Wersja dla osób niedowidzącychWersja dla osób niedowidzących

Okładka wydania

Księżniczka Zoja

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Księżniczka Zoja | Autor: Marcin Szmel

Wybierz opinię:

Agnieszka Nowak

Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów sięgnęłam po książkę docelowo przeznaczoną dla najmłodszych czytelników. Mam 22 lata, a zdecydowałam się przeczytać bajkę dla dzieci, którą najpewniej w tym momencie czyta jakaś mama swojej córce w domowym zaciszu. Dlaczego? Chciałam trafić na lekturę podobną do „Małego Księcia", czy „Oskara i Pani Róży" – z pozoru prostą, a skrywającą ważne przesłanie. Dzięki „Księżniczce Zoi" Marcina Szmela dalej nie muszę już szukać.

 

W książce autor przedstawia nam losy, a raczej rozterki i przemyślenia małej Zoi, która tak jak każda mała dziewczynka jest księżniczką w swoim świecie. Jak na 10-latkę wydaje się być rezolutną i mądrą osobą, która wciąż chce się uczyć nowych rzeczy. Choć jak każde dziecko miewa kłopoty, ma obok siebie kochających rodziców, którzy potrafią doradzić jej w najtrudniejszych chwilach, które mogą 10-latce się przytrafić. Szczególnie ważny w opowieści jest tata, który każdego wieczoru opowiada ukochanej córce bajkę. A może raczej przypowieść? Baśń? Jedno jest pewne – ojciec z książki pokazuje czytelnikom, jak ważne jest pobudzanie wyobraźni u dzieci i skłanianie ich do przemyśleń. Wciąż jestem bowiem zdania, że czytanie książek lub opowiadania bajek dzieciom na dobranoc to jedne z najlepszych chwil w dzieciństwie.

 

Każda z opowieści taty Zoi porusza inny aspekt życia: miłość, przyjaźń, uroda i wygląd zewnętrzny, mądrość, próżność, bogactwo czy wykształcenie.  Różnią się od siebie, osadzone są w różnych światach, ich bohaterami są inne postacie. Co najważniejsze dla Zoi, a także dla nas czytelników są zrozumiałe i ciekawe, ale także nieoczywiste. Wielokrotnie zaskoczyły mnie poszczególne elementy bajek lub ich zakończenie. Od razu było jednak wiadomo, jakie problemy współczesnego świata będzie poruszać. Autor trafił z nimi w sedno i znakomicie wplótł je do świata pełnego księżniczek, rycerzy i fantastycznych postaci. Co najważniejsze, każda z bajek ma wyraźne przesłanie, które może pozytywnie wpłynąć na rozwój dzieci i przekazać im odpowiednie wartości.

 

Czytając „Księżniczkę Zoję", zaczęłam analizować, ile wartości nie zostało wpojonych dzieciom w wielu rodzinach. Jak wiele nastolatków wyśmiewa się z wyglądu innych osób, jest skupionych tylko na sobie albo bezczynnie siedzi lub wciąż bawi się, nie myśląc o przyszłości. Myślę, że podobne lektury czytane dzieciom od najmłodszych lat oraz wartości wpajane w młodym wieku mogą pozytywnie wpłynąć na ich przyszłość i zachowanie.

 

Książkę czyta się bardzo szybko – mnie zajęło to zaledwie kilka godzin. Wróciłam więc do niej ponownie, ale tym razem czytałam z większą uwagą i zastanawiałam się nad przesłaniem każdej bajki. Myślę, że język książki jest odpowiedni dla osób w każdym wieku, ale rodzice, którzy zdecydują się czytać ją dzieciom przed zaśnięciem na pewno się nie zanudzą. Pisana jest z polotem, a każda z zawartych w niej bajek jest tak samo interesująca. Dynamizm, ciekawe dialogi i opisy, które nie zanudzają to kolejne zalety lektury.

 

Uważam, że „Księżniczka Zoja" Marcina Szmela to jedna z najbardziej wartościowych książek, jaką rodzic może kupić dziecku. Co więcej, jest to też świetna lektura dla dorosłych, szukających lektur podobnych do „Małego Księcia", lżejszych, ale z przesłaniem. Z całego serca polecam tą pozycję wszystkim szukającym książek dla swoich dzieci i zachęcam, żeby sami skupili się na jej treści i zastanowili nad przesłaniami z niej płynącymi.

Edymon

Księżniczka Zoja to tytułowa bohaterka tej opowieści. Niewiele jednak o niej samej się dowiemy, bo to nie ona wiedzie prym i gra pierwsze skrzypce a sama opowieść. Baśń, bajka, opowiastka - zwała jak zwał. To ona jest clue tej książki. Jest swoistym prezentem urodzinowym dla Zoji, a że Zoja ma już dziesięć lat, historii opowiedzianych przez jej tatę również jest dziesięć. Każda inna. Reprezentująca inne wartości i prawdy życiowe. Będąca prawdziwą lekcją życia dla małej księżniczki, bo Zoja to bez wątpienia Mała Księżniczka. Taka jak większość dziewczynek w jej wieku, które rodzice kochają ponad wszystko. Których życie to pasmo nieustających radości i tylko niewielkich smutków. Dziewczynek, które, tak jak ona co roku wyczekują tych wyjątkowych dni, w których dominuje nastrój rodzinnej radości i prezentów. Tym razem jednak Zoja oczekiwało czegoś naprawdę wyjątkowego, magicznego. Tak samo jak wyjątkowe są przecież dziesiąte urodziny. Liczyła na jakiś cud, na magię. To się jednak nie stało. Przynajmniej nie tak jakbyśmy sobie to wyobrażali. Zoja nie uzyskała magicznej mocy pozwalającej spełniać marzenia. Miała jednak serce i rozum - moc niepowtarzalną. Te jednak bez słów były niczym. Słowa były kluczem do nich. Ludzie są bowiem, tym kim są, wyłącznie dzięki opowieściom - mawiał pewien mądry człowiek. Tak też zaczyna się historia pełna baśni. Wyczarowanych słowem opowieści będących kluczem do serca i rozumu nie tylko małej Księżniczki. 

 

Klucz pierwszy jest np. lekcją o jednym marzeniu i wielu radościach. Sztuką kolorowania świata i czynienia go lepszym tak samo dla siebie jak i dla innych. Tu bohaterką jest królewna wyjątkowo ciekawa świata i pewien alchemik, który zamiast cudu dał dziewczynce to na co było go stać. To wystarczyło, by znów zaczęła się uśmiechać. Kolejna opowieść jest za to o księżniczce, która miała wszystko na wyciągnięcie ręki. Nauka za to wydawała się jej stratą czasu. Nie było głowy, która by ją przekonała o jej błędnym myśleniu. Na dowód tego nastolatka postanowiła ruszyć na podbój świata. Ten nie był jednak dla niej tak łaskawy jak jej dworzanie. Nauczył ją pokory. 

 

Kiedy zaś w szkole Zoji pojawił się problem plotki i nietolerancji, tata opowiada jej kolejną bajkę " O szczęściu, które zawsze znajdzie drogę do dobrego serca", której bohaterem był pewien młodzieniec - leniwy choć o szczodrym sercu. A kiedy Zoja zachorowała i nie mogła wziąć udziału w szkolnej wycieczce usłyszała opowieść "O tym, że wszystko ma swój czas", będącej jednocześnie bajką o trudnej sztuce godzenia się z losem. Wśród tatowych opowieści pojawiła się również bajka o tym, co warto czynić bez względu na konsekwencje. O tym, że czasem warto przegrać, bo przegrana może okazać się w rezultacie zwycięstwem. Poznacie też historię odwagi i prawości. Historię dobrego doradcy, miłości i bajkę o złudnej urodzie, a na koniec historię o najważniejszym kluczniku, z której każdy ma szansę odczytać własną historię. 

 

Trzeba przyznać, że Marcin Szmel w niecodzienny dość sposób ubrała w słowa lekcję wychowania Księżniczki Zoji, którą rodzice mogą wykorzystać na wiele sposobów. Najlepszym z nich z uwagi na formę opowieści wydaje mi się być jednak wspólne czytanie. Czytanie do poduszki, któremu będzie też towarzyszyć rozmowa. Ta książka nie powinna bowiem przejść bez echa, jeśli już trafi pod nasze domowe strzechy, nawet jeśli damy ją dziecku do samodzielnego czytania. Warto wówczas by i rodzic się z nią zapoznał. Może bowiem zdarzyć się i tak, że mały czytelnik nie od razu wszystko zrozumie. Trudno mi też dopasować wiekiem odbiorcę tej książeczki. Dziesięciolatki raczej nie sięgają już po bajki o księżniczkach - ale kto wie? Za to dla młodszego pokolenia jej wydanie może okazać się zbyt skromne w ilustracje. Tu więc widzę ogromną rolę rodzica, który pokusi się o wspólne spędzone rodzinne chwile z tą właśnie książką u boku, bo warto. Mnie niegdyś podobne historie opowiadała babcia. Dziś jak widać przyszedł czas Marcina Szmela. 

Pani M

Za górami, za lasami, żyła sobie księżniczka Zoja, która była superbohaterką i miała niesamowitych rodziców. Dziewczynka żyła w świecie magii, ale nie takiej, jaką znacie z bajek. Tu nie ma machania różdżką, niesamowitych stworzeń, eliksirów. Nie ma nawet czarodziejów. Jest za to magia w najczystszej postaci. Takiej płynącej prosto z serca. To magia, którą może wytworzyć każdy z nas, jeśli dostanie tylko odpowiednie narzędzia. A właściwie jeśli znajdzie na swojej drodze mistrza, który pokaże odpowiednią drogę. Kiedy człowiek opanuje ten rodzaj magii, może podzielić się nią z kimś innym i sprawić radość nie tylko sobie.

 

Kiedy sięgnęłam po tę książkę, właściwie nie miałam żadnych oczekiwań. Mam już swoje lata i książeczki dla dzieci nie robią na mnie większego wrażenia. Patrzę na nie przez pryzmat dorosłej kobiety i trudno mi się nimi zachwycać. W tym przypadku było inaczej. Przyznaję, na początku nieco nudziłam się w trakcie czytania i parę razy odkładałam książkę na półkę, bo nie byłam w stanie zainteresować się słowami autora, ale kiedy w końcu przełamałam się, nie potrafiłam oderwać się od tej publikacji. Nawet nie spodziewałam się tego, jak bardzo mnie ona wzruszy.

 

Co prawda o samej Zoi z książki dowiedziałam się niewiele, ale z tego, co widziałam, wyłonił mi się obraz sympatycznej dziewczynki, która ma w życiu ogromne szczęście, bo ma wspaniałego tatę. Mistrza magii, który pokazuje jej, jaką drogą może pójść, żeby była szczęśliwa i dzieliła się tym szczęściem z innymi.

 

Tata Zoi opowiada jej do snu historie, które niosą ze sobą niezwykle ważne przesłanie. Uważam, że ogromnym plusem tej książki jest to, że słowa taty trafią do czytelników w każdym wieku. Sama, czytając je, stałam się na moment małą dziewczynką, która ma w życiu problemy i potrzebuje pomocy w ich rozwiązaniu. Bardzo żałuję, że w wieku Zoi nie miałam na swojej drodze takiego mentora.

 

Siłą tej książki jest to, że została napisana w prosty sposób. Dzieci w szkole podstawowej bez problemu mogą przeczytać ją same, nie ma tu skomplikowanych terminów, które utrudniałyby lekturę. Jednak tę książkę można czytać też młodszym dzieciom. Zoja miała 10 lat, ale myślę, że wartości z tych historii będą w stanie wyciągnąć już 6-, 7-latki. Uważam, że dobrym pomysłem byłoby czytanie tej książki z dziećmi i rozmawianie o tym, czego dowiedziały się z lektury, co z niej zapamiętają. Nie trzeba czytać wszystkiego ciągiem. Wystarczy jedna historia dziennie. Można wtedy lepiej przeżyć to, co działo się w książce.

 

To jedna z lepszych książek dla dzieci, jakie czytałam. Napisana w prosty, ale płynący z serca sposób. Porusza trudne dla najmłodszych tematy w zrozumiały sposób. Urzekło mnie podejście do dziecięcych problemów. Nikt nie stara się ich zbagatelizować, a wytłumaczyć to, co się dzieje tak, aby dzieci to zrozumiały i wyciągnęły lekcje, które będą im towarzyszyć w dorosłym życiu.

 

Nawet nie spodziewałam się tego, że książeczka dla dzieci, o księżniczce na dodatek, tak bardzo mnie poruszy. Jestem wdzięczna autorowi za całą masę wzruszeń. To była szczera, piękna opowieść, do której chętnie kiedyś jeszcze wrócę. Spodziewałam się słodkiej opowiastki, która jednym okiem mi wpadnie, drugim wypadnie i za tydzień o niej zapomnę. Dostałam przepiękną opowieść o życiu. Polecam.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial