Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Futbol Ery Man`en

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Futbol Ery Man`en | Autor: Kenzaburo Oe

Wybierz opinię:

Doris

       To moje pierwsze spotkanie z japońskim mistrzem pióra, Kenzaburo Oe. I po przeczytaniu początkowych zdań, opisujących stan oszołomienia i lęku bohatera, bo tak właśnie to odebrałam, po obudzeniu się wczesnym rankiem, nie wypuściłam już książki z ręki. „Budząc się w mroku przed świtem, błądzę po omacku w świadomości pośród resztek gorzkiego snu w poszukiwaniu gorącego wrażenia „oczekiwania” (…) Zaciskam palce, które utraciły siłę. I wszędzie, w każdej cząstce ciała odczuwam odrębnie ciężar mięsa i kości; w mojej świadomości wracającej niechętnie ku światłu, doznania te zamieniają się w tępy ból.”

 

       Jeżeli rzeczywiście pierwsze zdanie w powieści ma tak wielkie znaczenie, to jest lepiej niż dobrze. Przy czym wiem, że równie wnikliwie, jak otoczenie, autor przygląda się też wnętrzu bohaterów, spaceruje nieśpiesznie pomiędzy skrytymi myślami, słucha bicia serca, stara się to wszystko, co zwykle ukryte przed postronnymi, wydobyć na powierzchnię i uporządkować.

 

       Trzeba przyznać, że świat został przez Kenzaburo Oe ukazany w sposób dość kontrowersyjny, naturalistyczny, ze szczególnym upodobaniem do rozkładania na najdrobniejsze czynniki procesów fizjologicznych, z przyglądaniem się, niemal jak pod mikroskopem, rozkładowi ciała po śmierci. Ta makabra i drobiazgowość w jej opisie to zabieg celowy, choć niezbyt często spotykany w literaturze.

 

       Główny bohater przygląda się światu, i sobie w tym świecie, szukając jakiejś równowagi, próbując się weń wpasować. Tymczasem już pierwsze zdanie uświadamia nam, jak głęboka jest jego niezgoda na bezcelowość i miałkość toczących się dni, jak bardzo nie chce mu się ich rozpoczynać i jak buntuje się przeciwko temu nie tylko jego umysł, ale i ciało. Brat podsumował obecny moment w życiu Mitsaburo: „mam wrażenie, że spadasz w dół i dochodzisz teraz do dolnego biegu swej rzeki.”

 

     Narracja jest leniwa, bardzo spokojna, zupełnie tak, jak być powinno, gdy rozmyślamy nad sensem własnego życia i przetrawiamy rzeczywistość dokładnie, metodycznie, kęs po kęsie. Zadziwiające jest zderzenie skrajnego wręcz realizmu, gdzie natknąć się można na epatowanie niemal wszystkim, co obrzydliwe i wstydliwe, z poetyckością, metaforą, niekiedy zapierającymi wprost dech. Utkwiło mi w pamięci i w sercu określenie, jakiego autor użył w kontekście pacjentów szpitala psychiatrycznego: „Zebrani w tym zakładzie pacjenci byli raczej podróżnymi w czasie długiego postoju.” Przecież idealnie pasuje ono do takiej właśnie sytuacji, gdy człowiek jest na jakiś czas „wypisany z życia”. Jest tu szacunek, zrozumienie i nadzieja.

 

       Zachwyca drobiazgowość opisu, szokująca precyzja, z jaką autor (pod postacią Mitsaburo, rzecz jasna) kreśli każdą, nawet tę zwykle umykającą, cechę przedmiotu, osoby, bądź zjawiska, jakie przykuło jego uwagę. Misternie splata słowa, by oddać to, co najważniejsze, samą trudno zauważalną esencję. W przypadku człowieka, nawet maleńka zmarszczka, cień przesłaniający przez moment źrenice, drgnienie nozdrzy, może zdradzić jakieś wewnętrzne poruszenie. Trzeba nie lada finezji, by tak przekonująco oddać stan ducha. Prawdy o człowieku szuka także w jego snach, odsłaniających podświadomość.

 

       Mitsaburo poznajemy w przełomowym i niezwykle dla niego trudnym momencie, o którym sam mówi: „Był to okres, w którym umarł mój przyjaciel, żona zaczęła pić whisky i musieliśmy oddać nasze debilne dziecko do zakładu”. Przyjeżdża z zagranicy jego brat, nadarza się okazja sprzedania domu w dolinie, więc obaj jadą tam, by dopilnować formalności. Ale ciągnie ich coś jeszcze, nierozwiązane tajemnice, wspomnienia dzieciństwa i chęć poznania się na nowo.

 

       Historia rodziny Nedokoro rozgrywa się na tle o wiele szerszej panoramy, obejmującej bunt chłopski sprzed ponad stu lat, w który zamieszani byli przodkowie braci. To w mroku tych krwawych wydarzeń skrywa się prawda, o której nikt nie chce mówić, a której wszyscy są ciekawi. Odsłania się ona przed nami niespiesznie, a tropy są nie tylko zagmatwane, ale wręcz ze sobą sprzeczne. A tragicznych wydarzeń w rodzinie bohatera na przestrzeni lat było wiele. Jego dwaj starsi bracia zostali zabici, jeden na wojnie, drugi w wioskowej burdzie. Siostra, opóźniona w rozwoju, popełniła w niewyjaśnionych okolicznościach samobójstwo, a u matki rozwinęła się demencja po zaginięciu ojca.

 

       Wspomnienia z dzieciństwa Takeschiego i Mitsaburo są często krańcowo różne, w żaden sposób do siebie nie przystają, a niekiedy ma się wrażenie, że każdy z nich dysponuje powidokami z przeszłości tego drugiego. To nieoczekiwane figle, jakie płata nasza pamięć, trudne do wytłumaczenia, choć zdarzają się nie tylko bohaterom Kenzaburo Oe.   

   

       Jak funkcjonuje nasza pamięć? Czemu tak zręcznie miesza prawdziwe wspomnienia z tym, co słyszeliśmy od innych, a także z naszymi wyobrażeniami, a nawet snami, których myśleliśmy, że nie pamiętamy. Wszystko to splata się w jeden, spójny obraz, który zdaje się tak rzeczywisty, że gotowi jesteśmy przysiąc na wszystko, iż właśnie tak się to odbyło.

 

       Na ile przeszłość, dzieje rodziny, mogą kształtować losy kolejnych pokoleń? Okazuje się, że rodzinna legenda ma tak dużą moc, nawet po upływie stu lat, że zdolna jest zapłodnić wyobraźnię potomnych, zatruć umysł i zgotować im podobny los – zupełnie niespodziewanie, jakby zadziałały tu jakieś czary, złe moce, czy może klątwa. Na rozwój wypadków nikt tu nie ma wpływu, wszystko dzieje się błyskawicznie, przybiera na sile i dąży ku, niestety, tragicznemu finałowi.

 

       Widzimy też, że więzy krwi, bliskość, wspólna przeszłość, nie oznaczają wcale, że kogoś naprawdę znamy. Człowiek potrafi bardzo starannie strzec swoich największych tajemnic, może mieć dwie, zupełnie różne twarze.

 

       Nic dziwnego też, że przyroda wprost wychodzi do nas z kart powieści, skoro w kulturze Japonii odgrywa ona tak ważną rolę. Jest to natura niepokojąca, potężna, często sprawiająca wrażenie, że przejmuje władzę nad człowiekiem. Baśniowa, silna, sprawcza. Można się jej bać, ale nie sposób bez niej żyć.

       To opowieść niełatwa w odbiorze. Przeplatają się plany czasowe, bohaterowie grzebią bez przerwy we własnych myślach i wspomnieniach, przyglądają się sobie i otoczeniu z dużą uwagą, tu ważny jest każdy szczegół, który może pomóc nam w zrozumieniu wzajemnych relacji bohaterów i ich wewnętrznego niepokoju. Rozwiązanie poznamy dopiero na końcu, jak w dobrym kryminale, choć „Futbol ery Man`en” nie jest kryminałem, a cała detektywistyczne dochodzenie dotyczy ludzkiej psychiki, która jest równie tajemnicza i potrafi nieźle zaskakiwać.   

 

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial