Iga Karst

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Wrocław, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "299"

    "Egzamin Z Tajemnicy"

    "Gdyby On Tu Był"

    "Magenta"

    "Pan Samochodzik I Podziemia Wrocławia"

    "Złudna Gra"

    "Pan Samochodzik I Perły Księżnej Daisy"

Galeria:

Biografia:

Autorka powieści sensacyjnych i opowiadań obyczajowych. Zadebiutowała w 2005 roku książką z kultowej serii o detektywie i historyku sztuki pt. "Pan Samochodzik i perły księżnej Daisy". W 2008 roku wydała pierwszą autorską pozycję "Egzamin z tajemnicy". Dwa lata później powstała powieść "299" osadzona w środowisku motocyklowym. Pozytywne przyjęcie "299" zaowocowało współpracą autorki z portalem "Motogen", który zamówił cykl opowiadań o motocyklistach dla motocyklistów. "Gdyby on tu był" jest ósmą powieścią pisarki. Książki Karst nawiązują do sekretów z przeszłości bohaterów, a także legend o zabytkach i zagadek historycznych. W fabułach przeplatają się wątki kryminalne, detektywistyczne i romantyczne. Pasjonującym intrygom towarzyszą zaskakujące zakończenia.

Bibliografia:
• „Gdyby on tu był”, Wydawnictwo Wołoszański, Warszawa 2012.
• "299", TELBIT, Warszawa 2010.
• "Magenta", TELBIT, Warszawa 2009.
• "Złudna Gra", TELBIT, Warszawa 2008.
• "Egzamin z tajemnicy", TELBIT, Warszawa 2008.
• "Pan Samochodzik i Eldorado", Oficyna Wydawnicza "Warmia", Olsztyn 2008.
• "Pan Samochodzik i podziemia Wrocławia", Oficyna Wydawnicza "Warmia", Olsztyn 2007.
• "Pan Samochodzik i perły księżnej Daisy", Oficyna Wydawnicza "Warmia", Olsztyn 2005.

Wywiad:

O „Panu Samochodziku", tajemnicach Dolnego Śląska i ważnych problemach skrytych w lekkiej literaturze

Czy zdała Pani egzamin z tajemnicy?

O to musi Pan zapytać już samych czytelników ;)

Podobno jeden z czytelników przemierzył pół Polski specjalnie, żeby Panią poznać. Co to za historia?

Po wydaniu debiutanckiej książki dostałam recenzję od nieznajomego. Odpisałam w podziękowaniu i tak zaczęła się nasza długa przyjaźń, która trwa do dzisiaj.

Jak sama Pani ocenia swoją dotychczasową pracę?

Debiutowałam zaraz po maturze, a to dość niespotykana sytuacja na rynku wydawniczym. Wiedziałam, że dopiero wydając następne książki udowodnię sobie i innym, że ta pierwsza powieść nie ukazała się przez przypadek. Czekałam na oceny przy pierwszej, drugiej książce. Teraz już nie piszę po to, żeby sobie lub innym coś udowadniać. Piszę, bo to mój sposób na ucieczkę od rzeczywistości. A jeśli chodzi o dokonania... Napisanie i wydanie powieści nie jest dokonaniem, dokonaniem jest dopiero wywołanie reakcji u czytelnika. Jeśli ktoś przeczyta moją książkę, a później poświęca czas i energię na to, żeby skontaktować się ze mną i opisać mi swoje emocje, zadać jakieś pytania, przesłać recenzję i uwagi, wtedy to jest największa radość dla autora. Prawdziwą satysfakcję odczuwam natomiast wtedy, gdy odbiorca nie jest w stanie spostrzec w książce granicy między prawdą a fikcją. Złożenie i napisanie fabuły, choćby z najbardziej nieprawdopodobnych epizodów, ale w ten sposób, że czytelnik ma wrażenie, że wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę, to jest prawdziwy sukces.

Czy zna Pani Książki Dariusza Rekosza?

Niestety, przykro mi, ale nie znam tego autora. Moje pierwsze książki siłą rzeczy, ponieważ debiutowałam zaraz po skończeniu liceum, były przeznaczone głównie dla młodzieży. Z biegiem czasu przyszła pora na zmiany. To co piszę teraz, jest przeznaczone dla dorosłego odbiorcy. Z doświadczenia wiem też, że obecnie młodzież chętniej sięga po typowe kryminały, thrillery, literaturę fantasy lub literaturę kobiecą, niż książki pisane specjalnie dla nastolatków.

