Alchemia Snu

Autor: Maciej ŻbikRenata Arendt DziurdzikowskaMagdalena Chmielewska

Okładka wydania

Alchemia Snu


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Rafał Pigoń

Ludzie potrzebują kontroli. Potrzebujemy dominować i zawładnąć. Nie potrafimy żyć w pozostawionym samemu sobie świecie. W świecie niezdefiniowanym, niepewnym, w którym nie znamy kierunku. Popadniemy w szaleństwo, jak w większe szaleństwo popadnie ktoś, tłumacząc sobie coś szaleństwem, niż nie tłumacząc sobie tego w ogóle.

 

Powtórzę- nie możemy żyć w niezdefiniowanej, nieogarniętej dla naszych umysłów rzeczywistości i robić będziemy wszystko, co da nadzieję na przejęcie nad nią kontroli. To my mamy być Bogiem, a przynajmniej go sobie porządnie wyjaśnić.

 

Taką możliwość daje nam omawiana książka- wyjaśnienie. Przenosi nas ona w świat wewnętrzny i ten będzie nam wyjaśniać, zabiera nas w świat psychologii, któremu, najczęściej, jak piszą autorzy, nieświadomie podlegamy i mówi, że niemal całe nasze życie uzależnione jest właśnie od tego, czego nie jesteśmy świadomi. To straszne, proszę Państwa. To przerażające! Podlegamy czemuś, od czego nie możemy uciec, od psychologii nie ma ucieczki, ba, od psychologii, której byliśmy nieświadomi, a która determinowała nasze zachowania, dość powiedzieć, że nas samych,w konsekwencji nasze życie, idąc dalej- determinowała nasz świat i sposoby, w jaki go postrzegamy. Książka tu na razie nie wyjaśnia, ona niszczy nasze bezpieczne gniazdo, naszą boską pewność, że w garści trzymamy i nas samych, i jedyne słuszne pojmowanie świata. Zburzyła to za pomocą psychologii. Autorzy wprost mówią nam, że nasze zawładnięcie światem, mało, nasze zawładnięcie naszym życiem było fraszką, pozorem, cieniem. Nie jesteśmy władcami, a pionkami, marionetkami nas samych. Paradoks. Niewolnikami naszej nieuświadomionej psychiki, która kreowała nas, nasze ego, nasze imię, nazwisko, nasze relacje i nasz obraz przed lustrem podczas, gdy my dumnie krzyczeliśmy, jak ujarzmiliśmy świat. Autorzy, powtarzając za Jungiem, mówią: Co wewnątrz, to i na zewnątrz. Wnętrze, jak piszą, było nam nieuświadomione, mechanizmy nam nieznane, w konsekwencji nasz świat... detronizacja Bogów.

 

Boże, nie ujarzmiliśmy nawet naszej głowy! Skąd mamy ujarzmić, choćby wyjaśnić świat! To upokarzające.

 

Taki stan rzeczy oczywiście nie może pozostać bez odpowiedzi, wówczas książkę moglibyśmy spalić, idąc do najbliższego kościoła, by znów poczuć, że, jeśli sami niestety nie jesteśmy, to trzymamy przynajmniej Boga w garści. Jak wspomniałem, wyrok byłby oczywisty- szaleństwo. Musimy to sobie wytłumaczyć. Wytłumaczyć nieznany świat, na którym nieświadomie bazowaliśmy, wchodząc w relacje, patrząc w lustro, żyjąc, opisując to, co mamy przed oczyma. Musimy to poznać, by później tym zawładnąć. Mieć kontrolę, by na powrót zdominować i wyjaśnić świat, by nie popaść w szaleństwo, że znów nie mamy wpływu. To straszne ludzkie ambicje, ale, jak wynika z relacji ludzi, które obejmuje obszerny, stanowiący książkę, wywiad- kontrola potrzebna jest też po to, by po prostu lepiej, wygodniej żyć.

 

Omawiana książka umożliwia nam jedną rzecz- wyjaśnienie, drugą, czyli kontrolę, reklamując. Jest przewodnikiem i reklamą, mędrcem, który mówi, jak bardzo się pomyliliśmy, jak bardzo nasza Ziemia jest płaska. Jak bardzo nasza psychika, której nie byliśmy świadomi, wpłynęła na nasze dotychczasowe życie, bazując, co ciekawe, ucząc się zachowań jeszcze z okresu prenatalnego, mało, jak je bezpretensjonalnie kreowała. Autorzy wykorzystują, by nam to na pewno wyjaśnić, zarówno koncepcje z zachodu, jak i te wschodnie. By wyjaśnić, w jakiej żyliśmy psychologicznej iluzji, wrzeszcząc, że już jesteśmy na księżycu, a siebie znamy od przedszkola.

 

Książka pokazuje nam mechanizm. Wielki algorytm naszej nieświadomości, naszej psychiki, opisując na wszelkie sposoby, na jakiej zasadzie działa, czemu wygląda tak, nie inaczej, oferuje nam poznanie siebie i odpowiedź na pytanie, dlaczego jestem, jaki jestem. Jednakże wiedza, bez jej kontroli… nie da nam władzy, albo po prostu nie da lepszego, wygodniejszego życia.

 

Pozycja nie daje nam kontroli, a ją obiecuje. Kupując ją, kupiliśmy wyjaśnienie, dokładne pokazanie algorytmów, sądzę, bardzo precyzyjnie i rzeczowo, na jakich bazuje nasza psychika i jak, wbrew naszej wiedzy, wpływa na nasze postrzeganie siebie i świata. Kupiliśmy jednak też reklamę.

 

Książka w dalszej części, a w zasadzie gdzieś przez cały czas reklamuje nam kursy, sesje jej współautora- Macieja Żbika, człowieka, który przed chwilą wyjaśnił nam, jak bardzo zdarzenia, które już minęły, których nie pamiętamy, wpłynęły na naszą nieświadomość, wyjaśnił, jak ona sama kolei wpływa może nie na nas, a na naszą świadomą część. Być może gubię się w opisie, powtarzam się, ale zapewniam, że w lekturze jest to porządnie wyjaśnione. Kursy potrzebne są nam nie dla kolejnej teorii- od tego kupiliśmy książkę. Kursy umożliwią nam kontrolę, czyli to, co człowiek lubi najbardziej i to, po co przeważnie kupimy ten tytuł. Ciężko jest żyć, mając świadomość, że głęboko zakorzenione, nieświadome programy wpływają na tak wiele. Kontrola, tego nam trzeba, inaczej, jak we wstępie- szaleństwo i szpital psychiatryczny. Za kontrolę trzeba płacić, za wiedzę też. Abyśmy się dowiedzieli, że kontrola, że takie kursy są możliwe, potrzebna jest ich reklama, za którą potencjalny nabywca książki, uprzedzam, również zapłaci.

 

Nie chcę tego zabiegu oceniać. Książka z jednej strony burzy nasz światopogląd, pychę, poczucie władzy- ja wiem. Uderza nas w głowę i, jak wiele razy pisałem, profesjonalnie wykłada czerpiąc z różnych praktyk, kultur, raz ze świata duchowego, wschodu, raz z psychologii Junga, wyjaśnienie, kim jesteśmy i dlaczego tym właśnie jesteśmy. Jest też jednak reklamą, a nie ocenię tego zabiegu dlatego, że jestem świadom, że być może nawet autorskiego programu współautora książki nie można przekazać ogółowi, bo nic by to nie dało. Rozumiem, że psychika każdego człowieka jest do tego stopnia zindywidualizowana, nawet, a może przede wszystkim ta nieświadoma, że niemożliwa jest praca z nią na podstawie kilku ogólnych praktyk.
Z drugiej jednak strony, książka w żadnym miejscu, w które możemy popatrzeć przed jej zakupem, nie uprzedza wyraźnie, czym jest, a czym nie w tak dosłowny sposób, jak wyjaśnia ludzką psychikę. W tytule autorzy napominają o metodzie terapeutycznej, ale nie wspominają, że książka nie przekaże jej nam, a zareklamuje. Z tyłu zaś znajdziemy relację zachwyconej osoby, której terapia pomogła, ale terapia po kursie, za który musimy zapłacić. Nie jest to relacja, jak wiedza z książki zmieniła jej życie, wprowadziła i nad nim, i nad sobą kontrolę. Niżej natomiast czytamy, jak w książce opisywana jest metoda terapeutyczna i chcę tu przekazać to, co powinno być wyjaśnione w następnym zdaniu na okładce, mianowicie w książce jest teoria, wiedza o mechanizmach psychiki, na której kontroli bazuje terapia, którą chętni mogą dodatkowo wykupić. Książka jej nam nie daje, opisuje mechanizmy, nie mówi, jak z nich korzystać. Pokazuje na pierwszych stronach relacje zadowolonych osób, nie wskazując, że nie wynikają one z przeczytania jej samej, poznania jedynie wiedzy w niej zawartej i nie jest, sądzę, to do końca uczciwe, a to, czym książka jest, autorzy mogli, powinni sądzę zresztą przedstawić od początku wprost, nie uciekając się do kazuistyki.

 

Na końcu wyjaśnię ocenę pozycji. Byłem naprawdę pochłonięty ujęciem zawartej w niej wiedzy. Ujęciem nieraz krętym, skomplikowanym, natomiast rzeczowym. Stanowi ona wywiad, jednak pytania stawiane autorowi wszystkich koncepcji są dociekliwe, drążą temat. Sama wiedza, ja sam zresztą mogę potwierdzić, jest interesująca, sam potwierdziłem na własnym życiu przykłady podawane przez autora i jestem w stanie zgodzić się z ich wyjaśnieniem. Nieświadoma część naszej jaźni, która kontroluje nasze świadome ego, podług którego ujarzmiamy świat, sądząc, że my to świadomie zrobiliśmy. Dodatkowo łączenie tego z psychologią Junga, światem energii, naukami wschodu. Za to bym zapłacił. Płacę jednak za obietnice, reklamę, o której się nie wspomina wprost i za relacje osób zachwyconych nie przekazaną w książce teorią, a kursami, o których istnieniu po zakupie pozycji, możemy się jedynie dowiedzieć i za nie dodatkowo zapłacić. I o tym drugim aspekcie, za który potencjalny czytelnik będzie musiał wydać pieniądze, również powinien wprost, od razu wiedzieć...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!