Małgorzata Radtke

Informacje Personalne:

  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Czerwony Lód", "Klucznik"

Biografia:

-

Wywiad:

Powiedz, proszę, kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o napisaniu książki? Czy może marzyłaś o tym od zawsze?

Pisywałam od dzieciństwa, chociaż nigdy nie myślałam o tym poważnie. Traktowałam to jako fajne zajęcie, coś w stylu zabijania wolnego czasu. Zawsze wydawało mi się (teraz też tak czasami mam), że świat literatury to coś ponad moje siły, wręcz dla mnie nieosiągalnego. Świat ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego, że wyobraźnia to nie wszystko. Bo wyobraźnia nie wystarcza do napisania książki, trzeba w to włożyć jeszcze sporo wysiłku i serca. Musisz uważać na zdania, poznać pewne schematy, przystosować własne życie do procesu tworzenia. Niby chciałam to robić, ale nigdy w siebie nie wierzyłam. To się zmieniło po przeczytaniu książki Orwella, Rok 1984. Pracowałam wtedy na sezon w „strasznym” miejscu, szybko zmieniłam tamtą pracę, jednak coś we mnie pozostawiła. Przede wszystkim chęć zmiany siebie i swojego życia. Od tamtej pory ciężko nad sobą pracuję – naprawdę ciężko – i realizuje swoje cele. Bo tak, napisanie książki nie było moim marzeniem, ono stało się moim celem.

Co zainspirowało Cię do stworzenia cyklu o Szadym? Od początku miała być to seria? Czy może wersja jednotomowa? Czy Szady zmusił Cię do stworzenia serii, czy to Ty narzuciłaś mu swój zamiar?

Szady od samego początku miał liczyć trzy tomy: o zabójstwie w afekcie, seryjnym mordercy, zaginięciach. Czy będzie więcej? Tego jeszcze nie wiem. To wszystko zależy od czytelników, wydawcy, od tego jakie aktualnie będę miała plany.

Co skłoniło mnie do stworzenia tego cyklu? Inna powieść, w której Szady zyskał życie, jako postać drugoplanowa. Pomyślałam wtedy, że całkiem fajnie byłoby dać mu większe pole do popisu, a że lubię kryminały – poszłam w tym kierunku :).

Skąd w ogóle pomysł na postać Szadego? Odzwierciedla cechy kogoś, kogo znasz? Inspirowałaś się konkretną osobą? Czy może powstał całkowicie w Twojej wyobraźni?

Mój brat jest policjantem i to właśnie po nim Szady otrzymał imię. Ale czy łączy ich coś więcej? Niekoniecznie. Może mają jakieś cechy wspólne (podobni z wyglądu), jednak jest tego tak mało, że nie ma o czym wspominać. Szady powstał w większości w mojej głowie, przeszłość zbudowałam mu już podczas pisania Legionu żywiołów, więc nie miałam zbyt wielkich problemów z jego dopracowaniem. Prawdziwy charakter Szady uformował dzięki wprawkom, czyli krótkim tekstom na wybrany przeze mnie temat, które pisuje zawsze przed zabraniem się do pisania książki. A potem… potem wystarczyło go słuchać :).

Wiem, że pracujesz zawodowo, masz wiele obowiązków. Kiedy znajdujesz czas na pisanie? Jest to przecież bardzo czasochłonne i wymagające zajęcie.

Momentami jest bardzo intensywnie, ale są też dni, w których odpoczywam od pisania, żeby nie zgubić życia prywatnego. Bywa ciężko, nie zaprzeczę, niekiedy objawia się to mniejszą ilością snu, bo mam tyle zadań do zrealizowania i goniących mnie terminów, że nie mam innego wyjścia. Mimo wszystko: nie ma też tragedii. Po roku od premiery nauczyłam się lepiej organizować czas i odmówiłam sobie tych wszystkich sztucznych zapychaczy. Poświęcam się teraz tylko temu, co jest w tym momencie dla mnie niezbędne. Zdecydowanie jest to wyzwanie i taki tryb życia nie jest dla wszystkich, co całkowicie rozumiem. Na szczęście sama się w tym odnajduję, z dnia na dzień idzie mi coraz lepiej.

Zastanawia mnie, jak Ty, jako kobieta odnalazłaś się w męskim świecie? Wykreowałaś bardzo realistyczne męskie postacie – z ich wadami i zaletami. Pokazałaś ich różne zagrywki, ukazałaś język, jakim się posługują. Przedstawiłaś także ich sposoby na odreagowanie stresu. Jak, będąc kobietą wczułaś się w męską psychikę? Czy zanurzenie się w męską rzeczywistość było trudne?

Od zawsze otaczałam się przede wszystkim mężczyznami. Chodziłam do męskiej klasy, teraz pracuję przeważnie z facetami. I tak lubię, tak jest łatwiej, nie rozpraszam się dramami, po prostu działam. To pozwala mi ich poznać, co skutkuje późniejszym przelaniem tego na papier. Staram się jak mogę, żeby męska postać miała ten niezbędny testosteron, co było nie lada wyzwaniem, ale i zabawą. Wiadomo, musiałam się bardzo pilnować, żeby nie sprzedać Szademu żadnej kobiecej cechy – w przypadku początkujących autorów to bardzo trudne, bo zauważyłam, że często autorzy wkładają znaczną część siebie do swoich protagonistów. Są bazą dla własnych postaci, co u mnie było po prostu niemożliwe. Bo i ja, i Szady, mamy zupełnie inne charaktery…

Twój debiut „Czerwony lód” ukazał się w zeszłym roku, przed nami premiera „Klucznika”. Powiedz, jakie to uczucie trzymać w rękach swoją książkę? Jak się czujesz, gdy historia stworzona przez Ciebie nabiera rzeczywistego kształtu?

Połączenie strachu z ekscytacją. Ciężko jednoznacznie określić emocje, które mi towarzyszą, bo jest ich cała gama. W przypadku Lodu przyszło to do mnie z opóźnieniem. W chwili dostarczania książek przez kuriera byłam akurat z matką (miałam z nią jechać na zakupy), więc zdążyłam je rozpakować, złapać do ręki i… nastąpiło „wrogie przejęcie” w stylu: Przyszła Twoja książka?! No i już jej nie miałam.Rozbawiła mnie ta sytuacja, ale też pokazała, że nie tylko ja się cieszę z własnych sukcesów. Dopiero dzień później adrenalina opadła, zastąpiła ją satysfakcja: kilka miesięcy ciężkiej pracy nad tekstem dobiegło końca. Pozostało czekać na reakcję czytelników, zadbać o reklamę. Praca pisarza nigdy się nie kończy, ale trzeba pamiętać, żeby celebrować każdy sukces, bo to jedna z najpiękniejszych chwil pisarza – ten moment, kiedy historia pisana w zaciszu trafia do wyobraźni czytelnika. Nic tego nie zastąpi.

Kogo z ekipy Szadego darzysz największa sympatią? Jego samego? Błonę? Kaszubę? A może kogoś zupełnie innego?

Szademu poświęcam najwięcej uwagi, to na pewno, lecz nie darzę go największą sympatią. Za bardzo się ze mną kłóci w trakcie pisania :), dodatkowo jego charakter niezbyt mi się podoba. Miejscami za mocno irytuje, szczególnie gdy kilkanaście razy muszę poprawiać jedną scenę. Inaczej jest z Kaszubą, ta postać, choć wam mniej znana, może kiedyś doczeka się własnej książki. Ma w sobie energię, która mnie przyciąga, jednocześnie skrywa w sobie niejedną, ciekawą historię… Kto wie, co przyniesie czas :).

„Klucznik” kończy się w sposób zapowiadający kolejny tom. Zdradź proszę, czy planujesz kontynuację tej serii? Czy możemy się także spodziewać książek o innej tematyce?

Tak, w najbliższym czasie chciałabym wydać Niezależną, trzeci tom z Szadym, który opowiada o zaginięciach. Właściwie jestem w trakcie kończenia pierwszej wersji. Oprócz tego zamierzam wydać Legion żywiołów, książkę fantastyczną, pracuję nad ostatnimi poprawkami. Tam będziecie mogli poznać bliżej Kornelię, która w Kluczniku wystąpiła gościnnie. Są też plany na książkę grozy, czy romans, ale to już bardziej odległe plany (przynajmniej tak podejrzewam).

Mam głowę pełną pomysłów, więc będę starała się je realizować w miarę możliwości…

Wywiad przeprowadziła Marta Lewandowska

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!
  • Zobacz Mini Tutorial