Zapytałem o Dariusza Rekosza, ponieważ jako jeden z nielicznych dzisiaj pisarzy nawiązuje on do popularnej kiedyś literatury Zbigniewa Nienackiego. Pani natomiast wprost kontynuuje serię „Pan Samochodzik"... Czy traktuje Pani swoją literaturę jako kontynuację tego rodzaju literatury popularnej?

Debiutowałam książką „Pan samochodzik i..." i zawsze z sentymentem będę wspominała tę serię, ale później napisałam kilka niezależnych powieści. Każda następna książka jest efektem poszukiwania własnego stylu, własnej drogi. Ostatnia powieść – „Gdyby on tu był" to typowa sensacja kryminalna, nastawiona na akcję, a niektórzy czytelnicy twierdzą, że nawet thriller z elementami psychologicznymi i wątkiem politycznym. Niewiele wspólnego ma z literaturą, którą ma Pan na myśli.

To prawda... Czy zatem „Pan Samochodzik" to już dla Pani zamknięty rozdział?

W tej chwili nie planuję pisania następnych tomów o Panu Samochodziku. Gdybym jednak – teoretycznie – jeszcze kiedyś miała wrócić do serii, chciałabym stworzyć fabułę osadzoną w latach '60 albo '70, z klimatem nawiązującym do tomów Zbigniewa Nienackiego.

Jak Pani scharakteryzuje swój obecny etap na drodze w poszukiwaniu własnego stylu?

Moje powieści z założenia mają pasować do charakterystyki współczesnego odbiorcy – człowieka żyjącego w kulturze zdominowanej przez obrazy, nie przez teksty. Dlatego też staram się pisać w prostym, przejrzystym i dynamicznym stylu gdzieniegdzie tylko przeplecionym chwilą refleksji czy elementem pozwalającym czytelnikowi zatrzymać się i odetchnąć. Zależy mi na tym, żeby moje powieści pozwalały czytelnikom całkowicie oderwać się od rzeczywistości i żeby czytanie ich było równie łatwe i przystępne „w obsłudze", jak oglądanie filmów.

Zawsze rzetelnie przygotowuje się Pani do pisania. Podróże, eksploracje nowych środowisk, fachowa literatura... Wiele podczas tych przygotowań można doświadczyć. Co Pani wspomina jako naprawdę ważne w swoim życiu przeżycie związane z przygotowywaniem historii?

Te naprawdę ważne przeżycia, jak to Pan określił, raczej nigdy nie pojawiają się wtedy, kiedy zbiera się materiały do pisania książki. Jest raczej odwrotnie – to te ważne albo po prostu ciekawe chwile, których doświadczamy w życiu, bywają inspiracją do stworzenia opowieści. Tak było w przypadku „Magenty". Interesujące wykłady z kulturowego oddziaływania mediów, które miałam na studiach, moja fascynacja Monetem i malarstwem w ogóle oraz wspomnienia z wakacji w Dubrowniku – te wszystkie elementy złożyły się jakiś czas później na powstanie „Magenty". Każda jedna chwila z życia autora może okazać się tą naprawdę ważną – tą, na bazie której później powstanie powieść, nawet jeśli fabuła książki będzie całkiem fikcyjna.

Dolny Śląsk to Pani ulubiony region Polski. Często eksploruje go Pani w swoich książkach. Na czym polega jego wyjątkowość?

Dolny Śląsk jest wielowymiarowy, zlepiony z różnych ludzkich historii, kultur, a także ciekawy pod względem geograficznym. Myślę, że pojawił się w moich książkach w sposób naturalny, w końcu urodziłam się właśnie na Dolnym Śląsku i tu się wychowałam.

Czy może Pani polecić mi w zaufaniu jakieś niesamowite i mało znane miejsce w tym regionie, które naprawdę warto przeżyć?

Ruiny pałacu w Kopicach. Idealne miejsce na długi spacer, bardzo malownicze.

Czy to jest jedno z tych miejsce, które zrobiły na Pani szczególne wrażenie?

„Szczególne wrażenie" to zbyt dużo powiedziane, ale z całą pewnością ruiny pałacu w Kopicach są idealnym miejscem na długi spacer. Można je oglądać samodzielnie, bez towarzystwa czujnych przewodników, dlatego zwiedzanie Kopic to prawdziwa frajda.

A co z samym Wrocławiem. Czy rzeczywiście skrywa on jeszcze przed mieszkańcami jakieś ważne tajemnice?

Jestem pewna, że Wrocław skrywa jeszcze wiele tajemnic. Poszukiwacze skarbów mówią o pociągu ze złotem pochodzącym z depozytów zebranych w czasie wojny, ciągnących się kilometrami podziemiach, zagadkach związanych ze starym stadionem... Ale czym byłyby te tajemnice, gdyby zostały wyjaśnione? ;)

Zagadki i sensacje nie wydają się jednak być dla Pani głównym tematem... W takich książkach, jak „299", „Gdyby on tu był", „Złudna gra" czy „Magenta", wątki te są raczej pretekstem aby opowiedzieć o sprawach głębszych...

W pierwszych książkach przemycałam opisy zabytków, nawiązywałam do historii ciekawych miejsc z mapy Dolnego Śląska. Chciałam, żeby fikcyjną fabułę uzupełniały prawdziwe informacje. W „Magencie" wątek sensacyjny był tylko pretekstem do refleksji dotyczących życiowych wyborów wielu współczesnych dwudziestolatków. Jest to opowieść o namiętności, wolności i tęsknocie, o poszukiwaniu drogi innej od wszystkich. O odwadze, by zdobyć się na podróż do swojego wnętrza – i dojrzeć. „Magenta" zachęca do przemyśleń na temat sztuki, współczesnej kultury i konsumpcjonizmu. W „299" całkowicie zmieniłam tematykę. Zainspirowało mnie środowisko motocyklistów i to właśnie o nich oraz o ich pasji jest ten kryminał. Cała książka została napisana z dbałością o szczegóły techniczne, o potrzebny do jeżdżenia sprzęt i umiejętności. Poruszam również problem społecznego napiętnowania „dawców organów". Przedstawiam sytuacje, w których zachowanie bohaterów może budzić wyraźny sprzeciw czy nawet przerażenie czytelnika, zarazem dając czytelnikowi szansę na zajrzenie do hermetycznego świata motocyklistów. W najnowszym kryminale pt. „Gdyby on tu był" pojawia się tematyka brudnej polityki, ucieczki i samotności. W książce splatają się dwa wątki. W pierwszym, młoda kobieta musi zmierzyć się z przeszłością, która nagle wdziera się w jej teraźniejszość i stawia ją w obliczu tajemnicy i zbrodni. W drugim wątku znudzony komisarz policji, na chwile przed przejściem na emeryturę, zajmuje się sprawą dwóch morderstw, za którymi stoi zawodowy zabójca. Oba wątki łączą się, a czytelnicy krok po kroku przekonują się, że bohaterka wcale nie jest tą osobą, którą poznali na pierwszych kartkach... Dziewczyna skrywa tajemnicę, o której zresztą sama chciała zapomnieć. I być może udałoby jej się to, gdyby... No właśnie. Gdyby nie to, że dziewczyna ciągle wraca wspomnieniami do przeszłości... „Gdyby on tu był" to nie tylko kryminał czy sensacja, ale też powieść o stracie i o tym, że trudno jest prawdziwie i do końca poznać drugiego człowieka.

Co Pani sądzi o dzisiejszym pokoleniu dwudziesto-trzydziestolatków?

Osądzi nas przyszłość. W książkach podsuwam tematy do przemyślenia, staram się wywołać u odbiorców refleksję, chwilę zastanowienia, a nie zmuszać do osądów. Dlatego też sama nie chcę nikogo oceniać. Odbiorcom czasami wydaje się, że jeżeli mój bohater postępuje tak czy inaczej, to ja w życiu osobistym zrobiłabym podobnie, a to nieprawda. Pozwalam moim książkowym bohaterom dokonywać wyborów. Wybory te jednak, nawet jeśli w powieści są pokazane jako decyzje moralnie pozytywne, nie zawsze są zgodne z tym, co sądzę prywatnie.

Czym się Pani zajmuje poza pisaniem?

Poza pisaniem, czasem jeszcze coś uda mi się przeczytać... (śmiech). A całkiem serio... Kiedy nie pracuję nad nową książką, prowadzę zupełnie normalne życie.

Co to znaczy „normalne życie"?

To takie życie mieszczące się w średniej statystycznej albo przynajmniej gdzieś na krańcu tej średniej. Trudno nazwać „normalnym życiem" całe dnie spędzone praktycznie wyłącznie przed komputerem i nad kolejnymi kartkami wydrukowanego tekstu.

Jakie zatem miejsce zajmuje pisanie w Pani życiu?

Pisanie nigdy nie było na pierwszym czy na ostatnim planie. Zupełnie na poważnie zaczęłam pisać, kiedy miałam 13 lat i od tamtej pory pisanie było i jest dla mnie częścią codzienności, więc to chyba więcej niż zwykłe hobby. Pisanie jest moim sposobem na życie...

A jaki jest Pani sposób na rutynę dnia codziennego?

Najlepszym sposobem na zabicie rutyny jest... pomysł na nowego t r u p a!

Życzę zatem udanych trupów wśród literackich tropów... Dziękuję Pani za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Łukasz Musielak

Współpracujemy z: