Monika Madejek

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Kluczkowice, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Wakacje Kajtka"

    "Zeszyt Z Aniołami"

Biografia:

Kobieta szczęśliwa, której życie co dzień zaczyna się od nowa. Matka, miłośniczka aniołów i przedmiotów z duszą, posiadaczka kota, artystka z podejrzeniem o ADHD:)
Autorka książki dla dzieci: "Zeszyt z aniołami" (wydawnictwo Zysk i S-ka).

Źródło: szufladakuchenna.blogspot.com

Wywiad:

„Myślę, że w dzieciństwie zamieszkał we mnie spokój, z którym kroczę przez życie."

Nazywasz się Monika Madejek. Ładny monogram. Czy masz drugie imię?

Moje drugie imię brzmi Izabela. Lubię obydwa.

Jakim jesteś znakiem Zodiaku?

Urodziłam się pod Znakiem Lwa.

Czy wierzysz w Znaki Zodiaku?

Nie przykładam do tego wagi. Owszem, wiele cech im przypisanych z łatwością można odnaleźć w ludziach, ale to jest dokładnie tak jak z bliskimi Znakom horoskopami: wszystko można sobie dopasować, dopowiedzieć, przyjąć lub nie, wystarczy chcieć. Jeśli kierować się Znakami Zodiaku, świat zostałby podzielony na 12 osobowości, a ja nie znam dwóch takich samych, a nawet w większym stopniu podobnych ludzi spod tego samego Znaku. Mało tego, Znaki Zodiaku mówią również o zależnościach między sobą, o wiązaniu się z człowiekiem spod konkretnego Znaku w interesach czy też w życiu. Skoro Ryba jest czarodziejem chwili i emocji, to cóż to znaczy? Od mężczyzn urodzonych w Znaku Ryb my-kobiety powinnyśmy spodziewać się, że zaczarują nam chwile tak, jak nam się wymarzy i wzbudzą piękne emocje, bo ta czarodziejskość brzmi pozytywnie. A tu okazuje się, że każdy z nich czaruje inaczej i wzbudza zupełnie inne, czasem skrajne emocje.

Masz syna. Jak ma na imię i ile ma lat?

Mój syn już jest dorosły, ma 21 lat i na imię Arkadiusz. On, w odróżnieniu ode mnie, nie do końca lubi swoje imię, ale nie potrafi wyjaśnić dlaczego:)

Czy syn również ma zdolności słowotwórcze?

Jeśli chodzi o to, czy pisze, to nie. Ale ma mnóstwo trafnych uwag i często rzuca błyskotliwymi tekstami. Od ich zapisywania ma mamę:)
Wdał się we mnie ze zdolnościami plastycznymi. Od wielu tygodni pracuje nad swoją ścianą w pokoju malując na niej jeden z modeli motorów Suzuki. Długo to trwa, bo projekt jest w skali 1:1 i robi to z taką dokładnością, że nie mogę wyjść z podziwu. Aż ma się ochotę pogłaskać te wszystkie wypukłości, których w rzeczywistości nie ma.

Kim jesteś z zawodu?

Informatykiem, ale to tylko papierek. Nie przepracowałam ani jednego dnia w tym zawodzie. Po liceum plastycznym pomyślałam, że warto by było mieć coś przyziemnego do pokazania, decyzja zapadła. Dyplom trafił do segregatora z dokumentami w dniu, w którym go odebrałam i od tamtej pory straciłam z nim łączność:)

Szyjesz, malujesz, lepisz, robisz dekoracje do domu, biżuterię. Gdzie można podglądnąć Twoje ręczne dzieła?

Zapraszam na mojego bloga artystycznego pokojzkominkiem.blogspot.com

Jak zarabiasz na życie?

Moja pasja stała się moją pracą. Na co dzień zajmuję się rękodziełem. Współpracuję z galeriami internetowymi i stacjonarnymi, w Polsce i za granicą. Przez pięć lat udało mi się również zdobyć sporą grupkę stałych klientów, którzy zamawiają moje twory na różnego rodzaju okazje. To właśnie ich obecność cenię sobie najbardziej, bo skoro wracają, to znaczy, że obdarzyli mnie zaufaniem.
Od czasu do czasu prowadzę warsztaty plastyczne. Zazwyczaj odbiorcami są dzieci, ale kilka miesięcy temu miałam szereg warsztatów dla seniorów i to dopiero była przygoda!

Podobno lubisz gotować. Co jest specjalnością Twojej kuchni?

Chyba nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie:) Lubię tradycyjną kuchnię ale i eksperymenty. Dania mięsne i bezmięsne. Wypieki słone i słodkie. Lubię przygody z kuchnią świata. Nie da się mojej kuchni zdefiniować. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że uwielbiam proste dania, z niewielką ilością składników, takie, które niemal same się robią, a do tego są zdrowe, lekkie. Niektórzy może pomyślą: skoro tak lubi gotować, to pewnie lubi spędzać dużo czasu w kuchni, więc tymi prostymi daniami sama sobie przeczy. A ta prostota bierze się stąd, iż uważam, że najprostsze dania są najsmaczniejsze. Dania zdrowe i lekkie? One nie wynikają z jakiejś desperackiej walki o nasze rodzinne organizmy, lecz nasze kubki smakowe ku nim ciągną:)

Gdzie żyjesz? Czy całe życie tu mieszkałaś?

Od ponad dziesięciu lat mieszkam w Lublinie. Zakochałam się w nim będąc jeszcze nastolatką. To był mój drugi dom, internat. Po latach, gdy trzeba było coś zrobić ze swoim życiem, po prostu tu wróciłam, jak do siebie.
Dzieciństwo spędziłam w niewielkiej miejscowości położonej w lesie. W tamtych czasach były tam jedynie dwa bloki, staw, przy nim restauracja i niewielki ośrodek wczasowy, poza tym pałac, w którym mieściła się szkoła i zakład, w którym robiono soki, wina i kiszono ogórki w drewnianych beczkach układanych równiutko w długim wąskim rowie:) Żyło się spokojnie wśród ludzi, których dobrze się znało. Może zabrzmię, jak staruszka u kresu życia, ale to były piękne czasy! Myślę, że to tam właśnie zamieszkał we mnie spokój, z którym kroczę przez życie. Wyjechałam stamtąd z bagażem wszystkiego, co najlepsze. I zawsze mogę tam wrócić, bo nadal tam jest mój dom, moi rodzice.

Wymień swoją twórczość: tytuł, rok wydania, wydawca.

To chyba będzie jedna z najkrótszych odpowiedzi, bo tymczasem mogę pochwalić się jedną książką:) Jestem dość świeżą debiutantką. Zaledwie rok temu, w czerwcu 2013 roku, ukazał się mój „Zeszyt z aniołami". Moją propozycją zainteresowało się Wydawnictwo Zysk i S-ka i to z nim się związałam. Druga część „Zeszytu z aniołami" jest już w Wydawnictwie, obecnie pracuję nad książką dla dorosłych.

Podobno piszesz w nocy. A co robisz w ciągu dnia?

W ciągu dnia robię dwie rzeczy w jednej, czyli pracuję i bawię się:) Tak to jest, gdy pasja staje się pracą i gdy pracuje się z pasją. Ale piszę nie tylko w nocy. Lepiej pasuje tu „zazwyczaj". Noc ma w sobie coś magicznego, jakąś taką ciszę. Niektórzy pisanie traktują jak pracę, ale mnie to kolejna pasja. Jeśli mam ochotę popisać rano, czy w środku dnia, a mogę rzucić na troszkę to, nad czym właśnie pracuję, to pozwalam sobie na to. Notes zabieram również w podróże i na spacery. Właśnie przypomniał mi się jeden spacer: wróciłam z niego sporo po północy, bo zasiedziałam się z notesem na ławce pod mizerną latarnią:) To tam powstał zarys powieści, którą właśnie piszę. A jak wtedy było zimno!

Jak mogłabyś scharakteryzować swoją twórczość? Kto jest jej odbiorcą?

Moja debiutancka książka jest skierowana do młodego czytelnika. I o ile dzieci poniżej 8-10 roku życia mogą nie odnaleźć się w niej do końca, to górnej granicy nie ma. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam tego, dopóki nie zaczęłam dostawać maili od dorosłych piszących, że świetnie się przy niej bawili, że wspominali z nostalgią dzieciństwo, że tak dobrze im było zanurzyć się w tym świecie. Powieść osadzona jest w obecnych czasach, ale może rzeczywiście bohaterowie są tacy trochę jak te dzieci z mojego dzieciństwa. W recenzjach pojawiały się opinie, że to powieść oldschoolowa, że przypomina czasy PRL-u. To wszystko wzięło się zapewne stąd, że nie pisałam jej z myślą o Czytelnikach, ja ją pisałam dla siebie. Chciałam po prostu sprawdzić, czy potrafię pisać:) Pisząc tę powieść nie zakładałam, że ją wydam, a myśl o tym, by później napisać ciąg dalszy przygód bohaterów nawet nie iskrzyła. Poszłam za ciosem po pytaniach Czytelników, czy będzie druga część. Pomyślałam: czemu nie?
To radosna powieść pisana w formie dziennika przez chłopca, który na kartach powieści kończy lat jedenaście. Ma zwyczajną niezwyczajną rodzinę, zwyczajnych niezwyczajnych przyjaciół, którzy są grzeczni ale też psocą. To też troszkę smaczna książka, bo mama Kajtka prowadzi kulinarną rubrykę w lokalnej gazecie. Na końcu książki znajduje się garść przepisów na potrawy, które jedzą bohaterowie, można więc coś sobie upichcić zanim zasiądzie się do czytania i zjeść razem z nimi:)
Nie mogę przemilczeć ilustracji. Ewa Baniak-Haremska stworzyła postaci dokładnie takie, jakie widziałam przy pisaniu i to wszystko zanim się poznałyśmy. Poznałyśmy się dopiero wtedy, gdy książka była w księgarniach. Bez Ewy „Zeszyt z aniołami" nie byłby kompletny.

Kto jest pierwszym czytelnikiem Twoich tekstów?

Rodzina i najbliżsi przyjaciele. Niektórzy są zdania, że to nieprofesjonalne, bo bliscy nie są obiektywni. Nie zgadzam się z tym. Bliscy owszem pochwalą, ale tak dobrze nas znają, że wiedzą, w jaki sposób zwrócić nam uwagę na błędy, niedociągnięcia, braki i sprawić, by krytyka była niebolesna, ale konstruktywna i wzięta pod uwagę. Nikt inny nie będzie tak bardzo szczery, a jednocześnie taktowny. Czy te dwie cechy nie są składnikami miłości? Im też zależy, by wszystko wyszło, jak należy, bo zależy im na nas.

Podobno uwielbiasz pisać listy. Papierowe, czy maile?

Jedno i drugie! Ja po prostu uwielbiam pisać:) Listy są jak wymiana myśli, jak rozmowa, więc są zupełnie inną wartością. Gdybym mogła, gdyby ten świat tak nie posunął się do przodu i gdybym miała więcej czasu, pozostałabym jedynie przy listach papierowych. Mamy dziś tak dużo udogodnień, urządzeń, które z założenia miały nam ułatwić życie i sprawić, że nie będziemy tracić czasu, a wyszło zupełnie odwrotnie. Świat zabrał nam ten czas. Mnóstwo przyjemnych chwil, a jednymi z nich z całą pewnością były te, gdy otwierało się skrzynkę na listy – tę prawdziwą. Obecnie tylko z trzema osobami koresponduję papierowo i piórem. Celebruję wtedy każde słowo pisane i czytane.

Pisałaś pamiętniki. Czy piszesz je nadal? Czy nie obawiasz się, że wpadną w niepowołane ręce?

Tak, nadal piszę. Może nie tak regularnie, jak kiedyś, ale czasem przychodzi potrzeba przelania myśli. Niektórzy przelewają je na blogach, czy facebooku, ale ja te tylko moje chcę zachować dla siebie. Pisanie dziennika troszkę przypomina listy – też jest jak rozmowa ale z samym sobą.
Nie obawiam się, że mogą wpaść w niepowołane ręce. W moim domu mieszkają i bywają jedynie takie osoby, które szanują prywatność i nie wściubiają nosa w nie swoje sprawy. Nie zaglądamy sobie przez ramię, nie czytamy nie skierowanych do nas maili, listów czy smsów.

Prowadzisz stronę miocentoangeli.blogspot.com/. Czy nie szkoda Ci tracić energii na pisanie na blogu, zamiast tworzenia nowej książki?

Ani trochę:) Ze mną jest tak, że słowa same do mnie przychodzą. Zapisuję je w różnych miejscach. Mam notes na notatki do kolejnej powieści dziecięcej, drugi do thrillera, na którym się obecnie skupiam, trzeci do powieści obyczajowej. Mam też pudełeczko na karteczki, bo czasem myśli przychodzą wtedy, gdy mam przy sobie jedynie bilet czy pustą z tyłu listę zakupów. Zapisuję te myśli w odpowiednim miejscu, a potem je porządkuję, wklepuję do komputera i ciągnę dalej.
Są też takie myśli, które czuję, że nie będą pasować do żadnego notesu i wtedy przelewam je na blog. Nie prowadzę go systematycznie, to zupełnie spontaniczne wpisy. Czasem po prostu muszę:)

Lubisz koty (ja również). Czy śpisz z kotem?

Ależ oczywiście, że tak!:) Nawet gdybym tego nie chciała, to i tak nie miałabym za dużo do powiedzenia. Koty to istoty z charakterkiem i choćby nie wiem, jak wiele włożyć wysiłku w ich wychowanie i tak postawią na swoim. Ja na szczęście lubię ciepełko na stopie czy łydce przenikające przez kołderkę:)

Na swojej stronie piszesz, że jesteś artystką z podejrzeniem o ADHD. Czym objawia się ta nadpobudliwość w Twojej twórczości?

To ADHD sama sobie zdiagnozowałam:) Bo chyba normalnego człowieka tak wciąż nie nosi. To nie jest rodzaj nadpobudliwości, raczej energia, chęć działania, tworzenia. Przy tym mnóstwo pomysłów, myśli i ta ilość inspirujących bodźców wokół! Szkoda tego wszystkiego nie wykorzystać:)

W jednym z wywiadów powiedziałaś, że marzysz o domku na skraju lasu z dziko wyglądającym ogrodem i bez latających ciem. Gdy wizualizujesz sobie w głowie taki dom, to w jakim rejonie Polski on stoi?

Jak wspomniałam, z dzieciństwa wyszłam ze spokojem i to pragnienie spokoju wciąż we mnie jest. Mieszkam teraz w mieście w bloku i nie narzekam, bo jest tu spokój i pewnego rodzaju całkiem duża intymność. Ten skraj lasu z marzenia to pewnie potrzeba powrotu do dzieciństwa. Ogród jest dla mnie miejscem, gdzie mogłabym przysiąść z najbliższymi, z samą sobą i swoimi myślami, czytać, pisać, zjeść śniadanie. Tak sobie po prostu być szczęśliwą:)
Marząc o domku, nie widzę go w konkretnym miejscu. Dom dla mnie to ludzie, którzy w nim mieszkają. Nieważne, czy będzie stał niedaleko mojego Lublina, blisko morza czy gór, w ociekającej słońcem Italii czy w nieco ponurej Skandynawii. Jeżeli mieszkamy z ludźmi, których kochamy, to tak naprawdę nawet widok z okna nie jest do końca ważny.

Pod koniec sierpnia tego roku wybierasz się na imprezę LITERA TURA II. Skąd dowiedziałaś się o tej akcji?

Dostałam zaproszenie od Pani Kamili Graczyk – Redaktor Naczelnej portalu Sztukater. Chyba nie muszę mówić, jak bardzo byłam zaszczycona:) Świeża debiutantka w otoczeniu tak wspaniałych Pisarzy! Nie mogę się już doczekać:)

Wymień ulubionego wykonawcę muzyki (piosenkarza).

Nie potrafię wymienić jednego wykonawcy. Czasem uwiedzie mnie głos, czasem melodia, czasem słowa - zawsze to coś, co mnie poruszy przy pierwszym dotyku. Tym dla mnie jest muzyka.

Wybierz taki fragmencik piosenki, by te słowa te mogłyby być puenta naszej rozmowy.

Jako że uważam, iż w życiu wiele rzeczy zaczyna się od chcenia, powiem za Andrzejem Piasecznym:
Dobrze żeby chcieć i już
Tylko zanim to się stanie
Ręce w górę, jakbyś już
Był zwycięzcą, nie poddanym.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Maria Zofia Tomaszewska

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!