Okładka wydania

Wiersze

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wiersze | Autor: Jacek Dalkiewicz

Wybierz opinię:

Bookowy Kącik Anny

Trafiła do mnie cieniuteńka bo zaledwie 50-stronicowa pozycja z przepiękną okładką przywołującą ciepłe, letnie, wakacyjne spacery o zachodzie słońca. Tomik tworzy 28 krótkich utworów, które czyta się szybciutko.

 

Niech was drodzy czytelnicy nie zmyli ani grubość tomiku ani ta sielska okładka. Tematyka wierszy tutaj zawarta jest naprawdę różnorodna od tekstów o tematyce sportowej ( tak przy okazji nie sądziłam, że z charytatywnego meczu piłkarskiego można stworzyć rymowaną relację), mamy też króciutki wiersz o samym nawet świętym Florianie- patronie strażackiej braci i wiele wiele innych.

 

Jedna rzecz od razu rzuciła mi się w oczy otóż mam tutaj na myśli spersonalizowane dedykacje widoczne przy niektórych tekstach. Mogę domniemywać, że teksty bezpośrednio dotyczą wspomnianych osób m.in dziewczynek dla których odbywał się charytatywny festyn, mecz zapewne w celu zebrania środków na leczenie. Czy też przepiękne wspomnienie o śp. Annie German.

 

Z każdym kolejnym wierszem powiedziałabym że czułam się jakbym wędrowała przez życie autora jakby oprowadzał mnie po życiu po miejscach które zna, po losach osób mu bliskich czy nawet swoich własnych. Przecudnej treści romantyczny wiersz "Róże wspomnień "i u mnie wywołał wspomnienia z beztroskiego dzieciństwa w ogrodzie dziadków i ta idylla, cisza, spokój, które człowiekowi wtedy towarzyszyły. Żeby jednak nie było zbyt cukierkowo pan Jacek pokazuje też w wersji rymowanej szarą codzienność, rzeczywistość wielu ludzi i gospodarstw domowych od szczęśliwych zakochanych wielką miłością młodych ludzi po wpadających w rutynę, rozgoryczenie, żal i pretensje do siebie i drugiej osoby relacje dojrzałych ludzi, dość bolesne relacje. Czytelnikowi towarzyszą emocje dość skrajne.

 

Autor już zadbał o to by naprzemiennie trochę ułożyć wiersze w tomiku. Raz wywołują one uśmiech na twarzy, jakieś miłe wspomnienie by czytając kolejny tekst spowodować w czytającym te mniej przyjemne emocje, które tak czy owak są przecież potrzebne, bo są częścią życia. Nasze życie to taki tomik poezji można by rzec. Raz na wozie raz pod. Dziś z uśmiechem jutro we łzach.

 

Tak na dobrą sprawę obawiałam się jak mi się uda z tak krótkiej formy tomiku wierszy wydobyć wymaganą długość recenzji a jednak chyba mi się to udało. Bo moim skromnym zdaniem wiersze mimo, że króciutkie mieszczą w sobie zdecydowanie więcej uczuć, emocji, i przede wszystkim wyrazu. I sztuką jest naprawdę zawrzeć wielką mądrość życiową w rymach. Panu Jackowi to się udało.

 

Kiedy pisał o zawodach miłosnych, o złamanym sercu, o wakacyjnych wypadach do nadmorskich miejscowości ma się odczucie jakby każdy z nas miał na swoim koncie taki zawód miłosny, taki beztroski wypad zgranej paczki, letnie szaleństwo, ten moment zawahania młodego człowieka przed wyborem drogi życiowej.

 

To wszystko i wiele więcej znalazłam właśnie w tym maleńkim, skromnym tomiku. Wielowymiarową paletę barw jakimi mieni się ludzkie życie od narodzin i pierwszego otwarcia oczu do ich ostatecznego zamknięcia.

 

Tak na zakończenie pozwolę sobie przytoczyć słowa które widnieją z tyłu w opisie tomiku pana Jacka. Te wiersze obrazują otaczający świat i zatopione w nim ludzkie historie. W pełni się zgadzam, nic dodać nic ująć. Serdecznie polecam, by sięgnąć po ten tomik, nie tylko komuś kto lubi jak ja czasem oderwać się od prozy na rzecz liryki ale też tym którym może nie do końca jest po drodze z rymami i wierszami. Gwarantuję, że taka krótka luźna forma literacka nawet wymagającym przypadnie do gustu.

Agnesto

„Wiersze”, niepozorny tomik w rękach i wielkie oczekiwania. Wciągam powietrze, trzymam je w sobie i powoli wydycham, otwieram i zaczynam czytać... I nic.

 

Ale czytam, daję szansę. Może następna strona. Może następny wiersz będzie tym pierwszym z lepszych. Może, może. Aż spostrzegasz, że to już koniec i nic więcej nie ma, że próżno czekać czegoś, co cię zatrzyma. Porażka, myślisz. Bo okazuje się, że pięknie wydany tomik zgrabnie napisanej poezji jest nic nie warty. Że ta „poezja”, którą raczej nie powinno się tu szafować, to nic nieznacząca pisanina wersów zakończonych rymami. I, co czasem się przytrafia, nietrafionymi. „Wiersze” Dalkiewicza są swobodnymi dywagacjami, czymś co bardziej przypomina zlepek dziecięcych wersów, aniżeli wersów napisanych przez dorosłego. Jest wiersz dla wnuków, to dla Agatki, to wspomnienie meczu, czy jakiejś sytuacji. Czytasz i zapominasz. Czytasz i wszystko ci ulatuje z głowy, która pełna oczekiwań czuje się po prostu rozczarowana – jeśli nie oszukana.

 

Te „Wiersze” przypominają mi bardziej zbiór kartek urodzinowych. Dla bliskiego – proszę, wiersz. Dla znajomych kartka pocztowa znad morza – proszę, wiersz. Laurka – jest wiersz... Na każdą okazję i okoliczność jest jakaś rymowanka, ba, wesoły wierszyk. Wierszyk z uśmiechem, bo to chyba stanowi jeden jedyny plus tego wydania. Czytałam i to, co towarzyszyło mi od samego początku, to dobry nastrój u autora. Jakoś w tym dziecięcym pisaniu podświadomie odczuwałam uśmiech, optymizm i swobodę. I może o to chodziło poecie? O pisanie w wolnej chwili, bez zadumy głębokiej, bez presji, bez naglącego gdzieś w tyle głowy czasu? Może to pisanie, to wesołość ducha przenoszona na papier? Co nie zmienia faktu, że ten tomik „Wierszy” staje się lepszy. Nic z tego. Odbiorcą tych wierszy jest dorosły, nie dziecko. Interpretacje umysłów ukształtowanych latami życia szukają jakiejś głębi, jakiegoś zaczepienia, kontemplacji, szukają czegoś niemalże magnetycznego – a tu tego nie ma. No, niestety.

 

Wzięłam „Wiersze” do ręki i jak czekałam na dobrą poezję, którą nauczyłam się czytać i jednocześnie rozkoszować się nią, tak tutaj znalazłam … napiszę szczerze – beznadziejność.

 

Przykre, ale prawdziwe.

 

A szkoda, bo poezja piękną drogą prowadzona jest... Drogą wybrukowaną wersami, które chwytają za serce, za duszę, za emocje. Poezją można żyć. To jest sedno, punkt wyjścia.

Bacha85

Kolejne spotkanie ze współczesną poezją znów przyniosło mi jedynie rozczarowanie. Mój, jak się okazało niezbyt fortunny, wybór padł na debiutancki tomik wierszy, o prostym i pozbawionym finezji tytule: „Wiersze”. Jest to pierwsza publikacja Jacka Dalkiewicza, podobnie jak poprzednie tomiki poezji, które ostatnio czytałam, ta również ukazała się ze współfinansowaniem autora. O ile jestem w stanie zrozumieć, co popycha początkujących poetów do publikacji w wydawnictwach Vanity i zdaję sobie sprawę, że propozycje nie przechodzą praktycznie żadnej selekcji, o tyle czasem, jest to męczące.

 

Tomik Jacka Dalkiewicza kusi mocno sztampową, niemniej jednak, urokliwą okładką. Zachodzące słońce nad plażą, na której leżą wyciągnięte na noc łodzie. Jest to motyw równie urokliwy, co banalny, jedna z takich scenerii, która zachwycają na żywo kiczem, jaki jedynie natura jest w stanie stworzyć. Uchwycone na zdjęciach, tracą wiele ze swego piękna, ale prawie nic ze swojego banału. Mniej więcej taka jest poezja autora. Z jednej strony prosta i naturalistyczna, dotykając rzeczy ważnych dla autora, lub tych po prostu dostrzeżonych przez niego. Z drugiej zaś jej prostota miejscami pachnie kiczem, by nie nazwać jej zwyczajnie tandetną i tanią.

 

To niespełna trzydzieści utworów, powstałych w przeciągu ostatniej dekady. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że są one bardzo intymne, silnie osadzone w rzeczywistości autora, który próbując przekazać swoje myśli, emocje i wrażenie, dzieli się z czytelnikiem tym, co jest dla niego ważne, co miało lub nadal ma, ogromne znaczenie w jego życiu. Zabrakło mi tu jakiejś głębszej, dojrzalszej analizy wydarzeń i emocji, co sprawie, że wiersze przypominają dość suchą relację, z tego co było i z tego, co w jakimś sensie nadal jest. Ciężko jest znaleźć w nich siebie, niewiele łatwiej współodczuwać wraz z autorem.

 

Technicznie też nie jest dobrze, miejscami przytłacza ilość częstochowskich rymów a w wielu miejscach niknie płynność przekazu. Nierówne liczby sylab w niektórych wersach nie przeszkadzałyby, gdyby gdzie indziej nie silono się na zachowania stałej. Cierpi na tym płynność, zwłaszcza, niektóre wersy wydają się za długie, inne za krótkie. Daleko mi od twierdzenia, że tylko wiersz sylabiczny jest godny uwagi, ale jeżeli zaburzona zostaje melodyka wiersza, to jest on zwyczajnie nieprzyjemny w odbiorze.

 

Językowo również nie znajdziemy tu zbyt wiele. Proste słownictwo, nieskomplikowana składnia, zdania i frazy budowane w najbardziej naturalny, potoczny sposób, odzierają „Wiersze” z jakiejkolwiek finezji. Skutek jest taki, że kolejne strofy są zupełnie pozbawione emocjonalnego wydźwięku. I chociaż prostota języka sama w sobie niekoniecznie jest wadą, to gdy nie idzie za tym nic więcej, zaczyna przeszkadzać. Nie widać również żadnej różnicy w języku wierszy pisanych osiem lat temu, a tych, które powstały całkiem niedawno.

 

„Wiersze” Jacka Dalkiewicza to poezja prostego człowieka, dla prostego odbiorcy. To zbiór niezbyt mocnych techniczne utworów o bardzo intymnej, ale niezbyt dogłębnie potraktowanej tematyce. To niewielki tomik, przy którym musiałam się zmuszać do lektury, a z którego poza ogólnym wrażeniem bylejakości nie wyniosłam nic więcej. Problemem nie była tylko różnica w wrażliwości, czy inne spojrzenie na te same emocje, gdyż językowa i techniczna strona utworów również działa na ich niekorzyść. To tomik, przy którym myśl, że bycie poetą to coś więcej niż umiejętność składania rymów staje się aż nazbyt wyraźna.

Olga Piechota

Codzienność... Chyba najnudniejsze i zarazem najbezpieczniejsze pojęcie, jakie można usłyszeć. Codzienność u wielu osób jest ściśle określona, dzień w dzień wygląda bardzo podobnie, a nawet spontaniczne sytuacje nie odejmują jej tego zaszczytnego miana. Codzienność daje nam poczucie, że wiemy, co może zdarzyć się w bliskiej przyszłości. Codzienność niesie ze sobą również znudzenie i sprawia, że niektórzy pewnego dnia po prostu załamują ją i zaczynają żyć według innych, być może bardziej szalonych albo po prostu odmiennych zasad, tworząc nową... codzienność. Mam ochotę na nią narzekać, ale niepodważalnym faktem jest, że to ona dominuje w naszym życiu i to ona nas prowadzi.

 

Te wszystkie przemyślenia pojawiły się w kontekście przeczytanego ostatnio przeze mnie tomiku wierszy o tytule niespodziewanym, nieprzewidywalnym i pełnym szoku. Jakim? "Wiersze". Nie mogłam powstrzymać się przez szczyptą ironii w tym miejscu. Musicie mi to wybaczyć. Niestety już na wstępie przyznam, że moja przygoda z twórczością Jacka Dalkiewicza okazała się mocno nieudana. Czemu?

 

Zacznę tradycyjnie od stylu wierszy. Wyróżniają się natrętną rytmiką. Wielokrotnie wygłaszałam już mowy na temat rymów i ustalonej harmonii. Mogę szanować umiejętność tworzenia rymów lub odpowiedniego doboru środków stylistycznych pozwalających właśnie na rytmiczność, lecz nie umiem docenić efektu końcowego. Poza pewnymi wyjątkami wyznaję prostą zasadę: czym mniej rymów i im podobnych zabiegów, tym lepiej. Dlatego już tutaj pojawiło się moje niezadowolenia i zniechęcenie do "Wierszy". Tym bardziej że to właśnie rymy wiodą prym, co według mnie nie jest godne żadnej uwagi. Oczekiwałabym o wiele bardziej wyrafinowanych zabiegów stylistycznych lub odpowiednio dobranych słów, które pozwoliłyby mi zrozumieć wybraną prostotę. Tymczasem czytając po kolei wiersze Jacka Dalkiewicza, miałam wrażenie, że nie było potrzeby pisać tego tomiku poezji. O wiele lepszym wyborem byłoby przedstawienie ich znajomym jako symbol zaufania i sympatii. Choć tak naprawdę najlepszą wizją byłoby po prostu opowiedzenie odczuć pisarza na jakimś grillu lub luźnym spotkaniu towarzyskim. I tutaj proszę nie odbierzcie moich słów opacznie, ponieważ treści zawarte w wierszach są wielokrotnie w moim mniemaniu wartościowe i w żaden sposób nie ma to być antykomplement, tylko po prostu zwykła myśl, że o wiele chętniej usłyszałabym to z ust poety, a nie z jego wierszy.

 

Głównym wątkiem poezji autora jest szeroko rozumiana codzienność. Wybór tej tematyki wywołuje we mnie pewną ambiwalencję. Bo z wcześniej wspomnianych powodów, jak najbardziej szanuję ten motyw i uważam, że trzeba o nim pamiętać i go doceniać, ale zarazem nie poczułam, by w moim umyśle pojawiły się jakieś konkretne, głębsze refleksje. Chciałabym poczuć coś intensywnego, może jakieś burzliwe emocje. Większą uwagę przykuła piłka nożna. Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Poeta poświęca część wierszy lokalnej piłce nożnej. Wywołuje to we mnie pozytywne odczucia i życzliwy śmiech. Nigdy nie spotkałam się, by w wierszach został poruszony właśnie taki temat. Z jednej strony piłka nożna to tak przyziemna rzecz, z drugiej porusza cały świat, więc uważam, że to fantastyczny pomysł. W momencie gdy to piszę, jest po meczu Polska - Hiszpania. Przypomnijcie sobie, co wtedy czuliście. Teraz ma to naprawdę duży sens, prawda? A idę o zakład, że nieraz i nie dwa w swoim życiu siedzieliście na jakiś podmiejskim czy szkolnym stadionie, kibicując swoim kolegom, dzieciom albo po prostu doskonale się bawiąc na samym meczu. Kto wie, może sami macie talent i gracie czy to amatorsko czy w jakieś zawodowej drużynie.

 

W "Wierszach" jest też oczywiście miejsce dla najpopularniejszego tematu od wieków, czyli dla miłości. To standard, ale niezmiernie nam potrzebny. Osobiście nie odnalazłam się w tych wątkach, ale doceniam, że się pojawiły. I chciałabym rzec kilka słów na temat wiersza, który zrobił na mnie duże wrażenie – na temat "Wstępu". Początkowo też wydawał mi się jednym z przeciętnych wierszy, wręcz rymowanek, lecz po przemyśleniu zdałam sobie sprawę, że czuję się mocno poruszona i znalazłam ten jeden wiersz, który nadał tomikowi nowego znaczenia.

"Wiersze" Jacka Dalkiewicza nie okazały się dziełem wybitnym, niestety debatowałabym nad ich przeciętnością. Jednak dla tych paru słów o piłce nożnej i samego doświadczenia, warto było zapoznać się z nim i nie żałować własnego wyboru.

 
 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial