Legalna Kultura

Informacje Personalne:

Galeria:

Biografia:

W tym roku, nowość w Kazimierzu- przy „Cafe Kocham Kino" pojawiła się kawiarenka internetowa, sponsorowana przez fundację „Legalna Kultura". Czym się zajmuje i jaki jest jej cel, opowiadają przedstawiciele: Agata Kaczmarek, Aleksandra Sieńkowska i Wojtek Wilk.

Wywiad:

„Legalna kultura" jest fundacją, która powstała niedawno i po raz pierwszy gości na Dwóch Brzegach- czym się zajmujecie i jaki jest cel waszej działalności?

Prowadzimy kampanię, której celem jest zachęcenie ludzi do korzystania z legalnych źródeł w Internecie, mamy nadzieję uświadomić ich, że to skąd pobiera się muzykę i filmy ma znaczenie dla kultury i jej twórców. Nie chcemy mówić: nie kradnij, nie ściągaj, nie piratuj. Zachęcamy do korzystania z Internetu w sposób świadomy- często użytkownicy nie wiedzą co jest legalne a co nie, staramy się więc uczyć w jaki sposób można to odróżnić.

Brzmi to dość ciekawie, ponieważ samo „ściąganie" kojarzy się z czymś nielegalnym. Co oznacza, że źródło jest legalne?

To znaczy, że udostępnia swoją zawartość zgodnie z prawem i poszanowaniem twórców. Jest wiele serwisów, na których sami artyści udostępniają swoje utwory, żeby ułatwić do nich dostęp odbiorcom. Są też serwisy, na które można wpłacać pieniądze, by wspierać wybranego przez siebie artystę. Istnieje wiele takich miejsc, które staramy się zbierać i udostępniać na naszych stronach.

Kto jest pomysłodawcą „Legalnej kultury" i jak doszło do jej powstania?
Aleksandra Sieńkowska: Na pomysł aby stworzyć tego typu fundację, wpadła Kinga Jakubowska, która pełni funkcję jej prezesa. Sama idea narodziła się ponad rok temu, a udało się ją zrealizować w listopadzie zeszłego roku. Działalność zainaugurowała konferencja w kwietniu, więc na rynku istniejemy niecałe pół roku. Tym, co jest naszym największym powodem do dumy, jest wciąż powiększająca się baza legalnych źródeł, gdzie można znaleźć miejsca oferujące muzykę, filmy czy audiobooki, którą tworzymy już od stycznia. Takich serwisów mamy w bazie już ponad 140- problemem jest to, że ludzie często nie wiedzą jak je znaleźć.

Jak na waszą inicjatywę reagują ludzie- czy są w ogóle świadomi, tego jakie ich działanie ma wpływ na kulturę?

Ludzie, którzy odwiedzają nasze stanowiska na różnych festiwalach, chociażby na Openerze, czy tutaj na Dwóch Brzegach, dziękują nam za podkreślenie problemu i pomoc w wynajdowaniu legalnych źródeł, bo jak sami mówią, często nie wiedzą, czy miejsce z którego ściągają pliki jest legalne czy nie. Tak naprawdę, jeżeli ktoś pobiera muzykę czy filmy z Internetu nie łamie prawa- przestępstwem jest ich udostępnianie i rozpowszechnianie. My dajemy ludziom wybór- albo mogą dalej korzystać z nielegalnie zdobytych materiałów, albo wybierać serwisy proponujące legalne pliki i wspierać polską kulturę. Na naszej stronie znajduje się zakładka „Prawo" gdzie na własną rękę można próbować rozwiewać swoje wątpliwości. Można także do nas napisać- gwarantujemy że w przeciągu kilku dni, po konsultacji z Kancelarią Prawną , która specjalizuje się w kwestii praw autorskich, z którą na stałe współpracujemy, otrzymacie od nas wyczerpującą odpowiedź.

W praktyce wygląda to tak, że ludzie piszą do nas z najróżniejszymi wątpliwościami- np. pytają czy oglądanie teledysków na youtube jest legalne. Prawo autorskie jest też bardzo niejasne, przez co użytkownicy poruszają się w tym temacie po omacku.

Na czym polega wasza praca dla „Legalnej Kultury"?

Jestem zaangażowana w projekt od półtora miesiąca, teraz zaczęłam szukać legalnych źródeł, prócz tego bierzemy udział w licznych szkoleniach i staramy się być obecni tego typu imprezach i festiwalach, gdyż jest to najlepszy sposób żeby dotrzeć do odbiorcy, jakim są wszyscy użytkownicy Internetu.

Czy oprócz bazowania na Waszej stronie, normalny użytkownik Internetu może w jakiś sposób sprawdzić, czy witryna z której korzysta udostępnia pliki w sposób legalny?

Problemem jest właśnie to, że właściciel nie ma obowiązku zamieszczania na stronie takich informacji, sprawia że użytkownik jest zupełnie nieświadomy skąd pobiera poszukiwane przez siebie materiały. Najgorsze jest to, że wiele nielegalnych źródeł wymaga zalogowania, a nawet opłaty za korzystanie ze swoich zbiorów- daje to użytkownikom fałszywe poczucie, że to co robią nie jest niezgodne z prawem. W rzeczywistości, jest to już klasyczne naciąganie i zwykłe oszustwo.

Jakie są plany fundacji na najbliższy czas?

Cały czas się rozwijamy, planujemy szersze działania edukacyjne, chcemy współpracować z kuratorium, mamy planach współudział w przygotowywaniu konferencji dla dyrektorów szkół na temat zbiorów kultury w Internecie, które można wykorzystać w czasie lekcji. Chcemy także współpracować z mediami lokalnymi, żeby dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców, problem nielegalnego ściągania plików nie dotyczy przecież tylko dużych miast, jest tak samo poważny w małych miasteczkach i wsiach, wszędzie gdzie dociera Internet. Cały czas będziemy również pracować nad wzrostem świadomości na temat tego czy miejsce z którego ściągamy jest legalne czy nie, bo to tak naprawdę nasz główny cel.
Wojciech Wilk: A z tym nadal jest naprawdę duży problem. Podczas ostatniego koncertu zespołu Raz Dwa Trzy, po autograf do Adama Nowaka podeszła kobieta ze ściągniętą z Internetu płytą i była bardzo zdziwiona, że muzycy nie chcą jej podpisać- zupełnie nie zdawała sobie sprawy, że przez to co robi spadają zyski zespołu, przez co wydłuża się czas wydania kolejnej płyty. Młodzi ludzie często wiedzą, że jest to nielegalne i decydują się na to świadomie chcąc przyoszczędzić, natomiast dla starszych wciąż nie jest to oczywiste.

Ludzie często uzasadniają ściąganie plików właśnie kosztami zakupu- w przypadku książek, czy płyt są to naprawdę spore sumy. Jak walczyć z tym problemem?

Im więcej osób zacznie korzystać z portali typu VOD, udostępniających filmy, muzykę czy książki, tym więcej podobnych zacznie powstawać a rynek zacznie się sam napędzać.

Także w kulturze działa rynkowa zasada, że im więcej się kupuje, tym więcej się produkuje, przez co koszty tej produkcji spadają. Już teraz, w porównaniu z zeszłymi latami, cena płyty w Polsce spadła o 8-9 złotych.

Dla mnie zaskakujące było, że z badań wynika, że grupa której faktycznie nie stać na kulturę, nie pokrywa się z tą, która ściąganie motywuje finansami. Często jest tak, że ludzie dysponujący mniejszymi środkami częściej decydują się płacić niż Ci, których sytuacja ekonomiczna jest stosunkowo dobra. Najważniejsze mimo jest uświadomienie ludziom, jak wiele polska kultura traci przez ściąganie i zmobilizowania ich do wspierania twórców i ulubionych artystów.

Wywiad przeprowadzziła Aleksandra Galant podczas 6-go Festiwalu Filmu i Sztuki DWA BRZEGI w Kazimierzu Dolnym, 2012 r.

Współpracujemy z: