Piotr Harmaciński

Informacje Personalne:

  • Twórczość:

    "Zin Free Zone - 2"

    "Strażnik i Historie Nieznane"

    "Planeta"

    "Ból

    "Outer Space"

Galeria:

Biografia:

Kilka słów o mnie: Rocznik 1986. Absolwent Politechniki Gdańskiej - wydział Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. Jestem miłośnikiem kuchni azjatyckiej. W wolnym czasie (poza czytaniem i tworzeniem komiksów rzecz jasna) oglądam krótkometrażowe niezależne animacje. Korzystając z faktu że mieszkam 10 minut od morza, często spaceruję wzdłuż plaży. Niezależnie od pory roku. Czasami też lubię zabrać ze sobą gitarę akustyczną, piwo i pójść pograć na plaży. Mój debiut to web-komiks "Kosmo-ludek". Był bardzo słaby. Na szczęście już go nigdzie nie ma w sieci.

Wywiad:

W TEN WŁAŚNIE SPOSÓB POWSTAŁ „BÓL"

Na początku tego roku wraz z Kamilem Boettcherem wydaliście wspólnymi siłami komiks „Ból". Nie była to oczywiście Twoja pierwsza publikacja. Wcześniej, w połowie zeszłego roku, oficjalnie wyszedł Twój pierwszy komiks „Outer Space" we współpracy z Michałem Ogińskim (również własnym sumptem). Masz na swoim koncie dosyć pokaźną ilość zrealizowanych projektów komiksowych, głównie jako scenarzysta, czemu zdecydowałeś się wydać akurat te dwie pozycje?

Zarówno "Outer Space", jak i "Ból" należą do szeroko pojętej konwencji science-fiction. Przyznam, że zawsze chciałem tworzyć komiksy, w mniejszym lub większym stopniu powiązane z fantastyką. Wymienione wyżej publikację mogą okazać się ciekawymi pozycjami, nie tylko dla fanów komiksów, ale również dla miłośników literatury s-f.

W sieci ukazała się pewnego rodzaju kontynuacja „Bólu" pod tytułem „Protector", jednak różni się ona od części pierwszej. Między innymi „Ból" był niemy, a druga część już nie. Skąd te różnice?

Rozbieżność jest motywowana zaprezentowaniem pewnej różnorodności. Nie chcieliśmy ograniczać się tylko do "komiksu niemego". Dodatkowo, w "Protectorze" rasa obcych jest na wyższym poziomie zaawansowania technologicznego niż istoty przedstawione w "Bólu". Ci pierwsi, porozumiewają się werbalnie, podczas gdy ci drudzy komunikują się głównie za pomocą gestów i pojedynczych słów.

„Protector" ukazał się jako darmowa publikacja e-book, dlaczego nie wyszedł w wersji papierowej?

\1

"Protector" z założenia miał pełnić uzupełnienie "Bólu". Jako iż jest to publikacja licząca zaledwie 15 stron, nie było mowy o wydaniu papierowym.

Dlaczego realizujesz się akurat w komiksie? Sądząc po dosyć imponującym dorobku, wiążesz z tym swoją przyszłość.

Komiksy czytam (oraz zbieram) od czasów szkoły podstawowej. Szczerze mówiąc, zawsze czerpałem większą frajdę z czytania historii obrazkowych niż z oglądania filmów czy lektury książek. Komiksy zdecydowanie bardziej oddziałują na moją wyobraźnię. Rzetelnie skonstruowana i dobrze narysowana postać bardziej do mnie przemawia niż gra aktorska. Swoje pierwsze projekty komiksowe zacząłem realizować dosyć późno, bo dopiero w trakcie trwania studiów. Uznałem, że pomysły które kłębiły mi się w głowie, można w interesujący sposób przedstawić w formie komiksów. W ten właśnie sposób powstał "Ból".

Najwięcej projektów zrealizowałeś z Kamilem Boettcherem. Wraz z nim stworzyłeś trzy albumy oraz kilka nowelek. Jak doszło do tej współpracy?

Gdy ukończyłem pisać scenariusz do "Bólu" zacząłem się rozglądać za rysownikiem, który pomógłby mi w realizacji tego projektu. Na prace Kamila natrafiłem na "Digarcie". Jego charakterystyczna kreska (z pozoru prosta, jednak skrupulatnie dopracowana) od razu przypadła mi do gustu. Na początku współpracy stworzyliśmy kilka krótkich komiksów. Następnie, nieśmiało przedstawiłem mu scenariusz do "Bólu". Nie myślałem, że Kamil będzie chciał się podjąć narysowania 64 stronnicowego komiksu. Jednak ku mojemu zdumieniu, już w następnym mailu wysłał mi grafiki koncepcyjne postaci. Jego zapał i zaangażowanie zrobiły na mnie niesamowite wrażenie.

Ostatnio Kamil pracuje z innym scenarzystą. Wdarła się między was konkurencja?

Kibicuję każdemu projektowi, w którym Kamil bierze udział. Uważam, że web-komiks "Stalowy Jeż", który Kamil realizuje wraz z Michałem Ochnikiem to jedna z najciekawszych pozycji dostępnych online. O konkurowaniu nie ma mowy. Każdy z nas po prostu realizuje się na swój sposób. Jeżeli chodzi o moją współpracę z innymi rysownikami – mogę jedynie zdradzić, że obecnie pracuję nad komiksem wspólnie z artystą którego praca trafiła do katalogu wystawy konkursowej 23 MFKiG. Jakie będą tego efekty? Czas pokaże.

Z każdym grafikiem pracujesz podobnie? Jeśli nie, to na czym polega i jak wygląda różnica między Boettcherem a Ogińskim?

Zasada współpracy jest podobna – przesyłam do rysownika rozpisane plansze, najczęściej w formie storyboardów. Na każdej stronie umieszczam propozycję rozkładu kadrów, opisy i box'y z narracją. W trakcie procesu twórczego pierwotny zamysł często podlega drobnym modyfikacjom.

Jak wygląda Twoja praca nad scenariuszem?

Pracę nad komiksem rozpoczynam od spisania pomysłów na kartce. Następnym krokiem jest rozplanowanie historii – określam wstępnie ilość plansz. Na samym końcu zajmuję się takimi szczegółami jak narracja czy dialogi. Na ogół zostawiam rysownikowi duże pole do manewru – w żadnym wypadku nie wprowadzam ścisłego rygoru i jestem otwarty na wszelkie sugestie, które mogłyby urozmaicić scenariusz. Zostawiam rysownikom otwartą furtkę w większości kwestii. Jednak, jeżeli w moim subiektywnym odczuciu styl artysty odbiega zbytnio od fabuły, nie decyduję się na współpracę.

Twoje scenariusze można w zasadzie łatwo zaklasyfikować w określonych gatunkach, nawet jeśli mieszasz style. Chcesz w ten sposób być rozpoznawalny jako pisarz tworzący określonego rodzaju pozycje?

Moim celem jest tworzenie komiksów, które chociaż w drobnym stopniu skłonią odbiorców do refleksji. Faktycznie, mieszam style, jednak w większości przypadków staram się zachować konwencję science-fiction.

Pozycja „Jestem Ostatni" wykorzystuje w zasadzie oklepane schematy postaci, jak np. głównego bohatera, zmęczonego życiem, cynicznego detektywa-alkoholika Squeeza. Chciałeś wykorzystać pewnego rodzaju schemat budowania postaci, czy też miało to inny cel?

"Jestem Ostatni" to swoista przestroga przed popadaniem w rutynę: praca-alkohol-sen.
Squeeze symbolizuje wszystkie najgorsze cechy które mogą zacząć się uwidaczniać wraz z wiekiem i notorycznym brakiem motywacji.

Jak czytelnicy reagują na Twoje scenariusze?

Recenzje "Bólu" są ogólnodostępne w Internecie. Za każde słowo krytyki, które pomoże mi doszlifować warsztat, jestem niezmiernie wdzięczny. Każda opinia, zarówno negatywna jak i pozytywna zwiększa mój zapał do pracy. Szczerze – ogromnym sukcesem jest dla mnie sam fakt, że znajdują się osoby które poświęcają cząstkę swojego czasu by przeczytaćkomiksy do których miałem przyjemność napisać scenariusz. Jest to wręcz nieziemskie uczucie.

A wydawcy?

Na chwilę obecną nie zadręczam wydawców moimi pomysłami.

Sądzisz, że Twoje scenariusze mogą „przebić" konkurencję?

Uważam, że przede mną jeszcze dużo pracy. Od poziomu takich twórców jak Grzegorz Janusz czy Dennis Wojda dzieli mnie ogromna przepaść.

Jak oceniasz nasz rodzimy rynek komiksowy? Ma on jakąś przyszłość oraz szansę dotarcia do zagranicznego czytelnika?

Moim zdaniem rynek komiksowy w Polsce ma się nie najgorzej. Wydawnictwa Centrala, Kultura Gniewu czy Timof regularnie wydają wartościowe i wybitne komiksy. Jeżeli chodzi o Polskich twórców za granicą – w mojej ocenie jest coraz lepiej. Krzysztof Gawronkiewicz, Marzena Sowa, Szymon Kudrański czy Marek Oleksicki to twórcy uznani poza granicami naszego kraju.

A sam komiks? Myślisz, że da się tą formę jeszcze rozwinąć?

Każdą formę przekazu można rozwinąć, wprowadzając różnego rodzaju innowacyjne zabiegi. Podobnie jest z komiksem. Pole do manewru jest teoretycznie nieograniczone.

Mimo dosyć sporej konkurencji wśród artystów realizujących projekty komiksowe, niewielu wypływa na szerokie wody. Bardzo wielu twórców, również uznanych, realizuje na prawdę niewiele projektów. Wielu pojawia się, działa i znika praktycznie bez śladu. Nasz rynek, w zasadzie oprócz „Jeża Jerzego", kilku lokalnych magazynów komiksowych i pojedynczych albumów, jak np. komiksy Jakuba Rebelki, jest ubogi w regularne serie komiksowe. Faktem jest, że nie da się w Polsce wyżyć z rysowania komiksów. Z czego według Ciebie to wynika? Kto jest odpowiedzialny za ten stan komiksu?

Jest to kwestia na którą nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Nakłady komiksów w Polsce są niskie, gdyż nie ma wielu odbiorców. Czytelnicy nie kupują komiksów bo są zbyt drogie. Koło się zamyka. Nie znam dostatecznie mechanizmów działania rynku wydawniczego by móc się w tej kwestii wypowiedzieć. Osobiście zajmuję się tworzeniem po pracy. Na chwilę obecną nie uważam bym mógł w jakikolwiek sposób zarobić na moich publikacjach. Nie wykluczam też, że ta sytuacja może się zmienić w przyszłości.

Jacy są Twoim mistrzowie? I co jest największą motywacją i inspiracją do tworzenia?

Szczególnie cenię komiksy Jeff'a Lemire'a (Sweet Tooth, Opowieści z Hrabstwa Essex).
Jego albumy umiejętnie rozbudzają emocje oraz skłaniają do przemyśleń. W mojej ocenie, postaci wykreowane przez Lemire'a są idealnie nasycone niewinnością i realizmem. Inni artyści którymi się inpiruję to: Steve Niles i Ben Templesmith. Natomiast "Wieczną Wojnę" Marvano i Haldemana mógłbym czytać niemal codziennie.

Nad czym teraz pracujesz? Jakie są Twoje plany na najbliższe pięć tysięcy lat? Jakie jest Twoje największe nierealne marzenie?

Obecnie jestem zaangażowany w kilka projektów. Jest jednak zbyt wcześnie by zdradzać szczegóły. Ze swojej strony mogę zapewnić, że nie spocząłem na laurach. Moje cele zapewne nie odbiegają od celów innych twórców – chcę tworzyć komiksy najlepiej jak potrafię. Nie mam zamiaru obudzić się za 50 lat i zreflektować, że zmarnowałem ten czas. Nierealne marzenie – nie mam takiego. Każde z moich marzeń jest możliwe do spełnienia. Potrzebna jest tylko ciężka praca.

Czy uważasz, że serial „Z Archiwum X" jest naprawdę realizowany na podstawie „udokumentowanych faktów"?

Wstyd się przyznać ale nie obejrzałem nigdy żadnego odcinku "Z Archiwum X" w całości...

Chciałbyś na koniec dodać coś od siebie?

Chciałbym podziękować każdemu kto znalazł przysłowiowe 5 minut, by przeczytać komiks który miałem okazję współtworzyć. Dla scenarzysty-amatora jest to wielkie wydarzenie. Serio!

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Wywiad przeprowadził Samuel Serwata

Współpracujemy z: