Dziecko Noego

Autor: Éric Emmanuel Schmitt

Okładka wydania

Dziecko Noego

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 3 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Samash

Eric – Emmanuel Schmitt jest belgijskim pisarzem, bardzo popularnym. W wieku 11 lat napisał swoją pierwszą książkę. Z wykształcenia jest filozofem. Schmitt jest autorem bestsellerowej powieści Oskar i pani Róża. Jest także autorem m.in. Małych zbrodni małżeńskich, Moich ewangelii oraz Trucicielki.

 

Książka Dziecko Noego jest opowieścią o żydowskim chłopcu, Josephie. Akcja książki rozgrywa się podczas II wojny światowej. Gdy Hitler doszedł do władzy, życie wszystkich Żydów było zagrożone. Strach o życie nie ominął także rodzinę Josepha Bernsteina, którzy są Żydami. Rodzice chłopca chcąc chronić życie syna, pozostawiają go u zaprzyjaźnionego małżeństwa szlacheckiego, państwa de Sully.

 

Jest u nich bezpieczny, gdyż są chrześcijanami. Po pewnym czasie nawet u państwa de Sully Joseph jest w niebezpieczeństwie. Postanawiają, że chłopiec zostanie umieszczony w Żółtej Willi u ojca Ponsa, na wsi.

 

W owym domu mieszkają dzieci osierocone. Aby żydowskie dzieci mogły być bezpieczne muszą mieć nowe dokumenty. W tym ojcu pomaga aptekarka Mademoiselle Marcelle „Psiakrew". Gdy Joseph trafia do domu ojca Ponsa, poznaje Rudiego, który jest wielkim szesnastolatkiem. Jest Żydem, który twierdzi, iż jest ogromnym pechowcem. Chłopcy zaprzyjaźniają się.

 

Ojciec Pons codziennie boi się, że hitlerowcy zrobią nalot na Żółta Willę i zabija żydowskie dzieci. Ojciec bardzo stara się, aby dzieciom nie zabrakło jedzenia. Niestety chodzą często głodne.

 

Aby nikt nie pomyślał, że część dzieci jest Żydami, wszyscy chodzą do kościoła w niedzielę. Problem zaczyna się, gdy dzieci w wieku komunijnym muszą iść do Komunii Św. 10 chłopców pod pretekstem zaraźliwej choroby, w tym czasie leżą w skrzydle szpitalnym.

 

W życiu dzieci z Żółtej Willi jest wiele niebezpiecznych momentów. Tymczasem Joseph odkrywa pewien sekret ojca Ponsa.

 

Pewnego dnia po wiosce roznosi się wieść, iż Amerykanie wkroczyli do Europy, a naziści się wycofują. „Psiakrew" popełnia straszliwy błąd, za który płaci okropną cenę. Dzieci żydowskie są zagrożone. Ukrywają się wraz z ojcem Ponsem. Gdy tylko zagrożenie mija, ojciec pomaga dzieciom odszukiwać rodziny. Niektórym się udaje, innym nie.

 

Książka Dziecko Noego czyta się bardzo szybko nie tylko ze względu na jej objętość, ale głównie przez historię w niej zawartą. Ktoś może powiedzieć, że historii o Holokauście jest bardzo dużo. Ta jednak nie rozgrywa się w Polsce tylko w Belgii, nie opowiada o dzieciach w obozach koncentracyjnych, a prawdopodobne sieroty w sierocińcu. Mało jest takich książek. Nie ma w niej opisanej bezpośredniej brutalności. Pomimo tego, iż jest ona „w łagodnej wersji", to i tak historia jest piękna i niepowtarzalna.

 

Opowiada o nadziei na lepsze jutro i odnalezieniu rodziny. Bohaterem, równie ważnym, co Joseph, jest ojciec Pons, który jest jak biblijny Noe. Czuje misję, by pomagać innym. Jest on także kolekcjonerem. Czego? Aby się tego dowiedzieć należy zagłębić się w historię książki. Powoli takim kolekcjonerem staje się także Joseph. Jego historia kończy się zaskakująco. Uważam, że należy przeczytać tą książkę, gdyż ja nie żałuję czasu poświęconego na przeczytanie tej powieści.

Lolek90

Do przeczytania książki Erica Emmanuela Schmitta, „Dziecko Noego", zainspirował mnie tytuł. Zawsze lubiłam dzieła literatury nawiązujące do dziejów biblijnych, choćby poprzez tytuł. Z drugiej strony j dotychczas nie czytałam ani jednej powieści tego francuskiego powieściopisarza, chociaż słyszałam wiele pochlebnych opinii, nawet od najbardziej wymagających miłośników literatury. Poza tym szukałam jakiejś ciekawej pozycji na wakacyjny weekend. Mam znajomą bibliotekarkę, która od czasu do czasu podsunie mi jakieś ciekawe pozycje. Tym razem ponownie miała dla mnie kilka książek odpowiadających moim zainteresowaniom. Mój wybór padł właśnie na cienką, liczącą 132 strony książeczkę w białej okładce z łupinką orzecha jako ilustracja. Zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się po autorze. Mimo to jeszcze tego samego wieczoru zasiadłam w fotelu i zaczęłam pochłaniać kolejne strony.

 

Książka opowiada o holokauście, ale od tej lepszej, bardziej jasnej strony. Jej głównymi bohaterami jest kilkuletni Joseph – chłopiec pochodzenia żydowskiego, który ukrywa się w przytułku katolickiego duchownego – księdza Ponsa. Między tymi dwoma postaciami rodzi się niezwykła relacja niczym ojca z synem. Z czasem kilkulatek staje się powiernikiem duchownego, ale ojciec Pons ma w tym swój cel – przez cały czas nie pozwolił chłopcu zapomnieć o swoich hebrajskich korzeniach. Co więcej, w zupełnej tajemnicy uczył swoich żydowskich podopiecznych podstawowych prawd ich wiary. W związku z tym urządził specjalną kaplicę, w której zgromadził zwoje Tory, pisma żydowskich mistyków, menorę, czy też płyty ebonitowe z nagraniami modlitw w języku jidysz. Sam po nocach studiował po nocach w tajemnicy pisma żydowskie, a podczas dnia uczył się języka hebrajskiego. Poczuwał się w obowiązku przekazać tą wiedzę chłopcom wyznania mojżeszowego, których przetrzymywał w swoim przytułku.

 

Tytuł utworu nawiązuje do opowiedzenia Josephowi przez księdza Ponsa opowieści o Noem, którego nazwał pierwszym kolekcjonerem. Rezolutny chłopiec porównał swojego opiekuna do Noego, a siebie samego ogłosił jego synem.

 

Książka jest obrazem wojny widzianej oczami kilkuletniego dziecka. Chociaż w Belgii nie odcisnęła ona tak dużego piętna jak w Niemczech, Polsce, czy też Japonii, to i do niej dotarło piekło holokaustu. Jednak w przeciwieństwie do większości pozycji poruszających ten temat, akcja nie toczy się w getcie, czy też obozie koncentracyjnym, ale w przytułku dla katolickich dzieci.

 

W książce znajdziemy wiele zabawnych zwrotów akcji, jak choćby komiczne wypowiedzi Mademoiselle Marcelli, nazywanej „Psiakrwią", czy też sytuacyjne dialogi pomiędzy kapłanem a małym Josephem. Bardzo pozytywnie przedstawiona jest przyjaźń pomiędzy głównym bohaterem, a kilka lat starszym od niego chłopcem, Rudim. Tak naprawdę to on pierwszy uświadamia maluchowi, że różnią się od innych mieszkańców przytułku.

 

Treść obfituje w wiele judaistycznych świąt – podopieczni ojca Ponsa świętują szabat, palą świeczki w święto Chanuki. Zwyczaje zostały zmodyfikowane tak, aby inspekcja nie zorientowała się, że duchowny przetrzymuje u siebie chłopców z innego wyznania, niż katolicy, a jednocześnie zachowały swoje pierwotne znaczenie.

 

Poza tym poznajemy codzienne życie w okupowanej Belgii, troski i zmartwienia jej mieszkańców, ich sytuacje społeczną oraz ekonomiczną. Wkraczamy też w świat dziecięcych marzeń, pragnień i fantazji. Świat, który pozwolił przetrwać żydowskim chłopcom te najtrudniejsze dla nich chwile.

 

Książka jest bardzo ciekawym przedstawieniem holokaustu, jednak nie od jego ciemnej strony, ale z tej lepszej. Ukazuje wahania ludzkiej psychiki, pomiędzy własnym egoizmem, a dbaniem o dobro drugiego, słabszego człowieka. Przede wszystkim jednak przywraca wiarę w ludzi i w ich bezinteresowną pomoc drugiej osobie. A przy okazji przekonałam się, że pan Eric Emmanuel Schmitt pisze całkiem niezłe, a za razem pouczające, książki.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: