Okładka wydania

Jeszcze Raz…

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Justyna Czarnecka
  • Tytuł Oryginału: Jeszcze raz…
  • Gatunek: Gajus
  • Liczba Stron: 122
  • Rok Wydania: 2021
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788395858642
  • Wydawca: Gajus
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Gdańsk
  • Ocena:

    5/6

    3/6

    3/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Jeszcze Raz… | Autor: Justyna Czarnecka

Wybierz opinię:

Tysia19

Samotność jest równoznaczna z zapychaniem pustych sekund, minut, godzin, dni, miesięcy, a nawet i lat pracą, albo nic nieznaczącymi spotkaniami z innymi. Cały ten schemat poprawnie funkcjonuje tylko w dzień, w nocy ze zdwojoną siłą nawraca pustka, przygnębienie, melancholia, a dodatkowo i rozdzierający strach przed byciem samym. Poczucie, że nie masz komu opowiedzieć, jak Ci minął dzień, podzielić się porażkami i sukcesami, wykrzyczeć złość, czy najzwyczajniej na świecie pokłócić się z Tą osobą…

 

 Te wszystkie elementy mają działanie destrukcyjne, sprawiają, że umierasz od środka. Po jakimś czasie przychodzi jednak taki dzień, gdy ktoś podzieli się z Tobą dobrym słowem, poczujesz zainteresowanie kimś i ten ktoś Tobą, ciągnie Cię do tej osoby jak ćmę do światła... Wtedy już wiesz, że masz dość bezbarwnego, pozbawionego emocji życia w konsekwencji czego z każdym dniem stajesz się silniejszy i niezniszczalny, bo masz cel, chcesz go osiągnąć i Ci się to udaje. Temat samotności nie jest Wam obcy? A może wręcz przeciwnie? Tak czy inaczej, zapraszam do najnowszej twórczości Pani Justyny Czarneckiej, pod tytułem „Jeszcze raz…” (2021, Wydawnictwo Gajus).

 

Justyna Czarnecka pochodzi z Bydgoszczy, uwielbia zwierzęta oraz działania społeczne. Jej debiutancka powieść „Pudełko czekoladek” ukazała się w 2019 roku, jest to historia o kobiecie, której przyszło zapłacić ogromną cenę za miłość.

 

„Jeszcze raz…” jest kontynuacją „Pudełka czekoladek”, jest to ciąg dalszy przygód głównej bohaterki, która najpierw została zraniona, wypłukana z pozytywnych emocji, aby następnie zacząć się odradzać niczym feniks z popiołów. Jest to książka ukazana oczami silnej kobiety, która za wszelką cenę pragnie zaznać szczęścia, poczuć bliskość drugiej osoby. To także próba odbudowania się po nieudanym i tragicznym w skutkach w związku… Nieustanna walka z sobą i życiem, wzloty i upadki. Czy Julii uda się w końcu znaleźć odpowiedniego dla niej mężczyznę? Czy będzie w stanie zaufać jeszcze komuś? Czy warto zacząć historię na nowo, jeszcze raz?

 

Pani Justyna Czarnecka w swojej twórczości „Jeszcze raz…” porusza bardzo popularne zagadnienie społeczne, jakim jest samotność. Pokazuje zmagania głównej bohaterki, która próbuje ten stan rzeczy za wszelką cenę odmienić, pragnie, aby osamotnienie zastąpiła bliskość, pech zamienił się w szczęście, natomiast samodzielnie radzenie sobie z problemami przeobraziło się we wsparcie drugiego człowieka. Jest to historia niezwykle życiowa, chociaż w pewnych momentach bardzo podkoloryzowana, że aż mało realna, co może wynikać albo z desperacji główniej bohaterki, która próbuje pod wpływem chwili zaspokoić wszystkie swoje potrzeby, albo z bardzo bujnej wyobraźni autorki.

 

Julia, główna postać jest zagubioną młodą osobą z wielkim bagażem doświadczeń i nie do końca zamkniętą przeszłością. Pani Justyna, w dość chaotyczny sposób, jednak kapitalnie ukazała psychikę bohaterki. Tym samym bardzo dobrze nakreśla jej myśli, niepewność, strach przed kolejnym zranieniem. „Jeszcze raz…” jest powieścią z bardzo wartką fabułą i rozległością kalendarzową, wszystko to dzięki sprawnemu przeskakiwaniu w czasie, to o jeden dzień to o kilka, a nawet o miesiące. Lektura została podzielona na rozmowy prowadzone przez komunikator internetowy, to na tekst tradycyjny, co też urozmaica czytanie, skutkiem tego jest brak nudy.

 

Twórczość czyta się bardzo dobrze, styl pisania jest kapitalny – lekki, z licznymi przekleństwami, jednak nie są one nachalne. Przeżywałam metamorfozę z główną bohaterką z wielkim zainteresowaniem, emocje były zmienne jak w kalejdoskopie, rozpoczynając od niedowierzania – desperacja Julii, przechodząc przez śmiech – flirty, kończąc na smutku – wspomnienia. Sama książka jest przesiąknięta tęsknotą, potrzebą bliskości, ocieka namiętnością i pożądaniem, ale i smutkiem. Nastrój jest zmienny, początkowo pesymistyczny – uśmiech na twarzy a w sercu ból, a później bardziej optymistyczny.

 

„Jeszcze raz…” spodobała mi się ze względu na płynący z niej przekaz. Jest to na pewno wartościowa powieść, która podnosi na duchu, daje do myślenia. Lektura nie jest oryginalna, takich jak ta jest wiele, jednak nie każdej udaje się tak dotrzeć do mnie, jak tej. Jestem zaskoczona, a jednocześnie zadowolona, że to właśnie tę książkę miałam okazję recenzować. Tekst połączony ze śliczną oprawą graficzną razem tworzy idealną jedność. Autorko, kawał dobrej roboty. Gratulacje. Jeśli spodobała Ci się recenzja, koniecznie musisz poznać losy Julii, bo naprawdę warto. Polecam z całego serca.

Edymon

 "[...] To maska, zakładamy ją, żeby chronić się przed światem. Potem robimy swoje, czasem się zatracamy, czasem przystajemy, lecz tylko nielicznym pokazujemy, jacy jesteśmy naprawdę. Ktoś kiedyś powiedział, że gdy odkrywamy się przed ludźmi, dajemy im wszelkie narzędzia, żeby mogli nas zniszczyć". Ale czy oby na pewno? Każdy z nas może mieć własne na to zdanie, zwłaszcza po zapoznaniu się z historią Julii. 

 

Julia zaczyna życie od nowa, Życie na zgliszczach wspomnień. W nowym domu, bez ukochanych psiaków, ze spłaconym nie do końca swoim długiem i z pękniętym sercem. Ma na szczęście niezawodnych przyjaciół, pracę, którą kocha i wciąż całe życie przed sobą. Wiele zmienia się też wraz z nowo poznanym klientem. Dość ekscentrycznym typem, który już na wstępie ich współpracy uprzedza ją o swoich dziwactwach i trudnym charakterze. Jej to jednak nie przeszkadza. Jest w końcu profesjonalistką. Tyle tylko, że zawodowe relacje Julii i Adama szybko zmieniają się w coś jeszcze. Początkowo jest to tylko niewinny SMS-owy flirt. Szybka wymiana niczym niezobowiązujących miłych wiadomości. Seria potyczek słownych. Niedopowiedzianych zdań. Chwile potem budzą się do życia kolejne emocje. Bardziej namiętne. Skore do ustępstw i otulające ich ciała. Pełne pragnień i namiętności. Ich życie splata się ze sobą. Nieplanowanie On zaczyna uczestniczyć w jej sukcesach i porażkach. A Ona...

 

Przeszłość jednak nie daje o sobie zbyt łatwo zapomnieć. Zwłaszcza gdy wpada się na nią nieoczekiwanie na ulicy. Co robić? Jak ją opanować? Nie poddać się jej? Nie mieć wobec niej żadnych emocji? Uczuć, łez. Z tym właśnie musi uporać się bohaterka tej historii, jeśli chce iść naprzód. Żyć od nowa. Bez bólu i żalu. Z uśmiechem na ustach i szczęściem w sercu. Chcąc zrealizować własne marzenia. Te o stabilności. Tyle tylko, że te wymagają wielkiego skupienia, a więc rozdzierają ją. Julia nie chce znów znaleźć się w miejscu z przeszłości. Nad przepaścią. Musi więc wybierać. Być silną i ponad to czego pragną jej ciało i zmysły. Tym samym buduje wokół siebie mur. Mur samotności, którego przecież nikt tak naprawdę nie chce. Nie chce jest też Julia, tyle tylko, że nie widzi innego wyjścia. Jej sukcesy pozostają więc tylko jej sukcesami, a pragnienie bycia z kimś, czyjąś, staje się niezaspokojoną potrzebą, która piętrzy się w jej podświadomości. Przez co odporność na baty od życia, niewłaściwych facetów i życiowe rozczarowania sięgają swojej granicę. 

 

W ten sposób Justyna Czarnecka stworzyła opowieść o kobiecie nie tyle potarganej przez życie, co próbującej owe życie trzymać w ryzach. Mającej nadzieję wcisnąć je w sztywne ramy swojej codzienności. Życie proste i przewidywalne. Nie dające się ponieść euforii i emocji. Jest to też historia pary kochanków. Ludzi połączonych chemią. Kumpli. Przyjaciół. Pary ludzi dających sobie fizyczną rozkosz. Nie jest to jednak klasyczny romans. Ani nie erotyk. Dostrzegam w niej raczej historię o podłożu psychologicznym. Obyczaj, który mógłby dotknąć każdego z nas. Opowieść pełną odwagi i lęku. Historię samotności i bólu. Niespełnionych marzeń i miłości, która nie zawsze w jasny i czytelny sposób daje o sobie znać. Miłości, która musi przejść przez życie doświadczając wzlotów i upadków. 

 

Ciekawym akcentem w tej historii są też zwierzęta. A dokładniej mówiąc jeden z jej fragmentów, będący wspomnieniem Julii. Wspomnieniem jej najpiękniejszych chwil. Chwil, kiedy u jej boku hasały psy. Ich wspólne zabawy, beztroska i zwykłe leżenie na trawie. To niezwykłe uczucie bliskiego kontaktu z naturą, z drugą żywą istotą. Ze zwierzęciem. Julia za taki dzień oddałaby wszystko. O czym to świadczy? Być może o tym co tak naprawdę jest w życiu ważne, a o czym wciąż zapominamy. O zwykłych rzeczach, których powszechność odbiera nam zdolność cieszenia się nimi. 

 

Reasumując. "Jeszcze raz..." Justyny Czarneckiej nie należy do książek wybitnych. Ale nie jest też historią pozbawioną sensu. Ma oryginalną formę, przybierającą postać serii SMS-ów, listów i klasycznej prozy. Nie należy też do powieści z komercyjnym zakończeniem. Nie jest więc sztampową bajką o Kopciuszku. Nie wyróżnia się szczególnym stylem. Ma krótką treść, choć bogatą w znaczenia. Jest miłą rozrywką, ale czy na wieczne zapamiętanie? Chyba nie. Za to idealną książką do torebki i w podróż, bez poczucia straty, że gdzieś tam ona już zostanie. 

Booklover

„Jeszcze raz”, to kontynuacja pierwszej książki Justyny Czarneckiej „Pudełko czekoladek”. Czytelnicy drugiej części spotkają znane już sobie postacie oraz nawiązania do ich życiorysu. Jeśli jednak ktoś nie czytał pierwszej z książek bez obaw może sięgnąć po drugą. Obie części skonstruowane są tak, by funkcjonować zarówno razem jak i osobno.

 

Forma opowiadania Justyny Czarneckiej jest wciąż nie tak często spotykana. Poza normalnym tokiem akcji dostajemy wgląd w telefon głównej bohaterki.

 

Już na początku zostajemy wrzuceni w tok wydarzeń bez przedstawienia bohaterów. Większości z nich zresztą nie miałoby to sensu, ponieważ pojawiają się tylko na chwilę.

 

Opowiadanie jest bardzo krótkie. Czytanie go zajmie jeden wieczór. Jest to jej niewątpliwym atutem – dodatkowe strony dałyby efekt coraz bardziej rozwleczonej historii.

 

Jeśli ktoś spodziewa się wartkiej akcji i wciągającej fabuły może poczuć się zawiedziony. „Jeszcze raz”, to opowieść, która może być urywkiem z życia każdego z nas. A u nikogo codzienność nie obfituje w wyjątkowe wydarzenia na okrągło. Zdarza się, że miesiącami jesteśmy skupieni jedynie na pracy, czy nowej miłości porzucając jakiekolwiek inne atrakcje. Coś nas smuci, za czymś tęsknimy. Taka też jest ta książka. Lekka i spokojna. Czas mija w niej pozornie szybko, ale wypełniony jest pracą bohaterki i pojedynczymi zaskakującymi wydarzeniami. To dobra historia, gdy nie mamy ochoty na trudne zagadki myślowe, gdy potrzebujemy się rozluźnić i nie jesteśmy gotowi na nieustanne zwroty akcji oraz bohaterów o zagmatwanych imionach.

 

O czym jest „Jeszcze raz”? Już na pierwszej stronie zostajemy włożeni w środek dnia głównej bohaterki, Julii. Zajmuje się ona projektowaniem wnętrz, jako freelancerka. Jest także ułożoną i spokojną singielką, która od kilku lat, co wieczór wraca do pustego mieszkania. Jest zwykłą, szarą kobietą. Może być każdą z nas. Dlatego łatwiej czytelniczkom (bo uważam, że ta książka zdecydowanie bardziej spodoba się kobietom) utożsamiać się z uczuciami Julii i jej sposobem przeżywania.

 

 Początek historii sprawił jednak, że nie do końca czułam realia tej historii. Zachowanie bohaterów było dla mnie dziwne i nienaturalne. Ludzie na wysokich stanowiskach nie wykazywali żadnego zainteresowania pracą. Nikt tam nie podchodził poważnie do swoich obowiązków. Liczył się tylko seks. Możliwe, że autorka pominęła całe tło i rozwój wydarzeń wyłuskując z tego jedynie rozwój relacji między czasem przypadkowymi bohaterami, ale robiąc to odarła wydarzenia z realizmu. Ciężej było zaakceptować ten świat, gdy przez wiele stron czytamy głównie o pragnieniu seksu.

 

Po przeczytaniu pierwszej połowy, nie miałam ochoty kończyć tej książki. Była dla mnie nudna, irytująca i nie dążąca do żadnego, sensownego celu. Na szczęście wytrwałam, bo dopiero pod koniec książka wpada w odpowiedni rytm, a poznawanie dalszej części historii robi się przyjemne. To trochę tak, jakby autorka musiała się rozpisać zanim zaczęła tworzyć właściwą historię romantyczną na jaką czytelnik czekał od początku.

 

Coś, co ratuje wszystko, to zakończenie. To ono sprawiło, że finalnie oceniam książkę wyżej niż oceniałam ją przez większość czasu. Dla tego zakończenia warto sięgnąć po „Jeszcze raz”. Zmusza ono do zastanowienia się nad życiem. Skłania do refleksji nawet na wiele dni po odłożeniu książki na półkę. Sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad naszymi wyborami i czy teraz nie jest odpowiedni czas, by zacząć spełniać marzenia. Zakończenie sprawia, że cała historia układa się w całość i choć przekazuje na pozór proste prawdy – warto o nich przypominać.

 

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial