Dziewiąte Wrota

Zwiastun:

Opis:

Amelia Grey

Roman Polański bez wątpienia jest jednym z lepszych reżyserów, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Burzliwe życie zapewniło mu rozgłos, ale jak najbardziej słuszny, bo nie można odmówić mu kunsztu i przeogromnego talentu. Pokazuje, że jako Polacy mamy z czego być dumni. Do tej pory widziałam zdumiewająco mało filmów, czy to z jego udziałem, czy wyreżyserowanych przez niego. Obiecuję to zmienić, bo obejrzane ostatnio przeze mnie Dziewiąte wrota potwierdzają, że powinnam poważniej zabrać się za jego twórczość już bardzo dawno temu.

 

Reżyser postawił tu ponownie na swego rodzaju pakty z szatanem. Po Dziecku Rosemary, gdzie mamy motyw narodzenia potomka pana ciemności (filmu nie oglądałam, ale Filmweb to wielka skarbnica wiedzy), teraz przyszła pora na szatańskie księgi. Poznajemy Deana Corso - bibliofila, który odnajduje wartościowe egzemplarze i odkupuje je, często zapominając o zasadach moralnych. Pewnego dnia jeden z wydawców - Boris Balkan pokazuje mu swoją bibliotekę, gdzie gromadzi dzieła poświęcone szatanowi. Niedawno wszedł w posiadanie ,,Dziewiątych wrót królestwa cieni" - księgi, która podobno była pisana przez samego Lucyfera. Na świecie znajdują się jeszcze dwa takie egzemplarze, ale tylko jeden jest autentyczny. Zadaniem Corso'a będzie się dowiedzieć który i zbadać autentyczny, bowiem prawdziwa księga umożliwi jej posiadaczowi przywołanie samego pana ciemności.

 

Przyznam szczerze, że nie oglądałam zbyt wielu horrorów. W opisie filmu figuruje właśnie ten gatunek, łącznie z dramatem i kryminałem. Jeżeli dodamy do tego nazwisko Deppa i Polańskiego to wyjdzie bardzo intrygująca mieszanka. Film jednak nie jest misz-maszem, w którym jest wszystko, ale i nie ma nic. Zaserwowaną tu mamy opowieść o ludziach wielbiących szatana, ludziach, których intryguje zło i zjawiska ponad naturalne. Do opowiedzenia nam o tym, służy poszukiwanie autentycznej wersji ,,Dziewiątych wrót królestwa cieni". W Dziewiątych wrotach nie znajdziemy jednak żadnych fantastycznych zjawisk, duchów czy demonów, które czekają na głównego bohatera. Jego poszukiwania nie będą szły, jak po maśle, jednak nikt z poza światów w wyraźny sposób przeszkadzać mu nie będzie. Nie myślcie, że bez tego film traci, bo według mnie tylko zyskuje.

 

Klimat, który stworzył Polański jest po prostu mistrzowski. Nie można go nazwać mrocznym, ale z pewnością był tajemniczy i w jakiś nieznany sposób pociągający. Od początku do końca oglądaniu poświęcamy całą naszą uwagę, a każdy kolejny krok bohatera śledzi się z największym zaangażowaniem (nie tylko dlatego, że gra go Johnny). Historia jest po prostu ciekawa. Było tu kilka momentów grozy, pościg i tajemnica, a właściwie tajemnicza Dziewczyna z pewnym sekretem. Polański nie skupił się jedynie na historii poszukiwań księgi Diabła, ale przedstawił także ludzie emocje i skłonności, które widoczne są niemal na każdym kroku. Jedyną rzeczą, która mi się nie podobała było zakończenie. Nie wyjaśniło się tu tak naprawdę nic i kiedy zazwyczaj lubię tego typu zabiegi, tu posunięcie to mnie wywołało moją irytację. Tak jakby zaraz po punkcie kulminacyjnym ucięto akcję. W tym wypadku moja wyobraźnia prosiła o pomoc w rozwiązaniu zagadki i opowiedzeniu dalszych wydarzeń, a niestety tego nie dostała.

 

Obsada spisała się naprawdę bardzo dobrze. Nie mówię tylko o Johnny'm, którego uwielbiam i który nie mógł nie wykonać swojego zadania najlepiej, jak potrafił. Jego kunszt aktorski znów się objawił i chyba nikt nie zakwestionuje, że jest jednym z najlepszym aktorów naszych czasów. Na uznanie zasługuje Emmanuelle Seigner, która zagrała tajemniczą Dziewczynę. Kiedy pojawiała się gdzieś w kadrze, nawet na ułamek sekundy patrzyło się tylko na nią. Sama postać, którą stworzyła była bardzo ciekawa i z pewnością zapadająca w pamięci. I to by było chyba na tyle, jeżeli chodzi o wyróżniające się postaci. Wszyscy zagrali naprawdę dobrze, jednak oprócz tej dwójki mało kto objawił geniusz. Może ich zadanie polegało na wtopienie się w tło, żebyśmy się mogli skupić na dwójce głównych bohaterów albo zwyczajnie nie potrafili skupić na sobie uwagi. Odpowiedź znajdziemy chyba dopiero oglądając jakąś inną produkcję z nich udziałem.

 

Dziewiąte wrota to jeden z lepszych filmów, jakie ostatnio obejrzałam. Polański stworzył pozycję, która naprawdę zapada w pamięci i wyróżnia się wśród innych. Ciekawa fabuła, akcja, która nie nudzi i aktorzy, których po prostu chce się oglądać. Film jest naprawdę godny polecania, więc jeżeli jeszcze go nie oglądaliście, nie traćcie czasu i zróbcie to jak najszybciej!!

 
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Okładka wydania:

Dziewiąte Wrota

Dodatkowe informacje:

Współpracujemy z: