Krystyna Śmigielska

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Głuchołazy, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Berżeretka Bez Przepisu"

    "Gotowe Na Zmiany"

    "Kochanek Pani Grawerskiej"

    "Mój Przyjaciel Kwako"

    "Skarb Z Leśnego Grobowca

    Tekla"

    "Tekla I Płaczący Braciszek"

    "Ty To Głupia Jesteś"

    "Węszący Renifer Czyli Tydzień Z Ciocią Julią"

    "Zbieracz Grzechów I Inne Opowiadania"

    "Z Twojej Winy"

Biografia:

Krystyna Śmigielska (ur.1957 r.) – pisarka, autorka książek dla dzieci, młodzieży i dorosłych, animatorka kultury. Na scenie literackiej zadebiutowała w 2006 roku opowiadaniem „Zbieracz grzechów". Napisała m.in. powieści: „Berżeretka bez przepisu" (dla dorosłych), „Węszący Renifer, czyli tydzień z ciocią Julią", „Skarb z leśnego grobowca" (dla młodzieży) oraz bajki dla najmłodszych czytelników: opowieści o cudownej lalce Tekli oraz historii pewnego chłopca i jego znajomości z wyimaginowanym przyjacielem Kwakiem.
Książki Krystyny Śmigielskiej przedstawiają pozytywny i słoneczny obraz świata, nie są jednak pozbawione refleksji i wnikliwych obserwacji otaczającej nas rzeczywistości. Autorka przygląda się relacjom międzyludzkim, wydobywając z pozornie błahych wydarzeń prawdy rządzące naszym życiem, przyjaźnią i miłością. Powieści zamieszkują barwne postaci, z którymi czytelnik natychmiast się zaprzyjaźnia i rozstaje bardzo niechętnie. Nie inaczej jest w przypadku „Wielkiej kumulacji", opowieści o tym, jak porywające i pełne zaskoczeń może się stać życie oraz jak złudne mogą się okazać nasze pragnienia.

Źródło opisu: www.replika.eu

Wywiad:

1

"Mam też swoje wielkie marzenie. Chciałabym zobaczyć kiedyś , tak całkiem przypadkiem, osobę zaczytaną w mojej powieści. W pociągu, w parku, na plaży. Zapytałabym:
- Ciekawa książka?
A gdyby padła odpowiedź:
- Bardzo.
Byłabym szczęśliwa."

W dniu 24 kwietnia obchodziliśmy Światowy Dzień Książki. Porozmawiajmy o czytelnictwie. Czy Pani zdaniem Polacy lubią czytać? Jeśli tak, to co lubią czytać?

Nie należymy do narodów wybitnie uwielbiających literaturę, tak bym określiła zamiłowania czytelnicze Polaków. Nie zmienia to faktu, że spora część naszego społeczeństwa nadal chętnie sięga po książkę. Trochę gorzej jest chyba z nawykami czytelniczymi wśród dzieci i młodzieży i taka sytuacja powinna nas, dorosłych, martwić, jednocześnie mobilizując do zachęcania młodszych pokoleń, aby poszukiwały odpowiednich dla nich pozycji, które zainteresują, uwrażliwią, rozwiną w nich zdolności współodczuwania i rozumienia innych ludzi.

Co lubimy czytać? Obawiam się, że coraz częściej sięgamy po zalewające nasz rynek czytelniczy dzieła niezbyt wysokich lotów, ale z drugiej strony już czynność czytania jest wartością samą w sobie, więc może niech każdy wybiera taką lekturę, która sprawi mu przyjemność. Czytając rozwijamy się i często nawet bezwiednie sięgamy po kolejne, ambitniejsze dzieła.
Uwielbiam czytać.

Jak Pani, jako autorka, stara się przekonać czytelników do swoich książek? Czy musiała Pani iść kiedyś na kompromisy po to, by książka była bardziej poczytna?

Obojętnie do kogo kieruję swoje książki, staram się pisać poprawną polszczyzną. Uważam, że sprawność w posługiwaniu się językiem jest bardzo ważna, ważniejsza od opowiadanej historii. Każdego czytelnika traktuję bardzo poważnie, zwracając się do niego jak do przyjaciela, osoby bliskiej.

Czy musiałam iść na ustępstwa? Oczywiście, że musiałam. Jestem osobą impulsywną, ale myślącą i potrafię uznać rację innych, bądź przełknąć porażkę. Czy kompromisy, na które się decydowałam, sprawiły, że książki były bardziej poczytne, nie wiem, ale mam nadzieję, że tak właśnie było.

Pani twórczość to niezwykle różnorodna mieszanka gatunków, począwszy od literatury dziecięcej, poprzez powieść obyczajową, a na pozycjach z wątkiem sensacji skończywszy. Skąd taka różnorodność i który z tych gatunków jest Pani najbliższy?

Posiadam duże doświadczenie życiowe oraz wiele, mniej lub bardziej trafnych, przemyśleń, którymi pragnę się podzielić. Opowieści w mojej głowie układają się same, jakby bez mojego udziału, stąd pewnie można je zaliczyć do różnych gatunków. Piszę powieści, opowiadania, czasem uda mi się stworzyć namiastkę wiersza. Myślę o napisaniu dramatu, scenariusza filmowego. Artystę powinien cechować pewien niepokój, chęć poznania, wypowiadania się za pomocą różnych źródeł przekazu. Różnorodność traktuję jako element rozwoju, a ja pomimo mojego wieku ciągle myślę o poszerzaniu własnej wiedzy i umiejętności. Przy częstych zmianach nie mogę narzekać na nudę lub rutynę. Bawię się słowem i fabułą i póki to robię czuję, że żyję.

Pani najnowsza powieść „Kochanek pani Grawerskiej" to chyba najlepszy przykład zabawy gatunkami i konwencjami w Pani dotychczasowym dorobku. O czym dla Pani jest ta powieść i co chciała Pani w niej przekazać swoim czytelnikom?

„Kochanek pani Grawerskiej" długo we mnie dojrzewał. Jestem emocjonalnie nadal bardzo z nim związana. Ciągle drżę, czy to moje dziecko poradzi sobie beze mnie, czy samo się obroni.

To jak dotąd najważniejsza powieść w moim dorobku. Nie miała bawić, ani śmieszyć. Miała natomiast przedstawić kawałek życia, które wcale nie jest nam przychylne ani przyjazne. Staramy się sobie w nim radzić, bo przecież wyznaczamy reguły gry, zasady, granice, ale przychodzi jedna chwila i bez przyczyny zostajemy wtłoczeni w sytuacje, konflikty o jakich kiedyś nie mieliśmy nawetpojęcia, że mogą istnieć, a co dopiero nas dotyczyć. Taki grom z jasnego nieba.
Pisząc, chciałam przedstawić wiele współczesnych problemów. Pokazać, w jaki sposób jesteśmy zmuszani do łamania własnych zasad. Każdy czytelnik powinien odnaleźć w tej powieści interesujące go wątki. Dla mnie najważniejszym z nich jest dziwna, prawie oniryczna miłość, rodząca się po ciemku, z dala od świata.
Pozostawiłam kilka spraw niewyjaśnionych, niedopowiedzianych dających mi możliwość kontynuacji opowieści o losach Marty i Marcina. Zainteresowanym zdradzę: piszę.

Powyższa książka jest dla mnie przede wszystkim opowieścią o małżeństwie i niezwykle skomplikowanych relacjach między ludzkich. Skąd czerpała Pani inspirację dla tej historii i czy znajdują się w niej również wątki z Pani prywatnego życia?

Odnośników bezpośrednich nie ma, ale z całą pewnością znajdą się w książce podobieństwa, opisy wydarzeń przypominające te z mojego życia. Rozpad związku rodziców, doświadczenia z osobami nadużywającymi alkohol, czy w końcu polityczne powiązania na niższych szczeblach władzy i ich wpływ na losy szarych ludzi są mi znane z autopsji. Wszystkie postacie i wydarzenia zawarte w książce są fikcyjne!

Gdy przeczytałam tytuł książki „Kochanek pani Grawerskiej" od razu pomyślałam o „Kochanku Lady Chatterley". Czy było to celowe nawiązanie?
Celowe. Nie myślałam jeszcze o nowej powieści, kiedy przeczytała jakąś wzmiankę o „... Lady Chatterrley". Znałam tematykę tamtej książki. Pomyślałam: „A gdyby tak napisać o naszej polskiej Lady? Jak by brzmiał tytuł? „Kochanek pani...". I nie wiem skąd, ale wpadło mi do głowy nazwisko Grawerska. Leśny kochanek, na odludziu, w takiej scenerii... Spodobało mi się. Potem jeszcze noc w agroturystyce i powieść zaczęła żyć własnym życiem.

Czy lubi Pani sięgać do klasyki podczas pisania? Czy powieści uważane powszechnie za kamienie milowe literatury są wsparciem, inspiracją, a może utrudnieniem?

To chyba naturalne, że należy znać i czasem wykorzystać klasyczne motywy. Indywidualny rozwój polega na łączeniu tego, co już zostało opisane przez innych z tym, co się chce samemu przekazać. Z dobrych wzorów zawsze warto korzystać. Złe odrzucać w całości, albo modernizować. Jak kto woli.

Pani książki, bynajmniej znaczną ich część, klasyfikowane są jako literatura kobieca. Niektórzy odnoszą się do tej kategorii dość krytycznie, co moim zdaniem jest kompletnym nieporozumieniem. Jaki Pani odnosi się do tej dyskusji?

Nie rozumiem określenia „literatura kobieca". Uważam je za obraźliwie, dyskryminujące, obojętnie jakie treści pod tym pojęciem rozważam. „Gotowe na zmiany" sama określam mianem książki przygodowej dla dużych chłopców, ale to wyłącznie na domowy mój użytek. Powieść powstała dzięki sugestii mojego męża, który w młodości uwielbiał czytać książki przygodowe i pewnego dnia stwierdził, że chętnie sięgnąłby po współczesną powieść awanturniczą, dobrze czytającą się, z fabułą może nie bardzo skomplikowaną, lecz ciekawą. I co? Okładka jest myląca, tytuł jest mylący i książka mająca przynieść panom chwile wytchnienia trafia najpierw do rąk ich kobiet.

Piszę książki, które można uważać za mniej lub bardziej wartościowe. Co ma do oceny ich wartości płeć pisarza czy czytelnika? To brzmi jak... Nie chcę dalej komentować.
„Kochanek pani Grawerskiej" jest powieścią skierowaną do dorosłego czytelnika niezależnie od jego płci. Przepraszam, że napisała ją kobieta.

Napisała Pani również kilka książek dla dzieci i młodzieży. Dla kogo pisze się trudniej? Kto jest bardziej wymagającym czytelnikiem?

Nie ma znaczenia dla kogo się pisze. Wiek odbiorcy nie gra roli w procesie twórczym. Kłopot polega na tym, abyśmy widzieli opisywane przez nas wydarzenia, znali dobrze swoich bohaterów i ich losy. Książka powinna pisać się sama, my mamy tylko przyciskać klawisze. Jeżeli męczymy się, wiecznie zastanawiamy, wracamy, poprawiamy, książce brak będzie tego, co powinno być w niej najważniejsze – odbicia prawdy.

Lubię pisać dla dzieci, chociaż technicznie jest to trochę bardziej skomplikowane niż dla starszych grup czytelników. Myślę tu o zakresie słownictwa, przystosowaniu do poziomu wiedzy odbiorcy. Pisanie dla dzieci daje jednak tę wspaniałą możliwość „unoszenia się w chmurach".

Czym kieruje się Pani podczas pisania książek dla dzieci? Czy odwołuje się Pani do wspomnieć z własnego dzieciństwa, dawnych bajek i baśni, które rozpalały wyobraźnie młodych czytelników przed laty?

Nie, nie... To, co interesowało dzieci pięćdziesiąt lat temu, nie będzie dla współczesnych maluchów ciekawe. Bazuję na przeżyciach moich wnuków, z którymi mam bardzo dobre relacje. Najstarszy wnuczek jest moim konsultantem i pierwszym czytelnikiem. Jeżeli on uważa, że tekst jest dobry, mogę wysyłać go do wydawcy. Młodsza wnuczka również opowiada mi swoje przedszkolne przygody, co owocuje takimi opowieściami, jak mające się właśnie ukazać historie z życia Eli Jabłko i Dyzia Mięty.

Czy zgodzi się Pani z moja opinią, iż współczesna bajka przezywa kryzys? Kryzys powodowany tym, iż autorzy tworzą dziś bajki pełne przemocy, strachu, czarnego humoru, starając się tym samym niejako na siłę "udoroślić" młodego czytelnika?

Oczywiście. Dzisiejsza sztuka często ma za zadanie szokować odbiorcę. Taka zasada odnosi się również do filmów i książek dla najmłodszych. Dzieci boją się oglądać telewizję i nie chcą słuchać czytanych im bajeczek. Tu należy wierzyć w mądrość rodziców, bo to oni dokonują wyboru treści, które trafiają do ich pociech.

Staram się pisać książki przyjazne, pełne ciepła i optymistycznego widzenia świata. Problemy, które w nich zwieram nie przekazuję wprost, aby nie wystraszyć czytelnika, lecz go zaciekawić. Kryzys bajki to kryzys rodziny, która przestała poszukiwać odpowiednich wzorców dla swoich maluchów, a skutki takiego postępowania będą widoczne dopiero za kilkadziesiąt lat.

W ostatnim czasie niesamowicie popularne stałe się pozycje „wyzwalające wyobraźnie" i zachęcające do równie kreatywnego niszczenia zadrukowanego papieru. Co Pani myśli o takich pomysłach? Czy to w ogóle są książki?

Książka przetrwała w swojej optymalnej formie wiele wieków, przetrwa i teraz, o to jestem spokojna. Jeżeli takie działania mają kogokolwiek zbliżyć, oswoić z papierowym wydaniem, niech się bawi. Palenie książek uważam za szkodliwe, bo to już ostateczne, jakby nieodwracalne działanie, mające bardzo złe historyczne pierwowzory.

Wszystkie działania, mądrze prowadzone, mogą zaprocentować w przyszłości chęcią obcowania z literaturą.
Tak rozumiem te zabawy. Osobiście jako Krystyna Śmigielska nie jestem tym zachwycona, ale jak napisałam, akceptuję.

A teraz wyobraźmy sobie, że rodzic idzie do księgarni i chce coś kupić dla swojego nastoletniego dziecka. Na co powinien zwracać uwagę? Czy nie wystarczy sięgnąć po obojętnie jaką książkę?

O, nie, nie! Proponuję zwrócić uwagę na styl i język, jakim operuje autor. Sprawdzamy również dokładnie tematykę, ilustracje oraz ogólny wydźwięk książki. Dobrze jest kupić książkę wydaną przez renomowane wydawnictwo. Zainteresujmy się dostępnymi recenzjami danej książki, najlepiej byłoby, gdyby wypowiedzieli się o tej pozycji poważni krytycy. Oczywiście podpowiedzi blogerów również powinny być nam pomocne. Dobrze jest, jak książka jest nagrodzona, ale to nie daje nam całkowitej rękojmi, że jest ona warta tego, aby nasze dziecko z nią się zapoznało. Polećmy dzieciom najpierw dzieła napisane przez naszych ulubionych autorów. Uważajmy też na tak zwane „przedruki", które nadal znajdują się na półkach księgarni i bibliotek

Jak wygląda Pani zwykły dzień z życia pisarza? Czy ma Pani jakiś z góry ustalony harmonogram pracy nad książką? Kto jest Pani pierwszym czytelnikiem, doradcą, krytykiem?

Nie narzucam sobie żadnych rygorów, chyba, że książka jest na ukończeniu i współpracuję już z wydawnictwem. Wtedy jestem zmuszona przestrzegać ustalonych terminów. Moim pierwszym czytelnikiem, krytykiem i „cenzorem" oraz doradcą jest mąż. Czasem się spieramy, czasem nawet kłócimy, ale jeżeli on ma rację, ustępuję. Dobro książki to cel nadrzędny. Lubię, kiedy świeżym okiem sprawdza moje teksty.

Nie mogę odmówić sobie pytania o Pani pasje literackie, ulubione książki i najważniejszych autorów w Pani życiu?

Czytam. Nie lubię jedynie egzaltowanych romansów i dlatego bardzo rzadko po nie sięgam. Lista ulubionych autorów jest długa. Na bezludną wyspę nie zabrałabym żadnej książki. Sama bym sobie ją napisała. Byłaby to jedna opowieść, codziennie inaczej skomponowana, o innym przebiegu akcji i zakończeniu.

Jaką osobą prywatnie jest Krystyna Śmigielska? Jakie są Pani pasje, zainteresowania?

Moją pasją są książki. W codziennym życiu staram się śmiać się z przeciwności losu. Lubię zwierzęta. Kocham swoją rodzinę. Mam też swoje wielkie marzenie. Chciałabym zobaczyć kiedyś , tak całkiem przypadkiem, osobę zaczytaną w mojej powieści. W pociągu, w parku, na plaży. Zapytałabym:
- Ciekawa książka?
A gdyby padła odpowiedź:
- Bardzo.
Byłabym szczęśliwa.

Na koniec nie mogę nie zapytać (niejako w imieniu Pani czytelników) o najbliższe plany pisarskie?

Na dniach ma się ukazać „Jabłko i Mięta w przedszkolu". Piszę dalsze dzieje bohaterów znanych z „Kochanka pani Grawerskiej" oraz powieść dla młodzieży pod roboczym tytułem „Nawet, jeśli się nie uda...".

Serdecznie dziękuję za odpowiedzi i czas poświęcony na wywiad :)

Bardzo dziękuję za zaproszenie mnie do tej miłej rozmowy. Pozdrawiam moich Czytelników i Redakcję Sztukatera.

 

2

„Monodram, to jest to, co mnie kręci"

Nazywasz się Krystyna Śmigielska. Czy masz drugie imię?

Tak, Ewa.

Urodziłaś się w 1957 roku, jesteś zodiakalnym Lwem. Czy wierzysz w Znaki Zodiaku?

Traktuję je z przymrużeniem oka. Czasem przeczytam drukowany w prasie horoskop i staram się skonfrontować jego przepowiednie z rzeczywistością, ale robię to wyłącznie w formie zabawy.

Jakie jest Twoje wykształcenie?

Ukończyłam Studium Kulturalno-Oświatowe i Bibliotekarskie we Wrocławiu, studiowałam filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim.

Kim jesteś z zawodu?

Wykonywałam wiele zawodów. Byłam animatorką kultury, nauczycielką, bibliotekarką. Obecnie nie pracuję zawodowo.

Masz dwoje dorosłych dzieci. Jak mają na imiona?

Marta i Mirosław.

Gdzie się urodziłaś? Czy całe życie tu mieszkałaś?

Urodziłam się w Głuchołazach. Wielokrotnie zmieniałam miejsce zamieszkania. Los rzucał mnie w różne regiony Polski, poznawałam nowych ludzi i chociaż ich twarze zatarły się w pamięci, pozostawili w mojej psychice po sobie ślad. W pewnym sensie mnie ukształtowali. Obecnie mieszkam na wsi w pobliżu Wrocławia.

Wymień swoją twórczość: tytuł rok wydania, wydawca.

Zadebiutowałam w 2006 roku opowiadaniem „Zbieracz grzechów" wydanym w pokonkursowym zbiorze.
„Węszący Renifer, czyli tydzień z ciocią Julią" ukazał się w 2006 roku nakładem Wydawnictwa Skrzat. „Ty to głupia jesteś" – 2007 r. Wydawnictwo Skrzat, w 2008 roku Wydawnictwo Skrzat wydało „Berżeretkę bez przepisu", „Teklę" i „Skarb z leśnego grobowca". W 2010 roku ukazała się „Tekla i płacący braciszek" oraz „Zbieracz grzechów i inne opowiadania" wydane przez Wydawnictwo Skrzat. W 2011 roku Wydawnictwo Replika wydało „Gotowe na zmiany", a w 2012 roku Wydawnictwo Skrzat opublikowało książkę dla dzieci „Mój przyjaciel Kwako"

Jak mogłabyś scharakteryzować Swoją twórczość?

Opisuję życie widziane z mojej perspektywy, czasem lekko retuszując jego ciemne strony, a niekiedy uwypuklając trudne, ale ważne problemy. W książkach skierowanych do dzieci i młodzieży nie unikam dydaktyzmu, starając się jednak, aby nie był on nachalny. Dorosłym czytelnikom, pod płaszczykiem komediowych gagów, przemycam często własne przemyślenia i nie zawsze optymistyczną wizję rzeczywistych ludzkich emocji.
Przedstawiając wiarygodne sytuacje, pokazuję możliwe rozwiązania trudnych problemów, różne ludzkie reakcje oraz towarzyszące im emocje, ale przede wszystkim staram się wprowadzić czytelników w dobry nastrój. Nie żądam od odbiorców głębszej refleksji, uśmiech na ich twarzy, jak dotąd, mi wystarczał. Obecnie kończę pracę nad powieścią poruszającą wiele problemów, z którymi współcześnie borykają się Polacy. Afery polityczne, rozgrywki personalne, sensacyjne porwanie, bieda i niespodziewana miłość.

Jakie jest Twoje hobby?

Pytano kiedyś mistrza olimpijskiego w pływaniu: Jakie jest pana hobby? Co pan robi, kiedy pan nie trenuje? Odpowiedział: Pływam.
Moje hobby? Czytanie, pisanie. Pisanie, czytanie. A moja mania prześladowcza? Teatr jednego aktora. Monodram, to jest to, co mnie kręci. Pisanie, reżyserowanie i granie - moja wielka pasja!

Pod koniec sierpnia tego roku wybierasz się na imprezę LITERA TURA II. Skąd dowiedziałaś się o tej akcji?

Organizatorka tej imprezy zaprosiła mnie do wzięcia w niej udziału. Projekt spodobał mi się i z chęcią wyraziłam zgodę. Jestem ciekawa, jakie wywiozę z niej wspomnienia. Każde takie spotkanie owocuje, ale często trzeba być cierpliwym i bacznym obserwatorem, żeby dojrzeć efekty takich działań.

Wymień ulubionego wykonawcę muzyki (piosenkarza).

Tak, jak nie mogę wymienić ulubionego pisarza, nie powiem, którego piosenkarza lubię najbardziej. Nie oceniam w ten sposób twórców, bo w moim mniemaniu sztuka dzieli się na dobrą i „twory", które nie mają ze sztuką nic wspólnego. Wspaniały twórca jest po prostu wspaniały, i tyle. A ja lubię wspaniałych twórców i cieszę się z każdego wyjątkowego artysty.
Wybierz taki fragmencik jej (jego) piosenki, by te słowa te mogłyby być puenta naszej rozmowy.
Jest taki wiersz J. Harasymowicza śpiewany przez Elżbietę Adamiak noszący tytuł „Jesienna zaduma", z którego fragmentem chętnie się identyfikuję:
„Rzeczywiście, tak jak Księżyc,
ludzie znają mnie tylko z jednej, jesiennej strony".

Bardzo dziękuję za rozmowę

Wywiad przeprowadziła Maria Zofia Tomaszewska

Współpracujemy z: