Kobieta Na Schodach

Autor: Schlink Bernhard

Okładka wydania

Kobieta Na Schodach


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 1 votes
Akcja: 100% - 1 votes
Wątki: 100% - 1 votes
Postacie: 100% - 1 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 1 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 1 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Uleczkaa38

Bernhard Schlink - współczesny i niezwykle popularny niemiecki powieściopisarz, którego twórczość porwała serca milionów czytelników na całym świecie. Twórczość, oferująca sobą poruszające i wzruszające opowieści o zagmatwanych i dramatycznych losach człowieka, który za każdym razem musi walczyć z bolesną przeszłością, niezrozumieniem świata i miłością, jako najsilniejszą i najniebezpieczniejszą z broni... Nie inaczej ma się rzecz z najnowszym dziełem owego autora - powieścią pt. "Kobieta na schodach", która to ukazała się w naszym kraju nakładem Domu Wydawniczego REBIS.

 

Głównym bohaterem niniejszej opowieści jest utalentowany i pnący się po kolejnych szczeblach zawodowej kariery niemiecki prawnik. Jego spokojne i ustabilizowane życie wymyka się spod kontroli w dniu, kiedy pewnego dnia w gmachu muzeum w Sydney, po raz pierwszy ukazuje się jego oczom wyjątkowy, uznawany od lat za zaginiony, obraz... Obraz przedstawiający kobietę kroczącą po schodach, którą to ów prawnik znał przed laty... Znał, kochał i był gotów zaryzykować dla niej wszystko, by tylko ona - Irene, zechciała stać się nieodłączną częścią jego życia. Od tej chwili robi on wszystko, by raz jeszcze spotkać swoją dawną miłość. Podobne starania podejmuje także dwóch innych mężczyzn - również oszukanych, pozostawionych i nie pogodzonych ze zniknięciem tak samej Irene, jak i uwieczniającego ją obrazu. I oto po latach cała czwórka spotyka się pewnego dnia nad odludną, australijską zatoką... Rozpoczyna się czas rozmów, kłamstw, gier pozorów i walka z nieustająco płynącym czasem, odliczającym chwile do dramatycznego finału...

 

Najnowsza powieść Bernharda Schlinka stanowi zarazem najbardziej wysublimowane, intymne, wręcz ascetyczne dzieło w jego dotychczasowym dorobku, jak i najbardziej melancholijne oraz poetyckie swej wymowie. To historia o miłości, gorzkiej przeszłości, poszukiwaniu szczęścia w życiu i przede wszystkim przemijaniu... Przemijaniu ukazanym tu na kontraście pomiędzy odległą przeszłością, a teraźniejszością, jak i również efektami tego, jak bardzo zmienia człowieka wypełniające tę lukę pustka... Tym samym spotkanie z tą książką nie należy do najłatwiejszych, gdyż wymaga wielkiej uwagi, inteligencji i wrażliwości czytelnika, ale przy tym oferuje za to wyjątkowe emocje, niezwykłą życiową mądrość i okazje do cennych refleksji, przemyśleń i analiz nad tym, co tak naprawdę jest najważniejsze w naszym bycie na tym świecie. To literatura piękna w jak najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa, oferująca piękno słowa, piękno emocji i piękno pasjonującej historii o wielu znaczeniach...

 

Pod względem fabularnym książka ta wydaje się być podzielona na dwie główne części. Pierwsza z nich, sprawiająca początkowo wrażenie nieco chaotycznej, zagmatwanej w swej naturze i wywołującej poczucie naszego lekkiego zagubienia, oferuje coś na wskroś kryminalnej intrygi. Intrygi związanej z poszukiwaniem niezwykłego obrazu oraz uwiecznionej na nim postaci, jak i również odkrywającej przed nami realia, bohaterów, ich życie i bolesną przeszłość. Z kolei druga część tej lektury skupia się na spotkaniu w malowniczej zatoce i burzliwych wydarzeniach, jakie mają tam miejsce. Ta opowieść odkrywa przed nami wszystkie pochowane dotąd skrzętnie karty, udziela odpowiedzi na nurtujące nas pytania i wątpliwości, prowadzi krok po kroku do wielkiego i bardzo spektakularnego finału... Całość zaś przedstawiona jest za sprawą krótkich, wyrazistych i napisanych pięknym językiem rozdziałów, których poznawanie dostarcza mnóstwa wyjątkowych i mocnych wrażeń...

 

Powieść ta stanowi jedną z tych pozycji w literaturze, w której nie są ważne imiona, nazwiska i zawody bohaterów, zaś najważniejsza jest ich przeszłość... Otóż do końca lektury tej opowieści nie poznajemy imienia naszego głównego bohatera, który jawi się nam jako tajemniczy, niezwykle inteligentny i wrażliwy mężczyzna. Mężczyzna, gotów do największych poświeceń w imię miłości do kobiety - Irene. Tę poznajemy zaś tu chyba w największym stopniu, odkrywając jej burzliwą przeszłość, pozorny charakter i osobowość "famme fatale", wreszcie prawdziwą naturę wyjątkowej kobiety, pragnącej szczęścia, miłości, wolności i prawa do decydowania o sobie i swym życiu... Poznajemy tu także dwóch mężczyzn walczących o Irene, jak i o piękny obraz, którzy są również wielce intrygującymi postaciami tego miłosnego dramatu, choć chyba nie aż w tak wielkim stopniu, jak powyżsi bohaterowie...

 

"Kobieta na schodach" stanowi także niezwykłą opowieść o sztuce i filozofii, które odkrywamy tu za sprawą tajemniczego obrazu, jak i również myśli, spostrzeżeń i słów bohaterów tej książki. Tytułowy obraz zaprasza nas do świata malarstwa, twórców, marszandów, wystaw itd, odkrywając przed nami namiętności i emocje z tych kręgów. Filozofia zaś oferuje nam intrygujące poglądy na życie, czas, ludzkie przemijanie i rolę miłości w istnieniu człowieka. Tymi dwoma pięknymi i niezwykle klimatycznymi dziedzinami życia przesycona jest ta książka od pierwszej do ostatniej swojej strony, udzielając się tym samym swoim klimatem także i nam - czytelnikom, którzy na ten czas możemy poczuć, zrozumieć i pokochać malarstwo, jak i również mądrość filozoficznego rozumienia świata...

 

Lekturze tej książki towarzyszą wielkie i silne emocje, od wzruszenia począwszy, a na goryczy, żalu i smutku, skończywszy. Trudno bowiem by było inaczej, gdy oto przez tych nieco ponad 270 stron obserwujemy uczuciowe perypetie głównych bohaterów, z miłością, ale też i zawiścią, w tle... Tym samym najnowsza powieść Bernharda Schlinka należy do grona tych literackich pozycji, którymi żyje się przez cały czas naszego spotkania z nią, jak i również jej emocjonalny przekaz pozostaje w naszych sercach na długo po dobrnięciu do końca lektury. Myślę, że każdy kto był zauroczony poprzednimi dziełami niemieckiego autora, będzie zachwycony także i tą jego najnowszą opowieścią, ukazującą jego samego, jak i jego twórczość, z nieco innej, ale i równie fascynującej strony... Polecam - to literatura przez duże "L"...

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!