Waldemar Nocny

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Gdańsk, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Jelitkowo Na Dawnej Pocztówce"

    "Trzecie Ujście Wisły"

    "Plaże I Kąpieliska Mierzei Wiślanej"

Biografia:

Waldemar Nocny - historyk i pedagog, w latach 2002-2005 wiceprezydent Gdańska. Jest autorem zbioru opowiadań "Trzynasty Kilometr", a także powieści "Reguła trzech", "Do wkrótce" i "Kobiety". Wydał również serię prac popularnonaukowych poświęconych dzielnicom Gdańska. W swojej pracy badawczej zajmował się m.in. dziejami Stogów, Brzeźna, Nowego Portu oraz Jelitkowa. Obecnie jest dyrektorem II Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku. Za swoje miejsce na ziemi uznaje Wyspę Sobieszewską, ale jak sam mówi, czuje się gdańszczaninem z krwi i kości.

Wywiad:

Kiedy Jelitkowo było kurortem... - rozmowa z Waldemarem Nocnym
Najpopularniejsze trójmiejskie kąpielisko? Dziś każdy odpowie, że Sopot, ale 100 lat temu odpowiedź nie była taka oczywista. Przypomina o tym album "Jelitkowo na dawnej pocztówce" autorstwa Waldemara Nocnego. Stanowi on zbiór przedwojennych pocztówek – świadectw świetności tej części Gdańska. Skąd wziął się pomysł na album? Czy istnieją szanse na powrót do kurortowej tradycji Jelitkowa? O tym w rozmowie z autorem – zapraszamy do lektury.

W ostatnich latach w Pańskiej twórczości dominowała beletrystyka – powstała cała seria książek fabularnych o Gdańsku. Teraz wraca Pan do prac popularnonaukowych, publikując Jelitkowo na dawnej pocztówce.

Od jakiegoś czasu obserwuję wzrost zainteresowania ludzi miejscami, w których się wychowali, z których pochodzą. Cieszy to tym bardziej, że darzę ogromnym sentymentem swoją „małą ojczyznę", czyli Wyspę Sobieszewską. To zainteresowanie sprawia, że na nowo odkrywamy własne korzenie, łączymy swoją przeszłość i teraźniejszość. Jednocześnie przywraca się w ten sposób pamięć historyczną o danym miejscu.

Gdańsk i okolice wielokrotnie ulegały wirowi przemian dziejowych, na przestrzeni wieków osiedlali się tu przedstawiciele różnych wyznań i nacji. Po II wojnie światowej przybyli tu Polacy z różnych stron i początkowo dominowała wśród nich samotność. Trauma wojenna i późniejsze przesiedlenia sprawiły, że ludziom ciężko było sobie zaufać, co sam pamiętam z dzieciństwa. Stopniowo stworzyli jednak wspólnotę i zaczęli identyfikować się z nowym otoczeniem. Nie musimy tworzyć od podstaw Gdańska, aby czuć z nim więź, dlatego popieram rewitalizację starych dzielnic. Teraz przywraca się świetność Wrzeszczu, wystarczy spojrzeć na ulicę Wajdeloty. Innym sposobem na promocję własnej okolicy są książki i temu służy Jelitkowo na dawnej pocztówce.

Jest to książka ukazująca dzieje Jelitkowa przy pomocy starych widokówek. Jak Pana zdaniem ta forma może wpłynąć na pamięć historyczną gdańszczan?

Istnieją różne pomysły na popularyzację miast i ich historii. Prace rewitalizacyjne powodują, że mieszkańcy zaczynają pytać o ich cel, chcą w nich uczestniczyć. Myślę jednak, że takie działania powinna uzupełniać jakaś forma opisowa, która w przystępnym kształcie przybliży ludziom swoje otoczenie. Gdańskie dzielnice są pełne fascynujących historii, które do tej pory pozostają na marginesie zainteresowań badaczy. Trzeba wypełniać takie białe plamy, przypominać o ważnych obiektach, z których każdy tworzy własną opowieść. Powrót do historii przez pocztówki doskonale się tu sprawdza. Są one wiarygodnym świadectwem, gdyż na przełomie XIX i XX wieku były podstawowym środkiem komunikacji. Wykonywano je w dobrym formacie i nowoczesnej technice, dzięki czemu do dziś stanowią ważne źródło, nie tylko dla historyków. Zebrane razem, tworzą atrakcyjny obraz gdańskich dzielnic i mogą zachęcić ludzi do dalszego badania ich przeszłości. Pojawiają się wręcz postulaty „powrotu do szczegółów" – odbudowy obiektów, które były niegdyś ważne dla Gdańska, a zostały np. zburzone. Na tej podstawie widać, że takie książki są potrzebne i kształtują świadomość mieszkańców.

Jelitkowo na dawnej pocztówce nie jest Pana pierwszą publikacją poświęconą tej dzielnicy.

Zgadza się - kilka lat temu przygotowałem przewodnik po Jelitkowie, będący częścią serii książek o dzielnicach Gdańska. Zawarłem w nim głównie informacje na temat życia kulturalnego i społecznego mieszkańców, a także walorów przyrodniczych okolicy. Dziś musiałbym go zaktualizować - Jelitkowo intensywnie się rozwija i wyrasta na ekskluzywne miejsce pobytu. Dobrze, że tak się dzieje, ale nie możemy zapomnieć o bogatej przeszłości tej części Gdańska. Pozostałości dawnej architektury nie da się może uratować, ale warto przywracać o niej pamięć. Przedwojenne Jelitkowo wyglądało efektownie, czego świadectwem są zachowane pocztówki. W albumie wielokrotnie pojawia się na przykład Dom Zdrojowy, który stanowił prawdziwą atrakcję tamtych czasów. Od niego brało swój początek molo – symbol dzielnicy jako nadmorskiego kurortu. Dzisiaj następuje powrót do tradycji i włączamy się w ten nurt, przypominając o dawnym charakterze Jelitkowa za pomocą pocztówek.

Którą część Jelitkowa uznałby Pan za najlepiej „udokumentowaną" na pocztówkach?

Wydaje mi się, że największym zainteresowaniem cieszyły się te budynki, które wyróżniały daną miejscowość czy osiedle na tle okolicy. Centrum i sercem przedwojennego Jelitkowa był Dom Zdrojowy, najczęściej obecny na pocztówkach. Ten obiekt, a także położony obok Park Zdrojowy, promenada i molo stanowiły reprezentacyjną część Jelitkowa. Dochodziły do tego kabiny kąpielowe – damskie, męskie i rodzinne. Potem zniknęły, ale na początku XX wieku były nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu. Popularność zdobywały wówczas miejsca aktywnego wypoczynku, w tym kąpieliska. W tym kontekście Jelitkowo było pionierem wśród gdańskich dzielnic i wyraża się to w ilości poświęconych mu pocztówek.

Jak wyglądał wybór pocztówek, które znalazły się w albumie? Czy zastosował Pan jakiś klucz przy ich selekcji?

Aby ułatwić sobie pracę, podzieliłem pocztówki według uchwyconej na nich przestrzeni. Myślę, że podział „lokalizacyjny" jest czytelniejszy, również dla czytelnika. Data powstania była sprawą drugorzędną, najważniejszy był obszar, który obejmowała dana widokówka. Niektóre obiekty, jak na przykład Dom Zdrojowy, znajdują się na kartach obejmujących okres kilkudziesięciu lat. Dzięki ich zestawieniu mamy okazję obserwować, jak dane miejsce zmieniało się przez dłuższy czas, nawet 50 lat. Jednocześnie, pocztówki stanowią odbicie zachodzących przemian społecznych, gospodarczych, kulturalnych itd. Na pierwszych kartach widzimy rybaków, którzy są jedynymi mieszkańcami okolicy. Na młodszych pocztówkach pojawią się zaś turyści, którzy zmienili charakter Jelitkowa. Jest to ważne źródło historyczne - dzięki nim możemy śledzić proces przekształcania się wioski rybackiej w letnisko.

Każdą pocztówkę uzupełnia tekst, będący opisem przedstawionych na niej obiektów. Skąd czerpał Pan takie informacje?

Jak wspomniałem, kilka lat temu wydałem książkę o Jelitkowie. Poświęcona była ona współczesności, ale znalazły się tam też informacje historyczne. To było główne źródło, do którego sięgałem przy analizie pocztówek. Uszeregowanie ich według kryterium przestrzennego dodatkowo ułatwiło identyfikację. Poza tym, niemieccy właściciele niektórych widokówek pozostawili ich opis, który wystarczało teraz przetłumaczyć. Była to mrówcza, ale i satysfakcjonująca praca, przypominająca w pewnym sensie składanie puzzli. Analizując poszczególne pocztówki, dodając je do siebie, budowałem bowiem całościowy obraz Jelitkowa. Ten wizerunek jest niepowtarzalny, stanowi dowód, jak ten obszar wyglądał okiem mieszkańców ponad 100 lat temu. Niestety, nie udało się rozpoznać wszystkich obiektów, ale mam nadzieję, że czytelnicy pomogą w ich identyfikacji. Tam, gdzie nie miałem pewności co do lokalizacji pocztówki, nie pisałem o swoich podejrzeniach. Wychodzę z założenia, że lepiej pozostawić sprawę otwartą niż wprowadzać ludzi w błąd.

Jakie widzi Pan perspektywy rozwoju przed obecnym Jelitkowem? Powiedział Pan, że staje się ono miejscem ekskluzywnym.

Zetknąłem się z różnymi inicjatywami dotyczącymi Jelitkowa, w tym pochodzącymi od władz Gdańska. Nie pełnię żadnej roli decyzyjnej, ale pisałem o tej dzielnicy i interesuje mnie, co się z nią dzieje. Nie ma ucieczki od nowoczesności, ale przy projektowaniu nowych inwestycji trzeba pamiętać o historii Jelitkowa. Dobrym przykładem jest Brzeźno, gdzie udało się połączyć przeszłość i teraźniejszość, nowe budynki wkomponowują się tam w historyczny krajobraz. Wracając do pytania, planowane jest odnowienie Domu Zdrojowego i odtworzenie mola, czyli dawnych wizytówek dzielnicy. To właściwy kierunek - przedwojenne Jelitkowo było przede wszystkim kurortem, który przed 1939 rokiem odwiedzało rokrocznie niemal 50 000 ludzi! Jego położenie nad samym morzem, bliskość Sopotu, baza gastronomiczna i hotelowa – to wszystko sprawia, ze musimy wracać do tej tradycji.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Tomasz Czapla

Współpracujemy z: