Olga Rudnicka

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Śrem, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Były Sobie Świnki Trzy"

    "Cichy Wielbiciel"

    "Czy Ten Rudy Kot To Pies?"

    "Diabli Nadali"

    "Do Trzech Razy Natalie"

    "Drugi Przekręt Natalii"

    "Fartowny Pech"

    "Granat Poproszę"

    "Lilith"

    "Martwe Jezioronatalii 5"

    "Zacisze 13"

    "Zacisze 13. Powrót"

Biografia:

Olga Rudnicka – autorka powieści kryminalnych: „Martwe Jezioro”, „Czy ten rudy kot to pies?”, „Zacisze 13” i „Zacisze 13 Powrót”, „Natalii 5”, „Lilith”. Jej najnowsza książka nosi tytuł „Cichy wielbiciel”. Pracuje jako asystentka osób niepełnosprawnych w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Śremie.

Wywiad:

Jest Pani autorką kilku bestsellerów. W czym tkwi tajemnica wysokiej sprzedaży Pani książek?

To pytanie należałoby raczej skierować do mojego wydawcy i działu promocji. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że staram się pisać najlepiej jak potrafię. Przykładam wagę do moich bohaterów, zależy mi na ich wiarygodności, mam nadzieję, że udaje mi się tworzyć dobrą intrygę. Trudno jednak odpowiedzieć na tak postawione pytanie autorowi. Czytelnicy lubią humor zawarty w moich powieściach, w przypadku „Cichego wielbiciela" wskazują na tło emocjonalne i napięcie. Każdy znajduje tam coś innego.

Czy ten sukces przekłada się na status materialny?

Niestety nie. Jeżeli czytelnicy wyobrażają sobie, że polscy autorzy już po debiucie mogą rzucić pracę i żyć z odsetek to są w sporym błędzie. Gdyby przyjrzeć się biografiom polskich autorów to można zauważyć pewną prawidłowość – choć nie chciałabym generalizować – jaką jest praca zarobkowa. Właśnie rozpoczynam drugi rok magisterskich studiów uzupełniających na UAM-ie na kierunku „Edukacja i rehabilitacja osób z niepełnosprawnością intelektualną" i myśląc o swojej przyszłości myślę o pracy zawodowej związanej z tym właśnie kierunkiem. Nie zamierzam przestać pisać, nie jestem pewna czy potrafiłabym przestać, niemniej jednak moja inwestycja w przyszłość to wykształcenie i praca zawodowa, a nie wyłączne poświęcenie się pisarstwu. Honoraria autorskie traktuję jako bonus a nie pieniądze na życie.

Na co przeznacza Pani ten „bonus"? Przepuszcza go Pani w barze hulając do rana w sobotnie wieczory?

Dzięki dodatkowym dochodom mam możliwość studiowania na wybranym kierunku bez obaw o fundusze. Mogę wykonywać pracę, którą lubię, a dzięki której nigdy nie będę bogata. Nie jest moim zwyczajem „hulanie" do samego rana. Pracuję, studiuję, piszę, z trudem znajduję czas dla siebie, nie poświęcam go na leżenie pod barem w oparach alkoholu.

Dlaczego kobiety właściwie czytają i .... piszą kryminały, thrillery, horrory?

A dlaczego mężczyźni czytają kryminały i thrillery? Czyżbyśmy były tak delikatne, że odrobina krwi na karcie papieru miałaby nas zniechęcać? Kobiety czytają kryminały, bo lubią, bo chcą, bo interesuje je ten rodzaj literatury. Dokładnie z tego samego powodu czytają romanse, horrory i powieści obyczajowe:-)

Ale mężczyźni wydają się mieć w sobie pewien wrodzony potencjał przemocy i okrucieństwa. Już jako dzieci szarpią się na przerwach w szkole, podkładają sobie nogi albo bez wyrzutów sumienia nadmuchują żabę przez słomkę a potem obrywają jej nóżki... dziewczynki takich rzeczy generalnie chyba nie robią... a później ciągnie je do czytania i pisania o rzeczach jeszcze bardziej przerażających...

Proszę się rozejrzeć po polskich szkołach. Agresja wśród dzieci i młodzieży jest faktem, jej forma może być różna w zależności od płci, ale dotyczy i chłopców i dziewczynek. Wprawdzie jako dziecko nie byłam szkolnym chuliganem, ale kolega z piaskownicy łopatką w głowę dostał. Zabrał mi wiaderko:-)

A śni Pani o mordowaniu ludzi?

Nie. Skąd. Wystarczy, że mnie ktoś czasami ściga w snach. Tak sobie myślę, że gdyby mi się zdarzyło zabić kogoś we śnie byłoby to na pewno w obronie własnej:-)

Jest Pani fanką Stephena Kinga. Co jest fascynującego w jego pisarstwie?

Nastrój. Niepowtarzalny. Niezwykły. Żaden inny pisarz, z którego pisarstwem miałam dotąd okazję się spotkać nie potrafił wzbudzić we mnie tego poczucia grozy, lęku, przeświadczenia, że to dzieje się naprawdę. Że za drzwiami naprawdę może COŚ być.

Ale czy śmierć Pani nie przeraża? Cierpienie, niepewność, lęk przed zniknięciem i pozostawieniem bliskich... Czy nie lepiej o tym sobie nie przypominać?

Nie myślę o własnej śmierci, ale nie mam też poczucia nieśmiertelności. Po prostu żyję. Zwyczajnie.

W swoich książkach lubi Pani łączyć humor ze śmiercią. Co jest Pani zdaniem istotą czarnego humoru?

Dystans do siebie. Do smutnych zdarzeń. Może to też sposób radzenia sobie ze stresem. Zauważyłam, że wiele osób mających trudną, niewdzięczną, wymagającą psychicznie pracę wykazuje się tego rodzaju poczuciem humoru. Mój czarny humor na kartach powieści powstaje w sposób samoistny. Czasami mam wrażenie, że to moje palce piszą a nie ja jako osoba. Lepiej jest się śmiać niż płakać.

Pracuje Pani jako asystent osoby niepełnosprawnej w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej. To też, jak sądzę, jest rodzaj trudnej, wymagającej psychicznie, może także niewdzięcznej pracy...

We wrześniu tego roku minęły cztery lata od kiedy pracuję z osobami niepełnosprawnymi. Jest to praca wyczerpująca psychicznie, emocjonalnie, bo wszyscy wokół mogą się załamać tylko mnie nie wolno. Mogę wrócić do domu i płakać w poduszkę ze złości, żalu, współczucia, ale w ciągu dnia muszę emanować spokojem i optymizmem, bo często to ja jestem jedynym oknem na świat.

Praca z osobami niepełnosprawnymi to swoją drogą świetny materiał na głęboką powieść psychologiczną o samotności. Dlaczego nie podjęła Pani dotychczas tego tematu?

Mam za mało doświadczenia pisarskiego by zmierzyć się z tym tematem, choć nie wykluczam, że w przyszłości powstanie taka powieść. Z pytania wynika założenie, że moimi podopiecznymi są osoby starsze, chore i samotne. Zawężanie kręgu osób potrzebujących pomocy do tej grupy jest błędem. Moi podopieczni to nie tylko osoby niepełnosprawne „na wózku" czy stare i samotne. To także osoby zmagające się z depresją, schizofrenią, stwardnieniem rozsianym, z ADHD, z nowotworem. Nie zdajemy sobie często sprawy ilu ludzi, którzy nas otaczają potrzebuje pomocy. Samotność nie jest jedynym problemem. Pracuję również z całymi rodzinami, gdy jedna osoba choruje, ale pomocy potrzebują wszyscy. Nie mogę opowiadać szczegółowo o mojej pracy, ale spotykam się na co dzień z sytuacjami, których nie mogę i nie chcę przenosić na karty powieści. Nie zawsze da się o wszystkim opowiedzieć. I nie w każdym momencie.

Podobno wydawnictwa odsyłają Pani teksty do korekty z ogromną ilością poprawek...

Wydawnictwa? Jakie wydawnictwa? Od mojego debiutu cztery lata temu mam cały czas jednego i tego samego wydawcę. Co do poprawek... Raz dostałam do poprawki kropki, bo przy didaskaliach wciąż mi paluch spadał nie tam, gdzie trzeba. Miałam świadomość, że kropki nie powinno być w danym miejscu, ale sprawdzając tekst widziałam, że znowu się pojawia. Dostałam więc mój własny tekst do poprawki i po zlikwidowaniu kilku tysięcy kropek podziałało. Nie robię więcej kropek tam, gdzie nie powinno ich być:-) Ogromna ilość poprawek to są to moje poprawki. Tekst zmieniam, poprawiam kilkakrotnie nim uznam, że nadaje się do wysłania. Za to bardzo cenię sobie zdanie pani redaktor, która wskazuje do czego mogłabym przyłożyć większą wagę, albo że przydałoby się kilka akapitów z czymś lub kimś więcej. Czasami lubię sobie ponarzekać, bo ewentualne zmiany zawsze zdarzają się wówczas, gdy mam do pisania prace zaliczeniowe na uczelni i sesję. Zapraszam na mojego bloga www.rudnickaolga.pl. Jest tam wyłącznie mój tekst, bez poprawek redaktorskich, można sobie porównać:-)

Do czego przykłada Pani podczas pisania większą wagę, do bohaterów czy do akcji?

Do obu tych rzeczy. Każda postać otrzymuje osobowość, charakter i postępuje zgodnie z nimi. Akcja jest w pewien sposób wymuszana przez osobowość moich bohaterów. Pisząc, przykładam wagę do tego, by intryga rozwijała się interesująco dla czytelnika i mam nadzieję, że mi się to udaje. Taką samą wagę przykładam do postaci i sytuacji, które przeżywają.

Jak stworzyć naprawdę interesującą intrygę? Jak ocenić, które rozwiązanie będzie lepsze, bardziej czytelnika wciągające?

Równie dobrze mógłby pan zadać pytanie jak być pięknym, sławnym i bogatym lub jak napisać bestseller lub jak być zawsze szczęśliwym. Interesująca intryga dla mnie, niekoniecznie musi się taka wydawać czytelnikowi. Spotykałam się z takim opisem moich bohaterów w recenzjach, że sprawdzałam czy to na pewno moja książka. Wniosek z tego jest taki, że odbiór jest subiektywny i czytelnik często inaczej odbiera samą powieść czy poszczególne wątki niż ja. W mojej ocenie coś jest super, a w opinii osób trzecich niekoniecznie. A jak ocenić, które rozwiązanie jest lepsze? Gdy zaczynam ziewać podczas pisania to znak, że trzeba „zapętlić" akcję. Albo iść spać:-)

Po serii humorystycznych kryminalnych opowieści zaskoczyła Pani czytelników książką o zupełnie innym klimacie. O czym jest „Cichy wielbiciel"?

„Cichy wielbiciel" porusza problem stalkingu i to zjawisko jest właściwie „bohaterem" książki. Postacie obrazują schemat uporczywego, długotrwałego nękania, o którym do niedawna głośno się nie mówiło. Starałam się przedstawić wiarygodnie profil psychologiczny sprawcy oraz wpływ nękania na życie ofiary, której życie prywatne, zawodowe zaczyna się stopniowo ograniczać, zanikać aż do chwili, w której zostaje tylko strach. Podczas pisania tej powieści współpracowałam z psychologiem, Adamem Straszewiczem, założycielem strony www.stopstalking.pl, gdzie osoby, które doświadczyły stalkingu mogą otrzymać rzetelną i realną pomoc. Bohaterami nie są celebryci i ich fani – prześladowcy. Bohaterami „Cichego wielbiciela" są zwyczajni ludzie, nasi sąsiedzi, przyjaciele. Ten typ prześladowania może spotkać każdego z nas, a dręczycielem może okazać się każdy. To, co otoczenie może postrzegać jako romantyczny objaw uczuć w rzeczywistości może być dramatem, który stopniowo niszczy życie. Nie bez powodu stalking trafił do kodeksu karnego.

Czy stalking jest w Polsce powszechnym zjawiskiem?

W „Cichym wielbicielu" prześladowca był osobą nieznajomą. Ale na tym krąg się nie zamyka. Nękanie może mieć różne przyczyny. Były mąż czy partner, który nie chce się pogodzić z rozstaniem i całymi miesiącami, latami nachodzi swoją ofiarę, śledzi ją, wystaje pod domem, dzwoni, wysyła esemesy, dopuszcza się szeregu zachowań jak głuche nocne telefony, włamanie, kradzież czy też niszczenie rzeczy należących do ofiary. Nękanie może wynikać z zemsty, ze złośliwości, ważna jest jego długotrwałość, uporczywość, uciążliwość. Coraz powszechniejszy staje się cyberstalking, gdzie internet staje się narzędziem prześladowania. W 2009 roku przez OBOP zostały przeprowadzone badania nt. nękania. Co dziesiąta osoba zadeklarowała, że padła ofiarą nękania. W artykule opublikowanym na początku tego roku w Rzeczpospolitej na portalu www.prawo.rp.pl autor podaje, że na ponad 650 doniesień dotyczących stalkingu w ponad trzystu przypadkach faktycznie miał on miejsce. I dotyczy to tylko zgłoszeń z początku roku 2012.

Jak reaguje na stalking polskie prawo i ci, którzy mają pilnować jego przestrzegania ... dotarła Pani do tych informacji?

Owszem, właśnie panu poleciłam portal, gdzie można przeczytać kilka artykułów dotyczących reakcji polskich organów ścigania na stalking. Zapadają wyroki skazujące, choć w większości przypadków w zawieszeniu. Liczę na to, że podziała to odstraszająco na sprawcę.

Czy miała Pani kiedyś cichego wielbiciela?

Na szczęście nie i obym się tego „szczęścia" nigdy nie doczekała. Nie zdawałam sobie sprawy z istnienia zjawiska stalkingu dopóki nie natrafiłam przypadkiem na artykuł z tym związany. To czego się dowiedziałam w zupełności mi wystarczy. Nie czuję potrzeby osobistego przeżywania tego dramatu, a wszystkim ofiarom bardzo współczuję. W sierpniu tego roku zdarzył się dość nieprzyjemny dla mnie incydent, gdy otrzymałam od jakiegoś dowcipnisia esemesa z pozdrowieniami od Karola Bońca. Tak się nazywa prześladowca z „Cichego wielbiciela" i ciarki mnie przeszły. Rzecz jasna nie podjęłam próby kontaktu i na tym się zakończyło, dlatego podejrzewam, że to był tylko dowcip, ale wyjątkowo niesmaczny. I z pewnością nie można tego traktować w kategorii czarnego humoru.

Wyraźnie oddziela Pani literaturę i życie. Nie wszyscy jednak mają do literatury takie podejście. Pisząc książki niestety trzeba się liczyć z różnymi reakcjami. Nie była Pani jednak zaintrygowana tą sytuacją? To nawet mógłby być ciekawy pomysł na przewrotną kontynuację „Cichego wielbiciela"... autor, który opisał tę historię, sam staje się przedmiotem wyrafinowanej gry... intelekt pisarza kontra intelekt prześladowcy...

Stalking nie jest wyrafinowaną grą, lecz formą przemocy psychicznej. Nie jest to również kwestia intelektu, ale emocji. Nie jest łatwo wymyślić coś nowego, czego jeszcze nie było, a odnoszę wrażenie, że tematyka intelekt zabójcy kontra intelekt pisarza została już wykorzystana. Ale za pomysł bardzo dziękuję:-)

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Łukasz Musielak

Współpracujemy z: