Przejdź do głównej treści

„Migrants, Minorities in EUrope" - szkolenie w Macedonii

W dniach 11-19.08.2016r. wolontariusze Stowarzyszenia Sztukater - Agnieszka, Pamela i Nicolas - uczestniczyli w szkoleniu „Migrants, Minorities in EUrope" realizowanym w ramach programu Erasmus+. Projekt odbył się w Strudze w Macedonii.

 

Poniżej przedstawiamy relacje naszych wolontariuszy!

 

Agnieszka

Nazywam się Agnieszka Pukszta i chciałabym podzielić się swoimi wrażeniami z projektu „Migrants, Minorities in EUrope".

 

Czego doświadczyłam na szkoleniu w Macedonii (11-19.08.2016)?

 

Przede wszystkim dużego wsparcia od innych uczestników w wychodzeniu ze swojej strefy komfortu. Mogłam swobodnie realizować swoje pomysły w procesie przygotowywania krótkich form teatralnych, ukazujących problemy, z którymi współcześnie borykają się osoby dyskryminowane. Do pracy wykorzystywaliśmy metodę forum theatre, która aktywizuje publiczność w szukaniu rozwiązań sytuacji konfliktowych. Warsztaty wymagały sporej kreatywności i zaangażowania każdego z członków grupy. Udało nam się stworzyć przedstawienia, które poruszały swoją aktualnością i bezpośrednio korespondowały z problemami migrantów i mniejszości w Europie.

 

Szkolenie wspominała będę, jako jedną z bardziej szalonych przygód w moim życiu. O samym wyjeździe dowiedziałam się bardzo późno, w dniu, w którym zdecydowałam się ruszyć z Gdańska do Strugi. Nie żałuję podróży autem przez Czechy, Słowację, Węgry i Serbię do Macedonii, pomimo doskwierającego mi niebywałego zmęczenia.

 

Hotel, w którym odbywało się szkolenie, znacząco odbiegał od czterogwiazdkowego standardu, którym się szczycił. W pokoju, w którym nocowałam, była nieczyszczona od tygodni lodówka z trującą, spleśniałą zawartością oraz opadająca lampa. Brakowało oddzielnych łóżek – wraz z Pamelą dzieliłam łoże małżeńskie... W łazience drzwi od prysznica były niesprawne.

 

Jeżeli chodzi o posiłki, to były dość obfite, kilkudaniowe, jednak rozplanowane bez poszanowania dla zasad zdrowego żywienia. Jednego dnia dostaliśmy na obiad jednocześnie makaron, ziemniaki i ryż... Na śniadanie pojawiały się ciągle te same produkty, brakowało warzyw i owoców. Gdyby nie jeden wieczór w restauracji macedońskiej, który sami musieliśmy sobie opłacić, można by wynieść wrażenie, że kuchnia macedońska jest uboga w świeże składniki i niesmaczna. Byłam niezmiernie zaskoczona, że w programie nie był uwzględniony tradycyjny wieczorek macedoński, a za przyjemność prawdziwego lokalnego posiłku (i wycieczki do Ochrydu) musieliśmy wyłożyć z własnej kieszeni...

 

Główny organizator ze strony macedońskiej wykazał się natarczywością i brakiem poszanowania naszej prywatności. Pisał nocne wiadomości przez facebook'a, błagał natrętnie o polską wódkę, którą przywieźliśmy na wieczorek kulturowy i dzień przed naszym wyjazdem zorganizował głośną, prywatną imprezę w hotelu.

 

Podsumowując, warunki szkolenia i organizacja w mojej opinii stanowiły piętę achillesową projektu. Samą treść zaś i kontakty z innymi uczestnikami zaliczam do bardzo udanych.