Mgła

Zwiastun:

Opis:

Power Metal Warrior

Opowieści o duchach to przeżytek i mało kogo to jeszcze potrafi przerazić i dzisiaj jest inny strach, inny sposób wzbudzania go i jest on najczęściej dokonywany za sprawą drastycznych obrazów, krwi, zmasakrowanego ciała itp. Jednak klasyka tego gatunku, klasyka kina grozy przecież gdzieś zaczyna się od takich opowiastek. Wystarczyła odpowiednia historia, że ktoś kiedyś zginął i szuka zemsty, sprawiedliwości na swoich oprawcach. Historia poparta drobnymi, ale jakże ważnymi elementami jak statek widmo, czy mgła. Każdy z na przynajmniej kilka dobrych filmowych przykładów dotyczących opowieści o duchach i tutaj aż się wspomnieć o kultowym filmie Carpentera, a mianowicie filmie zatytułowanym po prostu „Mgła".

 

Magia horroru polega na straszeniu przez muzykę, dobrą grę aktorów, przez rekwizyty, czy też samą historię i tą starą szkołę kina grozy reprezentuje „Mgła". Film zrobiony za niewielkie pieniądze i to z pomysłem. Carpenter po raz kolejny zbudował niesamowity klimat i ścieżkę dźwiękową, która też sprzyja temu aspektowi. Mocną stroną tego filmu jest prostota i klimat, a także ciekawa historia o duchach. Mamy bowiem miasteczko Antonio Bay, które obchodzi 100 rocznicę założenia miasteczka. Jednak założenia miasteczka wiąże się z klątwą, która została nałożona wraz z powstaniem miasta. Bowiem 100 lat temu założyciele miasta oszukali pewnych marynarzy, zatapiających ich statek. Dzięki właśnie tej zbrodni udało im się zbudować owe miasto. Jednak przeszłość wraca jak bumerang i teraz w czasie święta miasta powraca zło w postaci upiorów tamtych zmarłych marynarzy, którzy wrócili w postaci mgły by szukać to co do nich należy. Jak widać historia prosta, ale jakże wciągająca i przyprawiająca o ciarki. To jest prawdziwa historia o duchach i to w najlepszym wykonaniu. Mamy też bardzo dobre aktorstwo, zwłaszcza Jamie Lee Curtis, który po raz kolejny zagrała świetnie w horrorze. Nie pierwszy raz John Carpenter współpracował z tą aktorką. Wystarczy wspomnieć inny klasyk Johna Carpentera w dziedzinie horroru, a mianowicie „Halloween". Poza fabułą, podobać się może scenografia, owa wyspa, przedstawienie mgły czy owe duchy i to wszystko oddaje znakomicie klimat tego ponadczasowego widowiska. Film był robiony koniec lat 70 i ukazał się w roku 1980 więc zrozumiałem, że niektóre techniczne rozwiązania może dzisiaj mogą śmieszyć, zwłaszcza wykonanie zjaw, które się pojawiają podczas sceny na dachu latarni. Wiele rozwiązań może wzbudzać irytacje wśród dzisiejszych widzów kina grozy, ale taki właśnie był urok horrorów w tamtym okresie. Jednak potrafiły wzbudzić ten dreszczyk emocji, potrafi przestraszyć. A czy nie o to chodzi w horrorach?

 

Nie ma tutaj dużej dawki akcji, nie ma co chwilę morderstw, a mimo to film jest wyśmienitym widowiskiem i spora w tym zasługa klimatu, muzyki, czy też formy nakręcenia i opowiedzenia owej historii. Nie ma wszystkiego podanego od razu i z czasem całość się wyjaśnia. Film doczekał się remaku, ale nieudanego. Nowa wersja zabiła klimat, zabiła to co John tak ciężko wypracował w oryginale. Może nie było takich efektów w oryginale, ale gra aktorska była bardziej przekonująca, historia ciekawiej prowadzona i wykonanie. John Carpenter to spec od horrorów, to mistrz w swoim gatunku, który potrafi budować klimat i oprzeć ją o autorską muzykę. Stara wersja z 1980 r jest ponadczasowym horrorem i wciąż zachwyca.

 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Mgła

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: