Okładka wydania

Portret Rodzinny

Kup Taniej - Promocja

Dodatkowe informacje

  • Autor: Jenna Blum
  • Tytuł Oryginału: Those who save us
  • Gatunek: Obyczajowe
  • Język Oryginału: Angielski
  • Przekład: Monika Pianowska
  • Liczba Stron: 552
  • Rok Wydania: 2018
  • Numer Wydania: I
  • ISBN: 9788365830746
  • Wydawca: Szósty Zmysł
  • Oprawa: Miękka
  • Miejsce Wydania: Szczecin
  • Ocena:

    6/6

    6/6


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 2 votes
Klimat: 100% - 2 votes
Okładka: 100% - 3 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Portret Rodzinny | Autor: Jenna Blum

Wybierz opinię:

Justyna

Książki o tematyce wojennej i obozowej zasilają rynek praktycznie w każdym miesiącu. Jedne przechodzą bez echa, inne za sprawą dobrego PR zajmują wysokie miejsca na listach bestsellerów. Sporo czytelników wraca do klasyki, bo to tytuły typu must read. Tylko, że jak zwykle książka książce nie równa. Jedne opierają się na prawdziwych wydarzeniach, inne to bardziej beletrystyka gdzie wątek wojny czy obozu jest tematem jednie pobocznym. Osobną grupą są wspomnienia, dzienniki czyli literatura faktu.

 

Po książki z tego gatunku sięga się często. Zwracają uwagę i przykuwają do fotela nawet tych, którzy czytają mniej. To w większości mocne teksty, które obnażają najbardziej skrywane odczucia, mocno grają na emocjach, czasem w prosty sposób ukazują okrucieństwo tych czasów. Najczęściej głównymi bohaterami są jeńcy wojenni, a tłem ich obozowe życie, często muszą walczyć o życie.

 

Jenna Blum w „Portrecie rodzinnym” zabiera nas do Niemiec, a jedną z głównych bohaterek jest Anna – Niemka – która przez pięćdziesiąt lat unikała opowieści o II Wojnie Światowej. Taki sposób poprowadzenia fabuły to coś nowego, powiew świeżości i zboczenie z utartych szlaków, bo zwykle fabuła opierała się na wspomnieniach obozowych. Anna i jej córka Trudy, współcześnie mieszkanki Minnesoty. Ocalone prze amerykańskiego żołnierza. Trudy - profesor historii – nie zna szczegółów ich życia w Niemczech. Zachowana fotografia z przeszłości od zawsze stanowiła zagadkę. Weimar opuściła jako dziecko i z tych okrutnych czasów w głowie dziecka zachowały się szczegóły. Obie z matką nie były bezpośrednimi świadkami najgorszego okrucieństwa, choć w ich okolicy istniał obóz dla jeńców żydowskich (obóz koncentracyjny Buchenwald), z nieba spadały bomby, zaznały głodu. Jednak ciągle po tej drugiej stronie barykady, tych którzy atakują. Tak przedstawiona akcja obala mity na temat Niemców w czasie wojny – byli tacy którzy pomagali i narażali życie, liczył się dla nich człowiek nie ważne jakiego pochodzenia czy wyznania, byli kapusie, którzy nie tylko chcieli przeżyć ale czerpali satysfakcję z porażek innych, byli bierni obserwatorzy, byli zazdrośni o sąsiadów. Blum świetnie pokazała motywy jakimi kierowali się ludzie w tamtych czasach. Ciekawym fragmentem jest eksperyment, którym Trudy poddaje swoich studentów. Zadaje im proste zadanie aby wcielili się w role niemieckich kobiet z lat 1940-1941, ich mężowie są na froncie, one zajmują się domem, mają małe dzieci, w otoczeniu zaczynają znikać Żydzi. Znają cenę jaką trzeba zapłacić za współpracę z podziemiem lub pomaganie Żydom. Jak postępujecie?

 

„Każda osoba może wybrać sposób, w jaki chce rozprawić się z przeszłością. To ludzka godność, nienaruszalne prawo”.

 

Anna za wszelką cenę stara się ukryć bolesną prawdę przed córką. Im bardziej Trudy drąży temat, tym bardziej Anna się zamyka. Trudna relacja matki i córki w trudnych czasach. Zachowanie Anny, jej skrytość i powściągliwość nie pozostały bez echa w zachowaniu i wyborach życiowych Trudy. Niełatwo przychodzi jej budowanie relacji, czy to osobistych czy zawodowych, a jako wykładowca jest znana ze swojej surowości. Część poświęcona wojennym losom Anny jest przedstawiona bez zbędnego ugrzecznienia, czasem brutalnie, to głównie czas trudnych wyborów. Fragmenty o relacjach dwóch kobiet napawają smutkiem, to ogromna komplikacja począwszy od codziennego życia, po mówienie o uczuciach.

 

Stosowana w powieści prosta metaforyka pokazująca różne oblicza miłości, trud przeżycia, przejmujący dramat między matką a córką, jest jednocześnie przerażająca, jak i onieśmielająca. Sprytne zabiegi narracyjne i porywająca historia powodują, że „Portret rodzinny” jest powieścią, którą trudno odłożyć. Zastosowanie dwóch planów czasowych często dobrze się sprawdza, szczególnie jeśli w grę w chodzi rozwiązanie tajemnicy i stopniowanie napięcia. Tutaj obie części są równe, obie czyta się dobrze. Z czytelniczym pozdrowieniem, szczerze polecam. To powieść, która zostaje w głowie na dłużej.

Ruda Recenzuje

Anna nigdy nie chciała rozmawiać ze swoja córką o młodości, którą spędziła w Niemczech. Trudy natomiast przez całe życie dręczyły pytania, wciąż pozostające bez odpowiedzi. Kim była jej matka- bohaterką czy zbrodniarką?

 

Wszystkie książki, których fabuła toczy się wokół wydarzeń II Wojny światowej, mają dla mnie olbrzymią wartość. Uważam, że warto po takie powieści sięgać, pamiętać, odświeżać wiadomości, pogłębiać wiedzę. Tym bardziej ucieszyła mnie możliwość przeczytania „Portretu rodzinnego” autorstwa Jenny Blum.

 

Opowieść została znacząco podzielona na dwie części. Jedna z nich dotyczy matki i tego, jak jej życie zmieniło się w związku z nadejściem II Wojny Światowej. Druga natomiast skupia się na córce, która choć tych wydarzeń nie doświadczyła osobiście, to równie mocno wpłynęły one na jej charakter, sposób postrzegania świata i wybór życiowej drogi. Jedna z nich pragnie o tym wszystkim zapomnieć, druga chciałaby dowiedzieć się jak najwięcej. Obydwie natomiast wciąż odczuwają na sobie to piętno, o czym przekonujemy się poznając dotyczące ich naprzemiennie ułożone rozdziały.

 

Początkowo sądziłam, że fragmenty poświęcone matce są o wiele ciekawsze i to one robiły na mnie największe wrażenie, działając na wyobraźnię, wywołując mnóstwo emocji i refleksji. Dość szybko zrozumiałam jednak, że autorka nie wybrała tego sposobu przedstawiania historii przypadkowo. Te niepozorne kawałki w pewnym momencie zaczynają pięknie współgrać i łączyć się w całość, stanowiąc jedną spójną, dopracowaną, mądrą i inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami historię.

 

Ponad 500 stron tekstu, spisane raczej niewielką czcionką i trudna tematyka, jakiej poświęcone zostało to dzieło, sprawiły, że lektura zajęła mi kilka dni. Ani razu w tym czasie nie pomyślałam jednak, że to czas zmarnowany i mogłam wybrać lepsze czytadło. Wręcz przeciwnie. Jenna Blum tym tytułem całkowicie mnie przekonała, sprawiając, że niezmiernie cieszyłam się jego długością. Świadomość, że mogę tę opowieść poznać lepiej, poświęcić jej więcej czasu i uwagi, mocniej zaangażować się w życie bohaterek i opisywane wydarzenia, przynosiła mi wiele radości i czytelniczej satysfakcji.

 

Każdy rozdział tej książki stanowi wspaniały przykład na to, jak wiele czasu, pracy i doświadczenia autorka włożyła w tę powieść. Na każdym kroku można zauważyć, że ta książka nie powstała ani szybko, ani nie została stworzona byle jak. Każdy element ma w tej historii olbrzymie znaczenie i zajmuje swoje miejsce. Niczego nie brakuje i niczego nie jest zbyt wiele. Wspaniale opisane wydarzenia historyczne idą w parze ze znakomicie skomponowanymi kreacjami bohaterek. Całość spisana została z wielkim wyczuciem, przy wykorzystaniu dojrzałego stylu i zebranej wiedzy, sprawiając, że nie sposób do czegokolwiek w tej lekturze się przyczepić, czy czegokolwiek nie docenić.

 

Nie jestem pewna, która z bohaterek ostatecznie okazała się mi bliższa. Obydwie natomiast żywo zainteresowały mnie swoim postępowaniem i podejmowanymi decyzjami. To historia, obok której nie można przejść obojętnie, w dużej mierze właśnie za sprawą tych pięknych portretów matki i córki. Wielokrotnie zaskoczyło mnie, że zbliżone podobnymi okolicznościami, jednocześnie są sobie tak obce i dalekie. Ten chłód, ciężar niedopowiedzeń, koszmar wspomnień, żal wywołany stratą i poczucie odosobnienia odczuwałam przez całą lekturę powieści.

 

Jedna rzecz natomiast jest w tym przypadku absolutnie nie do przemilczenia i nie do wybaczenia. Nie można jednak winić za nią autorki, bowiem mowa w tym przypadku o korekcie powieści. „Portret rodzinny” trafił w moje ręce jako egzemplarz recenzencki, więc przed wydaniem pochopnych osądów, upewniłam się, czy w którymś miejscu na okładce lub wewnątrz książki nie została może umieszczona informacja, że tekst jest przed korektą. W związku z tym, że niczego takiego się nie doszukałam, założyłam, że to standardowe wydanie, które trafiło w ręce czytelników. Nie będę przytaczać konkretnych przykładów, bo to nie jest ani dobre miejsce, ani odpowiedni czas, podkreślę natomiast, że chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką liczbą błędów w książce. Przede wszystkim mam na myśli liczne literówki, znalazłam jednak również błędy związane z odmianą wyrazów i błąd ortograficzny. Pierwszy raz zdarzyło się, że wzięłam do ręki ołówek i te błędy zaczęłam podkreślać, tak dużą irytację podczas lektury u mnie wywoływały.

 

„Portret rodzinny” to wartościowa i cenna opowieść o wydarzeniach, których nie powinno się zapomnieć. Wiele można by napisać o tej książce, koniecznie trzeba natomiast przeczytać ją i ocenić samodzielnie.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto