W 33 Dni Do Barcelony

Autor: Rafał Kokosza

Okładka wydania

W 33 Dni Do Barcelony


Dodatkowe informacje


Oceń Publikację:

Książki

Fabuła: 100% - 2 votes
Akcja: 100% - 3 votes
Wątki: 100% - 2 votes
Postacie: 100% - 3 votes
Styl: 100% - 1 votes
Klimat: 100% - 3 votes
Okładka: 100% - 1 votes
Polecam: 100% - 2 votes

Polecam:


Podziel się!

Wybierz opinię:

Thalita

Świetny przewodnik po życiu w Hiszpanii z negatywnym wizerunkiem polskiego emigranta w tle.

 

Rafał Kokosza, autor i główny bohater w jednym, chcąc zapomnieć o problemach w życiu prywatnym i zawodowym, postanawia wyjechać do Hiszpanii. Początkowo ma to być dla niego jedynie przygoda, jednak los sprawia, że spędza w tym kraju klika lat. W swojej książce opisuje pieszą podróż do kraju Cervantesa i Dalego, swe wycieczki po Barcelonie w której się zatrzymał, okolicznych wsiach i miasteczkach, a także wypady na pobliskie Baleary oraz Wyspy Kanaryjskie. Do tego opowiada o trudach emigranckiego życia, a także o miłości, która spotkała go na obczyźnie.

 

Zdecydowałam się przeczytać tę książkę ponieważ od dawna fascynuje mnie Hiszpania i wszystko co z nią związane. Choć nigdy nie byłam w tym kraju, z pasją czytam wszelkie publikacje na jego temat, by przenieść się do niego choć w wyobraźni. Książka Rafała Kokoszy jest jedną z pozycji, które mi to umożliwiły. Autor barwnie i szczegółowo opisuje swoje wojaże, łącząc w utworze cechy pamiętnika i przewodnika. Dzięki temu pozycja ta ułatwia zwiedzanie miejsc przedstawionych w tekście, z drugiej - wolna jest od często zbyt oficjalnego żargonu przewodników, sucho wskazujących kolejne punkty wyprawy. Zamiast tego otrzymujemy opis wciągającej wędrówki, pełnej anegdot związanych z konkretnymi miejscami, w którą podążamy krok w krok za autorem. Opowieść o Hiszpanii widzianej oczami zwyczajnego człowieka, turysty i emigranta w jednym, choć cieniutka (111 stron) może powiedzieć więcej o tym pięknym kraju niż stos koncentrujących się jedynie na faktach przewodników. Zwłaszcza że autor posługuje się w niej prostym, zrozumiałym dla wszystkich językiem, nie stroniąc jednocześnie od pojęć związanych z hiszpańską kulturą, słów i wyrażeń z języka katalońskiego (odmiana hiszpańskiego, którą posługują się mieszkańcy Katalonii), a także interesujących chwytów artystycznych, takich jak np. przestawny szyk zdania ("Do głównej ulicy doszedłem, Rambla się nazywać chciała", Plan miasta z punktu informacji zdobyłem, fajny był, miał obrazki ważnych obiektów i budowli słynnych i teraz łatwiej po mieście chodzić było. Jak pamiętam jednak, nie stadion Camp Nou, lecz plażę i Morze Śródziemne zobaczyć chciałem. Pierwszej lepszej osobie plan pokazałem i na plażę palcem wskazałem. (...) Metrem tam pojechałem. Jak się okazało, pieszo iść można było"), dzięki czemu książkę przyjemnie się czyta, jednocześnie zdobywających sporo nowych wiadomości.

 

Natomiast nie spodobał mi się sposób, w jaki autor przedstawia samego siebie, a przez swój pryzmat także swoją rodzinę i całą polską emigrację. Otóż praktycznie każda wycieczka, każda przygoda, każde spotkanie autora z rodakami kończy się w tej książce piciem, i to ostrym. Odnoszę wręcz wrażenie, że w wolnym czasie ci panowie nie robią nic innego, jak tylko obficie raczą się alkoholem. Jest to widoczne zwłaszcza w drugiej części książki poświęconej już nie wędrówce, lecz codziennemu życiu w Hiszpanii. Osobiście bardzo szanuje ludzi, których los zmusił do opuszczenia swojego kraju i wyjazdu "za chlebem" często na wiele lat bowiem taką osobą jest mój mąż. Niestety w swej książce pan Kokosza utwierdza znany w całej Europie stereotyp polskiego imigranta jako wulgarnego (bo słów na "k..." i "ch..." w "33 dniach... również sporo i raczej nie wydają mi się one być niezbędnymi środkami artystycznego wyrazu) alkoholika, co jest wielce krzywdzące dla owej grupy społecznej. Po drugie, w tekście sporo jest wzmianek o życiu seksualnym autora, które toczy się "gdzie popadnie". Hitem jest dla mnie zdanie dotyczące partnerki pana Kokoszy, która z udarem mózgu, w stanie zagrożenia życia trafia do szpitala - "Jeszcze w szpitalu zaszła w ciążę, a we wrześniu poszła do szkoły." To gdzie to dziecko się poczęło - w szpitalnej toalecie czy na szpitalnym łóżku? Dzieci pana Kokoszy z pewnością kiedyś przeczytają jego książkę. Czy będzie im przyjemnie czytając o seksualnych i alkoholowych ekscesach swojego taty?

 

Warto dzielić się z szerszą publicznością wspomnieniami z podróży i przygodami podczas nich przeżytymi. W tej dziedzinie autor "33 dni do Barcelony" osiągnął mistrzostwo. Jednak nie wszystko jest na sprzedaż i niektóre fakty lepiej pozostawić w swojej pamięci. Dla dobra swego i czytelników.

 

***

Dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

Komentarze

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!