Jacek Bławut

Informacje Personalne:

  • Miejsce Urodzenia: Zagórze Śląskie, Polska
  • Narodowość: Polska
  • Język: Polski
  • Obywatelstwo: Polskie
  • Twórczość:

    "Wirtualna Wojna"

    "Fritz Bauer - Tod Auf Raten"

    "A Gdyby Tak Się Stało"

    "Wojownik"

    "Niezwykły Lot Boeinga 737"

    "Wygnańcy"

    "Szczur W Koronie"

    "Kamienie"

    "Born Dead"

    "Über Die Grenze - Fünf Ansichten Von Nachbarn"

    "Między Drzwiami"

    "Between The Doors"

    "Dzień Świra"

    "Ach, Jak Przyjemnie!"

    "Kraj Urodzenia"

    "Dzień Weselny. Kasia I Wojtek"

    "Nasz Spis Powszechny"

    "Dzień Weselny - Sylwia I Grzegorz"

    "Droga, Prawda, Życie"

    "Twarze I Maski"

    "Jan Paweł II W Ziemi Świętej"

    "Kawaleria Powietrzna"

    "Twarzą W Twarz Z Papieżem"

    "Reżyseria: Yves Goulais"

    "Karuzela Kurta Gerrona"

    "Kurt Gerrons Karussell"

    "Papież Jan Paweł II Na Kubie"

    "Karussel"

    "Łóżko Wierszynina"

    "Japonia"

    "Ein Anderes Haus"

    "Kratka"

    "Olimpiada Specjalna"

    "Rogate Dusze"

    "Die Reise Nach Tunesien"

    "Człowiek Z Otwartą Dłonią"

    "L'Homme A La Main Ouverte"

    "Nocne Ptaki"

    "Tvillingarna Fran Krakow"

    "Powroty"

    "Aterkomster"

    "Teatr Ósmego Dnia"

    "Teater Attonde Dagen"

    "Le Corbusier"

    "... Und Dann Mussten Wir Noch Watschwiren"

    "Porno"

    "An Auschwitz Love Story"

    "Dekalog X"

    "Łuk Erosa"

    "Teatr Grecki"

    "Życie Wewnętrzne"

    "Pieśń Wojenna"

    "Monastyr"

    "Cyrk Skalskiego"

    "Ślizgiem Do Nieba"

    "Superciężki"

    "Oskar Kolberg"

    "Nasz Dom Prawie Rodzinny"

    "Bliskie Spotkania"

    "Widok"

    "Polski Bohater Współczesny"

    "Karlino"

    "Kościoły Drewniane"

    "Przyczyny Narkomanii"

    "Niepokoje Wacława Kondka"

    "Plakat Dla Dziecka"

    "Kossakowskie Lata"

    "Do Artystów. Grupa Krakowska 1932-1937"

    "U Progu Przemian"

    "Wirtualna Wojna"

    "Ostatni Raz Kawaler"

    "Jeszcze Nie Wieczór"

    "Wojownik"

    "Niezwykły Lot Boeinga 737"

    "Cisza III"

    "Szczur W Koronie"

    "Eres Z Ałtaju"

    "Kamienie"

    "Born Dead"

    "Ja, Alkoholik"

    "Ach, Jak Przyjemnie!"

    "Kraj Urodzenia"

    "Dzień Weselny. Kasia I Wojtek"

    "Nasz Spis Powszechny"

    "Kawaleria Powietrzna"

    "Ein Anderes Haus"

    "Miałem Przyjaciela"

    "Olimpiada Specjalna"

    "Rogate Dusze"

    "Die Reise Nach Tunesien"

    "... Und Dann Mussten Wir Noch Watschwiren"

    "Nienormalni"

    "Zaduma"

    "An Auschwitz Love Story"

    "Byłem Generałem Wehrmachtu"

    "Kostka Cukru"

    "Cyrk Skalskiego"

    "Monastyr"

    "Ślizgiem Do Nieba"

    "Superciężki"

    "Widok"

Biografia:

Operator, reżyser filmów dokumentalnych. Urodził się w Zagórzu Śląskim 3 listopada 1950 roku.
W 1982 ukończył studia zaoczne na wydziale operatorskim szkoły filmowej w Łodzi. Zanim jednak zaczął realizować filmy jako autor zdjęć, czy reżyser, wystąpił jako dziecko w kilku filmach fabularnych, debiutując w 1960 jako dziesięcioletni chłopiec w filmie Jerzego Szeskiego i Konrada Paradowskiego "Marysia i krasnoludki". Przez wiele lat znany był jako autor zdjęć filmów dokumentalnych i fabularnych, od połowy lat 1980. realizuje przede wszystkim własne filmy dokumentalne. Jacek Bławut wykłada w szkołach filmowych w Berlinie, Hanowerze i Toruniu, pracuje w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Andrzeja Wajdy w Warszawie. W latach 1992-94 był współwydawcą magazynu "Film na Świecie". Od 2003 jest członkiem Europejskiej Akademii Filmowej.

 

Jacek Bławut jest laureatem wielu nagród za osiągnięcia w dziedzinie twórczości operatorskiej i reżyserię - m.in. nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego II stopnia za osiągnięcia w sztuce operatorskiej (1988), nagrody Ministra Kultury i Sztuki "Laterna Magica" za działalność na polu kultury (1992), Paszportu "Polityki" w kategorii "film" za rok 1993 oraz nagrody Wielkiego Fe-Fe przyznanej podczas Festiwalu Filmowego "FeFe Felliniada" w Warszawie (2006). Zdobył też wiele nagród na festiwalach filmowych.

Wywiad:

Uznany operator filmowy oraz wybitna postać polskiego filmu dokumentalnego, Jacek Bławut na festiwalu „Dwa Brzegi" prezentuje swój najnowszy obraz „Wirtualna wojna" poświęcony internautom, skupiającym się w precyzyjnie odtwarzane historyczne dywizjony powietrzne, którzy organizując bitwy i misje wojenne, oddają hołd wybitnym postaciom światowego lotnictwa i pokazują, że patriotyzm można okazywać na wiele sposobów.

Źródło: pumafilm.com.au

Nad swoim najnowszym, wyświetlanym w Kazimierzu filmem, „Wirtualną wojną" pracował Pan przez sześć lat. Czy rozpoczynając pracę przypuszczał Pan jakie osiągnie efekty- po pierwsze odkrył Pan niezwykłą grupę pasjonatów, po drugie, jednego z nich, film skłonił do niezwykłych zwierzeń.

Pewne rzeczy, jeżdżąc do nich wielokrotnie i oglądając wstępną dokumentację już sobie wyobraziłem, a niektóre, jak to w filmie dokumentalnym, dostaje się od Bozi prezenty i im więcej się pracuje, tym te prezenty częściej się pojawiają. I ten Bendwick (przyp. red. bohater, który wyznał przed kamerą, że jego dziadek brał udział w masowych egzekucjach Żydów) był właśnie takim prezentem.

Gry komputerowe kojarzone są z dziećmi- czy pracując nad filmem nie obawiał się Pan, że bohaterowie przez swoje zainteresowania nie zostaną odebrani jako nieco śmieszni, przerośnięci chłopcy?

No cóż, mężczyźni są wyrośniętymi dziećmi i to nie jest nic odkrywczego- lubią się przebierać, lubią się bawić w wojnę. Dla niektórych jest to pasja i sposób na spędzanie czasu, dla niektórych odreagowanie i spełnienie marzeń albo coś co daje w tym szarym życiu jakąś namiastkę niespotykanych przeżyć. Niektórzy z pewnością odbiorą ich jako zabawnych, ja natomiast traktuję to co robią bardzo poważnie, poza tym, jest to tylko część ich życia- dramatem byłoby gdyby gra zamieniła się w sens ich życia. Poza tym ludzie w innych sytuacjach są jeszcze bardziej śmieszni, chociażby na stadionach. A moi bohaterowie zawiązują coś w rodzaju klubu, spędzają razem czas, poznają się, pojawiają się przyjaźnie. W tym przypadku Internet bardziej łączy niż dzieli.

Można pokusić się o twierdzenie, że Pana bohaterowie reprezentują tą dobrą stronę Internetu.

Anonimowość użytkowników Internetu często daje im poczucie bezkarności. Przerażające jest, ile prymitywizmu, ohydy i agresji pojawia się na różnych forach, na których ludzie oceniają rzeczy o których często nie mają pojęcia. Ja sam jestem bardzo otwarty w stosunku do ludzi, wydawało mi się, że mam dużo pozytywnego myślenia o nas, ale kiedy wchodzę czasami w Internet i czytam to, co jest tam nawypisywane, to zaczynam w to wątpić. Poraża mnie obszar umysłowy, że człowiek, ta inteligentna istota tu staje nagle poniżej intelektu gada- nie obrażając oczywiście gadów.

Gracze, którym poświęcił Pan film, pokazują że Internet może jednoczyć i to w słusznej sprawie- organizowanie bitew, mających oddać hołd zasłużonym lotnikom, trudno nazwać inaczej niż patriotyzmem.

Patrząc na to co dzieje się chociażby w Korei, na ogólnokrajowe parady, demonstracje, oddawanie hołdów przywódcom, ma się wrażenie sztuczności tego wszystkiego, natomiast to co robią moi bohaterowie wypływa z ich wewnętrznej, autentycznej, osobistej potrzeby i w porównaniu do tego co nas otacza, są dużo szlachetniejsi.

W filmie towarzyszymy bohaterom w czasie przygotowań do jednej bitwy, jak często oni spotykają i odtwarzają te walki?

Trudno to określić, fale są różne- trzy czy cztery lata temu spotykali się bardzo często i ta relacja była bardzo intensywna, później to się wszystko uspokoiło. Ale w każdym kraju działa to inaczej, w Stanach na przykład funkcjonuje na zasadzie elitarnego klubu, w większości walczą tam starsi ludzie, bardziej doświadczeni życiowo -spotykają się raz w tygodniu, wieczorem lecą na akcję. Ale uogólniając, gracze mogą brać udział w misjach, które trwają po kilka miesięcy, w całych kampaniach, lub wyskoczyć na krótki, wieczorny pojedynek. Ten symulator, nie chcę tego nazwać grą, bo to zdecydowanie coś więcej, przechodził różne etapy, zmieniał się wraz z postępem technicznym- ma już dziesięć lat, jest czymś stałym. Pojawiła się pewna struktura, społeczność, więzi, które zjednoczyły ludzi we wspólnym celu, zainteresowaniach. Każdy dywizjon spotyka się także normalnie, w rzeczywistości na specjalnych zlotach.

Ciekawym zjawiskiem jest dywizjon JG 300, który podczas II wojny światowej należał do Luftwaffe, natomiast w wirtualnej rzeczywistości tworzą go Polacy.

Oni założyli dywizjon, bo fascynują się technologią niemiecką, chcieli latać na tych samolotach które w czasie wojny przerastały innych. Z drugiej strony, mają też pewien osobisty uraz, zjednoczyła ich niechęć do Sowietów- właśnie nie do Rosjan, tylko do tego co wydarzyło się kiedyś w historii, czego nie można zapomnieć. Śmieją się też, że ktoś musi by po tej ciemnej stronie, trzeba mieć z kim walczyć. Są prowokatorami, ale niestety ta prowokacja doprowadziła do strasznej agresji między dywizjonami, zaczęło nawet dochodzić do tzw. ustawek, konfliktów, które były groźne. Miałem nadzieję, że wezmą udział w filmowanej przeze mnie bitwie, ale byli już do tego stopnia skłóceni z pozostałymi dywizjami, że obrazili się i odmówili wzięcia udziału w walce obok skłóconych z nimi Polaków.

Odchodząc trochę od tematu „Wirtualnej wojny", chciałam zapytać o sam film dokumentalny. Wielu reżyserów, nawet tych skoncentrowanych na fabułach, rozpoczynała od dokumentów- co takiego ma w sobie ten gatunek, że uważany jest za najlepszy na rozpoczęcie przygody z filmem?

Nie wszyscy tak myślą, jest wielu reżyserów, którzy zaczynali od fabuł, chociażby Juliusz Machulski. Ale faktycznie, wielu startowało z dokumentu. Mnie się wydaje, że to jest bardzo dobre, po pierwsze mniej kosztowne, po drugie można obserwować życie, co przy fabule będzie o tyle istotne, że pozwoli opisać je w sposób jak najbardziej wiarygodny. Jest to, nie chcę powiedzieć słabość, bo scenariusze, pod względem struktury są często bardzo dobre, natomiast jeśli chodzi o tą warstwę wypływającą z rzeczywistości która na ekranie jest właściwie najważniejsza, wygląda to dużo gorzej. Wiarygodność ukryta jest w detalach i drobiazgach, które człowieka zauważa dopiero po bardzo długiej obserwacji, której uczy praca właśnie nad filmami dokumentalnymi. Sztandarowym przykładem jest oczywiście Krzysztof Kieślowski, bo podejrzewam, że „Dekalog" nie byłby taki sam, gdyby nie ogromne doświadczenia reżysera w tworzeniu dokumentów.

Wspomniał Pan o wiarygodności- czy według Pana dokumentem można manipulować, czy istnieją granice naginania prawdy na potrzeby obrazu, których nie można przekroczyć? Albo idąc jeszcze dalej, czy są rzeczy, których nie należy pokazywać, nawet w filmie dokumentalnym?

Każdy ma własne granice. Każdy ma swój kodeks i pewien dekalog. Według mnie, należy brać odpowiedzialność za bohatera i osoby, które są w jego życiu. Sam bohater może nie mieć świadomości konsekwencji, jakie praca nad filmem może przynieść- to reżyser je zna i musi dbać o bezpieczeństwo a przede wszystkim szanować ludzi. Manipulacja w filmie jest czymś absolutnie zbędnym a nawet złym- ciekawe jest jednak, wykorzystanie w późniejszej pracy sceny, którą się widziało albo przeżyło, ale nie udało uchwycić, jeszcze raz ją odtworzyć i powtórzyć emocje. Nie jest to żadne nadużycie, a raczej kwestia niezwykłej umiejętności. W swoich filmach mogę wskazać sceny, które były tworzone, a emocje w nich zawarte są o wiele silniejsze, niż te prawdziwe. Nie można jednak tworzyć rzeczy fikcyjnych i nieprawdziwych, bo wtedy zaczyna się spekulacja. Z drugiej strony, jeśli jest ona uzasadniona i nikogo nie krzywdzi...

Nie buduje się wtedy fałszywy obraz rzeczywistości?

Każdy tworzony przez nas obraz jest w pewien sposób fałszywy. Wzięcie kamery do ręki, stawiając ją na statywie, kładąc na podłodze czy biorąc na dach- każda decyzja jest już fałszowaniem. Ja sam poruszam się w filmach, które opowiadają o emocjach ludzkich i tajemnicach życia a nie o faktach historycznych. Mówię o kondycji psychicznej człowieka- jeśli jednak odwołuję się do jakichś faktów, to staram się być rzetelny.

Kończąc, chciałam zapytać o wrażenia po pierwszej sesji „Przedszkola Filmowego", które od tego roku Pan współprowadzi.

To będzie bardzo intensywna praca, w ciągu trzech sesji każdy musi wyjść z filmem. Ale zapał jest ogromny, widzę w tych młodych wielki potencjał, wciąż pozytywnie zaskakuje mnie ich punkt widzenia i sposób myślenia o wielu rzeczach. Tak więc drżyjcie starzy!

Wywiad przeprowadziła Aleksandra Galant podczas 6-go Festiwalu Filmu i Sztuki DWA BRZEGI w Kazimierzu Dolnym, 2012 r.

Współpracujemy z: