Maryla Hempowicz

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Długosiodło, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    'Julia I Mężczyźni"

    "Krystyna

    Bogna"

    "Ona Była Modelką"

    "Złota Smuga Jesieni"

    "Karolino, Pamiętaj..."

Galeria:

Biografia:

Maryla Hempowicz. Skończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Mieszka w Sopocie. Pracowała jako redaktor w Wydawnictwie Morskim oraz jako konsultant ds. literatury i rzecznik prasowy w Nadbałtyckim Centrum Kultury w Gdańsku. Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Towarzystwa Przyjaciół Sopotu.

Wywiad:

Burza uczuć nie kończy się z otrzymaniem dowodu osobistego – rozmowa z Marylą Hempowicz

Mówi o sobie, że podczas pisania staje się „demiurgiem" i że najpiękniejsza w tworzeniu jest nieprzewidywalność. Maryla Hempowicz, bo o niej mowa, to autorka kilku powieści obyczajowych i społeczniczka. Niedawno ukazała się jej kolejna książka, Złota smuga jesieni, opowiadająca o miłości w wieku 60 plus. Co stanowi dla niej pisarską inspirację? Czym jest dla jej bohaterów dojrzałe uczucie? O tym w rozmowie z autorką – zapraszamy do lektury.

Dotychczas była Pani znana z powieści o życiu młodych, dojrzewających dziewczyn. Wystarczy wspomnieć takie książki, jak Ona była modelką – o nastolatce wahającej się między karierą lekarki a modelki czy Karolino, pamiętaj, której bohaterką jest młoda adeptka aktorstwa. Tymczasem Złota smuga jesieni to, jak czytamy na okładce, „powieść o zauroczeniu dwojga dojrzałych ludzi". Skąd taki zwrot w Pani praktyce pisarskiej?

To nie był gwałtowny zwrot.. Już kilka lat temu napisałam powieść Julia i mężczyźni, przeznaczoną dla dorosłych Czytelników. Moim bohaterkom przybywało lat – podobnie, jak i mnie - i gdy znalazłam się na emeryturze, postanowiłam, że kolejna książka będzie opisywać życie emerytki. Niesie to ze sobą określone konsekwencje – Marta jest bardziej dojrzała i bardziej świadoma swoich wyborów niż moje poprzednie młode bohaterki. Z drugiej strony, tęskni za czasami młodości i często wraca do nich wspomnieniami. W tej powieści chciałam pokazać, że okres emocjonalnych rozterek i problemów dotyczy nie tylko młodości, że również w wieku 60 plus człowiek może przeżywać cały wachlarz uczuć, od przygnębienia i depresji do radości i euforii.

W jednym z wywiadów stwierdziła Pani, że pisarza może zainspirować wszystko: zasłyszana rozmowa, artykuł w gazecie, podświadomość itp. Co było inspiracją w przypadku Złotej smugi jesieni? Jak wyglądała praca nad książką?

Myślę, że można to odnieść do wielu powieści - nawet z ulotnej myśli czy fragmentu rozmowy może narodzić się książka. Wiele zależy od zdolności obserwacji świata i wyobraźni pisarza. W Złotej smudze jesieni najpierw wymyśliłam postać głównej bohaterki, która właśnie przechodzi na emeryturę, a potem fabułę i dramaturgię wydarzeń, przechodząc od wstępnych szkiców i konspektu do rozbudowanych wątków. Proces twórczy to „lepienie" całości z elementów fikcji i rzeczywistości. Każdy autor jest „demiurgiem", twórcą całkowicie panującym nad powieściowym światem, jednak zdarza się, że pod wpływem nagłego impulsu zmienia zaplanowaną wcześniej akcję. Myślę, że właśnie ta nieprzewidywalność aktu tworzenia jest najpiękniejsza w pisaniu.

Uważny Czytelnik dostrzeże w Złotej smudze jesieni wiele wątków autobiograficznych. Główna postać, Marta, jest emerytowanym menedżerem kultury i konsultantem literackim; Pani pełniła podobne funkcje w Nadbałtyckim Centrum Kultury. Ponadto, podobnie jak Pani, ona także ukończyła najpierw szkołę pielęgniarską, a potem studia, no i mieszka w Sopocie. Czy również u innych pani bohaterów znajdziemy analogiczne „ślady odautorskie"?

W każdej mojej powieści są mniej lub bardziej czytelne wątki autobiograficzne. Szczególnie wyraźne są w pierwszej powieści Krystyna, opisującej dzieje młodej wrażliwej pielęgniarki. Uważam, że akcja i dramaturgia książki nie mogą być pozbawione odniesień do realnego świata, jeśli mają być wiarygodne. Wykorzystując wątki z własnego życia, traktuję je jako ramę, „szkielet" dla fabularnych wydarzeń. Na przykład, w Złotej smudze jesieni wysyłam Martę na wycieczkę do Włoch – jest to przetworzony opis podróży, w którą wybrałam się kilkanaście lat temu. Podobnie jest z jej pobytem na Wdzydzach – wielokrotnie gościłam tam wczesną jesienią. Inny „ślad" można znaleźć w rozdziale, w którym bohaterka wspomina wakacje w bułgarskim kurorcie - Złotych Piaskach. Pojawia się tam scena, kiedy Marta zostaje zaproszona do kabiny pilotów. Ta sytuacja zdarzyła się rzeczywiście - podczas lotu z Warszawy do Warny kapitan zaprosił mnie do kokpitu, skąd mogłam podziwiać przepiękne widoki Karpat.

Marta jest z jednej strony bohaterką osadzoną w konkretnych realiach Trójmiasta ostatnich lat. Z drugiej, jej historia jest reprezentatywna dla osób przechodzących na emeryturę, które czują się samotne i niepotrzebne. W związku z tym chciałem zapytać, jaki rodzaj bohatera Pani w niej widzi – typ czy charakter?

I jedno, i drugie. Jest to postać, której biografię możemy łatwo odtworzyć: przez wiele lat pracowała w Pomorskim Centrum Kultury, organizowała sesje literackie i spotkania z autorami. Niedawno przeżyła tragedię – nagle zmarł jej mąż. Przejście na emeryturę otwiera Martę na doświadczenia uniwersalne. Boi się tego, co niesie ze sobą przyszłość – samotności, chorób, starości. Jej jedynym hobby była praca - w tym kontekście emeryturę postrzega jako niezwykle trudne doświadczenie życiowe. Wydaje mi się, że dla wielu osób pożegnanie z pracą jest trudnym czasem i po prostu się tego boją. Emerytura nie musi jednak kojarzyć się tylko negatywnie. Marta przechodzi metamorfozę i odzyskuje radość życia. Jedzie na wycieczkę do Włoch, poznaje nowych ludzi, staje się radosna i energiczna, otwiera się na świat. Ten wyjazd okazuje się początkiem nowego dobrego etapu w jej źyciu.

Główną osią fabularną książki jest relacja między Martą a Zbyszkiem, którzy poznają się na wycieczce we Włoszech. W ich uczuciu dużą rolę odgrywa przypadek.

Losy moich bohaterów stanowią wypadkową różnych splotów wydarzeń. Celowo w ich historię wplatam „interwencje losu" – uważam, że przypadek jest potężniejszą siłą niż nam się wydaje. Czasem banalne zdarzenia, którym nie przypisujemy źadnego znaczenia, mogą wywrócić nasz świat do góry nogami. Fascynuje mnie nieprzewidywalność życia i rola przypadku.

Marta poznaje Zbyszka, gdy sądzi że nic dobrego już jej nie spotka. Myśli: „Chce mi się płakać... Czuję się stara i brzydka [...] Boję się czasu, który nadchodzi". Czy zgodziłaby się Pani ze stwierdzeniem, że na uczucie nigdy nie jest za późno, na samotność zawsze za wcześnie?

No cóż, nigdy nie należy tracić nadziei, że spotkamy kogoś dobrego, miłego, kto odmieni nasze życie. Świat jest tak bogaty w wydarzenia i możliwości, że wszystko może się zdarzyć. Myślę, że losy moich bohaterów są tego ilustracją.

Na kartach Pani powieści poznajemy dwie równoległe biografie Marty. Jedna to jej teraźniejsze życie w Sopocie, urozmaicone wycieczką do Włoch, świętami na Kaszubach, czy pobytem w sanatorium. Drugą tworzą jej wspomnienia – bohaterka wraca myślami do chwil spędzonych z mężem, do wakacji w Złotych Piaskach i dzieciństwa w Dużym Borze. Jaką rolę odgrywają te retrospekcje w kontekście powieści?

Wspomnienia przywoływane przez Martę wzbogacają jej postać, ukazują jej wrażliwość i emocje. Pokazują także piękno świata, urok dawnych miłych chwil, niosą pociechę zgnębionej, zagubionej w nowej sytuacji życiowej Marcie. Podobną rolę pełnią retrospekcje dotyczące dzieciństwa mojej bohaterki w Dużym Borze. Jest to ucieczka w dobrą oswojoną przestrzeń, dzięki czemu powrót do nieprzyjaznego dla niej świata staje się łatwiejszy.

„Jesteśmy w dużym pokoju z czterema tapczanami, nakrytymi czerwonymi pledami. Na ścianie reprodukcja Mony Lisy. Przez otwarte okno widać cyprysy i stylowe latarnie" – to fragment opisujący pokój we florenckim hotelu. Takich detalicznych deskrypcji jest w Złotej smudze jesieni więcej. Z czego to wynika, czy jest to celowy zabieg?

Tak. Wyposażyłam moją bohaterkę we wrażliwość na urodę świata, na piękno szczegółu, barwy, nastroju... Marta jest mądrą, wrażliwą turystką, zwiedzającą Włochy, zachwyconą dziełami sztuki, ale zmęczoną intensywnością i powierzchownością zwiedzania, nieuniknionymi na tego typu wycieczkach.

Intensywność, o której Pani wspomniała, dotyczy nie tylko zwiedzania Włoch. Złota smuga jesieni to „kalejdoskop" zdarzeń, w których uczestniczy bohaterka. Najlepiej o tej dynamice świadczą miejsca akcji – Sopot, Gdańsk, Włochy, Kaszuby, Szczawnica, Kraków, Krynica Morska, Wiedeń. Co oznacza dla głównej bohaterki doświadczenie podróży?

Wysyłając Martę w różne ciekawe miejsca, chciałam osiągnąć dwa cele: zaciekawić Czytelnika oraz pokazać, jak aktywność mojej bohaterki pomaga jej w trudnych chwilach i otwiera ją na nowe ciekawe doświadczenia życia i kontakty z różnymi ludźmi. Miejsca, w których przebywa Marta, oglądamy także oczami drugoplanowych bohaterów - uczestników wycieczki, kuracjuszy sanatorium itd. Reprezentują oni różne charaktery, różne postawy i są uzupełnieniem i tłem dla głównej pary bohaterów. Podobną rolę pełnią także opisy przyrody które współtworzą tonację powieści.

Na marginesie książkowej historii obserwujemy próby pisarskie Marty – bohaterka pisze powieść o kobiecie uwikłanej w toksyczne małżeństwo i zakochanej w mężczyźnie poznanym... we Włoszech. Czy w związku z tym Złotą smugę jesieni można potraktować jako książkę o pisaniu powieści?

W bardzo niewielkim zakresie. Ten wątek umieściłam po to, aby wzbogacić postać Marty. Kreuje ona własny fikcyjny świat, nad którym ma pełnię władzy i jest to dla niej swoista autoterapia, pozwalająca jej odzyskać pewność i wiarę w siebie. Jednocześnie nawiązuję w ten sposób do mojej poprzedniej powieści – Julia i mężczyźni, której główna postać przeżywa problemy podobne do problemów bohaterki powieści pisanej przez Martę. Idę nawet krok dalej – kiedy Marta wraca do domu ze świątecznego pobytu na Kaszubach, spotyka przy windzie byłą sąsiadkę... Julię. Poprzez ten epizod łączę symbolicznie obie moje bohaterki.
Marta, zaczyna pisać powieść, aby dowartościować swoje życie emerytki, zachęcona publikacją opowiadania w prasie kobiecej. Ten wątek ma charakter autobiograficzny. Moja pierwsza powieść - Krystyna – powstała na kanwie opowiadania Bieguny nocy, poświęconego młodej pielęgniarce, pełniącej bardzo trudny pierwszy nocny dyżur w szpitalu.

Jest Pani autorką sześciu powieści. Cztery z nich opisywały życie młodych dziewcząt, a pozostałe życie dojrzałych kobiet. Jakie miejsce wśród nich zajmuje Złota smuga jesieni? Czy ma Pani w planach kolejne książki?

Złota smuga jesieni jest dla mnie ważną pozycją, gdyż jej temat – życie dojrzałej bohaterki – jest mi szczególnie bliski. Tworząc postać Marty, mogłam odwoływać się i do własnych doświadczeń, i do przeżyć moich rówieśniczek. Teraz rozpoczęłam pisanie nowej powieści, także o kobiecie na emeryturze, ale jeszcze za wcześnie, aby zdradzać szczegóły.


Na koniec chciałbym zapytać o Pani aktywność pozapisarską. Przez wiele lat działała Pani w gdańskim klubie ZONTA INTERNATIONAL – organizacji charytatywnej, pomagającej kobietom i dzieciom. Czy moglibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat?

ZONTA INTERNATIONAL to prestiżowa międzynarodowa organizacja, współpracująca z UNESCO, UNICEF-em, UNIFEM-em i Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem. Gdański Klub ZONTY założyłam wraz z koleżankami w 1994 roku, dzięki temu, że ideę ZONTY przeniosły do Gdańska dwie wspaniałe kobiety - Budzimira Wojtalewicz-Winke, znana zasłużona gdańszczanka, bohaterka głośnej książki „Jak pogoniłam Hitlera" oraz jej kuzynka z Frankfurtu nad Menem dr Heidi von Leszczynski. I wprawdzie kilka lat temu nasz Klub przestał istnieć, ale myślę, że przez ponad dekadę udało nam się zrobić wiele dobrego. Organizując w Grand Hotelu w Sopocie doroczne bale charytatywne, zbierałyśmy fundusze przeznaczone między innymi na stypendia dla uzdolnionych uczenic i studentek z Trójmiasta, czy na dziecięcy oddział onkologiczny w Gdańsku. Inną formą działania były zbiórki funduszy na rzecz kobiet z krajów ogarniętych wojną, czy kobiet żyjących w szczególnie trudnych warunkach w Afryce. Cieszę się, że byłam założycielką i pierwszą prezydentką gdańskiego Klubu - do dziś noszę złocisty znaczek z emblematem ZONTY.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Tomasz Czapla

Współpracujemy z: