Zabójcy Bażantów Jussi Adler Olsen

Wybierz opinię:

Alex9

Starasz się uciec przed ścigającymi, czujesz się jak zwierzę w czasie polowania. Oboje chcecie ocalić życie, ale gdzieś w głowie wciąż pojawia się myśl - "nie mam szans", jednak dalej starasz się biec, jak najdalej od oprawców, będących coraz bliżej i bliżej ciebie. Każdy krok jest wynikiem nadziei, że może się uda, że już za kolejnym drzewem nadejdzie pomoc, ale mijasz kolejne pnie, a jej nie ma. Nie umiesz jej dostrzec, zresztą trudno cokolwiek zobaczyć jeżeli prawie nic nie widzisz z powodu taśmy zasłaniającej ci oczy, nie zrywasz jej bo ręce są tym samym materiałem związane z tyłu. Dlaczego znalazłeś się właśnie w tym miejscu i takim położeniu? Kto poluje na ciebie i co nim kieruje? Czy ktoś odpowie za to co cię spotkało, czy w ogóle kogoś to zainteresuje? Pytania, na które nie znasz odpowiedzi, jedynie będzie ci dane poznać wynik tego swoistego "wyścigu", wygraną w nim jest życie ...

 

Sprawy sprzed lat zalegają archiwa, czasem trafiają ponownie na biurka śledczych i czekają na ponowne zainteresowanie zawartością swoich teczek. Zeznania, zdjęcia, dowody, przypuszczenia, to wszystko jest materialnym świadectwem czyjejś tragedii i próby znalezienia sprawców dramatu. Jednak gdy zbrodnia została wyjaśniona po co grzebać się w niej po raz kolejny? W końcu zbrodniarz od lat odsiaduje karę za swoje czyny, więc komu zależy by wrócić do tego co miało miejsce ponad dwadzieścia lat wcześniej? Dla Carla Morcka powrót po urlopie okazuje się dość trudnym momentem, nie dość iż z powodu kolejnej reorganizacji prawie zgubił się w budynku komendy, to dostaje pod opiekę stażystkę, w niedalekiej przyszłości ma niańczyć kolegów po fachu z Norwegii no i jeszcze morderstwo sprzed lat, dawno wyjaśnione, ląduje w jego biurze. Jak na kilkanaście minut to dużo, zatem atmosfera wakacyjna znika, nie pozostawiając nic ze swego uroku, za to brutalna rzeczywistość wchodzi w jego życie ponownie i to bez zaproszenia. Zabójstwo z przeszłości nawet po pobieżnym przejrzeniu akt budzi zainteresowanie, może jeszcze nie jest ono duże, ale to pierwszy krok do bliższego zapoznania się ze zgromadzonym materiałem. Dawni podejrzani - licealiści, a raczej ich nazwiska robią wrażenie i w teraźniejszości, wtedy byli tylko dziećmi ludzi sławy i sukcesu, obecnie sami zajmują tę samą pozycję co ich rodzice. Mordercą okazał się ich kolega, uczeń tej samej szkoły, do jakiej i oni uczęszczali, nawet ich bliski znajomy, różniło ich tylko jedno, sprawca był stypendystą z niezbyt bogatej rodziny ... Teraz odbywa karę, a jego konto powiększa się, dzięki grze na giełdzie ... Odpowiedź nasuwa się sama, ale jest zbyt oczywista, zbieg okoliczności jakich wiele widzieli policjanci w swoim zawodowym życiu. Co innego nie daje im spokoju, jak ta sprawa trafiła do nich i dlaczego? Warto ją rozgrzebywać i narażać się? Szczególnie, że kilka osób z szerokimi wpływami zależy by nikt nie zaglądał w dawne dzieje, a ten kto to zrobi może spodziewać się co najmniej wielu poważnych nieprzyjemności, a będzie to tylko bardzo delikatne ostrzeżenie, kolejne mogą mieć skutek ... śmiertelny. Jednak zbyt wiele niejasności wyziera z prawie każdej strony akt, nic się nie zgadza, a jeżeli już coś jest podparte dowodami są one, delikatnie mówiąc, naciągane.

 

"Zabójcy bażantów" to historia kryminalna opowiadana na przemian z perspektywy kilku bohaterów, nie są one oddzielone grubą kreską by dopiero w finale połączyć się w całość, lecz od początku wzajemnie uzupełniają opowieść. Dzięki takiemu poprowadzeniu akcji czytelnik wiele wie lub domyśla się od początku, jednak nie wszystkie karty zostają odkryte, wręcz przeciwnie. Ujawnione elementy są tylko małym wycinkiem, autor wiele pozostawia do wyobrażenia czytelnikowi, ale konfrontuje go ze swoim pomysłem by potwierdzić lub zanegować jego przypuszczenia. Rzeczywistość przedstawiona poraża z jednej strony swym zdeprawowaniem, z drugiej strony swoją zwykłością, znaną każdemu z własnego życia. Świat wielkich pieniędzy, gdzie słowa takie jak moralność czy sumienie zdają się być nieznane oraz świat ludzi, którzy za wszelka ceną dążą do poznania prawdy, chociaż mają wątpliwości czy ich praca i zaangażowanie są warte ponoszonych kosztów. Fabuła obnaża proces stawiania się zabójcą, krok po kroku pokazuje również jak można zejść ze ścieżki, z jakiej wydawałoby się,nie ma odwrotu. Ale na taki wybór decydują się nielicznie, reszta brnie w dalsze zbrodnie, pewna, że nikt i nic nigdy im nie przeszkodzi, w końcu są panami życia i śmierci, bogami w swoim świecie ...

 

Kryminały skandynawskie od strony obyczajowej zawsze "przemycają" wiele detali obyczajowych, często są one nie tylko uzupełnieniem motywu sensacyjnego, ale wręcz historią w historii i pod tym względem opowieść Adler - Olsena nie jest wyjątkiem, jest jedna z wielu zalet jego książki. Co więcej właśnie one pozwalają na spojrzenie na bohaterów nie z punktu widzenia wątku sensacyjnego, lecz od strony samych postaci. Obraz z wielu ujęć daje portret wielowymiarowy, nie płaski, różny w zależności od tego kto dokonuje obserwacji. Wnikliwa panorama społeczeństwa, jego zachowań oraz reakcji w obliczu zbrodni stanowi świetną podstawę do napisania kryminału, jednak nie wszystkim to się udaje, w przypadku "Zabójców bażantów" zadziałało to doskonale. Sensacja od pierwszej do ostatniej strony.

Scathach

Jusi Adler-Olsen przebojem wdarł się na polski rynek czytelniczy za sprawą książki Kobieta w klatce. Książki, która od pierwszej do ostatniej stronicy trzymała w nieustającym napięciu, która mimo ogromu zawartej w niej brutalności nie pozwalała oderwać się od siebie ani na chwilę. Inaczej sprawa ma się z najnowszym wydanym w Polsce thrillerze – Zabójcy bażantów. Mimo początkowego, mylnego jak się okazało, wrażenia, że książka ta okaże się kolejnym strzałem w dziesiątkę, lekturze szybko zaczęło towarzyszyć poczucie zmęczenia, narastającej senności i rosnącej niecierpliwości. Całość wydała mi się nieudolna i pełna dłużyzn. Monotonia książki sprawiała, że z coraz mniejszą ciekawością brnęłam dalej. Nie tego spodziewałam się po autorze tak rewelacyjnej pozycji jak Kobieta w klatce. Nie tego oczekiwałam po powieści, która choć ocieka brutalnością, choć jest prozą prawdziwie męską, okrucieństwem wypełnioną po brzegi, to jednak potrafi zabić swoją przewidywalnością.
Przykro dodać, że choć pomysł wydawał się oryginalny, to jego realizacja okazała się być całkowitym poddaniem konwencji, bez minimalnej próby zaskoczenia czytelnika. Tym sposobem ponad 400 stron, wobec których moje oczekiwania były ogromne, okazało się być prawdziwą próbą czytelniczego samozaparcia.

 

Zabójcy bażantów, to pseudonim nadany grupie młodych ludzi pochodzących z bogatych i znaczących rodzin, którzy w wolnych chwilach trudnili się polowaniami.
Jak się szybko okazało, polowaniami nie tylko na zwierzynę, lecz – przede wszystkim – ludzi.
Obława na wystraszone ofiary sprawiała im prawdziwą przyjemność, nie tylko psychiczną, ale także fizyczną. Przemoc, którą zadawali budziła w nich skrywane na co dzień emocje i wielkie okrucieństwo.
Pewnego dnia grupka zostaje zamieszana w sprawę brutalnego morderstwa. Jeden z jej przedstawicieli bierze na siebie całą winę i odsiaduje wyrok. Sprawa wydawać by się mogła zakończoną, jednak po dwudziestu latach na biurko szefa Departamentu Q, Carla Mørcka, w tajemniczych okolicznościach, ponownie dostają się akta feralnego wydarzenia.

 

Sprawa, choć pozornie wyjaśniona, okazuje się nadal niesłychanie frapująca. Wiele wątków niewyjaśnionych, moc tropów nie zbadana. Przy pomocy swojego asystenta Assada oraz nowej pracownicy, Rose, detektyw postanawia odnowić śledztwo, nieświadomy, że bierze sobie na barki cały świat najbogatszych i najbardziej wpływowych dziś ludzi. Jego dochodzeniu wielokrotnie przeszkadzać będą sami zainteresowani, jak i wyznaczeni przez nich ludzi. Śledztwo okaże się prowadzić do historii zawieszonej kary i nieodpokutowanej winy, niosąc ze sobą niebezpieczeństwo, jakiego nikt by się nie spodziewał.

 

Czego autorowi nie można odmówić, to niebagatelny talent do tworzenia niesłychanie sugestywnych, brutalnych opisów, silnie oddziałujących na wyobraźnię, napisanych tak dobrze, że czasami obrzydzenie brało górę nad próbą dalszej lektury. W tym tak silnie skonwencjonalizowanym i przewidywalnym gatunku, zdolność ta wciąż stanowi o klasie autora i jego pisarskim kunszcie.
A jednak w ostatecznym rozrachunku to nie wystarcza. Czytelnika thrillerów trudno zaskoczyć. Stały odbiorca gatunku, choć często podświadomie oczekuje na konkretny, łatwy do przewidzenia rozwój akcji i stałe motywy, to tak naprawdę wciąż jest żądny nowości. Pragnie nagięcia konwencji na rzecz zaskakujących rozwiązań. I tego, niestety, zabrakło.

 

Nie polecam ani nie odradzam. Osobom, które zakosztowały w poprzedniej części cyklu, doradzam kontynuację lektury o oczekiwanie na kolejne tomy. Mam nadzieję, że będą stały na wyższym poziomie i będą w stanie sprostać oczekiwaniom. Poprzeczkę ustanowił sobie sam autor, nie sposób więc mieć innych wymogów.

 

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Słowo/obraz Terytoria oraz portalowi Sztukater.

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania

Zabójcy Bażantów

Dodatkowe informacje

Podziel się!

Oceń Publikację:

Na naszej stronie nie stosujemy reklam. ;)
Prosimy o dodanie naszej witryny do białej listy.
Ustawienia przeglądarki lub Biała lista (adblock)