Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Diagnoza Zła

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Diagnoza Zła | Autor: Mariusz Wypych

Wybierz opinię:

Megs2412

Dzieło pana Mariusza Wypycha pt. ,, Diagnoza zła” była jego debiutem.Moim skromnym zdaniem, debiut całkiem udany za niepopularny temat. Z opisu nie bardzo wiedziałam czy to powieść czy reportaż czy może jakieś wspomnienia. Okładka niewiele przybliżyła temat,powiedziałabym nawet, że jest raczej nieciekawa,niezachęcająca.

 

 Książka opowiada o kobiecie o imieniu Alicja,która miała nieszczęście dorastać w rodzinie patologicznej,gdzie miała miejsce przemoc,bieda i alkoholizm ojca.Jako młoda dziewczyna,najstarsza z czwórki rodzeństwa zaczęła szukać akceptacji wśród miejscowych subkultur, trochę zagubiona zainteresowała się również sektami.Inteligentna i niezwykle twarda, postanowiła wieść całkowicie inne życie niż jej rodzice,którzy po prostu się poddali.Pragnie być bogata i czerpać z życia pełnymi garściami.Wie,że bardzo ważne jest wykształcenie i ma na siebie plan. Na studiach spotyka się z Darkiem,z którym dopasowała się agresywnym temperamentem,a wisienką na torcie jest to,że chłopak ma majętnych rodziców.Jak grom z jasnego nieba spada na młodych wiadomość o ciąży. Mimo,że głowna bohaterka jest ewidentnie negatywną postacią i byłam szczerze przekonana,że będzie chciała pozbyć się dziecka to się o dziwo pomyliłam.Wzięli ślub i życie się toczyło…

 

Jak na mój gust toczyło się zbyt szybko i ogólnie,niemowle szybko stało się dziewczynką,nastąpił lekki chaos,niedopowiedzenia,niedosyt informacji o Alicji i jej obecnym życiu,procesie,podczas którego stawała się coraz gorszym człowiekiem bez skrupułów. Jej determinacja w gromadzeniu pięniędzy przybiera na sile, za namową koleżanki o wyższym statusie materialnym postanawia uwodzić bogatych mężczyzn i ich okradać,zero zasad, tylko rosnące saldo konta daje tej  kobiecie satysfakcję. Tak się zastanawiam czy te desperackie kroki nie były spowodowane zdradą męża.Prawie wszystkie zachowania,wybory,przemyślenia głownej bohaterki prowokowały mnie do zastanawiania się nad nią i to w książkach wręcz uwielbiam.Długo po przeczytaniu nadal wracałam myślami do losów Alicji. Bliżej poznamy tylko jedną jej ofiarę,ale to wystarczy by poczuć grozę. Chyba na co dzień nie zastanawiamy się czy ktoś z naszego otoczenia jest tak toksyczny, wręcz psychopatyczny, dopóki nam czegoś nie zrobi.

 

Ogólnie książka traktuje o sztuce manipulacji,ciągła żądza pieniądza wyzwala w bohaterce najgorsze cechy,instynkt łowcy,jest dla swoich ofiar bezlitosna,a ich cierpienie przyjmuje z uśmiechem,a czasem irytacją. Z przyjemnością dręczy zakochanych w niej mężczyzn niejednokrotnie doprowadzając ich do samobójstwa. Ale nic nie jest takie oczywiste. Z jednej strony autor przedstawia osobę nieskłonną do refleksji, do bólu egoistyczną w swoim dążeniu do celu,którym jest własne mieszkanie,a z drugiej dba w jakiś sposób o córkę, ma słabość do znajomych z dzieciństwa,a nawet do rodziny, której myślałam,że się wyrzeknie po osiągnięciu jako takiego sukcesu. Ma dwa oblicza,jedno gdzie udaje wszystko co można dla osiągnięcia jakichkolwiek korzyści,a drugie kiedy jest naprawdę sobą i muszę powiedzieć, że jest tak wulgarna i prostacka, że niekiedy ciężko jest czytać jej wypowiedzi pełne przekleństw i prymitywizmu.

 

Pozycja bardzo ciekawa, nigdy nie spotkałam się z takim tematem w popularnej literaturze,nawet wzmiance, a czytam sporo. Książka warta polecenia,ale mam wrażenie, że czegoś jej brakuje,jakby była pisana w pośpiechu. Nie mniej jednak wyzwala chęć dyskusji, pobudza ciekawość i chce się więcej.

Pani M

 Alicja to kobieta, której bardzo daleko do ideału. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest dobrą matką i żoną. Prawda jest jednak inna. Wychowywała się w domu, w którym była przemoc i bieda. Dzieci były świadkami awantur. Chociaż matka starała się nimi zajmować, głównie wychowywały się same i włóczyły się po osiedlu. Alicja chciała uciec z tego środowiska. W końcu posunęła się do wyłudzania pieniędzy, by osiągnąć upragniony cel. Nie przebiera zresztą w tym przypadku w środkach, nie bacząc na to, że może komuś zniszczyć życie.

 

Mam ogromny problem, jeśli chodzi o tę książkę. Z tego, co mi wiadomo, jest to literacki debiut autora. W przypadku tego typu książek zawsze nieco przymykam oko na ewentualne niedociągnięcia, dając debiutantom szansę i kredyt zaufania. Nigdy nie mam wygórowanych oczekiwań do debiutów. I podobnie było w tym przypadku. Podeszłam do tej książki, nie nastawiając się właściwie na nic.

 

Kiedy zobaczyłam, jak wygląda „Diagnoza zła”, w mojej głowie pojawiła się myśl, że jej niewielka objętość może wpłynąć w tym przypadku na niekorzyść całej historii. I moim zdaniem tak było. Dzieje się tutaj sporo, a stron mamy zaledwie 130. Dla mnie akcja działa się za szybko, miałam problem z wczuciem się w klimat tej opowieści. Nawet niespecjalnie mogłam przetworzyć to, co się stało, bo już trzeba było lecieć dalej. Uważam, że książce wyszłoby na dobre, gdyby skupiła się głównie na wątku związanym z kolegą z pracy, którego Alicja zniszczyła. Można by wtedy było wplątać gdzieś to, co działo się u niej wcześniej, i wtedy całość bardziej by działała. Przynajmniej moim zdaniem. Teraz mam takie poczucie, że było wiele wątków, o każdy z nich trochę zahaczyliśmy, ale nic poza tym.

 

Jeśli chodzi o Alicję, to o ile na początku było mi jej trochę żal, o tyle z każdą kolejną stroną nie lubiłam jej coraz bardziej. Miała trochę przebłysków dobroci, ale raczej nie chciałabym spędzić z nią choćby 5 minut, biło od niej fałszem na kilometr. Co do sprawy kolegi z pracy – tutaj też mam dylemat. Nie neguję, że coś takiego nigdy by się nie wydarzyło, bo słyszałam podobne historie, jednak zabrakło dla mnie głębszego rysu psychologicznego. Mam wrażenie, że dostałam tylko niewielki szkic. Uważam, że Mariusz Wypych ma potencjał i poradziłby sobie z tym zadaniem, ale tutaj czuję ogromny niedosyt, a szkoda. Nieco obawiam się tego, że za parę dni kompletnie zapomnę o tej książce, bo nie było w niej dla mnie nic, co szczególnie przykułoby moją uwagę. I piszę to z bólem serca, bo to mogła być naprawdę mocna książka. Może dla kogoś taka właśnie była, dla mnie niestety nie.

 

Tak jak już wspomniałam, uważam, że w tym przypadku niewielka objętość wyszła historii na niekorzyść. W sumie dla mnie to były bardziej króciutkie opowiadania złożone w całość niż ciągła opowieść. Trudno na tak niewielu stronach umieścić wiele lat życia jakiegoś człowieka i pokazać, jak sytuacja w domu rodzinnym go ukształtowała i jak wpłynęła na to, kim się stał. Mimo wszystko życzę autorowi jak najlepiej. Podkreślę to jeszcze raz – według mnie ma potencjał, ale chętnie przeczytam jego dłuższą powieść, która nie będzie tak bardzo rozstrzelona w czasie.

Taiga

Chętnie sięgam po książki debiutantów. Jest w tym coś ekscytującego, zwłaszcza przy książkach mało popularnych niewchłoniętych przez mainstream. Zaraz może się okazać, że odkryliśmy kogoś nowego, ciekawego kto nami wstrząśnie. Te emocje szczególnie towarzyszą czytelnikom, gdy temat świeżej powieści jest poważny, bo jest szansa, że nas poruszy do głębi. Niestety, nie zdarza się to często.

 

O Mariuszu Wypychu nie wiemy zbyt dużo, jedynie to, że z wykształcenia jest historykiem i na co dzień zajmuje się ochroną danych osobowych. Sam mówi, że w pisarstwie lubi możliwość zmyślania. Jest to ciekawa myśl względem jego debiutu, bo faktycznie zmyślania jest masa.

 

Nawet nie musimy czytać blurba, by wiedzieć o czym będzie powieść, a to za zasługą  już samej okładki. Widzimy kobietę z ogromnym plikiem banknotów na tle dużego miasta. a wszystko to w tonie czerni i jaskrawej żółci. Jestem jednak przekonana, że większość czytelników pominęłaby ten tytuł podczas przeglądania półek w księgarni. Książka jest dość krótka, bo liczy sobie mniej niż 130 stron, a z doświadczenia wiemy, że taka objętość zwykle nie wystarcza, by stworzyć spójną i zajmującą historię. Ale dałam jej szansę.

 

Główną bohaterką jest Alicja. Zła do szpiku kości, wrachowana i pazerna kobieta, którą kieruje tylko i wyłącznie rządza wielkich pieniędzy. Udało jej się wyrwać z małego miasta do Gdyni, by tam zacząć nowe życie pełne sukcesów i spełnienia. Szybko rozbija się o rzeczywistość, bo okazuje się, że to wcale nie jest takie proste, a na dodatek nie jest w stanie zapanować nad swoim życiem. Dlatego radzi sobie za pomocą manipulacji, kłamstw i oszustw, które doprowadzają do tragedii.

 

Muszę przyznać, że mam duży problem z tą książką. Próbowałam się doszukiwać ukrytych sensów czy drugiego dna, ale ich po prostu nie ma. Historia jest bardzo prosta, a fabuła jedynie kręci się w kółko raz na jakiś czas pchając wątek Alicji do przodu. Konstrukcja powieści też jest problematyczna, bo w zasadzie to mamy zlepek krótkich wydarzeń wiecznie się powtarzających aż do znudzenia. Dodatkowo przeskoki czasowe rujnują cały odbiór. Nagle mijają miesiące, a nawet lata w przeciągu jednego krótkiego rozdziału i łatwo można się pogubić. Lektura „Diagnozy zła” nie należy do najprzyjemniejszych.

 

Poznajemy bliżej jedynie kilku bohaterów, ponieważ wszystko kręci się wokół Alicji i nie ma w tym nic złego, przecież istnieją setki, jak nie tysiące książek z perspektywą głównej postaci. Problem pojawia się, gdy czytelnik nie ma komu kibicować czy współczuć. Wszyscy bohaterowie zachowują się irracjonalnie, a szczególnie Alicja. Myślę, że w teorii miała być to historia upadku moralnego kobiety, która zatraca się w swoich rządzach i z czasem staje się złą, manipulującą socjopatką. W powieści ona jest po prostu zła i mamy do zaakceptować. Profil psychologiczny jest nakreślony wielką czarną krechą, przez co cała historia jest spłaszczona, a reszta postaci po prostu papierowa. Dopiero w połowie książki wysuwa się naprzód nowa główna postać – Tomek. Jego wątek też zapewne miał przedstawiać upadek człowieka oszukanego i zranionego, który posuwa się do ostateczności. Najgorsze co autor zrobił to ocenianie bohaterów, nie dając czytelnikowi pola do własnych wniosków czy interpretacji, a książka o takiej tematyce powinna na tym polegać. A wisienką na torcie jest epilog, który jest pseudomoralizatorskim traktatem o toksyczności. rządzy pieniądza i upadku. Krótko mówiąc: zło jest złe.

 

To pierwsza powieść, jakiej nie poleciłabym nikomu, a prędzej odradzała lekturę. Doszłam do smutnego wniosku, że nie każdy powinien się brać za pisanie, zwłaszcza bez przygotowania i zgłębienia tematu, który ma potencjał. To moja diagnoza – zła.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial