Katarzyna Targosz

Informacje Personalne:

  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Aniołek Gabryś I Szymek Rozrabiaka"

    "Jesień W Brukseli"

    "Wiosna Po Wiedeńsku"

Biografia:

Katarzyna Targosz, urodzona w 1982 roku w Tarnowskich Górach. Z pochodzenia Ślązaczka, z wyboru serca krakowianka, z przypadku mieszkanka Bukowiny Tatrzańskiej. Matka małego górala, a więc i po części góralka. Absolwentka hotelarstwa w SHMS w Caux-sur-Mountreux oraz geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Z zamiłowania pisarka i fotograf. Los rzucał ją po świecie od przemysłowego Górnego Śląska po alpejskie wioski Szwajcarii. Ale to właśnie Wiedeń i Kraków stały się ukochanymi miejscami, a czas w nich spędzony inspiracją dla pierwszych powieści.
Uwielbia podróże, niebanalną architekturę, piękne fotografie i wiedeńską... spalarnię śmieci. Szaleńczo zakochana we własnym mężu.

Źródło: dlalejdis.pl

Wywiad:

"Bycie pisarką, to nie tylko siedzenie nad klawiaturą i tworzenie następnych rozdziałów"

Nazywasz się Katarzyna Targosz Czy masz drugie imię?

Od jakiegoś czasu – tak. Większość życia funkcjonowałam tylko z jednym imieniem. Kilka lat temu przystąpiłam do bierzmowania, w efekcie czego otrzymałam drugie imię. Konstancja. Wybrałam je nie bez przyczyny, choć nie z powodów, jakie przeważnie stoją za wyborem imienia z bierzmowania. Nie mam żadnego szczególnego stosunku do świętej Konstancji. Imię Konstancja jest dla mnie ważne przez swoje znaczenie. Constans, czyli coś stałego. To coś, czego całe życie mi brakowało – i wokół mnie, i we mnie.

Jakim jesteś Znakiem Zodiaku? Czy wierzysz w Znaki Zodiaku?

owiedzenie, jaki jest mój Znak Zodiaku oznaczałoby, że przywiązuję do tego jakąkolwiek wagę. Kiedyś, owszem, przywiązywałam i to dużą. Teraz jest to dla mnie zabobon, którego nie rozumiem. Nie rozumiem dlatego, że wydaje się w nim być ziarno prawdy. Wiara w poszczególne Znaki Zodiaku i cechy im przypisane znajduje pewne odzwierciedlenie w rzeczywistości. Znam osoby urodzone w podobnymczasie, co ja i faktycznie nasze charaktery są pod wieloma względami podobne. Nie wiem dlaczego tak jest. Ale przekonałam się na własnej skórze, jak niebezpieczne mogą być, nie tylko okultyzm, ale nawet „zwykłe" horoskopy czy zabobony. Odrzucam to i staram się trzymać jak najdalej.

Jakie jest Twoje wykształcenie?

Mam dyplom z „zarządzania branżą spożywczą w hotelarstwie" (wiem, niezbyt zgrabnie to brzmi, ale tak wygląda w tłumaczeniu na język polski) z Swiss Hotel Management School w Szwajcarii oraz dyplom z geografii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.

Kim jesteś z zawodu?

Z zawodu jestem hotelarzem i geografem, ale jeśli to pytanie odnosi się do tego, czym się obecnie zajmuje, to odpowiedź jest zupełnie inna – jestem pisarką.

Ile masz lat?

Trzydzieści dwa. Piękny wiek. Jeszcze przed kryzysem wieku średniego, a już po okresie zawirowań młodości.

Wyczytałam, że jesteś matką. Ile lat ma Twój syn i jak ma na imię?

Mój syn w tym roku skończy trzy lata. Otrzymał imię Szymon, po świętym... Piotrze. „Szymon" oznacza „Bóg wysłuchał". Nie mógłby nosić bardziej adekwatnego imienia.

Gdzie żyjesz? Czy całe życie tu mieszkałaś?

Haha, wręcz przeciwnie. W życiu mieszkałam w tak wielu różnych miejscach, że właściwie mam problem, gdy ktoś pyta mnie, skąd jestem. Jak na standardy mojego życia, to w Bukowinie Tatrzańskiej (miejscu, w którym obecnie mieszkam) jestem już bardzo długo.

Wymień tytuł swojej książki, rok wydania, wydawnictwo.

„Wiosna po wiedeńsku", 2014, Wydawnictwo JanKa.

Jak dotarłaś do wydawnictwa JanKa?

Zwyczajnie – rozesłałam powieść do wydawnictw, a Wydawnictwo JanKa było tym, które dało mi pozytywną odpowiedź.

Jak mogłabyś scharakteryzować swoją twórczość? Kto jest jej odbiorcą?

Moja twórczość jest przede wszystkim bardzo moja. Nikim się nie inspiruje, nikim nie sugeruje, nikogo nie chcę naśladować albo prześcignąć. Wprawdzie porównania mojej powieści do kryminałów Joanny Chmielewskiej sprawiają mi przyjemność, to jednak nigdy nie miałam na celu być „następczynią Chmielewskiej", jak nazwała mnie jedna z recenzentek (czym, przyznaje, wprawiła mnie w zadowolenie).
Jestem zmienna i trudna do zaszufladkowania, i taka też jest moja twórczość. Każda z moich powieści jest inna, reprezentuje inny gatunek literacki. Choć oczywiście istnieją także pewne stałe elementy, przewijające się we wszystkich moich książkach.
Do tej pory śmiało odpowiadałam, że piszę głównie dla kobiet. Lecz właśnie zabrałam się za nową powieść, która będzie, myślę, uniwersalna – dla odbiorców bez względu na płeć, wiek, itd.

Kto jest pierwszym czytelnikiem Twoich tekstów?

Mój mąż.

Prowadzisz stronę http://www.katarzynatargosz.pl/ . Czy nie szkoda Ci tracić czasu na jej administrowanie, zamiast na pisanie kolejnych książek?

Trzeba tu rozróżnić dwa byty – stronę www i fanpage. Bo prowadzenie strony www nie wymaga praktycznie żadnego zaangażowania czasowego. Strona jest statyczna, znajdują się na niej najważniejsze informacje, trochę odnośników. Dodatkowo, wykonaniem i obsługą strony zajmuje się mój mąż.
Natomiast, mam także oficjalny profil na fb i w jego prowadzenie faktycznie jestem zaangażowana. Dzięki niemu mam żywy kontakt z czytelnikami (co jest dla mnie bardzo ważne), poznałam wiele fantastycznych osób, nawiązałam kontakty branżowe, wzięłam (i w najbliższej przyszłości wezmę) udział w różnych imprezach i wydarzeniach.
Ale - nadal – to nie pochłania zbyt wiele czasu. Dodanie zdjęcia czy postu raz, dwa razy dziennie – ile w tym czasie mogłabym napisać? Akapit? Stronę?
Poza tym, dla mnie bycie pisarką, to nie tylko siedzenie nad klawiaturą i tworzenie następnych rozdziałów. To także ciągłe poszukiwanie inspiracji, poznawanie, obcowanie. Im więcej doświadczasz, tym więcej możesz napisać.

Pod koniec sierpnia tego roku wybierasz się na imprezę LITERA TURA II. Skąd dowiedziałaś się o tej akcji?

Coś rzuciło mi się w oczy na fb, otrzymałam także wiadomość od organizatorów, ale ostatecznie do udziału przekonał mnie mój wydawca.

Wymień ulubionego wykonawcę muzyki.

Nie jestem w stanie wybrać jednego. Słucham głównie metalu. Właściwie – wyłącznie metalu.Moje ulubione zespoły to Disturbed i Five FingerDeathPunch (tak, wiem, osobliwa nazwa) – oba na pierwszym miejscu. Zaraz za nimi Godsmack oraz Slipknot z najwspanialszą piosenką świata – „Snuff". O tej muzyce będzie co nieco w mojej następnej powieści. Bo muzyka jest dla mnie niezwykle ważna, w pewien sposób mnie określa, dociera do jakiś dziwnych poziomów jestestwa, o których na co dzień nie mam pojęcia.

Wybierz taki fragmencik jej (jego) piosenki, by te słowa mogłyby być puenta naszej rozmowy.

Długo myślałam nad odpowiedzią na to pytanie. Mam trzy ulubione cytaty, ale żaden z nich w najmniejszym nawet stopniu nie koresponduje z treścią naszej rozmowy. Mam także dziesiątki ulubionych tekstów. Tekstów, które sprawiają, że myślę: to o mnie! Tekstów, których uwielbiam słuchać. Ale wyrywanie jakiegoś fragmentu z kontekstu, nie oddaje całego jego charakteru.
Odsyłam do mojej drugiej powieści, która pojawi się w księgarniach w przyszłym roku. W niej będzie można znaleźć moje ulubione muzyczne cytaty. I dużo więcej, oczywiście.

Dziękuję za rozmowę

Rozmowę przeprowadziła Maria Zofia Tomaszewska

Współpracujemy z: