Amerykański Dom Wariatów

Autor: Romuald 'Aldek' Roman

Okładka wydania

Amerykański Dom Wariatów


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 2 votes
Wątki: 100% - 3 votes
Postacie: 100% - 2 votes
Styl: 100% - 3 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Sylfana

Książka Romualda „Aldka” Romana o tytule Amerykański dom wariatów to właściwie druga część wspomnień autora, kontynuacja Zakopiańskiego domu wariatów. Jest to literatura wspomnieniowa o charakterze wybiórczym, gdyż poznajemy jedynie fragmenty życia bohatera, które on sam uważa za warte wspomnienia. Narracja wspomnień jest pierwszoosobowa, co oznacza, że autor jest sobie (i dla nas czytelników) sterem, przeprowadza nas przez fragmentaryczne wspomnienia i co najlepsze, śmiało mówi, że skoro są to jego doświadczenia przeszłości to ma on prawo je modelować, sklejać i przekształcać na własną modłę. O tych swoistych przekształceniach informuje właściwie dopiero na koniec książki, jednak można wyczuć już wcześniej, w toku czytania, że pisarz – felietonista, uwielbia troszeczkę podkolorować rzeczywistość i trzeba przyznać, robi to bardzo umiejętnie. Pan Romuald bez wątpienia posiada talent komediowy i nawet niekoniecznie miłe wspomnienia potrafi opowiedzieć z żartem, dystansem i swoistą inteligencją emocjonalną. Nie sposób nie zauważyć, że to lekkie podkręcenie fabularne (albo po prostu – koloryzowanie i ściemnianie) nadaje jego tekstowi konkretnego smaczku i wyjątkowości.

 

Powiem szczerze, że nie przepadam za czytaniem literatury wspomnieniowej, bardziej lubuję się w reportażach stanowiących o konkretnym miejscu, zjawisku, czasach, omijam te traktujące o jednej jednostce, chyba że jest to dla mnie osobiście ktoś wyjątkowy i warty poznania. Jednak na ogół ignoruję ogólnie pojęte literackie wspomnienia ludzi mi kompletnie nieznanych i niekojarzących się z niczym. W tym przypadku zrobiłam wyjątek i wcale tego nie żałuję. Może nawet po lekturze Amerykańskiego domu wariatów zmienię podejście do tego typu utworów i dam szansę nieznanym mi twórcom? Kto wie? Przecież to, że za książką nie stoi wielkie topowe nazwisko pisarskie o niczym właściwie nie świadczy i nie-gwiazdy i nie-celebryci literaccy mogą mieć do powiedzenia więcej niż ci, którzy brylują na salonach i w rankingach księgarnianych. Cieszę się niezmiernie, że właściwie jedna książka zmieniła moje poglądy na literaturę i będę mogła śmielej poszerzać swoje horyzonty. Takie zjawisko niezmiernie cieszy każdego recenzenta.

 

Wracając jednak do samej opisywanej książki należy ją bezwzględnie określić mianem: zwykła – niezwykła. Co to właściwie oznacza? Oznacza właściwie tyle, że traktuje o życiu normlanego prostego człowieka, który pracuje, ma rodzinę, zwierzęta i… wielkie marzenia. Jednym największym marzeniem autora była bez wątpienia próba stworzenia dla siebie i najbliższych miejsca, azylu, w którym byłoby dostatnio, bezpiecznie i najzwyczajniej dobrze. To marzenie staje się poniekąd początkiem dla tego utworu wspomnieniowego, gdyż bohater dom dla siebie i rodziny postanawia znaleźć w Ameryce. O czym zatem właściwie traktuje ta książka? O relacjach ludzkich, o odnalezieniu się w nowej rzeczywistości, o emigrancie, który musi stanąć na nogi, a zwyczajnie życie czasem podkłada mu kłody. Czy „Aldek” z tego powodu narzeka, rozpamiętuje, użala się nad sobą? Skądże znowu! Każde kolejne doświadczenie napawa go entuzjazmem, czerpie z niego w 100%, potrafi nawet w najgorszej sytuacji odnaleźć źdźbło pozytywnej energii. Jednak całe szczęście, doświadczeń radosnych, pozytywnych w książce jest więcej i łatwo jest tę selekcję zrozumieć – pozytywny człowiek bardziej pamięta pozytywne doświadczenia.
Warto również wspomnieć, że dzięki perspektywie emigranta poznajemy również samą Amerykę, jej dobre i złe strony, wielobarwnych mieszkańców o różnorodnej mentalności i światopoglądach, przyglądamy się całej machinie pracy i zatrudnienia w tamtym, jakże odległym dla nas państwie. Można wiec śmiało stwierdzić, że poniekąd ta książka stanowi pewną skarbnicę wiedzy i ma zapędy reportażowe.

 

Jest jednak jedna rzecz, do której muszę się doczepić – jest to język, który momentami miał być zabawny, rozśmieszający, a bywał irytujący. Ale są to jedynie nieliczne fragmenty, które nieprofesjonalnemu pisarzowi można wybaczyć. Jednym słowem, żeby dalej nie ciągnąć – polecam!

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!