Heather Gudenkauf

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Wagner, USA
  • Narodowość: USA
  • Język: Angielski
  • Obywatelstwo: USA
  • Twórczość:

    "Ciężar Milczenia"

    "Drobne Kłamstwa"

    "Głęboko Ukryte"

    "Jeden Krok"

    "Małe Cuda"

Biografia:

Heather Gudenkauf z zawodu jest nauczycielką. Przez wiele lat pracowała w szkołach specjalnych. Od zawsze marzyła jednak o tym, by pisać. Jej debiutancka powieść "Ciężar milczenia" ukazała się w kolekcjonerskiej serii bestellerów "New York Timesa".
Obecnie mieszka w Dubuque z mężem, trójką dzieci i ukochanym psem Maxine. Wolny czas najchętniej spędza z rodziną albo uprawiając jogging. — To moja druga — zaraz po pisaniu — największa pasja. Pozwala mi utrzymać dobrą formę i poprawia humor — przyznaje Gudenkauf.
Źródło: kobieta.onet.pl

Wywiad:

Witaj, Heather. Przede wszystkim chciałabym Ci podziękować za to, że zgodziłaś się na ten wywiad.

Nie ma za co! Cieszę się, że mogę wziąć w nim udział.

Przeczytałam „Drobne kłamstwa" i „Małe cuda" i jestem pod wrażeniem tych dwóch książek. Możesz nam wyjaśnić, dlaczego zdecydowałaś się pisać na ten temat? Skąd ten pomysł?

Na pomysł napisania „Małych cudów" wpadłam po tym, jak usłyszałam o opiekunce społecznej, która znalazła się po drugiej stronie prawa, gdyż działała zbyt opieszale w związku ze swoimi podopiecznymi. Od tamtego czasu zaczęłam pytać: „a co jeśli"? A co, gdyby to dziecko pracownika społecznego było w niebezpieczeństwie? A co, gdyby pracownik społeczny nieumyślnie skrzywdził własne dziecko? Te pytania zaintrygowały mnie jako autora i próbowałam znaleźć na nie odpowiedź przez pisarstwo.

Pisanie „Małych cudów" zajęło mi około roku i mimo że historie Ellen i Jenny rozgrywały się samodzielnie, wiedziałam, że ostatecznie ich drogi się skrzyżują i będą miały na siebie wpływ. Natomiast „Drobne kłamstwa" powstały po „Małych cudach" – chciałam w nich przedstawić życie Ellen od początku jej kariery.

Skąd wiesz tak dużo o pracy w służbach socjalnych?

W czasie pracy nad „Małymi cudami" poznałam pełną poświęcenia opiekunkę społeczną, która podzieliła się ze mną radościami i wyzwaniami związanymi z pracą dla rodzin potrzebujących pomocy. Jej wkład przy tworzeniu głównej bohaterki był nieoceniony. Dzięki niej charakter Ellen został przedstawiony tak autentycznie i realistycznie.

Nadal pozostajemy w kontakcie.

Co czułaś, kiedy pisałaś o tragicznym w skutkach błędzie Ellen? Próbowałaś postawić się w jej sytuacji (na jej miejscu)?

W czasie pisania tej powieści moim najambitniejszym celem było przeanalizowanie emocjonalnego załamania (szoku), który przeżyła Ellen. Sądzę, że naszym największym celem w życiu, jako matek, jest ochrona naszych dzieci przed wszelką krzywdą – emocjonalną i fizyczną. Przytłaczające jest zobaczyć, jak twoje dziecko cierpi. W każdej z moich powieści próbuję autentycznie i dokładnie przedstawić krajobraz emocjonalny, ale wina Ellen, jej rozpacz i niepokój wywarły na mnie ogromny i trwały wpływ.

Masz coś wspólnego z Ellen Moore? Co was łączy?

Myślę, że wiele nas łączy. Wyobrażam sobie, że mogłabym z nią bardzo długo rozmawiać na temat macierzyństwa oraz trudów utrzymania w równowadze życia rodzinnego i kariery zawodowej.

Co sądzisz o postaci Ellen? Ale nie jako autorka, która tę postać stworzyła.

Mam co do niej mieszane uczucia. Myślę, że jest oddanym pracownikiem socjalnym, dobrą matką i żoną. Ale tak jak moi czytelnicy, nie mogę do końca pojąć, jak mogła dopuścić do tego, aby jej córka była w niebezpieczeństwie. Lubię ją, widzę w niej siebie, ale zawsze będzie we mnie tkwiło to zadręczające pytanie „dlaczego?".

Wiesz, że pomogłaś mi trochę zrozumieć, co może czuć ojciec, który zostawił swoją trzyletnią córeczkę w samochodzie? To była tragedia... Zostawił dziecko w aucie na osiem godzin i dziewczynka zmarła. Pamiętam, że wtedy myślałam o jednym : „Jak on mógł zapomnieć o własnym dziecku?" Ale teraz wiem, że faktycznie mógł nie wiedzieć, iż jego córeczka tam jest. To dlatego postanowiłaś napisać „Małe cuda"? Chciałaś, aby czytelnicy zaczęli myśleć o tych rodzicach, którzy muszą żyć z poczuciem winy?

Będąc młodą matką, zawsze byłam nadzwyczaj czujna i starałam się chronić swoje dzieci. Uczyniliśmy nasz dom bezpiecznym dla dzieci pod każdym możliwym względem, cięłam winogrona i jabłka na niewielkie kawałeczki, aby się nie udławiły, każdej nocy zerkałam do ich łóżeczek, upewniając się, że wciąż oddychają. Po latach, tak jak większość matek, trochę się odprężyłam, zdając sobie sprawę, że nie ważne jak wiele zabezpieczeń założę, nie zawsze będę w stanie uniknąć siniaków i stłuczeń, które towarzyszą dzieciństwu. Później słyszałam w wiadomościach historię o tym jak oddana i kochająca matka przypadkowo zostawiła niemowlę w nagrzanym samochodzie i w wyniku tej tragedii dziecko umarło. Ta i podobne historie przeraziły mnie. Te wstrząsające historie matek i ojców, którzy kochają swoje dzieci, którzy ciężko pracują, by utrzymać swoje rodziny i starają się poradzić sobie z pracą, domem i przez całe życie miotają się pomiędzy jednym, a drugim. Musiałam się zastanowić ~ czy to mogłoby przydarzyć się mnie? Komuś kogo kocham? „Małe kłamstwa" zrodziły się z takich właśnie moich wewnętrznych rozmów.

Planujesz jeszcze napisać coś z Ellen w roli głównej?

Dla pisarza bardzo trudne może być pożegnanie się z postaciami takimi jak Ellen, która przez tak długi czas żyła w mojej głowie, a następnie zaczęła żyć na zapisanych stronach. Ellen tak bardzo mnie zaabsorbowała, że czułam, iż muszę napisać prequel do „Małych cudów" – nowelę „Drobne kłamstwa", opowiadającą o jej wcześniejszych losach i przypadkach, z którymi spotykała się jako opiekun socjalny. Czytelnicy często mnie pytają, czy myślę o wymyślonych przeze mnie postaciach, o tym w jaki sposób mogłoby się potoczyć ich dalsze życie – i Ellen nie jest żadnym wyjątkiem. Kto wie? Sądzę, że Ellen, jako matka i pracownik socjalny, w przyszłości mogłaby uratować jeszcze wiele dzieci. Pewnego dnia może znów zostać główną bohaterką mojej powieści na jakiś inny temat.

Kiedy zaczęłaś pisać i jakie były początki Twojego pisarstwa? Trudno było Ci znaleźć wydawcę?

Zawsze lubiłam pisać, ale postanowiłam się tym tak naprawdę zająć dopiero wtedy, kiedy byłam mężatką i miałam już trójkę dzieci. Dopiero wtedy stwierdziłam, że nadszedł czas, aby spróbować. Wiedziałam, że jako matka trójki małych dzieci i nauczycielka szkoły podstawowej będę bardzo zajęta i dałam sobie rok czasu na napisanie pierwszej książki. Kupiłam sobie pamiętnik i następnego dnia zaczęłam pisać na drugi dzień, wykorzystując fakt, że zakończył się rok szkolny. Wsiadłam z mężem i dziećmi do samochodu i pisałam podczas naszych rodzinnych wakacji. Potem pisałam, kiedy dzieci spały, pisałam wcześnie rano lub do późna w nocy. Pierwszy szkic powieści udało mi się skończyć tuż przed powrotem do szkoły na jesieni. Odłożyłam rękopis na kilka miesięcy i wróciłam do pracy nauczyciela trzeciej klasy.

Kilka miesięcy później, podczas ferii zimowych, wyciągnąłem rękopis z szuflady, ponownie odczytałam to, co napisałam, zrobiłam głęboki wdech, i wysłałam pierwsze 50 stron do agentki literackiej, która reprezentowała szanowanych przeze mnie autorów. Starałam się nie myśleć o tym, że wysłałam swoją historię gdzieś w świat, że ktoś ją czyta i poddaje krytyce, albo jeszcze gorzej – nikt jej wcale nie przeczyta. Jednak kilka tygodni przed nowym rokiem nadeszła prośba od agentki o resztę rękopisu. Wysłałam więc całą powieść i z niecierpliwością wyczekiwałam na dalszy kontakt. Przyjmie mnie? Da mi szansę, aby wydać tę książkę? Tak zrobiła. Po długiej współpracy i dokładnej korekcie powieść była gotowa, żeby ją wysłać do wydawców. Po trzech latach moja historia trafiła do Mira Books i, na szczęście, tam znalazła swój dom.

Doszukałam się, iż w 2010 roku w Polsce została wydana inna z Twoich powieści – „Ciężar milczenia". Nie czytałam jej jeszcze. W jaki sposób spróbowałabyś mnie przekonać, abym po nią sięgnęła?

Pomysł napisania „Ciężaru milczenia" zrodził się pewnego dnia, kiedy wędrowałam po rezerwacie przyrody niedaleko mojego domu. Szłam pod górę noga za nogą i zaczęłam rozmyślać i sama sobie zadawać pytania. Zastanawiam się nad tym, czy kiedykolwiek ktoś zagubił się w tych lasach? A co jeśli zagubiłoby się dziecko? A co jeśli byłaby to dwójka dzieci? A co gdyby się tak naprawdę nie zagubiły, tylko zostałyby porwane? A co gdyby ojciec jednej z dziewczynek był alkoholikiem i gdyby mógł mieć coś wspólnego z tymi zniknięciami? A co gdyby to jednak nie on je porwał? A co gdyby jedna z dziewczynek nie mogła mówić? Co zrobiłyby ich rodziny? Jak by zareagowały? Wiedziałem, że muszę spróbować odpowiedzieć na te pytania w powieści. Zawsze lubiłam czytać książki opowiedziane z wielu punktów widzenia i czułam, że „Ciężar milczenia" można było przedstawić tylko w ten właśnie sposób – oddając głos każdemu z bohaterów.

23 września w Polsce będzie premiera Twojej kolejnej powieści zatytułowanej „Jeden krok". W jaki sposób byś ją zapowiedziała polskim czytelnikom? Czego mogą się spodziewać w trakcie lektury?

Pomysł „Jednego kroku" zrodził się z wielu doniesień w wiadomościach o przestępcach w szkołach oraz z pewnego incydentu, który wydarzył się, kiedy byłam na ostatnim roku w college'u. Kiedy uczyłam się na Uniwersytecie w Iowa, rozwścieczony student wpadł w szał, zabijając pięć osób, a szóstą raniąc. Byłam wtedy na kampusie, ale bardzo daleko od tych wydarzeń. Jednak ten epizod wywarł na mnie długotrwałe wrażenie i po dwudziestu latach zdecydowałam się stawić temu czoła poprzez pisarstwo. „Jeden krok" zgłębia uczucia, które może napotkać nieliczna społeczność, kiedy w jej środek wchodzi niebezpieczny intruz.

W jaki sposób spędzasz czas wolny? Jakie masz hobby?

Wolny czas spędzam z moim mężem, trójką dzieci i swoim krótkowłosym wyżłem niemieckim, Lolo. Uwielbiam również czytać i wyruszam na długie piesze wycieczki.

Chciałabym, abyś opowiedziała nam coś więcej o sobie. Kim jesteś poza tym, że jesteś pisarką?

Poza tym, że jestem pisarką, jestem również Koordynatorem Programowym pierwszego stopnia (Title I Reading Coordinator – oryg.) w naszym okręgu szkolnictwa. Współpracuję ze szkołami, nauczycielami oraz dyrektorami, pracującymi z dziećmi i rodzinami, które znajdują się w trudnej sytuacji ekonomicznej.

Pragnęłabyś, aby powstał film na podstawie „Małych cudów"? Którą z aktorek najchętniej widziałabyś w roli Ellen Moore?

Bardzo by mi pochlebiało, gdyby ktoś zainteresował się zrobieniem filmu na podstawie jednej z moich powieści. Nie zastanawiam się nad obsadą gwiazdorską, ale prawdę mówiąc, bardzo zabawne byłoby zobaczyć, kto podjąłby się tej roli!

Dziękuję za Twoje odpowiedzi.

Ależ nie ma za co – dziękuję za Twoje zainteresowanie!

 

Wywiad przeprowadziła JoKo.

Współpracujemy z: