie, które chwytały za serce i chciałam krzyczeć "Nie!". Największym jednak plusem jest to, że każda część cyklu sprawia, że patrzę na wojnę, przyjaźń, lojalność, patriotyzm i oddanie w nowy sposób i pod zupełnie innym kątem. Nowe rzeczy mnie w niej przerażają. Wojna jest okropna - to wiemy. Często bezsensowna - to też, ale nie mamy pojęcia jak okropna i okrutna bywa dla wszystkich mieszkańców terenów objętych działaniami wojennymi. Zarówno ich, jak i mnie przeraża również, jak łatwo idzie im już zabijanie ludzi. Jestem pewna, że wyeliminowali więcej osób niż cała Nowozelandzka odsiecz.

 

Zakończenie trochę mnie rozbiło. Nie mam pojęcia co autor przygotował dla nas w kolejnym tomie, który mam nadzieję niedługo przeczytać. A wszystkich, którzy nie poznali jeszcze tej książki, zachęcam do czytania.

 

„Strach jest jak choroba, gorączka, która przejmuje nad tobą kontrolę."

MirandaKorner

Siedzisz w ciemności, odliczając minuty do chwili, która będzie wymagać od Ciebie wykazania się nie lada odwagą. Z jednej strony chcesz, by było już po wszystkim, ale z drugiej odsuwasz od siebie ten moment. Już czas, by zrobić to, do czego się zobowiązałeś. Precyzyjnie przygotowujesz bombę i szybko wybiegasz z pomieszczenia. Uważnie się rozglądasz; masz nadzieję, że pozostaniesz niezauważony. Nagle słyszysz krzyki obcych głosów i już wiesz, że być może wszystko jest już stracone...

 

„Były to oczywiście codzienne problemy: strach i zimno. Powinnam była już do nich przywyknąć."

 

Homer, Robyn, Ellie, Fi i Lee to nastolatkowie, którzy jeszcze pół roku temu mieszkali w spokojnym, małym miasteczku Wirrawee. Ich sytuacja uległa drastycznej zmianie, gdy po powrocie z kilkudniowego wyjazdu zamiast witających rodzin zastali puste domostwa. Przyjaciele szybko dowiedzieli się, że na rodzinny kraj najechali ludzie z innego państwa, a od kilku dni toczy się wojna. Młodzi ludzie postanowili działać i w jakiś sposób pomóc uwięzionym rodzinom. I tak rozpoczęła się ich prywatna walka.

 

Od inwazji minęło parę miesięcy. Nastolatkowie mają już dość widoku Piekła, które do tej pory było ich azylem. Postanawiają zrobić coś więcej; czują, że są w stanie dokonać czegoś ważniejszego niż wysadzenie mostu czy paru domów. Decydują się na atak na Zatokę Szewca, ważny dla nieprzyjaciela port. Choć zdają sobie sprawę z tego, że nie będzie to zadanie łatwe ani bezpieczne, i tak chcą przynajmniej spróbować. Mimo wielu obaw przyjaciele szybko przygotowują się do akcji, która ku ich szczęściu kończy się powodzeniem. Jednak jest to dopiero początek ich kłopotów...

 

„I nagle z jasnego światła wpadliśmy prosto w wielki mrok. Zrobiło się ciemno i zimno. Przez jedną głupią chwilę myślałam, że trafiliśmy do piekła."

 

Jest to już trzeci tom cyklu, który zdobył popularność na całym świecie – i nic w tym dziwnego. „Jutro" to niezwykła książka, skłaniająca do refleksji, pełna akcji, dylematów moralnych, a także problemów bliskich i dalekich czytelnikowi.

 

Bohaterowie serii z każdą kolejną częścią ulegają zmianie. Wojna odciska na nich piętno. Nie są oni już tymi beztroskimi ludźmi, których jeszcze jakiś czas temu największym problemem była szkoła czy kłótnia z rodzicami. Teraz martwią się o życie i bezpieczeństwo najbliższych osób. Wzięli na swe barki odpowiedzialność większą, niż wielu udałoby się udźwignąć. To także ma swoje konsekwencje. Nastolatkowie są zmęczeni nie tylko fizycznie, ale również psychicznie. Bez mrugnięcia okiem są w stanie zrobić rzeczy, które wcześniej nawet nie przyszłyby im do głowy. Dawny system wartości niewiele teraz znaczy. Przyjaciele muszą na nowo stworzyć prawo, według którego będą postępować, jednak na wojnie nie będzie to łatwe zadanie.

 

„Jutro 3. W objęciach chłodu" to pozycja pełna emocjonujących zwrotów akcji i nieprzewidzianych rozwiązań. Nigdy niewiadomo, co się zaraz wydarzy; zakończenie niemal do ostatniej strony jest jednym wielkim znakiem zapytania. Sprawia to, że od książki po prostu nie sposób się oderwać.

 

Bohaterowie powieści autorstwa Johna Marsdena to zwykli, nienawykli do nowych realiów ludzie, osoby, które jeszcze niedawno były tylko przeciętnymi, niczym niewyróżniającymi się nastolatkami. Teraz muszą podejmować decyzje dotyczące życia i śmierci. W zbyt krótkim czasie stali się dorosłymi, zbyt wcześnie musieli porzucić szkolne plecaki na rzecz niosących śmierć karabinów.

 

Grono przyjaciół wciąż się zmniejsza. Członkowie grupy giną w walce, oddając życie za to, w co wierzą. Poświęcają się dla najbliższych, dokonują niemożliwych wręcz wyborów. Próbują zmienić bieg historii.

 

„Tam, gdzie jest życie, jest jednak i nadzieja."

 

John Marsden opisuje losy bohaterów w zdumiewająco realny sposób. Podczas lektury nie sposób pozbyć się wrażenia, że wydarzenia zawarte w książce naprawdę miały miejsce. To z kolei powoduje, że po skończeniu czytania trudno otrząsnąć się z odrętwienia. „Jutro" jest cyklem bardzo poruszającym i oddziałującym na wyobraźnię.

 

Wydaje mi się, że jest to jedna z lepszych serii młodzieżowych – choć ci starsi niewątpliwie również znajdą tu coś dla siebie. Po przeczytaniu pierwszego tomu nie ma wyjścia, by nie sięgnąć po kolejne. Gdy już zacznie się przygodę z „Jutrem", nie sposób przerwać – to jak uzależnienie.
„Trzeba w coś wierzyć. To wszystko."

Vivienne

Mam za sobą już dwie części serii Jutro, autorstwa John'a Mardsen'a. A niedawno miałam możliwość zapoznania się z kolejną, a mianowicie Jutro 3 „W objęciach chłodu". Byłam przygotowana na coś szalenie wyrazistego, porywającego, a otrzymałam jedynie niezbyt wartką fabułę zakropioną niespodziewanymi zwrotami.

 

Chcę przypomnieć, że poprzednie dwie części były przeze mnie nadzwyczaj zachwalane. Dlatego smuci mnie fakt, że tym razem odejdę nieco od rutyny. Zastanawiacie się pewnie, dlaczego? Cóż, jest to niezwykle istotne pytanie, zatem nie pozostaje mi nic innego, jak prześledzić każdy najbardziej szczegółowy aspekt tej pozycji.

 

Zacznijmy od fabuły... Akcja nadal jest osadzona w obleganym przez nieprzyjaciela Wirrawee. Piątka ocalałych: Fi, Robyn, Lee, Homer oraz Ellie, która również w tej części przejęła na siebie rolę narratora; próbują osłabić agresora jak tylko się da. Chociaż z początku widzimy jak wojna odbiła się na ich zdrowiu psychicznym i fizycznym, znaleźli oni w sobie wystarczająco dużo siły, aby ugodzić najeźdźców w czuły punkt. Gdy pomysł o zaatakowaniu i zniszczeniu Zatoki Szewca nie nasunął się jeszcze na właściwe tory, pośród chaosu odnajdują jednego z pojmanych wcześniej przyjaciół, Kevina. Połączywszy siły, są silniejsi, niż dotychczas. Chłopak wie więcej niż jego odcięci od świata zewnętrznego towarzysze. Wszystko układa się znakomicie, pomijając wiele nieoczekiwanych wydarzeń. Nalot na Zatokę Szewca okazuje się ich zwycięstwem, a zarazem porażką. Mimo ucieczki staną twarzą w twarz z konsekwencjami.

 

Zastanawiam się, co bardziej mrozi krew w żyłach: niewiedza, czy czekanie na nieuniknione...
Nie będę zaprzeczać, zmiana bohaterów przyprawiła mnie o gęsią skórkę. Zdaję sobie sprawę, że ten stan rzeczy nie jest dla mnie niemożliwy, jednak nie mogłam się z tym oswoić. Każdy się zmienił. Wojna ich zmieniła. Stali się kimś zupełnie innym. Nie było w nich ani krzty nastolatków, którymi byli przed rokiem. Bez trosk, problemów, przejmowania się, czy następnego dnia będą mieli, co jeść, albo czy o tej porze za kilka tygodni nadal będą mieli wszystkie kończyny na miejscu.

 

Ellie przerażała mnie najbardziej z nich wszystkich. Nie dostrzegałam w niej tej pełnej życia, jednak nieco skrytej dziewczyny. Stała się osobą, która zabija z zimną krwią, aby przetrwać. Nie wykazywała już większych wyrzutów sumienia faktem, że znowu pozbawiła kogoś życia lub jakich czynów musiała dokonać. Stała się egoistką, jak każdy z nich. Fi – niegdyś skromna i wrażliwa – teraz kobieta waleczna, odpowiedzialna i mogąca o siebie zadbać. Homer przycichł, spoważniał. Lee bezwzględny, nie zastanawiał się, lecz ratował przyjaciół bez mrugnięcia okiem. Kevin to całkowicie inna osobowość. Nie ta, z którą spotkałam się w pierwszej części. Lecz o wiele bardziej mi się podoba. Robyn... ach Robyn. Byłaś lojalna do samego końca.

 

To było straszne – to patrzenie jak nie mogłam im pomóc, mimo że gdybym miała tę możliwość, zrobiłabym wszystko, aby oszczędzić im tych traumatycznych przeżyć. Dać odrobinę normalności w cierpieniu i udręce, w stracie przyjaciół i nadziei.

 

John Marsden ponownie mnie urzekł, ale i przeraził. Gdybym miała porównać te dwa uczucia podług siebie, wiem, że przerażenie zwycięża. Boję się tego, co znajdę w kolejnej części, czego będę świadkiem.
Co jeszcze może się przytrafić tym biednym dzieciakom i ile będą musiały wycierpieć, ilu ludzi będą musieli zabić, aby odzyskać dawne życie? Jak szybko zatracą się w szaleństwie walki na granicy życia i śmierci, która jest cienka jak pajęczyna?

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial