Anna Pawłowska-Koziar

Informacje Personalne:

  • Twórczość:

    "Berek"

Biografia:

Anna Pawłowska-Koziar - z wykształcenia pedagog, z natury straszliwy uparciuch. Uwielbia rozmowy damsko-męskie, wymianę spojrzeń i chemię pomiędzy ludźmi. Nie lubi lekceważenia, obłudy i krzywdzenia kogokolwiek. Autorka książki "Berek".

Źródło: merlin.pl

Wywiad:

SPOGLĄDAM NA LUDZI PRZEZ PRYZMAT UCZUĆ

Kim jest Pani z zawodu? Czym się Pani zajmuje na co dzień?

Z zawodu jestem pedagogiem. Kieruję prywatną placówką oświatową jako dyrektor zarządu. Moja instytucja prowadzi kursy zawodowe i oświatowe, szkołę policealną i liceum dla dorosłych, studia licencjackie i podyplomowe, przedszkole, salę zabaw. Obecnie rozkręcam również nowy biznes. Moja firma „Rzepianka" będzie szyła i produkowała nowatorskie koszulki dla dzieci, a w najbliższej przyszłości również zabawki. Koszulki i zabawki są mojego pomysłu.

Jak będą wyglądały nowatorskie koszulki?

Chcę produkować koszulki, którymi będzie się można twórczo pobawić. Nazwa „Rzepianka" jest nieprzypadkowa. Idea pomysłu jest taka, aby wszystkie produkty, które pod tą marką będą wychodzić, miały element rzepu, który jest niedocenionym materiałem w twórczej zabawie dzieci. Dlatego rzep zostanie wykorzystany zarówno w zabawkach, z których produkcją niebawem ruszę, jak również w koszulkach dla dzieci, które jako pierwsze zostaną pokazane. Będzie także kilka wzorów dla dorosłych, w tym też dla rodziców. Koszulka jest tak uszyta, aby można do niej „przyrzepić" aplikację z kolorowym wzorem. Mając jedną koszulkę, dziecko, czy dorosły tak naprawdę będzie miało kilka jej odmian, ponieważ samo wybierze, co do niej „przyrzepi" ;) Od razu zaznaczam, że nazwa marki, wzory koszulek i zabawek są już zastrzeżone w Urzędzie Patentowym.

W jaki sposób wymyśla Pani swoje zabawki? Co Panią inspiruje?

Mam wykształcenie pedagogiczne, więc wiem, jak ważna jest dla dzieci twórcza i kreatywna zabawa. Prowadząc placówkę oświatową, w której oprócz kształcenia dorosłych udało się otworzyć przedszkole, siłą rzeczy mam z dziećmi stały kontakt. Przyjemnie jest popatrzeć, czym najbardziej lubią się one bawić. Inspiruje mnie świat dzieci, ponieważ jest kolorowy, często oderwany od naszych realiów, wyimaginowany...
Z jednej strony jest Pani przedsiębiorczą bizneswomen, a z drugiej – wrażliwą kobietą otwartą na poezję. Który obraz jest bliższy prawdzie?
Chyba jednak ten drugi. Z natury jestem wrażliwa i emocjonalna, więc w życiu codziennym do głosu dochodzi ta romantyczna strona. Staram się spoglądać na drugiego człowieka przez pryzmat uczuć, a nie stwarzać dystans i emanować chłodem... W życiu prywatnym szybko się wzruszam i rozczulam.

Po co Pani chętniej sięga w wolnej chwili, po poezję czy prozę?

Zdecydowanie wolę poezję. Tak mało obecnie czyta się tomików z wierszami. Być może dlatego, że dotykają one sfery emocjonalnej, o której mało myślimy w pędzie codziennego życia. A poezja zmusza do zatrzymania się, do refleksji. Wierszy nie da się czytać w biegu. Jeśli w ciszy i skupieniu poczytamy wiersze, to możemy w nich znaleźć spory ładunek emocji i przeżyć autora, czasami możemy odnaleźć jego historię. Wiersze zmuszają do spojrzenia w głąb siebie. Być może poezja jest mi bliższa po prostu dlatego, że sama częściej piszę wiersze niż prozę.

Których poetów ceni Pani najbardziej i dlaczego?

Przede wszystkim bliska jest mi Halina Poświatowska. Być może dlatego, że to kobieta. W jej wierszach przeplatały się tematy miłości i śmierci. Największy wpływ wywarła na mnie, gdy zaczęłam pisać pierwsze swoje wiersze. Zaimponowała mi tym, że w swoich utworach dotykała kwestii oczywistych, ale potrafiła je opisać w piękny sposób, ubierając je w nieoczywiste, literackie słowa. Uwielbiam także jej autobiograficzną prozatorską „Opowieść dla przyjaciela". Skrajnie innym pisarzem, którego cenię, jest Rafał Wojaczek. W dość dosadny sposób ukazywał on w wierszach fascynację ciałem kobiety, jej seksualnością. Jednak pod mocnymi słowami można odnaleźć wrażliwego mężczyznę, tęskniącego za czułością. Bunt wobec obłudy świata, ból, to wszystko kreuje w ostrych kolorach i w przenośni. Lubię wiersze „Rozstanie" i „Twarz". No i jeszcze Edward Stachura, w którego utworach często znajduję konflikt pomiędzy dobrem i złem, tym, co piękne i brzydkie. Dla mnie jego teksty są pośrednikiem pomiędzy tym, o czym pisała Poświatowska, a tym, co tworzył Wojaczek. Najbardziej cenię utwór „Zobaczysz". Budzi we mnie wspomnienia...

Kiedy Pani zaczęła pisać wiersze?

Wiersze, dzienniki i pamiętniki zaczęłam pisać 14 lat temu.

W 2012 roku wydała Pani tomik opowiadań i wierszy „Berek". Czy tytuł miał być symboliczny? Jak go należy interpretować?

Zarówno tytuł, jak i królik na okładce, są symboliczne. Królik chowa się lub ucieka, zupełnie jak ja. Chowam się, ponieważ lubię samotność, stan tęsknoty, możliwość zaszycia się w swoich myślach i wspomnieniach. Czasem gonię i łapię życie, chcę czerpać z niego wiele pozytywnych chwil, realizować się, poznawać otaczający świat. Poza tym berek, to jedna z ulubionych zabaw moich dzieci, a one są kwintesencją mojego życia...

Czym było napisanie tej książki? Terapią, próbą zrozumienia i poukładania emocji, odskocznią? Chciała Pani podzielić się swoim doświadczeniem?

Chyba wszystkim po trochu. Przede wszystkim było próbą ułożenia swoich myśli i etapów życia w całość, nadania im indywidualnej formy. Utwory zawarte w zbiorku mogą dotyczyć każdego człowieka, ponieważ odniosłam się w nich do ludzkich emocji. Uważam, że pewne emocje są na tyle ulotne, że warto je chwytać i zatrzymać w tekstach, utworach, zdaniach i słowach. Być może trochę podświadomie napisałam tę książkę po to, aby moi najbliżsi po latach mogli do niej zaglądnąć i przypomnieć sobie o tym, że istniałam, albo że tak, a nie inaczej tworzyłam. Taka forma pamiątki.

Co się zmieniło w Pani życiu, kiedy wydała Pani tę książkę? Czy to był moment przełomowy?

Dla mnie tak. Miałam kilka przeżyć dość silnych, myślałam, że tego nie udźwignę – pisanie oraz wydanie tej książki, to był taki moment oczyszczenia, uwolnienia się od pewnch emocji i otwarcia na nowe etapy życia, przygotowania na to, co mnie dopiero czeka.

Czy wydanie tej książki wymagało odwagi?

Tak, wymagało odwagi, ale w jakiś sposób dodało mi również sił.

Z jakimi reakcjami spotkała się Pani po wydaniu „Berka"?

To zależy... Moja rodzina chyba była pozytywnie zaskoczona, że potrafię w taki poetycki sposób opisywać uczucia, wydarzenia, sytuacje otaczającego nas świata. Niektóre teksty wywarły na nich mocne wrażenie, ponieważ znając mnie domyślali się o czym, o kim i w jakim momencie swojego życia pisałam. Znajomi cieszyli się, że zrealizowałam swoje marzenie. A inni, którzy poznali mnie po przeczytaniu „Berka", wspominali, że nie spodziewali się takich tekstów po osobie w moim wieku. Wiele osób czeka na kolejny tomik, wiele zachęca mnie do dalszego pisania. Niektórzy widzą we mnie potencjał prozatorski...

Rozumiem, że zdążyła już Pani złapać „pisarskiego" bakcyla?

Zdecydowanie tak.

Jak godzi Pani domowe obowiązki z potrzebą własnej twórczości?

Staram się zorganizować czas, układać obowiązki i przyjemności w odpowiednich proporcjach, tak aby za bardzo nie zakłócały równowagi w moim życiu. Na twórczość znajduję czas przede wszystkim wieczorami. Jest to dla mnie najlepszy okres, ponieważ przez cały dzień emocje zdążą opaść, a wieczorem mogę spokojnie do nich wrócić i nadać im odpowiedni kształt poprzez słowa.

Czy w nawale obowiązków znajduje Pani czas na „szlifowanie" warsztatu?

Oczywiście. Przede wszystkim czytam poezję i prozę różnych autorów. Patrzę jak inni tworzą metafory, przenośnie, jak formułują myśli... Im więcej się czyta, tym większy ma się zasób słownictwa, poszerza się horyzont myśli. Napisany tekst chowam i wracam do niego za jakiś czas, by móc go przekształcić, aż poczuję, że jest dobry. Lubię rozmawiać na temat literatury. Trzy lata temu byłam na warsztatach pisarskich, ale chyba nie specjalnie mi się to przydało.

Źle Pani wspomina te warsztaty? Rozczarowały Panią? Dlaczego?

Chyba tak, rozczarowały mnie, ponieważ nie czułam, żeby wniosły coś w moje pisanie. Nie dostałam tego, na co liczyłam. Owszem, pokazywały, jak zestawiać słowa, tworzyć metafory, jak w sobie, w swoich myślach szukać „układu" tekstu, jak go przenieść na papier. I tyle... Ale możliwe, że byłam wtedy w takim momencie swojego życia, że warsztaty zwyczajnie do mnie nie przemówiły. Z perspektywy czasu myślę, że więcej korzyści niż warsztaty przynoszą wieczory poetyckie. Można nie tylko posłuchać tekstów, ale spotkać poetów i pisarzy, poznać ich, wymienić doświadczenia...

Czy uczestniczyła Pani ostatnio w wieczorze poetyckim, który zrobił na Pani wrażenie? Co Panią w nim oczarowało?

Niestety, ostatnio nie mam zbyt wiele czasu. Największe wrażenie wywarł na mnie koncert Piotra Roguckiego, który śpiewał poetyckie teksty ze swojej solowej płyty „95-2003" jedynie przy akompaniamencie gitar dwóch znakomitych muzyków – braci Szczypiorskich. Zdecydowanie oczarowały mnie teksty, które w połączeniu z dobrą muzyką naprawdę zadziałały na moje zmysły...

Kiedy możemy spodziewać się następnego Pani tomiku?

Nieprędko, może pod koniec następnego roku, jak dobrze pójdzie.

Czy podąży Pani w znanym kierunku, czy zaskoczy czytelników czymś zupełnie innym?

Oczywiście z rozpędu zaczęłam iść w podobnym kierunku, ale im dłużej myślę i wszystko sobie układam, to pojawiają się nowe pomysły, niekoniecznie ściśle związane z poezją i opowiadaniami dla dorosłych czytelników.

Ma Pani w projekcie twórczość dla dzieci?

Pracuję nad projektem, w którym chciałabym pokazać się poprzez różne gatunki literackie. To będzie książka dla dorosłych. Mam także pomysł na książkę dla dzieci, ale by ją móc napisać, chciałabym jeszcze poobserwować dzieci, zwłaszcza swoje. Gdzieś we mnie drzemie chęć napisania czegoś o dzieciach - z dziećmi.

Projektuje Pani zabawki dla dzieci, planuje Pani twórczość dla dzieci. Czy te dwie dziedziny można jakoś powiązać?

Oczywiście. Nie chciałabym zdradzać pomysłu na książkę związaną z dziećmi, ponieważ projekt stale podlega zmianom. Same zabawki raczej nie staną się ilustracjami do książki, ale dzieci bawiące nimi to już co innego. Oprócz tworzenia zabawek i pisania lubię też piec. To kolejna dziedzina, która krąży w orbicie moich zainteresowań. To ważne – jak myślę – by wszystkie zdolności i potencjały, które drzemią w człowieku, jakoś łączyć ze sobą.

Teraz już mnie Pani naprawdę zaintrygowała. Zastanawiam się, jaka inicjatywa z połączenia tych wszystkich zainteresowań może się narodzić :) Bardzo dziękuję za rozmowę :)

Wywiad przeprowadziła Aleksandra Urbańczyk

Współpracujemy z: