Okładka wydania

Zew Nicości

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Maxime Chattam
  • Tytuł Oryginału: L’Appel du néant
  • Gatunek: Thriller
  • Język Oryginału: Francuski
  • Przekład: Elżbieta Janota
  • Liczba Stron: 488
  • Rok Wydania: 2019
  • Numer Wydania: I
  • Wymiary: 143x205 mm
  • ISBN: 9788381107037
  • Wydawca: Sonia Draga
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Katowice
  • Ocena:

    3/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Zew Nicości | Autor: Maxime Chattam

Wybierz opinię:

Sylfana

Maxime Chattam to nie byle jakie nazwisko. To już właściwie swoista ikona literatury kryminalno – sensacyjnej, takiej klasycznej, sprawdzającej się właściwie w każdych okolicznościach. W dobie dziwacznych hybryd literackich, Chattam pozostaje wierny standardowej formie kryminalnej i przeważnie ten obrany kierunek sprawdza się – widoczne jest to w wielu recenzjach literackich, przeważnie entuzjastycznych. Serię o Ludivine Vancker znam już od jakiegoś czasu i wspominam poprzednie części bardzo dobrze. Nigdy nie czułam się zawiedziona, wiedziałam, że każda kolejna odsłona poczynań bohaterki stanowi integralną całość, która trzyma równy poziom. Jednak w „Zewie nicości” coś nie zaskoczyło. Nie było wielkiego „wow”, choć schemat fabularny wydaje się zdecydowanie pociągający. Motyw nietypowych zabójstw, handel (?) narkotyków i nasza ulubiona funkcjonariuszka żandarmerii, to w teorii połączenie doskonałe. Realizacja tego projektu jednak nie powala na kolana. Od razu chcę jednak powiedzieć, że nie ma też większej tragedii.

 

Przyczynę takiego stanu rzeczy odnajduję w przysłowiowym „zmęczeniu materiału”. Być może Chattam powinien zakończyć już definitywnie rozwijanie losów głównej postaci tejże serii i zaczerpnąć jakiegoś świeżego powietrza. Myślę, że dobrze zrobiłoby to zarówno jemu, jak i jego wiernym fanom, bo bezwzględnie ma czasową słabszą formę. Pisarz ten ma swoich fanów i wielbicieli, a nie samych przypadkowych czytelników. Książka, o której mowa, jest w jakiś sposób przegadana, zalana pustymi, nic nie wnoszącymi dialogami i opisami. Wydaje mi się, że główną fabułę można by pomieścić na stu pięćdziesięciu kartkach, a cała przedstawiona opowieść obejmuje ich aż czterysta osiemdziesiąt. Zastanawiam się, czy obszerność tego materiału nie stała się po prostu wymogiem wydawcy. Chcąc, nie chcąc, Chattam wylał ogromną ilość słownej wody, niepotrzebnej i psującej dosyć dobry zamysł literacki. Myślę, że można by zrobić z tego mniejszą nowelkę, która zyskałaby większą liczbę zwolenników.

 

„Zew nicości” nazwałabym właściwie kryminałem społecznym, traktującym o największych bolączkach współczesnego, nowoczesnego społeczeństwa. Nie trudno zgadnąć, że przewlekające się w fabule zło, dotyczy czegoś namacalnego, czegoś co wydarza się na świecie praktycznie codziennie – mowa tu o brutalnych atakach o charakterze terrorystycznym. Nic dziwnego, ze francuski pisarz sięga po takie zagadnienia, bo Francja, jako jedno z najbardziej rozwiniętych krajów Europy, musi sobie z tym problemem radzić. W tym kontekście Chattam jest bardzo aktualny, widać, że nie pozostaje w tyle, nie traktuje aktualnie wydarzających się spraw jako nic nadzwyczajnego. Ja bardzo lubię tego typu kryminały, które bazują gdzieś na doświadczeniach społeczeństwa, odnoszą się do zastanej rzeczywistości.

 

Choć wiem, że wspomniany autor jest wielkim wielbicielem literatury Stephena Kinga, to w serii o Vancker nie odnajduję żadnego elementu zaczerpniętego z tejże spuścizny. Może to i dobrze, że Chattam otwiera się ostatnio na inne ścieżki, że sam wykazuje niepokój tym, co dzieje się na współczesnej arenie. Dlatego też Zło (specjalnie pisane w ten sposób), to nie są krwawe wyimaginowane potwory, tylko namacalne działania człowieka, który jawi się jako najgorsza podłość egzystująca na ziemi.

 

Podsumowując, książkę mogę polecić, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. To nie jest Chattam w najwyższej formie, ale też nie można spisać przywołanej powieści na całkowite straty. Lektura nie wzbudziła we mnie właściwie większych emocji, ani tych pozytywnych, ani skrajnie negatywnych – jednym słowem jest ona kolejną pozycją do odhaczenia na liście. Tylko tyle i aż tyle.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto