Agnieszka Moniak-Azzopardi

Informacje Personalne:

  • Twórczość:

    "Niania W Paryżu"

Biografia:

Agnieszka Moniak-Azzopardi mieszka i pracuje we Francji. Jest naukowcem, zajmuje się problematyką współczesnej Rosji. Współpracuje m.in. z miesięcznikami „Books”, „Alternatives internationales” czy „La vie des idées”. W Polsce wydała książkę „Niania w Paryżu”.

Wywiad:

O emigracji, tożsamości i stosunkach.. międzynarodowych

Od lat mieszka Pani we Francji. Dlaczego wyemigrowała Pani z Polski?

Gdy wyemigrowałam po raz pierwszy, a było to w 1992, jak bohaterka mojej książki, była to podróż na Sorbonę. Bardzo chciałam studiować na tak prestiżowym uniwersytecie. Poznańska filologia romańska nie mogła się z nim równać a na nią właśnie się dostałam w lipcu tego roku. Nie chciałam jednak tam studiować. Marzyłam o czymś większym, lepszym, o innym życiu. Dlatego właśnie wyjechałam. Później warunki materialne zmusiły mnie do powrotu, na krótko. Nie odnalazłam się w Polsce i wyjechałam znowu, we wrześniu 1995 roku, do Bretanii, już na stałe. Dzisiaj nie jestem wcale taka pewna tej stałości, chciałabym pomieszkać w Polsce bo bardzo mi jej brakuje.

Tęskni Pani za czymś konkretnym czy jest to raczej wyraz ogólnego ciążenia do źródeł...?

Tęsknię przede wszystkim za rodziną i za... językiem, za polskimi kawiarniami i teatrami, za poczuciem „bycia u siebie", choć to raczej mrzonka, gdyż obawiam się, że nie czułabym się już w Polsce „u siebie".

Jaki jest we Francji stosunek do Polskich emigrantów? Czy zmienił się on w jakiś zauważalny sposób od czasów, kiedy przybyła Pani do tego kraju?

Bardzo trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie w sposób ogólny, gdyż od kilku lat nie mam regularnego kontaktu z Polakami we Francji. W Bordeaux ich po prostu nie spotykam poza dwoma wyjątkami – chodzi o polską parafię, która skupia dość specyficzny profil emigrantów, w Paryżu jest ich sporo, jak i w Rennes mieście, w którym mieszkałam, ale bywam tam rzadziej. Francuzi mają ogólnie negatywny stosunek do obcych. Jest on regularnie podsycany poprzez znaczące w kraju kręgi polityczne. Struktura społeczeństwa francuskiego jest bowiem dość skostniała, pisał już o tym Pierre Bourdieu i nie tylko on. Stosunek więc Francuzów do Francuzów z różnych grup społecznych nie zawsze jest przyjazny. Co można więc powiedzieć o obcych, obcych niezbyt zamożnych, szukających pracy, lepszych warunków życia? Nieufność, podejrzliwość a czasem wręcz wrogość. Choć zdarząją się wyjątki... nieliczne...

Po lekturze „Niani w Paryżu" można sądzić, że nie ma Pani najlepszego zdania o Francuzach...

Staram się nie oceniać Francuzów jako monolitu, podobnie rzecz ma się z Polakami. Żadne społeczeństwo tym monolitem nie jest pomimo głównych cech czy tendencji, które można nakreślić i w zależności od przeprowadzonych obserwacji i badań potwierdzić bądź zanegować. Żyję wśród Francuzów, mój mąż jest Francuzem, mój syn w połowie również, rodzina mojego męża, osoby z którymi pracuję, przyjaciele, znajomi i o nich jak i o wielu anonimach, których nie znam nie mam negatywnego zdania. Niektórych z nich kocham i cenię. To, co mnie we Francuzach razi, to pewne cechy, sposoby postępowania.

Co ma Pani na myśli?

Właśnie to, o czym mówiłam wyżej: pewna zamkniętość, zakrytość, brak otwartości na nowe i na inne. Ich sposób życia jest tak stały, stabilny i przewidywalny... wiadomo, że o 13 h wszyscy jedzą obiad a na śniadanie wszyscy jedzą chleb z konfiturą, że od 7 roku życia dziecka wszyscy rodzice myślą już o tym co dalej, do jakiej najlepszej szkoły posłać pociechę, i że w każdą środę od rana do wieczora będzie ta pociecha chodziła na masę dodatkowych zajęć w zależności od przynależności socio-kulturalnej i ekonomicznej rodziców. Każdy zna swoje miejsce, swój rządek i wszystko funkcjonuje w ściśle ustalonym porządku. Jest to bardzo wygodne momentami ale też dość nudne a czasem niemożliwe do „obejścia" dla obcych. Dlatego Francuzi z Magrebu nawet z doktoratem pracują u McDonalda i trudno im znaleźć inną pracę... a biedna Francuzka po studiach literackich jest kasjerką bo nie miała odpowiednich znajomości by znaleźć inną pracę... nawet książkę o tym napisała i teraz kasjerką już być nie musi...

A czego Polacy mogliby się od Francuzów nauczyć?

Myślę, że wielu rzeczy, gdyż doświadczenia każdego narodu i jego sposób życia, że się tak stereotypowo wyrażę stanowią zawsze pewne bogactwo. Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na dwie rzeczy: dyplomację i kuchnię. Dyplomację na wysokim szczeblu ale też tę codzienną obecną w relacjach międzyludzkich a przykrytą pewną przyjemną formą ogłady. Kuchnię dlatego, że jest to jedna z najlepszych kuchni świata... od 2010 roku zresztą zaliczona przez UNESCO do światowego dziedzictwa kulturowego: wyrafinowana, zróżnicowana regionalnie, sezonowa, smaczna i wiązana zawsze z przyjemnością, codzienną dozą przyjemności.

Jak postrzega Pani dzisiejszą mentalność narodową Polaków?

Trudne pytanie... gdyż obawiam się, że lata emigracji zrobiły swoje i moje spojrzenie na mentalność Polaków datuje. Wiele się zmieniło od początku lat 1990 w Polsce choć mentalność podobno zmienia się najwolniej. Jak wiadomo jest ona uwarunkowana latami tradycji i historii, niejako zakorzeniona w przeżyciach pokoleń. Jest też ona zbiorowa nabyta w procesie wychowania jak i indywidualna głównie oparta na interpretacji stereotypów. Te są, w ostatnich latach, wobec Polaków zasadniczo krzywdzące. Wcześniej były pełne romantyzmu. Francuzi natomiast są dumni, dumni z samego faktu bycia Francuzami i ta duma często mylona z „napuszeniem" w ich mentalności do dziś dość dobrze funkcjonuje. Wartości indywidualne zajmują też więcej miejsca we francuskim duchu, sposobie postępowania i osądzania. W Polsce wydaje mi się, że Ojczyzna, patriotyzm i hisotryczna pamięć mają większe znaczenie.

Powiedziała Pani, że stereotypy dotyczące Polaków w ostatnich latach są dla nich krzywdzące. Czy może Pani rozwinąć tę myśl?

We Francji są na pewno krzywdzące, gdyż sprowadzające Polaków do stereotypu „polskiego hydraulika" bądź pani do sprzątania. Sama się z tym nieraz zetknęłam na przykład prowadząc konferencje dotyczące mojej pracy. Po wykładzie francuskie mieszczki podchodziły do mnie i pierwsze zdanie, które ze mną dzieliły było „Wie Pani moja sprzątaczka jest Polką i bardzo dobrze pracuje". Na początku wprawiało mnie to w osłupienie bo nie widziałam żadnego związku pomiędzy współczesną Rosją a tym faktem ich życia prywatnego. Tym bardziej, że osoby te nie widziały nic niestosownego w tego typu uwadze. Jak dla mnie był to przejaw „pośredniego" rasizmu bądź po prostu zwykłej głupoty.

Takie postawy są chyba wyrazem ogólnego poczucia wyższości i niechęci Francuzów do obcych... arabowie mają chyba jeszcze gorzej...

Z pewnością ma Pan rację. Nie wiem czy akurat „arabowie" mają gorzej... powiedziała bym szerzej ci, których obce pochodzenie jest widoczne czyli innoskórzy w ogóle.

A jacy są Francuzi w łóżku? Podobno nieźle sobie radzą w „grze wstępnej" ale później wigor mają już mniejszy...

Hm... mogłabym się wypowiedzieć, gdybym nabyła doświadczenie w tej dziedzinie z jakąś reprezentatywną grupą Francuzów... tak jednak nie jest. Pominę więc tę kwestię milczeniem.

Czy „Niania w Paryżu" ukazała się także we Francji?

Na razie nie ale mam nadzieję, że zostanie opublikowana nad Sekwaną.

Na razie jest tam Pani znana przede wszystkim jako naukowiec. O czym pisała Pani doktorat?

Doktorat mój dotyczył współczesnej Rosji, problemu tożsamości i jej związku z prawosławiem. Książka wydana w 2009 roku jest spopularyzowaną wersją mojej pracy doktorskiej.

Czy może Pani przybliżyć główne tezy tej pracy?

Przez ponad pięć lat jeździłam do Rosji i prowadziłam badania, w różnych środowiskach, dotyczące poczucia tożsamości narodowej po upadku komunizmu. Już na początku zdałam sobie sprawę, że ciągle pojawiał się w dyskursach, ankietach, analizach element prawosławia. Nie chodziło tutaj tylko o instytucjonalne prawosławie czyli Kościół moskiewskiego patriarchatu ale o prawosławie jako koncept, odwołanie, element religijności ale też mentalności a nade wszystko tradycji, do której do dnia dzisiejszego próbuje się powrócić by zapełnić to, co rosyjscy aktorzy nazywają „ideologicznym vaccum". W mojej pracy badałam różne sposoby i różne poziomy obecności tego prawosławnego elementu, jego siłę mobilizacyjną, jego wartość kolektywną i indywidualną, jego znaczenie dla współczesnej Rosji. Z wyżej wymienionego wypływają oczywiście realne czasem dramatyczne konsekwencje dla życia politycznego, sądowniczego czy po prostu codziennego zwykłych i mniej zwykłych Rosjan. Znaczenia prawosławia nie należy przecieniać ale też nie należy go nie doceniać. Zawiera ono w sobie nie wyczerpany jeszcze potencjał i silnie warunkuje życie w Rosji.

Chciałbym chwilę zatrzymać się przy tych zagadnieniach. Czy we współczesnej Rosji żywa jest jeszcze ważna dla kształtu Europy idea panslawizmu?

Ta idea była ściśle związana z Rosją i z Europą centralną... jej miejsce zajęła później czeska idea neopanslawizmu. W dzisiejszej Rosji to raczej puste hasło, skupiające wokół garstkę radykałów choć prace np: Danilowskiego czy Chomiakowa są popularne i wznawiane.

Tożsamość rosyjską określał zawsze także stosunek do Zachodu. W tej kwestii ścierali się niegdyś okcydentaliści i słowianofile. Jak wyglądają te ciążenia w rosyjskiej tożsamości post-komunistycznej?

Nadal odgrywają zasadniczą rolę czy to na poziomie ideologicznym, religijnym czy nawet praktycznym. Mam tutaj na myśli sposób funkcjonowania instytucji, system edukacyjny ale już nie to wszystko, co określamy terminem współczesny konsumpcjonizm. W tej dziedzinie aspiracje Rosjan są podobne do naszych. Jednocześnie odrzucają oni inne wartości „zachodu", na których ten sam konsumpcjonizm został wybudowany a więc szeroko pojętą wolność osobistą, religijną i polityczną, możliwość istnienia niesankcjonowanego konfliktu w przestrzeni publicznej jako stałą demokracji itd. Powiedziałabym, że w sytuacjach problemowych (konflikty geopolityczne, zamachy terrorystyczne, wyzwania ekonomiczne) ten „opór" przed „zachodem" albo to co sami Rosjanie określają jako „samobytnost" ujawnia się najmocniej.

Czy Polska zajmuje jakiekolwiek miejsce we współczesnej rosyjskiej tożsamości?

Chciałabym powiedzieć „niewielkie" ale może w ten sposób urażę polską dumę narodową? Polska jest po prostu jednym z wielu sąsiadów, z którym nie łączą Rosję jakieś wielkie kwestie wagi międzynarodowej. Owszem nasza przeszłość jest ważna dla nas i ciąży na tych relacjach ale stosunki z Chinami, Japonią, państwami Azji centralnej i USA są ważniejsze i trudniejsze dla Rosjan. Rosjanie lubią Polaków. Odczuwa się to w bezpośrednich kontaktach, ich stosunek do Polski, w badaniach Centrum Levada jest zazwyczaj pozytywny.

A Marianna i niedźwiedź?

Ze strony francuskiej są to poprawne relacje, gdyż robi się wszystko by „niedźwiedzia" nie urazić. Tak więc przymyka się oczy na wiele spraw choć francuscy intelektualiści ostro protestują w wielu kwestiach np: zabójstwa Anny Politkowskiej. Sama brałam udział w tych manifestacjach. Rosjanie Francuzów raczej lubią i coraz więcej przyjeżdża ich nad Sekwanę. We Francji natomiast język rosyjski i studia dotyczące Rosji zanikają. Niebezpieczeństwo, które mógł stanowić ZSRR w latach zimnej wojny znacznie się zredukowało, zainteresowanie Rosją jest więc mniejsze.

Od lat zajmuje się Pani zawodowo poważnymi kwestiami z zakresu nauk społecznych. Dlaczego właściwie postanowiła Pani napisać popularną powieść „dla kobiet"?

Od lat też piszę w sposób popularny: wiersze, eseje, teksty, wspomnienia i powieści. Pracuję na kilkoma tekstami jednocześnie i coraz częściej i chętniej kieruję się ku pisaniu powieści. Daje mi to większą wolność słowa i elastyczność. To sposób na życie, który na obecnym etapie mojej egzystencji jak najbardziej mi odpowiada.

Swoją pracę prozatorską traktuje Pani zupełnie poważnie, równorzędnie z pracą naukową...

Oczywiście... powoli odchodzę od pracy naukowej; skłaniam się raczej ku pisaniu i pracy publicystycznej.

Nad czym pracuje Pani obecnie?

Nad nowymi książkami i kilkoma artykułami... o odchodzeniu, o śmierci, o latach przedwojennych na Wołyniu... Interesują mnie wciąż teamty historyczne, polityczne ale też egzystencjalne. W tym problem tożsamości i emigracji jest mi szczególnie bliski.

Na polskim rynku wydawniczym dostępna jest na razie tylko „Niania w Paryżu". Kiedy będziemy mogli zapoznać się z innymi Pani tekstami? Mam na myśli nie tylko prozę...

Tego niestety nie wiem. Mój wydawca jest wstępnie zainteresowany moimi kolejnym książkami ale będzie to proza. Czy inne zostaną przetłumaczone na język polski? Jeszcze nie wiem.

Dziękuję za rozmowę.

Wzwiad pryeprowadyi Łukasy Musielak

Współpracujemy z: