Okładka wydania

Źródło

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Źródło | Autor: Ayn Rand

Wybierz opinię:

Doris

 „Źródło” Ayn Rand to powieść monumentalna, mieszcząca w sobie konglomerat różnych gatunków, począwszy od powieści romantycznej, przez niemalże thriller i dramat sądowy, a także dramat psychologiczny, aż po filozoficzny traktat, prezentujący wyższość tak bliskiej autorce filozofii obiektywizmu nad wszelkimi innymi koncepcjami ludzkiego poznania i działania.

 

Główny bohater powieści, Howard Roark, to nieprzeciętnie zdolny architekt. Niestety, napotyka na swojej drodze mnóstwo trudności, a właściwie sam jej prowokuje, nie godząc się za żadną cenę na najmniejszy nawet kompromis. To jedyna postać w książce, która ma jasno wytyczony cel i priorytety, nie uwikłana w najmniejsze sprzeczności, działająca zgodnie z wyznaczonymi sobie zasadami i rozumem. Pozostali bohaterowie przedstawiani są jakby w opozycji do Roarka. Mamy ich tu całą zróżnicowaną galerię. Jest Peter Keating, przeciętniak, ale z ogromnymi ambicjami zrobienia dużej kariery i majątku. Aby to osiągnąć gnie zgrabnie swój kręgosłup, niemal jak człowiek – guma. Nie waha się płaszczyć i poniżać przed innymi po to, aby po ich plecach wspinać się wyżej i wyżej…  Traktuje ludzi instrumentalnie i „nie pozwoli, aby ktokolwiek osiągnął to, czego on sam osiągnąć nie zdołał”. To jednak człowiek słaby. O wiele niebezpieczniejszy jest główny cyniczny  intrygant i manipulator kryjący się za postawą poczciwego dobroczyńcy i obrońcy uciśnionych. To prawdziwe studium zła i podstępu, choć po prawdzie, to przyjdzie nam też podziwiać jego inwencję, dalekowzroczność i cierpliwość w zastawianiu pułapek.  No i femme fatale, wokół której, jak muchy wokół miodu, kręcą się mężczyźni. Przyciąga ich niczym magnes, by zaraz odepchnąć, rani obojętnością, wykorzystuje, nie chcąc dopuścić do głosu prawdziwego uczucia, sądząc, że jest go niegodna. To skomplikowana osobowość, budząca współczucie, którą z początku trudno w ogóle zrozumieć, a później miałoby się ochotę wlepić jej solidnego klapsa, by przejrzała na oczy.  Nie sposób wspomnieć tu o wszystkich postaciach, każda z nich jest charakterystyczna, archetypiczna. Nawet bohaterowie dalszego planu są nakreśleni starannie i zwracają uwagę, jak na przykład matka manipulatorka, sterująca umiejętnie synem „z tylnego fotela” za pomocą wzbudzania w nim poczucia winy i podsycania jego podświadomych lęków i pragnień. To doprawdy mistrzowskie ujęcie toksycznej miłości rodzicielskiej, jakiej przykładów spotykamy wiele zarówno w literaturze, jak i, niestety, w życiu.

 

Ayn Rand napisała we wstępie: „Rolą mojej twórczości jest ukazanie ideału człowieka”. W „Źródle” takim ideałem jest Howard Roark, człowiek ceniący nade wszystko wiedzę, doświadczenie, inteligencję i umiejętności, nie klękający przed nikim na kolana. Zna on dobrze swoją wartość. Nie ma w nim grama kokieterii czy niepewności. Robi tylko to, do czego jest w stu procentach przekonany, nie zważając na modę, naciski i żadne inne okoliczności zewnętrzne. Wszystko co wykonał,, „każda konstrukcja była dokładnie tym, czym być powinna”. „Nie były to budowle klasyczne ani romantyczne, ani renesansowe. Były to budowle Howarda Roarka”. Praca, spełnianie się w niej, nadaje sens jego życiu. Na pytanie, dlaczego wybrał właśnie architekturę, odpowiada: „Bo kocham tę ziemię.  I tylko ją. Nie podoba mi się kształt rzeczy na ziemi i pragnę je zmieniać”.  To człowiek prawy i szczery do bólu. Jednak zamiast budzić sympatię, onieśmiela. Właśnie dlatego, że jest tak idealny, że aż oderwany od rzeczywistości. Nie ma w nim miejsca na błędy, na słabości, na jakiś, choćby jeden słaby punkcik, za który moglibyśmy go polubić, bo stałby się wtedy bardziej ludzki, a mniej pomnikowy. Jeśli społeczeństwo złożone z Howardów Roarków stanowiło ideał Ayn Rand, to byłaby to utopia, do której nie tylko nie sposób byłoby się zbliżyć, ale wręcz taka, do której zbliżyć chyba byśmy się nie chcieli. Tacy ludzie przypominają bowiem bardziej maszyny, sztuczne twory nastawione na realizację określonego celu, aniżeli naszych poczciwych bliźnich. Z drugiej strony zaś autorka umieściła w powieści intrygantów, obłudników i pazernych krętaczy, którym pragnienie władzy mąci umysł, oraz całą resztę społeczeństwa w postaci darmozjadów, nie znających się tak naprawdę na niczym, łatwo ulegających wpływom i korupcji. Oddychamy więc z ulgą rozglądając się wokół i widząc w naszym świecie ludzi w różnych odcieniach, ludzi, którzy często ulegają pokusom, ale tezżuczą się na błędach, rozwijają, zmieniają. To o wiele większe bogactwo i różnorodność charakterów niż w świecie „Źródła”. Jednak wiemy też, że w powieści postaci zostały specjalnie przerysowane, nakreślone wyraziście, z talentem i precyzją, mocno pogrubioną kreską, by służyć koncepcji autorki.  Dzięki temu są to tak mocne sylwetki, że wprost fascynują, przykuwają uwagę, nie mamy ochoty się z nimi rozstawać, chcielibyśmy pozostać w ich życiu.

 

Idee wiodące nas w głąb „Źródła” są ekscytujące. Możemy się z nimi zgadzać lub polemizować, możemy je nawet uznać za absurdalne, co zapewne wielu z nas uczyni. Jednak nikogo nie pozostawią obojętnym. A to ze względu na sposób przekazu i na porywającą erudycję Ayn Rand. Tych zaś, którzy wszelkie filozoficzno-etyczne dywagacje omijają z daleka, porwą z pewnością bohaterowie powieści. Znajdzie się też coś dla miłośników akcji i intrygi. Ta powieść cała jest knowaniem, manipulacją i grą. Autorka bawi się z nami, co chwila nas zaskakując, choćby nagłą woltą w zachowaniu któregoś z bohaterów. Większość z nich odkrywa karty powoli, w miarę lektury obnażając przed nami swoje motywacje i ukryte predylekcje. Ich życie wewnętrzne to skomplikowany labirynt, którego tajemnic sami do końca nie pojmują. Doprawdy interesujące jest zagłębianie się w pokrętne meandry ich umysłów.

 

Jest też miłość, bo co to byłaby w końcu za powieść bez miłości. Miłość trudna, niemal niemożliwa do spełnienia. Właściwie to ciągła walka, poddanie się i ucieczka na przemian, ranienie się i opatrywanie ran. Nawet miłość musi tu być ekstremalna i skomplikowana. Dlaczego stoi tak blisko nienawiści i patologicznego samoudręczenia? Czy to w ogóle jest jeszcze miłość?

 

 „Źródło” to literatura totalna, skutecznie opierająca się upływowi czasu. Nic tu nie jest przeciętne, zwyczajne. Musi być albo wzniosłe albo podłe. Dwa przeciwne krańce. Wiemy, że w życiu mamy więcej odcieni, w tym dużo odmian szarości. Ale kto chciałby czytać o przeciętnym trwaniu, oglądać byle jakich ludzi. „Źródło” daje nam moc, absolut, intensywność i dynamizm. Ładuje nas dżulami energii. Każe też zastanowić się nad podstawowym zagadnieniem: czy to, co robimy z własnym życiem jest naprawdę tym, czego chcemy najbardziej. I czy pozostajemy przy tym w zgodzie z sobą.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial