Ciekawe Czasy

Autor: Terry Pratchett

Okładka wydania

Ciekawe Czasy

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Grafogirl

Terry Pratchett to bardzo znany autor powieści fantasy i science fiction. Dużo słyszałam o jego ksiązkach, w większości bardzo pozytywne opinie, więc postanowiłam sięgnąć po którąś z nich. Zdecydowałam się na powieści, należące do osławionego "Świata dysku". Niestety nie okazało się to łatwe – w bibliotece praktycznie nie było książek z tego cyklu – aż cztery pozycje. Wzięłam na chybił – trafił.

 

Tak trafiłam w "Ciekawe czasy" opowiadające o Rincewindzie. Wszystko zaczyna się od przybycia kurierskiego albatrosa, przynoszącego wiadomość z prośbą przysłania "Wielkiego Maga". Wtedy bohater, którego (o ironio) moc magiczna równa jest mocy magicznej orzeszka laskowego, zostaje wysłany na misję do Imperium Agatejskiego w charakterze poszukiwanego "Wielkiego Maga". Przy pomocy Srebrnej Ordy (bandy bandytów – staruszków) i Czerwonej armii musi obronić bądź zdobyć Zakazane Miasto Hunghung.

 

Początkowo bałam się, że zaczynając od środka serii, nie będę nic rozumiała. Na szczęście myliłam się. Mimo że osoba Rincewinda wysępowała już w innych powieściach i nie była mi dobrze znana, bez problemu wiedziałam, o co chodzi.

 

"Zderzenie" z charakterystycznym stylem Pratchetta przeżyłam dość źle – nie spodobał mi się. Później jednak zaczęłam się stopniowo przekonywać, a po jakimś czasie czytało się przyjemnie, a styl pisania powodował, że nie zrezygnowałam z dalszego poznawania rozwoju wydarzeń. Książka obfituje w ciekawe porównania, cięte żarty, ocieka ironią, sarkazmem oraz specyficznym dowcipem, który tak bardzo przypadł mi do gustu.

 

Dowcip dosięgnął także bohaterów – sympatycznych, ciekawych i śmiesznych. Rincewind to człowiek, który nad wyraz ceni sobie nudę. Lubi ją i pragnie, żeby obfitowało w nią jego życie. Niestety los raz po raz przygotowuje dla niego nowe, oczywiście maksymalnie niebezpieczne przygody. Dzięki nim nasz "wybitny" mag stał się świetnym lingwistą oraz doktorem do spraw ucieczek. Oprócz niego występują także sympatyczni, ale przerażający barbarzyńcy, którzy dawno mają za sobą młodość, lecz wciąż skutecznie machają mieczami. Profesorowie Niewidocznego Uniwersytetu, którzy opanowali sztukę nieuczenia do perfekcji, okrutni szaleńcy, były nauczyciel, garstka walecznych dzieciaków – każda postać jest wyrazista, a charakter wielu z nich przerysowany.

 

Fabuła wydaje się prosta – opiera się głównie na ucieczce, intrygach i zbiegach okoliczności, a jej charakter w dużej mierze oddaje okładka. Akcja rozwija się szybko, bez szczególnych, zaskakujących zwrotów. Bardzo się nie wciągnęłam i z łatwością mogłam przewidzieć rozwój wydarzeń oraz końcówkę, lecz nie wpłynęło to na przyjemność czytania. Pomysł oraz jego wykonanie stanowiły miłą odskocznię od większości czytanych przeze mnie książek.

 

"Ciekawe czasy" to powieść idealna dla każdego fana fantastyki bez względu na wiek. Lekka, przyjemna i dowcipna nadaje się dla odprężenia, do czytania podczas podróży lub w deszczowy dzień. Nie jestem w stanie porównać jej do innych powieści tego autora, lecz niedługo będę miała okazję to zrobić. To moje pierwsze spotkanie z dziełami Terrego Pratchetta i jestem pewna, że nie ostatnie.

Michał Lipka

CIEKAWA KSIĄŻKA NA KAŻDY CZAS

 

Terry Pratchett to niekwestionowany mistrz humorystycznej fantasy czerpiącej pełnymi garściami z mitów, legend, podań, wierzeń i popkultury. Dzieło jego życia, „Świat dysku" to ceniony na całym świecie cykl, który podbił serca rzeszy fanów i krytyków, a przy okazji także i jedna z najdłuższych, bo licząca sobie aż czterdzieści jeden tomów, serii fantastycznych. Naturalnym jest, że w tak rozbudowanej opowieści zdarzają się momenty lepsze i gorsze, na szczęście ten konkretny tom należy do tej pierwszej kategorii.

 

Świat znów potrzebuje wielkiego maga. No może nie tak do końca świat. Imperium Hongów, Sungów, Fangów, Tangów i McSweeneyów przydałby się ktoś taki, bowiem ważą się tam losy tronu. Kiedy przybywa kurierski albatros z żądaniem przysłania wspomnianego już Wielkiego Maga, Niewidoczny Uniwersytet postanawia wysłać kogoś, kto... cóż... na czapce miał napis pasujący do prośby, a że zdolności posiada wątpliwe... misja i tak jest w końcu samobójcza, prawda? A nasz bohater zyska przynajmniej szansę zasłużenia na swój tytuł. I tak oto wzmiankowany... hmm... „mag", nie kto inny jak sam Rincewind trafia na Kontynent Przeciwwagi, gdzie... właśnie... cel jest niepewny, bo jego tajność przekracza wszelkie granice – albo ma obronić albo obalić Zakazane Miasto Hunghung. Tam także dołącza do Srebrnej Ordy – dość osobliwej drużyny pod wodzą Coehna Barabrzyńcy, która chce w siedmiu podbić Imperium Agatejskie nie zważając na fakt, że siły wroga liczy się w tysiącach...

 

Co z tego wszystkiego wyniknie? Dla bohaterów nie zawsze coś dobrego, ale dla czytelników, którzy dali się wciągnąć w szalony płaski świat czeka iście rewelacyjna zabawa. W końcu nie przypadkiem pewna popularna klątwa mówi brzmi „Obyś żył w ciekawych czasach", a Terry Pratchett wykorzystuje ją po prostu po mistrzowsku. Przy okazji także w rewelacyjny sposób zanurza się w wyrazistej, jakże często przy tym ostrej satyrze na Chiny i codzienne życie w świecie ograniczeń, zakazów i totalitarnej władzy zza wielkiego muru.

 

Pierwszy tom tego cyklu ukazał się w roku 1983, od tamtej pory brytyjski autor sukcesywnie publikował kolejne części w iście zawrotnym tempie przynajmniej jednej powieści na rok (z trzema drobnymi wyjątkami). Nie udałoby mu się to, gdyby nie był świetny pisarzem i gdyby zabrakło mu równie świetnych pomysłów. Na szczęście miał wielką wyobraźnię – miał, zmarł bowiem zaledwie półtora roku temu – a kultura popularna i świat dookoła dostarczały mu bardzo wiele pożywki, jakże ważnej, kiedy uprawia się ciężką literaturę satyryczną.

 

Wersja audio wykonana została w solidny, przyjemny sposób. Lektor, Ireneusz Załóg, dobrze radzi sobie z tekstem i ma odpowiedni głos oraz sposób czytania. Oczywiście przydałyby się jakieś drobne dodatki, konkretne ozdobniki i efekty w tle, ale forma, w której nagranie zostało przygotowane i tak sprawdza się bardzo dobrze. Poza tym Pratchetta przyjemnie wchłania się w każdej wersji, bo jego pisarstwo to klasa sama w sobie. Dlatego też nie pozostaje mi nic innego, jak polecić „Ciekawe czasy" Waszej uwadze, szczególnie jeśli lubicie rozrywkę z wyższej półki, śmieszną, ale traktującą o poważnych kwestiach, szaloną, lecz mądrą, oderwaną od ziemi, ale jakże przy tym przyziemną. A na koniec, drodzy czytelnicy, chciałbym życzyć Wam, żeby czasy, w których przyjdzie Wam żyć nie były ciekawe, za to niech będę pełne książek tak ciekawych, jak ta.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: