Joanna Jodełka

Informacje Personalne:

  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    „Polichromia. Zbrodnia o wielu barwach”

    „Grzechotka”

    „Kamyk”

    „Kryminalista”

    „Wariatka” (Świat Książki)

    „Na ratunek aniołom, diabłom, świętym i grzesznikom”

    „2 miliony za Grunwald”

Biografia:

Joanna Jodełka (ur. 1973) – polska pisarka związana z Poznaniem, gdzie ukończyła studia na wydziale historii sztuki UAM. Zadebiutowała w 2009 r. powieścią kryminalną „Polichromia. Zbrodnia o wielu barwach” (TimeMachine), za którą otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru, czym przełamała męską hegemonię wśród laureatów. Wydała także m.in. „Grzechotkę” (W.A.B. 2011), „Kamyk”, „Kryminalistkę” i „Wariatkę” (Świat Książki). W 2017 r. napisała także przewodnik po wielkopolskich kościołach i pałacach „Na ratunek aniołom, diabłom, świętym i grzesznikom” (Wydawnictwo Poznańskie). „2 miliony za Grunwald” (2018, W.A.B.) to najnowsza powieść pisarki, inspirowana okupacyjnymi losami „Bitwy pod Grunwaldem” Jana Matejki.

 

Źródło: http://pisarki.wikia.com/wiki/Joanna_Jodełka

Źródło zdjęcia: Wydawnictwo W.A.B./fot. Magdalena Adamczewska

Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/joannajodelkapisarz/photos/a

Wywiad:

Witam serdecznie:)

„2 miliony za Grunwald” - najnowsza Pani powieść, zapowiada się na coś zupełnie innego niż wcześniejsze. Na pewno będzie się działo, zresztą jak zawsze, na nudę w Pani powieściach narzekać nie można. Załóżmy, że nic nie wiem o Pani twórczości, nazwisko na okładce nic mi nie mówi… stoję w księgarni, nie mogę się zdecydować między Pani „Grunwaldem”, a inną książką, która wygląda tak samo atrakcyjnie. Proszę mnie przekonać. Tak, żebym nie miała wątpliwości

A czy wie pani jak ukryć ponad 600 kilogramów? W skrzyni wysokiej i szerokiej na metr i długiej na 6 metrów? I to wtedy, gdy wiele osób szuka! A za informacje płaci dwoma milionami i wizą do dowolnego kraju na świecie? Nie? To zapraszam! „Bitwa pod Grunwaldem” Jana Matejki to nie był tylko cenny ładunek. To był, bardzo, bardzo nieporęczny ładunek. Ta nieprawdopodobna historia i wydarzyła się naprawdę. Wystarczy?

Powiedziała Pani kiedyś, że pracuje wg ścisłego schematu. Częste zjawisko, osobiście podziwiam za systematyczność, ale w takim razie muszę zadać pytanie – wybija konkretna godzina i naprawdę koniec? Jakaś emocjonująca scena, albo kilka akapitów do końca… wstaje Pani od komputera i zostawia pracę na kolejny dzień, czy jednak łamie reguły?

Piszę prawie codziennie – inaczej się nie da. Raczej piszę całymi scenami, bo tak mi jest wygodniej. Ale również odrywam się, jeśli jest potrzeba i nie jest to problem, bo osobiście nie przerywam niczego w emocjonującym momencie. Ja przecież wiem, co będzie dalej. Pozostaje tylko kwestia tego, czy to jest na papierze, czy jeszcze w głowie. Wolę jak to już jest napisane… bo mam z głowy.

Zastanawiam się skąd czerpie Pani inspirację do swoich książek. Rzeczywistość nas otaczająca jest na tyle ciekawa, że jest jedyną inspiracją czy jednak szuka Pan jej gdzie indziej?

Pomysłów mam mnóstwo. Znacznie trudniejsza jest decyzja… na co się zdecydować. Który pomysł wybrać? Z którą historią spędzić rok a czasami dłużej? Później bywa różnie. W przypadku ostatniej książki musiałam przenieść się w czasie i czerpać nie tylko z otaczającej rzeczywistości, a ze starych gazet, książek, filmów. To był fascynujący czas, choć momentami przygnębiający. Musiałam też odwiedzić miasta z książki, znałam je, ale musiałam spojrzeć na nie inaczej. Byłam w Krakowie w Domu Matejki, w pracowni konserwacji Muzeum Narodowego, w Lublinie, gdzie obraz przechowywano i jeszcze w paru miejscach. Wyobraźni też trzeba pomóc.

Mimo dużego uznania, jakim cieszą się Pani powieści, zdarzają się niepochlebne recenzje. Po takim czasie od debiutu jak to się odbiera? Na koncie prestiżowa nagroda, niby pewność siebie gwarantowana, a jednak coś tam zgrzyta w odbiorze i niejednemu mogłoby to podciąć skrzydła. W skrócie – jak z odpornością na krytykę?

Nic nie zgrzyta. Jak wszystko, jednym się podoba – drugim nie. Choć czasami, gdy sobie przypomnę, że ktoś będzie czytał to, co ja właśnie wymyślam przebierając palcami – mam tremę i zaczynam czuć odpowiedzialność. Na szczęście szybko o tym zapominam, w głowie tyle się dzieje. Z odpornością nie mam raczej problemu. Interesuje mnie zdanie przyjaciół, kilku krytyków i oczywiście liczba czytelników. Ta cieszy mnie bardzo. Nie czytam tych wszystkich recenzji. Nawet nie wiem, gdzie są. Kiedyś zerknęłam na jakiś portal, ale większość to tylko streszczenia z własną opinią na koniec. Jasne, każdy ma do niej prawo. Ale ja lubię powtarzać słowa Norwida „umiemy się tylko kłócić albo kochać, ale nie umiemy różnić się pięknie i mocno”. A szkoda.

Wracając do systematyczności – ma Pani określony czas na pisanie. Załóżmy, że za ścianą remont i ktoś z sadystyczną częstotliwością wali młotkiem, wierci, hałas niemiłosierny. Niektórzy pisarze potrzebują wręcz szklarnianych warunków do pracy, innym nie przeszkadza pisanie w pociągu. Jak to u Pani wygląda?

Część tej książki i wcześniejszej, pisałam gdzieś pomiędzy Wietnamem, Laosem a Tajlandią. Ja potrzebuję komputera, stołu i krzesła, choć i to nie zawsze. Teraz jedno zdjęcie mi przypomniało, że kończyłam jakiś wątek na podłodze promu w Indonezji. Mój mąż jest świetny w odgadywaniu, które miejsca mogą mi się spodobać do pisania, jako że trochę podróżujemy i często się przemieszczamy, prawie bezbłędnie potrafi pokazać, który stolik wybiorę, albo gdzie sobie z klawiaturą pójdę. Na pewno z daleka od hałasu i głośniej muzyki.To mi przeszkadza. Pociąg to co innego. To miarowy stukot, który nie wadzi pod warunkiem, że ktoś w przedziale nie wyciągnie telefonu i nie zacznie rozmawiać, o sprawach, które z reguły mnie nie interesują.

Zauważyłam, że ma Pani konto na portalu społecznościowym. Pomaga to w kontakcie z czytelnikami? Dla wielu osób jest to środek marketingowy, tylko i wyłącznie. Niemal każdy narzeka, że to zjadacz czasu. Jednak przydatny. Czy pisarz bez konta na takim portalu ma szanse utrzymać się na rynku?

Agata Christie nie żyje i nie prowadzi swojego konta, a chyba ciągle jest rekordzistką w liczbie sprzedawanych egzemplarzy. Można więc! Ale oczywiście, jest to jeden ze środków marketingowych, coraz ważniejszy. Natomiast różni pisarze, różny mają stosunek do tych portali. Niektórzy modlą się do nich, jak do ołtarza, inni uciekają, jak diabeł od święconej wody. Ja mam umiarkowany, ze zmiennym zainteresowaniem. Teraz z okazji promocji puszczam trochę postów, założyłam nawet konto na Instagramie, aby wrzucać zdjęcia, przez chwilę będę więc uaktywniona, a potem mi się znudzi. Do następnej książki.

Rozmawiamy na temat Pani książek, ale zastanawiam się czy ma Pani czas by w wolnych chwilach czytać książki. Jaki jest Pani ulubiony gatunek, ulubieni autorzy, jaka pozycja wywarła na Pani największe wrażenie w ostatnim czasie?

Jak piszę, to prawie nie czytam. Jak skończę, a i owszem. Niedawno czystą przyjemność miałam z „Syna” Philippa Meyera. Świetna powieść! Saga o amerykańskim, swego czasu Dzikim Zachodzie, ciągnąca się do roponośnych czasów współczesnych. Doskonale napisana. Lubię też Roberta Harrisa, za historie przedstawiane. A wrażenie na mnie zrobił Yuval Noah Harari. Niezwykle myślący człowiek. Różne to gatunki. I tak zawsze. Wszystkiego różnego więc szukam.

Ma Pani jakieś hobby, ulubione zajęcie, które pozwala się Pani zrelaksować? Sport, muzyka, a może coś innego. Co jest pasją Joanny Jodełki?

Lubię pić kawę i bezmyślnie patrzeć na ludzi. Najlepiej w różnych miejscach na świecie. Ja siedzę, oni przechodzą. Nic nie myślę. Wtedy odpoczywam.

Dziękuję za poświęcony czas - Kasia Szewczyk:)

Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!