Marcin Brzostowski

Informacje Personalne:

  • Twórczość:

    "Podpalę Wasze Serca!"

    "Złote Spinki Jeffreya Banksa"

    "Mroczna Tajemnica Sgt. Adeli White"

    "Wirujący Sztylet Hiszpańskiej Kusicielki"

    "Pozytywnie Nieobliczalni"

    "Słodka Bomba Silly"

    "Zemsta Kobiet"

    "Teraz Dni Pachną Kawą"

    "Szach-Mat! Czyli Szafa Wychodzi, Ja Zostaję"

    "Śmiertelnie Absurdalne Zebranie Edycja 2007/2008 (Praca Zbiorowa)"

    "I Tak Skończymy W Więzieniu! Czyli Tryptyk Polski (Bez Trzeciej Części)"

    ""Radio "Miłość" Nadaje!"

Biografia:

Marcin Brzostowski (ur. 1969) – autor powieści "Słodka bomba Silly", „Pozytywnie nieobliczalni", „Radio miłość nadaje!", „I tak skończymy w więzieniu! czyli Tryptyk Polski (bez trzeciej części)", „Podpalę wasze serca!", „Zemsta kobiet", „The vengeance of women"; zbioru miniatur „Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję" oraz tomiku poezji „Teraz dni pachną kawą". Laureat konkursu Ad Absurdum zorganizowanego przez wydawnictwo Indigo. Fragment nagrodzonego tekstu został opublikowany w książce „Śmiertelnie absurdalne zebranie, edycja 2007/08". Jest także zdobywcą II miejsca w konkursie na opowiadanie, zorganizowanym przez portal literacki kochamksiazki.pl (2013).

Źródło: brzostowski.org

Wywiad:

„Szach-Mat! czyli Szafa wychodzi, ja zostaję"...
Czyli o Brzostowskim, jego twórczości i światopoglądzie opowie - Marcin Brzostowski.

Witam serdecznie w cyklu niezobowiązujących rozmów o wszystkim i o niczym. Cykl otwiera rozmowa z osobą, która odkąd ją poznałem wciąż mnie inspiruje i zaskakuje, nie tylko prywatnie, ale również twórczo. Marcinie, dziękuję za przyjęcie zaproszenia do tego jakże mało odkrywczego, ale niezwykle interesującego mnie zajścia, jakim jest rozmowa o...

Śliwkach?

Nie.

Jagodach?

Nie.

Dziewczętach?

Może kiedy indziej. Raczej o książkach.

Znowu?

Tak.

Czy to konieczne?

Oczywiście, że nie. Ale może razem strawimy trochę czasu na darmo?

OK.

A zatem:

Kim był, jest i dokąd zmierza Marcin Brzostowski?

Przede wszystkim – Cześć - i dziękuję za zaproszenie. A kim jestem? No, kurde człowiekiem ze wszystkimi swoimi boleściami i nadziejami. W każdym razie bardzo staram się nim być. Byłem już dzieckiem, sportowcem, prawnikiem, muzykiem. Kto wie, kim jeszcze będę? Od jakiegoś czasu staram się być pisarzem i tego się trzymam.

O twórczości kilka słów Marcina Brzostowskiego? Skąd pomysł, inspiracja i wybór techniki przekazu?

Z tą „techniką przekazu" to bez przesady. Przecież składam słowo do słowa, a nie układam origami! Po prostu piszę, chociaż różne rzeczy. Powieści, opowiadania, miniatury... Udało mi się nawet napisać kilka wierszy (i żyję). Jednak najbliżej jest mi do prozy. Zdecydowanie. Natomiast inspiracje czerpię z życia i głowy. Głowa to jedyna cześć mojego ciała, która nigdy nie zasypia. Niestety. A o twórczości, czyli tzw. urobku-dorobku literackim, Mój Drogi, najszybciej się dowiesz z mojej strony w sieci. Sieć to mój drugi dom.

Dlaczego Twoją twórczość czytelnicy określają mianem "rzeczywistość w krzywym zwierciadle"? Czy to określenie nie jest krzywdzące dla przesłania jakie niesie Twoja twórczość?

Określają tak, bo pewnie nie patrzą na nią wprost, tylko pod jakimś dziwnym kątem, czyli „krzywo". A tak na serio, to rzeczywistość jest dla mnie na tyle nudna i powtarzalna, że nie warto zawracać nią sobie głowy (w sensie literackim). Rzeczywistość należy przetwarzać, a po obróbce podawać na tacy Czytelnikowi. Jeśli spodoba mu się moje widzenie świata, to OK i pewnie zostaniemy ze sobą na dłużej. Jeśli nie przypadnie mu do gustu moja gadająca bomba albo szafa, to trudno. Książek u nas Panie od metra! A ja nie chcę malować (słowem) kolejnych jeleni na rykowisku.

Ile jest z "Ciebie" w Twojej twórczości?

Oczywiście jestem cały i to nawet z butami. Tylko, że mnie nie widać, bo ukrywam się za literkami. Moim paliwem do tworzenia jest bunt i niezgoda na świat, który istnieje. Moja ostatnia książka „Słodka bomba Silly" jest wołaniem o to, aby ludzie zastanowili się nad tym, co robią drugiemu człowiekowi. Kiedy oglądam wiadomości i widzę bombardowane wioski na całym świecie, to zastanawiam się, dlaczego politycy nie wyślą tam swoich dzieci. Dlaczego my wszyscy zgadzamy się na taką politykę, dlaczego dajemy przyzwolenie dla ogólnoświatowego mordu. Bardzo bym chciał, abyśmy przestali być ślepi i głupi.

Cięty język, ironiczne opisy, zawiłe zwroty akcji, czarny humor, dużo by wymieniać... Czy uważasz, że współczesne społeczeństwo jest przygotowane, by w pełni zrozumieć Twoją twórczość, która wymaga nie tylko umiejętności czytania ze zrozumieniem, lecz również pewnego dystansu?

Nigdy nie ukrywałem, że piszę dla inteligentnego Czytelnika, który rozumie coś więcej niż wiązanie własnych butów (znowu buty!). Skoro ja się staram, pisząc, to również i Czytelnik mógłby wyłączyć telewizor podczas lektury moich tekstów. Mam nadzieję, że nie oczekuję zbyt wiele? Poza tym, ja tworzę bardzo proste historie.

Talent nabyty czy wrodzony? Jak stać się mistrzem ciętej riposty?

Że co? To może Ty mi odpowiesz na to pytanie?

Polityka, religia, kultura, o czym nie rozmawiasz, na jakie tematy nigdy się nie wypowiadasz w Swojej twórczości, jak i prywatnie?

Prywatnie, to ja mogę z Tobą pogadać o wszystkim. Natomiast tematem, którego nie poruszam w zasadzie w ogóle, jest kwestia wiary (religii). Niestety, ale mam świadomość istnienia kodeksu karnego w tym kraju. To tyle na ten temat.

Motto życiowe według Brzostowskiego?

Nic z tego. Nie namówisz mnie na takie pierdoły.

Zamieniłeś papier na czytnik pdf, dlaczego? Czy warto było?

To fakt, moje książki już od kilku lat pojawiają się wyłącznie (oprócz jednej) w formie e-booków. I bardzo dobrze. Powodów ku temu było kilka, ale najważniejszy z nich, to chęć zachowania jak najdalej idącej wolności twórczej. Nie wyobrażam sobie tego, aby ktoś narzucał mi, np. jaka ma być długość tekstu albo jaki wątek ma być wiodący. A niech... odejdzie ode mnie z takimi radami. Wiem, że takie sugestie ludzie „łykają" i piszą pod dyktando wydawcy, ale to już nie ma dla mnie nic wspólnego ze sztuką, literaturą. Poprawki – tak. Narzucony plan działania – nie. Poza tym fajnie jest być pisarzem e-bookowym, gdy większość ludzi ma te e-booki gdzieś i traktują mnie z przymrużeniem oka. Zabawna sytuacja.

Przyszłość rynku wydawniczego według Brzostowskiego za 10, 15 i 25 lat?

Oczywiście wygrają e-booki! Książka papierowa stanie się towarem ekskluzywnym, drogim i limitowanym. Postęp techniczny wymusi zmiany. Nie może być inaczej.

W dzisiejszych czasach każdy może wydać książkę, wystarczy skrobnąć kilka słów. Czy to popierasz? Jakimi zasadami powinien kierować się rynek wydawniczy, o ile jeszcze tego nie zrobił?

Rynek wydawniczy jest nastawiony na zysk, a nie na sztukę. Dlatego nie obchodzi mnie to. A co do wydawania – opowiadam się za wolnością wypowiedzi, niech każdy robi to, co mu w duszy gra. A czy spodoba się to potem komuś innemu niż rodzinie autora, to już zupełnie inna kwestia. Jestem przekonany, że gdyby dzisiaj żył Dostojewski albo Kafka, to mieliby wiele powodów do zmartwień.

Od pewnego czasu mówi się o bezkarności w sieci, pewnej bezpłciowości oraz marazmie, czy wolność słowa w naszym kraju jeszcze istnieje? Jeżeli tak, to jak się objawia, bowiem pod naporem tekstów sponsorowanych trudno wytropić rzetelność przekazu prasowego?

Wolność słowa postrzegam jako ideę, podobno jest zagwarantowana przez prawo... Hejterzy w sieci chyba nie mają z nią problemów? A co do rzetelności przekazu, np. dziennikarskiego, to pozwól, że zmilczę... Szkoda na to czasu.

Czy istnieje w Polsce zawód pisarza? Kim lub czym w dobie cyfryzacji jest pisarz?

Taki zawód istnieje, podobno nawet kilka osób z tego żyje... Pisarz ma pisać uczciwie, nie pod publiczkę. I wszystko jedno, w jakiej formie funkcjonują jego teksty. Widziałeś kiedyś kogoś takiego?

Bycie sobą ułatwia czy utrudnia kontakty handlowe? W dzisiejszych czasach pisarz jest produktem, a jego twórczość wyrobem korektorów, dbających o stylistykę tekstu. I co Ty na to?

Straszne rzeczy mi tu opowiadasz... Chyba się zaraz pogniewamy. Czy ja wyglądam na produkt?

W Polsce jest więcej piszących czy czytających? Co sądzisz o kierunku rozwoju prasy, mediów i sposobie kreowania kolejnych gwiazd w sztuce i kulturze?

Czasami mam wrażenie, że piszących jest więcej niż czytających. Obym się mylił. Natomiast, żeby zostać dzisiaj gwiazdą (czegokolwiek) wystarczy jedynie sprzedać duszę, pokazać cycki lub siurka oraz opowiedzieć jakiś śmieszny dowcip. Jeśli nie znasz żadnego dowcipu, to jeszcze lepiej, bo „produkujący cię" sponsor ma takowych na pęczki. Zatem nic trudnego i do boju!

Salonowcem nie jesteś, a czujesz się celebrytą? Kim według Ciebie jest celebryta?

Kto Ci, kurna, pisał te pytania? Ja celebrytą? Nawet jakbym chciał nim zostać, to i tak nic z tego nie wyjdzie, bo wiem, po której stronie od Polski leży Rosja, posługuję się nożem i widelcem, a nawet raz byłem w teatrze, gdzie aktorzy nie grali z playbacku. Sam widzisz, że „w temacie celebryta" mam przegwizdane i żadnego programu o gotowaniu nikt mi nie da poprowadzić.

Czy każdy pisarz zasługuje na szacunek czytelnika? Czy każdy czytelnik zasługuje na szacunek pisarza?

Nie każdy pisarz zasługuje na szacunek Czytelnika. Natomiast w tym drugim przypadku, musiałbym się bardziej zastanowić. To nie jest prosta sprawa.

Czy czytelnictwo kreowane przez blogosferę chyli się ku upadkowi? Czy blogosfera kreująca w niewielkiej części czytelnictwo jest jeszcze autentyczna? Co sądzisz o jej możliwościach, trendach, jak i warsztacie blogerów? W skrócie: opinia o blogosferze.

Niemal codziennie czytam, mniej lub bardziej, jakieś teksty w necie. I jak to w życiu bywa, raz spotykam coś fajnego i wartościowego, innym zaś razem jakąś totalną kichę. Nie ma reguł, nie ma zasad. Nie podzielam jednak poglądu, że blogosfera to tylko syf. Przecież teksty tam znajdowane (czyli w sieci) piszą normalni ludzie. Wielu z nich odwala bardzo dobrą robotę.

Negatywna recenzja twórczości Brzostowskiego i co dalej? Ingerujesz?

Nie żartuj, od tego mam specjalnego człowieka. Jest drogi, ale za to bardzo skuteczny.

Uważasz się za człowieka szalonego? Czy czytelnik dostrzeże w Twojej twórczości wykreowaną rzeczywistość, która ma odzwierciedlenie w jego życiu? Mnie Twoja twórczość przekonała autentycznością przekazu, jak jest z innymi?

Na pewno jestem szalony, bo zajmuję się literaturą. Jeśli moje pisanie wydało Ci się autentyczne, to wygrałem przynajmniej tę jedną rundę. A jak jest z innymi ludźmi? Niech Oni Ci powiedzą.

Ile to już lat działasz na rynku literackim? Czy kiedykolwiek rozważałeś współpracę z jakimś kabaretem? Czy opisana przez Ciebie rzeczywistość powinna tylko śmieszyć? Poruszasz wiele trudnych tematów, ale mam nieodparte wrażenie, że zakres ich wzrasta i ewoluuje wraz z wiekiem piszącego. Czyżbyś się starzał, przez co bardziej dystansował?

Pisaniem zajmuję się już dziesięć lat. Współpraca z kabaretem? Nie sądzę... To, co widzę od czasu do czasu w telewizji przyprawia mnie o dreszcze i nie są to dreszcze emocji. A co do pisania – to nie piszę wyłącznie dlatego, aby się pośmiać. No, chyba że przez łzy. Natomiast dystans mam wpisany w krwioobieg (inaczej bym zwariował).

Odniosłem wrażenie, że przez całe życie walczysz o coś, z kimś, za coś... Warto żyć według zasad? Jeżeli tak, to dlaczego jeszcze się nie ugiąłeś pod naporem głupoty otoczenia, co powoduje, że masz siłę do dalszej walki? Co Cię motywuje, a co Cię zniechęca?

Po prostu warto żyć według zasad. Oczywiście powoduje to, że masz mało kolegów i koleżanek, nie mówiąc już o tym, że jesteś permanentnie na celowniku jakiegoś typka, który nie może się pogodzić z tym, że ktoś się z nim nie zgadza. No, ale cóż... Chyba zwyczajnie nie lubię chwiejstwa, przeistaczania się na każdą okazję, kreowania swojego wizerunku w zależności od potrzeb. Walczę z głupotą (posiada wiele odcieni). To wystarczające paliwo do działania.

Dlaczego boją się Ciebie ludzie? Poproszę o kilka słów do tych, co już Cię poznali oraz do tych, którzy już o Tobie zapomnieli?

Nie żartuj, nikt się mnie nie boi. Przecież nie załatwiam lukratywnych kontraktów.

Według mnie nazwisko "Brzostowski" to marka sama w sobie, dlaczego jej nie zastrzeżesz? Już Cię cytują, niedługo zaczną pisać prace licencjackie, jak się z tym czujesz? Czy nie warto wyjść do ludzi? Co sądzisz o spotkaniach autorskich, ich formie oraz sensie tworzenia? Gdzie można spotkać Brzostowskiego?

To żeś teraz dowalił, Mój Drogi. Już od dłuższego czasu sprawdzasz poziom mojego ego, ale bez przesady... Natomiast spotkania autorskie, czyli tzw. wieczorki autorskie istnieją poza moją percepcją. Nie ogarniam tego. To jest dopiero targowisko próżności, w którym nie zamierzam brać nigdy udziału. A jak ktoś naprawdę chce ze mną pogadać, to jestem w sieci. Adres znany. Wydaje mi się jednak, że najważniejsze jest to, co w książkach. Tam są najważniejsze rzeczy.

Często czytelnicy do Ciebie piszą? Czy w ogóle masz czas dla czytelnika i czy każdy może do Ciebie napisać? Jeżeli tak, to proszę o namiary.

Czasami ktoś napisze, ale żadnego czeku jeszcze nie dostałem... (wciąż czekam!). Skoro jestem pisarzem e-bookowym, to znaczy, że można mnie znaleźć w sieci:
- strona (oraz mail): www.brzostowski.org
- fanpage: Marcin Brzostowski Pisarz e-bookowy.

Czy bycie pisarzem to męska czynność? W końcu piszesz nie tylko o militariach, alkoholu, używasz wulgaryzmów i niezwykle przystępnego języka, ale również o głębszych uczuciach.

Jestem facetem i przedstawiam życie z męskiego punktu widzenia. A faceci też czasami coś czują...

Bóg, honor i ojczyzna? Za co zginiesz, co pominiesz, a co opisujesz?

Interesuje mnie człowiek i tylko za niego mogę nadstawić karku. W literaturze i w życiu.

Kilka słów o wadach Brzostowskiego, jesteś tylko człowiekiem, artystą, a jak historia pokazuje, tacy mieli wiele ułomności, które powodowały, że zostali zapamiętani nie tylko ze względu na twórczość lecz również życie.

Nie mam oka i ucha, ale to chyba nic nadzwyczajnego. Wady posiadam, ale to moja słodka tajemnica.

Wymarzony koniec kariery pisarza to?

Kiedy twój największy wróg po latach zmagania się z samym sobą decyduje się na zakup twojej książki i dowiaduje się nagle, że cały nakład został już wyczerpany (wersja papierowa).

Jeżeli nie Brzostowski, to kto? Kogo ze współczesnych, polskich i żyjących byś polecił?

Do głowy przychodzi mi teraz tylko jedno nazwisko, bo to wyjątkowo niedoceniony polski pisarz. A jest nim Sławomir Łuczak. Poza tym stały kanon, czyli Stasiuk, Varga, Tokarczuk oraz Łukasz Gołębiewski (pozdrawiam, jeśli pamięta i przeczyta). Od jakiegoś czasu czekam też na powieść Michała Erazmusa, niezwykle zdolnego pisarza.

Im dłużej żyję, tym staję się głupszy?

Nareszcie jakieś normalne pytanie, Mój Drogi. Oczywiście, że tak!

Dzięki za rozmowę.

Współpracujemy z: