Zaklinacz Smoków

Autor: Boris Koch

Okładka wydania

Zaklinacz Smoków

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Amy392

"Zaklinacza smoków" napisał niemiecki pisarz Boris Koch. W Polsce ta książka ukazała się nakładem wydawnictwa Verbum Nobile w 2010 roku.

 

Akcja powieści toczy się w baśniowej krainie Wielkoziemia, w której bohaterscy Rycerze, cięciem swoich mieczy pozbawiają smoków skrzydeł, by zgodnie z legendą, uwolnić te stworzenia od starożytnej klątwy. Piętnastoletni Ben marzy o zostaniu Smoczym Rycerzem. Pragnie tego bardziej niż czegokolwiek innego. Niestety, gdy umiera jego matka, chłopak musi sam zatroszczyć się o siebie, przez co jego wielkie plany muszą poczekać. Jednak pewnej nocy zmienia się wszystko. Piętnastolatek zostaje niesłusznie posądzony o morderstwo. Musi więc natychmiast opuścić swoje rodzinne miasteczko. Podczas ucieczki spotyka dzikiego smoka. Nie podejrzewa nawet, że olbrzymie zwierzę, którego teraz tak bardzo się boi, wkrótce zostanie jego najlepszym przyjacielem. A już na pewno nie zdaje sobie sprawy z posiadania wielkiego daru, zdolnego zmienić świat.

 

Właśnie takie książki lubię. O przygodach, magicznych krainach, dzielnych bohaterach i niezwykłych stworach. Choć, powiem szczerze, na początku miałam co do tej powieści mieszane uczucia. Gdy tylko zobaczyłam tytuł i okładkę, od razu skojarzyłam to z "Dziedzictwem" Paoliniego, a że jestem wielką fanką tej serii, więc to ostatecznie przekonało mnie, by dać tej książce szansę. I rzeczywiście można w niej dostrzec kilka podobieństw do sagi Paoliniego. Przede wszystkim smoki oraz wiek głównego bohatera, chociaż według mnie Eragon z "Dziedzictwa", był trochę dojrzalszy od Bena. Co jeszcze? Chyba sytuacja głównych postaci, to że obaj musieli uciekać z domu z obawy o własne życie. To chyba najbardziej rzucające się w oczy podobieństwa, choć pewnie jest ich więcej. No ale wróćmy do "Zaklinacza smoków".

 

Na samym początku miałam z tą książką pewien problem. Mianowicie to, że akcja długo nie mogła się rozwinąć. To właściwie jedyny minus, jaki zauważyłam w tej powieści. Czytałam i czytałam, czekałam i czekałam, a tu ciągle nic. Aż wreszcie, gdzieś tak około setnej strony zaczęło się coś dziać. No i jak już się zaczęło to... uff! Co ja wam będę mówić, po prostu nie mogłam się oderwać! Ostatnie rozdziały czytałam do wpół do pierwszej w nocy, tak bardzo chciałam się dowiedzieć, jak to się wszystko zakończy! Więc chyba nie muszę dodawać, że książka bardzo mi się podobała.

 

To co podczas czytania zwróciło moją uwagę, to wielka wyobraźnia autora, której można pozazdrościć. Sama chciałabym mieć taką wyobraźnię! Wystarczy wspomnieć te wszystkie legendy i wierzenia dotyczące smoczych skrzydeł, a to jeszcze nic w porównaniu z tym, jak pan Koch wymyślił narodziny smoków! Powiecie: Smoki wykluwają się z jaj? No co wy! Przecież to już jest tak oklepane! Nie pytajcie mnie, jak to jest w powieści Kocha. Po prostu przeczytajcie!
"Zaklinacz smoków" to prawdziwa gratka nie tylko dla wielbicieli "Dziedzictwa". Powieść tę polecam wszystkim, bez względu na wiek, którzy choć trochę lubią fantastykę.

 

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję wydawnictwu Verbum Nobile, oraz portalowi Sztukater.pl, dzięki którym mogłam ją przeczytać i zrecenzować.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: