Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Podstępna Schizofrenia

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 2 votes
Polecam: 100% - 3 votes

Polecam:


Podziel się!

Podstępna Schizofrenia | Autor: Karolina Kasprzak Dietrich

Wybierz opinię:

Chris

 Choroby psychiczne niestety wciąż stanowią pewnego rodzaju temat tabu w dzisiejszej Polsce. Nieustannie brakuje środków na leczenie i rozwój szpitali, panuje powszechny lekceważący stosunek do tegoż rodzaju dolegliwości i z pewnością nie poświęca się temu tematowi odpowiedniej uwagi zarówno ze strony rządzących jak i społeczeństwa. Coraz więcej mówi się na szczęście o chorobach psychicznych wśród najmłodszych i młodzieży, którzy z coraz większej ilości stron narażeni są na takowe problemy. Sama rozmowa jednak w niczym nie pomoże gdy powszechny jest brak podstawowych środków niezbędnych na leczenie.

 

Bardzo istotnym aspektem uświadamiania społeczeństwa o takowym temacie jest przybliżanie wszystkim ludziom najprostszymi sposobami szczegółów tychże dolegliwości. Literatura pełni istotną rolę w tymże procesie, a najnowsza powieść pani Katarzyny Kasprzak-Dietrich jest idealnym przykładem i wzorem jak należy takowe tematy przybliżać.

 

Robert Nowacki jest prawie czterdziestoletnim policjantem, który prowadzi samotne życie w Gnieźnie. Pewnego dnia zostaje wraz z partnerem wezwany do pobliskiego lasu w którym słyszane były przeraźliwe, kobiece wrzaski. Na miejscu okazuje się, że źródłem tychże krzyków była dziewczyna, która została w brutalny i wręcz nieprawdopodobny sposób zamordowana. Sceny, które musieli oglądać będący w lesie policjanci, już na zawsze zostaną z nimi i spowodują niemałe zmiany w ich psychice. Nasz główny bohater zaczyna widzieć i słyszeć zamordowaną kobietę, która nie tylko przyczyni się do utraty pracy i zamknięcia w szpitalu, ale także do wznowienia śledztwa w jej sprawie.

 

Trzeba przyznać, że pani Katarzyna Kasprzak-Dietrich miała naprawdę świetny i oryginalny pomysł na napisanie swojej książki. Z drugiej strony jednak sam koncept to nie wszystko, a najważniejsze jest jego wprowadzanie w życie i odpowiednie przedstawienie czytelnikom. Na szczęście to wszystko udało się autorce wypełnić w stu procentach. „Podstępną schizofrenię” czyta się naprawdę świetnie. Od pierwszej do ostatniej strony wciąga natychmiastowo i nie chce uwolnić czytelnika niczym choroba naszego głównego bohatera. Mimo, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z wieloma scenami dynamicznymi i akcji to jednak w żadnym momencie nie możemy odczuwać znużenia czy też przeciągnięcia tematu. Cały czas jesteśmy świadkami zachowania i myśli Roberta Nowackiego, dzięki czemu lektura jest także ważnym źródłem wiedzy na temat schizofrenii. Jako, że wcześniej nie miałem większej styczności z tą chorobą, to nie jestem w stanie określić na ile historia naszego głównego bohatera jest odzwierciedleniem rzeczywistości i zmagań niefikcyjnych osób. Myślę jednak, że tak realistyczny i szczegółowy opis nie może być nieautentyczny i z pewnością pozwala na większe uświadamianie czytelnikom faktów na temat schizofrenii.

 

Dodatkowo warto także dodać, że „Podstępna schizofrenia” to przede wszystkim świetny kryminał, który czyta się z napięciem przez całą lekturę i nieustannie oczekuje wyjaśnienia kolejnych zagadek i tajemnic. To wszystko razem wzięte sprawia, że jest to książka godna polecenia, która na pewno trafi do różnego rodzaju odbiorców, ale z których wszyscy z pewnością będą zachwyceni.

 

Główny bohater, Robert Nowicki, swoimi myślami i czynnościami pokazuje nam szczegóły choroby z którą przyszło mu się mierzyć- schizofrenią. Z jednej strony jest to opis z pewnością nieco przerażający i zatrważający dla czytelników, którzy nie mieli wcześniej styczności z takowymi dolegliwościami. Jednakże, tak jak wspomniałem na wstępie, polskie społeczeństwo potrzebuje takich mocnych i jasnych w przekazie pozycji, które być może przyczynią się do otwarcia oczu na powszechne problemy. W momencie gdy dodamy do tego świetne wątki kryminalno-sensacyjne, które idealnie tworzą fabułę, to otrzymujemy do rąk książkę z kategorii must-have.

Pani M

 Robert Nowacki ma 39 lat i pracuje jako policjant, niewiele mu brakuje do emerytury. Pewnego dnia zostaje wezwany do gnieźnieńskiego lasu Jelonek, gdzie leśniczy słyszał przeraźliwy krzyk młodej dziewczyny. Na miejscu Robert znajduje zmasakrowane ciało młodej kobiety, które zostało poszarpane ręczną piłą. Jakby tego było mało, partner mężczyzny dostaje udaru. Robert musiał nie tylko zmierzyć się z masakrą na miejscu zbrodni, ale również z nagłym zagrożeniem życia partnera z pracy. To wszystko wywołało u niego depresję. Miały na to pomóc leki. Niestety, nic takiego się nie wydarzyło. Na domiar złego Robert zaczął widzieć zamordowaną dziewczynę. Zostaje u niego zdiagnozowana schizofrenia paranoidalna. Przyjmowane leki nie działają na niego dobrze. Mężczyzna staje się agresywny, wdaje się w bójkę i trafia do szpitala psychiatrycznego. Hospitalizacja nie przynosi oczekiwanego skutku, a zamordowana dziewczyna - Katarzyna Szypółka - prosi Roberta o pomoc. Mężczyzna postanawia działać na własną rękę i odnaleźć osobę, która pozbawiła Kasię życia. Nie jest to wcale takie proste zadanie, kiedy nie ma się sojuszników w pracy, a choroba nie ustępuje.

 

Ta książka to było dla mnie jedno z największych zaskoczeń. Właściwie niczego się po niej nie spodziewałam. Podeszłam do niej bez oczekiwań i muszę przyznać, że od samego początku wciągnęłam się w tę historię.

 

Bohater jest nietuzinkowy. Mamy policjanta, który zmaga się ze schizofrenią. Byłam bardzo ciekawa tego, jak autorka rozegra ten motyw. Nie umiałam sobie wyobrazić, jak będzie to wszystko wyglądało – czy Robert będzie ukrywał to, co się dzieje, czy od razu wszystko wyjdzie na jaw. Jak jego choroba będzie wpływała na to, jak się zachowuje. Dużo pytań pojawiło się już na starcie i moje oczy świeciły się coraz bardziej z każdą kolejną stroną. Robert jako główny bohater dźwiga na swoich barkach ciężar tej powieści. Intrygował mnie, ale czasem też się go trochę bałam. Było mi go też nieco żal. Życie mocno dało mu w kość. Trochę obawiałam się tego, że autorka pojedzie po schematach, jeśli o niego chodzi, ale nie mam takiego poczucia po lekturze. Pozostali bohaterowie również dają radę. Nie są czarno-biali, nie stanowią tła dla reszty wydarzeń, tylko mają coś do powiedzenia.

 

Książka zaczyna się dość mocno. Mamy bardzo mocno doświadczonego życiem policjanta. W sumie podejrzewam, że podobnie bym zareagowała, gdybym widziała to, co on. Tak, jest tutaj opis zbrodni. Ostrzegam, krwawy, więc lepiej przy nim nie jeść. Mnie w każdym razie żołądek nieco podjechał do gardła w trakcie lektury i musiałam trochę ochłonąć po tym, co przeczytałam. W powieści nie brakuje przekleństw. Mnie one wcale nie przeszkadzały. W sumie bez nich ta książka niespecjalnie by do mnie przemówiła. Wiedziałam, że wejdę do policyjnego świata, więc tego się spodziewałam.

 

Jest mi przykro, że o tej powieści jest tak cicho. Moim zdaniem Karolina Kasprzak-Dietrich w swojej książce pozamiatała. Jest kryminalna zagadka dopięta na ostatni guzik, mamy bohatera, za którym chcemy podążać. Czasem łapałam się na tym, że nie do końca wiem, czy akcja dzieje się naprawdę, czy w głowie Roberta. I to jest moim zdaniem ogromna siła tej książki. Jeśli kiedyś się na nią natkniecie, to gorąco polecam. Kawał dobrej historii.

Inka

 Początkowe wrażenie: jest dobrze. Porównanie włosów „wyblakłych problemami” już w pierwszych zdaniach przykuwa uwagę, zapowiada dojrzałość języka i stylu. Dalsza wiwisekcja stanu głównego bohatera, który przedstawia się czytelnikowi na samym wstępie tylko potwierdza początkowe skojarzenia. A rzecz dotyczy wątku kryminalnego, jak czytamy w opisie wydawcy: Warszawskiej Firmy Wydawniczej. Otóż mamy Roberta Nowackiego, policjanta w średnim wieku, cierpiącego na depresję (temat niestety aktualny, jak zawsze, a może i ostatnio – bardziej niż zawsze), atrakcyjne miasto Gniezno (niestety z niewykorzystanym do końca potencjałem promocyjnym) oraz zagadkę do rozwiązania (to nie odkrycie, że „nasz” bohater, niczym panna Marple, Herkules Poirot, Harry Hole, czy komisarz Eberhard Mock musi rozwikłać zagadkę).

 

Schemat niby oczywisty i prosty. Co więcej – wymagany od autora klasyki gatunku. A jednak Karolinie Kasprzak – Dietrich udaje się przemycić do niego kilka oryginalnych rozwiązań. Sięga po medycynę kliniczną, wyposażając Nowickiego we wszelkie atrybuty chorego na schizofrenię paranoidalną, prezentując koloryt szpitala psychiatrycznego i rozwijając wachlarz coraz mroczniejszych etapów przejścia między „normalnością” a „szaleństwem”. Urojenia mieszają się z rzeczywistością. Fikcja wkracza w codzienność. Nic nie jest tym, czym pozornie się wydaje. I autorka podsyca tę niepewność na każdym kroku. Równolegle (co powinno być na pierwszym miejscu, a dzięki inteligencji Kasprzak dzieje się niejako symultanicznie, naturalnie, na marginesie i nienachalnie) toczy się śledztwo. I to jakie. Oczywiście skomplikowane.

 

Interesująca jest perspektywa przedstawiania poszczególnych wydarzeń. To wytwory chorego umysłu. Nieprzewidywalne w swej własnej logice, stąd tak zawiłe. Dekodowane kilkustopniowo. Najpierw przez głównego bohatera, potem odbiorcę. Prawdziwe wyzwanie czytelnicze, choć nadal w kategoriach beletrystyki. Ale gdyby zamieniono konstrukcję powieści, zamieniono akcenty, wyszłaby z tego mocna powieść psychologiczna. Tym bardziej, że akcja książki nie ogranicza się do krótkiej chronologii zdarzeń rozpiętej między znalezieniem ciała a wykryciem sprawcy, tylko beztrosko zostaje zawieszona na przykład na pół roku, rok, półtora lub cofa się w retrospektywach. Czas płynie. Zdawałoby się, że perspektywa też się zmieni, atu… Ciekawe, ciekawe…

 

Urojenia, ataki paniki, utrata przytomności, przerażające sny, mania prześladowcza, samotność i demony własnej przeszłości. Z tym zmaga się Nowacki. Czy tylko on? Skoro bohater „Podstępnej schizofrenii” w pewnym momencie mówi: „(…) śmiem rzec, że prawie każdy człowiek w tych czasach jest po części schizofrenikiem. Spora część niezdiagnozowana, ale wszyscy chorujemy, mamy lęki, niekontrolowane emocje, koszmary”. Niestety, jest też moment załamania fabularnego. Oczywiście rynek bestsellerów rządzi się brutalnymi prawami, zatem sceny erotyczne niejako wpisane są w schematy, ale doprawdy. Po co? Skoro nie ma się talentu a’la Gray, czy swojska Blanka Lipińska? (i dobrze, że się nie ma).

 

Patrząc na dokonania rodzimych pisarzy powieści kryminalnych będących aktualnie w panteonie sławy, trudno przypuszczać, by Karolina Kasprzak – Dietrich znalazła także miejsce na świeczniku. Mimo, iż niczym nie odstaje od typowych produkcji tego gatunku. Śmiało podejmuje wyzwania. Bez kompleksów. Robi „swoje”. Pisze kryminał na przyzwoitym poziomie. I czyta się go wyjątkowo dobrze, szybko. Choć ciężar gatunkowy jest naprawdę wyraźny, a szata graficzna, jakość papieru, nawet rozmiar czcionki pozostawia wiele do życzenia. W pewnym momencie nawet wątki fabularne trącą sztucznością i brakiem polotu, ale nie jest to powodem, by utrącać gwiazdki z rekomendacji.

 

Chyba czas najwyższy sięgnąć po inne książki autorki.

Doris

 „Podstępna schizofrenia” Karoliny Kasprzak – Dietrich to książka podstępna właśnie. Po pierwsze dlatego, że tytuł sugeruje dramat psychologiczny, którego elementy są oczywiście widoczne w treści, ale obok tego otrzymujemy też znacznie więcej, bo rasowy kryminał. Po drugie zaś, akcja wciąga nas do tego stopnia, że nie mogąc oderwać się od lektury, zapominamy o wszystkich naszych zobowiązaniach. To zasługa sprawnego pióra autorki, jej umiejętności stopniowania napięcia, mylenia tropów, jakimi nas prowadzi i budowania ciekawych pod względem psychologicznym postaci, złożonych i bogatych wewnętrznie.

 

Robert Nowacki jest przeciętnym policjantem z kilkunastoletnim stażem, pozostał mu zaledwie rok do emerytury. W swojej pracy widział już wiele rzeczy strasznych i traumatyzujących. Jednak obraz rozkawałkowanych, pociętych piłą zwłok młodziutkiej dziewczyny, unurzanych w kałuży krwi, całkowicie odmienił jego życie. Ma go stale przed oczami, w dzień i w nocy. W dodatku zmarła tragicznie Kasia odwiedza go nie tylko w snach. Słyszy i widzi ją także za dnia, tuż koło siebie, jak nuci bliżej nieokreśloną melodię i błaga go o pomoc. Bo śledztwo się ślimaczy, dowody znikają, rozwiązanie tej sprawy zdaje się nikogo, poza Robertem, nie interesować. Dla niego jednak staje się wprost obsesją, przekleństwem. Schizofrenia to zatem czy może tylko instynkt dobrego gliny? Przecież widzi i słyszy osobę, która nie żyje, nie może go więc odwiedzać. A jednak.

 

To książka o życiu, po prostu. O skomplikowanej naturze człowieka, z jego pragnieniem miłości, zazdrością, zaborczością i żądzą bogacenia się. A także o pracy policjanta śledczego, która do miłych i łatwych nie należy. Ilu z nas zastanawiało się kiedykolwiek, jak radzą sobie oni ze stresem, jaki stale towarzyszy ich pracy. Kontakt z marginesem społecznym, z bronią, widok zwłok i okaleczeń, przemocy i brutalności oraz jej skutków. Czy później można jak gdyby nigdy nic wrócić do domu i siąść z rodziną do spokojnej kolacji?

 

Nasz bohater przeżywa załamanie psychiczne. Rozpoznanie brzmi groźnie: schizofrenia. W efekcie zostaje pacjentem szpitala psychiatrycznego. I tutaj mamy kolejną niespodziankę w postaci niezwykle trafnego opisu takiego leczenia, pobytu w placówce, stosunku lekarzy do pacjentów i pacjentów do siebie nawzajem. Przede wszystkim zaś stygmatyzację, której podlegają chorzy psychicznie w środowisku, ich wstyd i poczucie bycia tymi gorszymi, chęć ukrycia faktu leczenia. No i oczywiście samopoczucie w trakcie choroby, owe męczące wytwórcze objawy, splątanie po lekach psychotropowych i towarzyszący stale lęk. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, co pozwoliło doskonale oddać stan umysłu i emocje bohatera, w sposób jak najbardziej bezpośredni.

 

Pochwalić też muszę język powieści. Jest on wartki, mięsisty, jak to w tym środowisku, ociera się o kolokwializmy i brutalizmy. Z drugiej strony w sposób prosty, mający szansę dotrzeć do każdego, opisuje najbardziej wewnętrzne, intymne stany psychiczne, szczególnie osób, które nie radzą sobie ze światem i z samymi sobą. W przypadku bohaterów „Podstępnej schizofrenii” mam tu na myśli nie tylko Roberta. Okazuje się, że takich osób jest tu więcej i powoli ich skomplikowane wnętrza odsłaniają się przed nami.

 

Nie zapominajmy też o wątku kryminalnym, który jest osią całej powieści, wokół którego koncentrują się wszystkie najważniejsze wydarzenia. Wszystko to razem tworzy niezwykle klimatyczny kryminał z elementami powieści obyczajowej i psychologicznej, a nawet horroru. Każde znajdzie tu coś dla siebie.

Mirosława

„Zaletą inteligentnych jest to, że zawsze można głupka poudawać”

 

Zarówno okładka, jak i tytuł mogą być mylące dla kogoś, kto spojrzy po raz pierwszy na front książki pt.: „Podstępna schizofrenia”. Dopiero, gdy przeczytamy krótką notkę redakcyjną zamieszczoną na tylnej stronie oprawy, wówczas dociera do nas, że wbrew tytułowi, nie jest to poradnik o schizofrenii i jej leczeniu, lecz kryminał z warstwą psychologiczną.

 

W lesie Jelonek koło Gniezna miejscowy leśniczy słyszy przeraźliwy krzyk dziewczyny, więc szybko dzwoni po policję. Na miejsce zdarzenia przyjeżdża Robert Nowacki, trzydziestodziewięcioletni policjant, ze swoim przyjacielem zwanym Kozicą. Zastają makabryczny widok, który wywołuje u nich szok. Na ziemi leży bowiem, zmasakrowane piłą mechaniczną, ciało młodej dziewczyny. Kozica traci przytomność i w efekcie trafia do szpitala z  udarem mózgu, natomiast Robert nie może zapomnieć tego, co ujrzał w lesie i popada w marazm, a do tego duch zmarłej dziewczyny, Kasi Szypółko, zaczyna go nawiedzać, domagając się pomocy i rozwiązania zagadki jej śmierci, nucąc przy tym tę samą melodię. Policjant zaczyna się leczyć podejrzewając u siebie chorobę psychiczną. Lekarz diagnozuje u niego schizofrenię i zapisuje silne leki psychotropowe. Robert skutecznie ukrywa przed kolegami w pracy swój stan zdrowia, bojąc się, że zostanie odesłany na wcześniejszą emeryturę, a on przecież kocha swoją profesję. Niestety, dochodzi do incydentu, po którym zostaje odsunięty od sprawy i wysłany na urlop zdrowotny.  Sprawa morderstwa Kasi Szypółko nie przynosi rozwiązania i zostaje odłożona na półkę, jako umorzone śledztwo z braku dowodów. Policjant Nowacki, po długim leczeniu i poprawie zdrowia, postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co stało się 15 września 2019 roku w lesie Jelonek koło Gniezna.

 

Akcja powieści „Podstępna schizofrenia” toczy się głównie w Gnieźnie, tak jak ma to miejsce we wszystkich dotychczasowych książkach autorki, ale też zabiera nas w jego okoliczne mniejsze miejscowości. Tak się składa, że znam to miasto bardzo dobrze, więc było mi łatwiej wyobrazić sobie jakąś scenę z dziejących się wydarzeń. A dzieje się bardzo dużo i pojawia się dosyć obszerna galeria postaci, które mają swoje znaczenie w tej historii.

.

Warstwa psychologiczna zaznacza się w pokazaniu problemów, z jakimi mierzą się osoby ze zdiagnozowaną chorobą umysłową. Autorka opisuje zarówno typowe podejście lekarzy, którzy podchodzą do pacjentów schematycznie, poddając ich działaniu leków mających skutki uboczne, a gdy one nie pomagają, wówczas po prostu zlecają „terapię” na oddziale psychiatrycznym. Robert to nie jedyna osoba w tej powieści, która mierzy się z tego rodzaju problemem, gdyż w powieściach pani Karoliny nigdy nie brakuje osób z różnego rodzajami zaburzeniami umysłowymi.

 

Od pierwszego zdania w książce aż do ostatniego słowa jesteśmy skutecznie zwodzeni przez autorkę, która umiejętnie gmatwa sprawę, i podsuwa nam różne tropy. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że podążamy za odkrywaniem kolejnych śladów, faktów, wydarzeń i próbujemy razem z Robertem to wszystko ułożyć w logiczną całość.

 

To moje szóste spotkanie z twórczością gnieźnieńskiej pisarki, gdyż miałam okazję poznać jej trylogię gnieźnieńską „Grabarz”, „Rodzina” i „Ratunku”, a po nich "Velveteen Youth" i ostatnio „Truciciel”, któremu mam przyjemność patronować. W każdym z nich autorka nie raz mnie zaskoczyła napisaną historią, wprowadzając w gatunek kryminalny i romansu dodatkowego smaczku i świeżości.

 

Podobnie jest w jej książce „Podstępna schizofrenia”, którą nie da się jednoznacznie sklasyfikować, gdyż odnajdziemy w niej zarówno elementy kryminalne, jak i psychologiczne, obyczajowe, a nawet erotyczne, chociaż tych ostatnich nie ma byt dużo, gdyż to nie one wiodą prym w tej powieści. Nie wiem, skąd pani Karolina Dietrich-Kasprzak czerpie pomysły do swoich książek, ale każda z nich jest nietuzinkowa, z oryginalną historią, zaskakującą fabułą i finałem. Jeżeli, więc lubicie  nietypowe opowieści wykraczające poza znane schematy, to lektura „Podstępnej schizofrenii” powinna Was zadowolić.

 

Autorka urodziła się w Gnieźnie, w rodzinie rzemieślniczej. Na stałe mieszka we wsi Kalina koło Gniezna, wraz z mężem i dwójką dzieci. To tam mają własną stadninę. Razem z mężem prowadzi działalność gospodarczą, a w wolnym czasie, oprócz pisania, zajmuje się pielęgnacją ogrodu, prowadzi salon kosmetyczny i punkt zakładów bukmacherskich w Gnieźnie. Pisanie pasjonowało ją już w dzieciństwie.  W okresie licealnym powstało kilka wierszy i książek, ale tylko do tzw. szuflady. W końcu w dorosłym życiu odważyła się na publikowanie swoich powieści. Jej dumą jest książka, która została wydana w 2020 roku pt.: „Listy, dzienniki i pamiętniki”

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial