Youth Breaking Down Barriers - Wymiana w Hiszpanii

W dniach 21 - 31 lipca 2019 r. wolontariusze Stowarzyszenia Sztukater - Adam, Aleksandra, Andrzej, Angelika, Dawid, Ewa J., Ewa O., Karolina, Krzysztof, Lila, Liwa, Małgorzata, Michał, Nikola, Piotr K., Piotr U., Wiktoria uczestniczyli w Wymianie Młodzieży „Youth Breaking Down Barriers", realizowanej w ramach programu Erasmus+. Projekt odbył się w miejscowości Elche w Hiszpanii.

 

PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY RELACJE NASZYCH WOLONTARIUSZY.

 

Adam

ADAM LECHOWSKI
KL. II LO im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze
SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU DO HISZPANII 21-31.07.2019
ERASMUS+

 

Gdy dowiedziałem się o tym że wezmę udział w projekcie Youth breaking Down bariers 2 byłem bardzo szczęśliwy. Przygotowywaliśmy się z grupą bardzo długo i ciężko. W dniu wyjazdu każdy był podekscytowany lotem, pożegnaliśmy się z rodzicami i wyruszyliśmy spod szkoły na lotnisko do Wrocławia. Kiedy dotarliśmy do Alicante czekała na nas Grupa Hiszpańska z wiel-kim napisem "Witamy w Hiszpanii". Każdy przywitał się ze Wszystkimi na lotnisku. Wyruszyli-śmy do miejsca, gdzie mieliśmy spędzić resztę wyjazdu. Po przyjeździe do szkoły – miejsca na-szego pobytu – mimo, że było późno w nocy - Hiszpanie dali nam chwilę na rozpakowanie się, a następnie przystąpiliśmy do gry integracyjnej. Z radością poznawaliśmy się nawzajem. Pod ko-niec pierwszego dnia dostaliśmy miłe prezenty - worki, czapki i koszulki.

 

Następnego dnia po śniadaniu, poszliśmy do Domu Kultury – świetlicy młodzieżowej. Tam czekały na nas różnego rodzaju zabawy i atrakcje, dzięki którym zaczęliśmy się integrować i co-raz bardziej siebie poznawać. Po powrocie do szkoły czekał na nas obiad. Po obiedzie przedstawi-liśmy prezentację na temat Polski, podczas której był quiz o Polsce z nagrodami dla Hiszpanów. Następnie Hiszpanie przygotowali dla nas świetną grę w mieście. Odnajdywaliśmy różne ciekawe miejsca, symbole czy zdjęcia. Poruszaliśmy się uliczkami miasta, poznając jego zaułki. Pracowa-liśmy w wymieszanych grupach, poznając siebie i ucząc się współpracy praz odpowiedzialności za wykonanie zadania. Gdy wróciliśmy do szkoły, czekały na nas pierwsze „refleksje”. Był to czas dzielenia się wspólnie wrażeniami, przeżyciami, jakie towarzyszyły nam po całym dniu przygód. Nikt nie wiedział początkowo, o co chodzi z tymi ”Refleksjami”. Jednak po szybkim instruktażu, każdy z nas zaczął opisywać wszystko to, co się podobało tego dnia, a co nie, co zwróciło naszą uwagę.

 

Kolejny dzień był bardzo wyczerpujący. Po ok. 30 minutach jazdy dojechaliśmy do parku linowego. Oprócz wspinaczki czekało na nas również strzelanie z łuku i pływanie łódkami. Każdy był bardzo zadowolony, lecz temperatura i wysiłek wymęczyły wszystkich. Po obiedzie Hiszpanie przedstawili swoją kulturę i tańce. Wieczorem czekało na nas dwoje artystów z niezwykłym poka-zem. Utalentowane małżeństwo hiszpańskie – przedstawiło bardzo ciekawy występ z ogniem.

 

Rano po śniadaniu zwiedziliśmy miasto Elche i muzea tego miasta z zabytkowymi ekspo-natami z np. V w.n.e. Po zwiedzaniu dotarliśmy na basen, gdzie spędziliśmy resztę dnia. Wieczo-rem wróciliśmy na kolację do szkoły. Tego wieczoru mieliśmy "Polską Noc", podczas której przedstawiliśmy polski taniec - krakowiak, prezentacje o polskiej kulturze i nauczyliśmy Hiszpa-nów polskiej piosenki. Po wszystkim były refleksje. Z nocy na noc wypowiadało się więcej osób. Kolejnego dnia popłynęliśmy na wyspę. Spędziliśmy tam wspaniałe chwile. Wszystko rozpoczęło się zainspirowaną przez Hiszpanów grą terenową. Podzieleni na małe grupy mieszane, wykonywa-liśmy kolejne zadania, które były przygotowane do wykonania. Następnie mieliśmy czas wolny podczas którego mogliśmy popływać w morzu i się opalać. Był to cudowny wspólny czas. Po za-bawach w wodzie wszyscy poszliśmy do restauracji na obiad, gdzie zaserwowano nam dania z owocami morza, m.in. paellę. Przy obiedzie Polacy bardzo dobrze się bawili z Hiszpanami roz-mawiając i wygłupiając się. Wszystkim towarzyszył bardzo miły nastrój, a chęć poznawania in-nych i przebywania razem była coraz większa. Na koniec dnia spędzonego na wyspie wszyscy mogliśmy popływać na rowerach wodnych ze zjeżdżalniami, co dawało wiele radości. Odpłynęli-śmy z wyspy ostatnim promem. Do szkoły wróciliśmy bardzo późno. Ale byliśmy szczęśliwi po całym dniu pełnym niezwykłych doznań.

 

Kolejnego dnia Hiszpanie oznajmili nam, że będzie to dzień, w którym przygotowali dla nas grę/zabawę, przy której się ubrudzimy. Każdy się zastanawiał, co to może być takiego??. Było naprawdę śmiesznie. Próbowaliśmy nowych przypraw i różnych rodzajów sosów począwszy od ketchupu, kończąc na ostrym sosie. Dodatkowo byliśmy tym wysmarowani po twarzach i po ciele. Oprócz tego było wiele innych zabawnych zadań i gier, m.in. szukanie kapsla w mące, przelewa-nie wody kubkami bez użycia rąk..itd.. Po obiedzie udaliśmy się do Elche, gdzie jechaliśmy kolej-ką miejską, jako atrakcją turystyczną. Mogliśmy podziwiać i zwiedzać miasto z wagonów kolejki na kółkach. W mieście mieliśmy trochę wolnego czasu, aby kupić pamiątki. Zatrzymaliśmy się w parku i udaliśmy się na wspólny spacer, oglądając piękną przyrodę. Po powrocie do szkoły zjedli-śmy kolację oraz wymieniliśmy się refleksjami.

 

Następnego dnia przyjechała do nas dwójka ludzi, którzy byli pasjonatami psów, tresowali je profesjonalnie, a także zajmowali się psami ze schronisk, szukając dla nich domów. Opowiadali nam, jak się poprawnie należy zajmować psem, jak poprawnie podchodzić do obcego pieska. Było widać, że zwierzęta ich kochają i oddają im miłość, którą od nich otrzymują. Po poobiedniej sie-ście udaliśmy się w góry. Wędrówka trwała do późnego wieczoru. Wspólnie spędzony czas i świetne widoki nie dały nam odczuć większego zmęczenia. Gdy wróciliśmy do autobusu mieliśmy okazję zobaczyć dwie prawie niespotykane w Polsce rasy psów. Kiedy wróciliśmy do szkoły, po refleksjach i kolacji, każdy poszedł spać ze zmęczenia.

 

Kolejnego dnia mieliśmy ugotować tradycyjne polskie dania. Przy gotowaniu było bardzo dużo zabawy. Zrobiliśmy pierogi z mięsem oraz kompot, placki ziemniaczane z cebulką. Hiszpa-nie też przyrządzili swoje tradycyjne dania. Ugotowane dania wyszły bardzo pysznie. Wymienili-śmy się poczęstunkiem. Wszystko się udało. Wieczorem udaliśmy się do Alicante gdzie mieliśmy okazję zwiedzić Zamek Św. Barbary. Bardzo miłym zaskoczeniem było dla nas to, kiedy pani przewodnik zaczęła do nas mówić po polsku. Zamek był cudowny, tak samo ze względu na wido-ki, jak i na historię. Lecz mieliśmy podczas zwiedzania jego zakamarków bardzo mało czasu, gdyż spieszyliśmy się na kolację, którą jedliśmy na promenadzie w restauracji.

 

Nazajutrz udaliśmy się na lodowisko. Było to niesamowite w środku lata zakładać łyżwy. Nie mogłem niestety cieszyć się z jazdy na łyżwach, z powodu bólu w nodze, który towarzyszy mi czasami po operacji. Po obiedzie pojechaliśmy do miejscowości El Atlet na plażę. Spędziliśmy tam bardzo miło czas na rozmowach, pływaniu w morzu i aktywnościach sportowych, a także je-dząc kolację w kręgu przy rozpalonych pochodniach. Po zjedzeniu mieliśmy właśnie refleksje które podsumowywały cały wyjazd. Każdy się wtedy wypowiedział. Ostatniego dnia z rana poje-chaliśmy do parku archeologicznego, gdzie mogliśmy usłyszeć i poznać historię Damy Elche. Przed obiadem po powrocie do szkoły było spotkanie z rodzinami Hiszpanów. Mieliśmy okazję bliżej poznać rodzinę naszych przyjaciół z Hiszpanii. Po obiedzie było podsumowanie całości.

 

Czas spędzony razem z Hiszpanami uważam za bardzo miły i potrzebny. Wiele się od sie-bie nawzajem nauczyliśmy. Wiele razem przeżyliśmy. Nie potrafiliśmy się rozstać. Połączyliśmy się szczerze i miło. Cieszę się, ze mogłem uczestniczyć w projekcie. Teraz czekamy na Hiszpa-nów, aż do nas przyjadą.

Aleksandra

Youth breaking down barriers 2019
Wymiana międzynarodowa do Hiszpanii

 

21 lipca wraz z czternastoma przyjaciółmi i dwiema wspaniałymi Paniami opiekunkami wylądowaliśmy na lotnisku w Alicante, tam przywitała nas grupa Hiszpanów z niesamowitymi transparentami powitalnymi. Podczas drogi busem do szkoły, w której "mieszkaliśmy" przez te 10 dni poznawaliśmy się, wspólnie śpiewaliśmy i rozmawialiśmy. Już wtedy wiedzieliśmy, że miło spędzimy czas z hiszpańską grupą uczniów z tamtejszej szkoły.

 

Po dojechaniu na miejsce graliśmy w grę, aby poznać swoje imiona i zainteresowania.

 

Następnego dnia po śniadaniu wybraliśmy się do centrum młodzieżowego, które znajdowało się nieopodal szkoły. Tam graliśmy w ping-pong'a, gry planszowe, karty itd. Po wyjściu z centrum młodzieżowego graliśmy w grę terenową zorganizowaną przez Hiszpanów. Bardzo nam się podobała, musieliśmy szukać różnych obiektów i spełniać zadania, które były umieszczone, w każdym miejscu do którego musieliśmy dotrzeć. Po powrocie do szkoły i po zjedzeniu obiadu była kolej na Polskie aktywności. Przeprowadziliśmy kilka gier związanych z pokonywaniem barier. Grupie hiszpańskiej bardzo się podobały nasze zajęcia, było dużo śmiechu i zabawy.

 

Drugiego dnia wszyscy wybraliśmy się do Parku Linowego Multiaventura, lekko nie było ale za to ile wrażeń i emocji! Po powrocie do szkoły oczywiście obiad, a później wielka walka na wodę. Był to super pomysł ze względu na to, że było bardzo gorąco i mogliśmy się schłodzić, a przy okazji świetnie się bawić. Po kolacji wieczór hiszpański, przyjechała para, która pokazała nam sztuczki z ogniem i dała spróbować własnych sił w tej dziedzinie. Następnie kobieta, która chwilę wcześniej kręciła ogniem tańczyła dla nas narodowy hiszpański taniec - flamenco.

 

Trzeciego dnia pojechaliśmy do miasteczka, w którym mieszkaliśmy poznać trochę jego kulturę. Odwiedziliśmy muzea, w których mogliśmy między innymi zobaczyć stare wykopaliska odnalezione na terenie miasta Elche. Następnie udaliśmy się na wyczekiwany cały dzień basen! Po powrocie do szkoły czekał nas Polski wieczór, na którym zaprezentowaliśmy kilka naszych prezentacji, zaśpiewaliśmy polskie narodowe pieśni oraz zatańczyliśmy krakowiaka.

 

25 lipiec był to jeden z bardziej udanych dni. Po śniadaniu pojechaliśmy busem do portu, z którego statkiem popłynęliśmy na wyspę Tabarca. Tam czekała nas kolejna gra terenowa, ale nie była to zwykła gra. Biegaliśmy po całej wyspie wypełniając zadania, a przy okazji mogliśmy podziwiać piękne widoki na wyspie i dookoła niej. Później był czas na kąpiel w morzu i opalanie. Na miejscu mieliśmy zapewniony pyszny obiad w restauracji z niesamowitym widokiem na morze. Przy obiedzie dużo rozmawialiśmy, po wspólnych grach i innych aktywnościach już nie było pomiędzy nami barier w postaci zawstydzenia czy po prostu problemu z porozumiewaniem się. Każdy dawał z siebie wszystko i wychodziło nam to coraz lepiej.

 

Piątego dnia nasi koledzy z Hiszpanii przygotowali dla nas bardzo brudną ale za razem śmieszna grę podczas której wszyscy byliśmy brudni w majonezie, musztardzie, ketchupie, dżemie czy mące. Mieliśmy do wykonania kilka śmiesznych zadań takich jak zjedzenie ciastka przyklejonego na dżem do naszego czoła bez używania rąk. Po tej grze oczywiście konieczny był prysznic, a zaraz po nim obiad i Elche. Tam mieliśmy okazję przejechać się kolejką turystyczną po mieście i dokładnie się mu przyjrzeć. Następnie wybraliśmy się do Parku, w którym było pięknie! Nigdy nie zapomnę widoku tej zieleni połączonej z taką ilością palm.
Następnego dnia mieliśmy zajęcia z przedstawicielami Clubu Canonie Binomios. Jest to klub zajmujący się tresurą i opieką nad psami. Powiedzieli nam wiele ciekawych informacji na temat psów, jak się z nimi witać, a jak tego nie robić. Jak psy reagują na różne bodźce zewnętrzne i w jaki sposób trenują psy aby były posłuszne, a z drugiej strony zadowolone, ponieważ robią to poprzez zabawę z nimi. Później mieliśmy kilka aktywności polskich, pokazaliśmy prezentacje dotyczące strojów ludowych, instrumentów, tradycji w Polsce i wiele innych. Oczywiście nie mogło zabraknąć śpiewów i naszego Poloneza!

 

Wśród ciekawych, edukacyjnych wypraw Hiszpanie przewidzieli także dla nas wycieczkę po górach. Byliśmy podzieleni na trzy grupy, każda dostała aparat i musiała zrobić jak najlepsze zdjęcia, którymi się następnego dnia mogliśmy pochwalić. Było bardzo dużo chodzenia, ale widoki jakie tam były zdecydowanie wynagradzają bolące nogi.

 

28 lipca mieliśmy wspólne gotowanie! Hiszpanie uczyli nas jak przyrządzić ich tradycyjne dania, a my uczyliśmy ich przyrządzać nasze. Zrobiliśmy pyszne pierogi z mięsem, które wszystkim smakowały i placki ziemniaczane. Po tym wspaniałym obiedzie, wybraliśmy się na wycieczkę do Alicante, gdzie zwiedziliśmy zamek Świętej Barbary. Ogromnym plusem tej wycieczki było to, że Pani przewodnik była z Polski. Dzięki temu mogliśmy więcej zrozumieć i dopytywać bez wahania o różne rzeczy, które nas zaciekawiły.

 

Następny dzień był trochę dziwny dla nas, bo nigdy nie spodziewałabym się, że będę jeździła na lodowisku w Hiszpanii! To było zdecydowanie niezapomniane przeżycie, zwłaszcza, że zaraz później pojechaliśmy opalać się na plażę! Polski lód i hiszpańskie słońce wbrew pozorom dobrze się do siebie pasują. Na plaży mieliśmy totalny relaks i czas na spędzenie czasu razem tak, jak chcieliśmy. Najpierw byliśmy w morzu, potem czas na odpoczynek na słoneczku, a potem budowanie zamków z piasku. Na sam koniec rozmawialiśmy zapalając pochodnie na plaży. Usiedliśmy w kręgu i zjedliśmy kolację. W między czasie, podzieliliśmy się codziennymi refleksjami - tyle, że na plaży przy szumie fal.

 

Ostatni dzień był trochę dla nas smutny, ponieważ każdy miał gdzieś w tyle głowy to, że to są już ostatnie chwile spędzone razem. Po śniadaniu pojechaliśmy do parku archeologicznego La Alcudia, tam zobaczyliśmy miejsce w którym została odnaleziona Dama Elche, poznaliśmy jej historię, oraz zobaczyliśmy wiele innych zabytków sprzed setek i tysięcy lat. Po powrocie do szkoły czekali na nas rodziny naszych przyjaciół z Hiszpanii. Spędziliśmy razem z nimi co prawda nie długi czas, ale za to na pewno niezapomniany. Po obiedzie mieliśmy czas na odpoczynek i spakowanie swoich rzeczy. A po kolacji kolejne zabawne momenty, na chwilę zapomnieliśmy o skutku i o tym, że to były już ostatnie wspólnie spędzone zabawne momenty. Podzielono nas na kilka grup i każda z grup musiała zaprezentować jakieś scenki, które wydarzyły się podczas całego wyjazdu. Oczywiście każda grupa wybrała te najśmieszniejsze. Dosłownie płakaliśmy ze śmiechu oglądając prezentacje innych grup. Po prezentacjach był już czas na "wieczór finałowy", podczas którego zostały nam rozdane koperty ze zdjęciami, miłym słowem i kilkoma pamiątkowymi muszelkami oraz szarfy z wyróżnieniami. Nie obyło się oczywiście bez rozlewu łez. Ale obiecaliśmy sobie, że jeszcze się spotkamy. Po wszystkim poszliśmy pod prysznice, wynieśliśmy sobie wszyscy materace na zewnątrz i do 5 rano siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Wszyscy dzielnie czekali na naszego busa na lotnisko łapiąc każdą ostatnią minutę razem. Po dojechaniu na lotnisko, czekało nas trudne zadanie.. musieliśmy się pożegnać. Znowu polały się łzy. Hiszpanie byli z nami do samego końca, do momentu przekroczenia przez nas bramki na lotnisku.

 

Wyjazdy takie jak ten, uświadamiają mi, że mimo innych tradycji, mimo innego języka i wielu rzeczy, które nas powierzchownie różnią, w głębi duszy jesteśmy tacy sami. Nie było dla nas momentów, w których nie mogliśmy się dogadać. Bardzo się ze sobą zżyliśmy, staliśmy się jedną wielką rodziną, którą dzielą setki kilometrów.. Jestem bardzo wdzięczna za możliwość wyjazdów takich jak ten, wiele się nauczyłam, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi za którymi będę szczerze tęsknić. Ale wiem, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Nie ma dla nas barier nie do pokonania! Wystarczy chcieć, a razem można wszystko!
Chciałabym jeszcze raz bardzo podziękować za ten wyjazd. Była to moja druga wymiana i mam nadzieję, że nie ostatnia, bo z takimi ludźmi czuję się jak ryba w wodzie.

 

Pozdrawiam serdecznie
Aleksandra Sarnowska :)
Kl. II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

Andrzej

SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU W RAMACH WYMIANY MIĘDZYNARODOWEJ ERASMUS +
ALICANTE HISZPANIA 21.07 – 31.07.19

 

Kiedy dowiedzieliśmy się, że lecimy do Hiszpanii byliśmy bardzo szczęśliwi. Przygotowania trwały wiele godzin i kosztowały nas dużo wysiłku. Przyszedł dzień wyjazdu. Spotkaliśmy się wszyscy przed szkołą, pożegnaliśmy z rodzicami i ruszyliśmy w drogę do Wrocławia na lotnisko. Kiedy wylądowaliśmy w Alicante, byliśmy ciekawi w jaki sposób Hiszpanie nas powitają. Zaskoczyli nas bardzo, po przejściu przez drzwi ujrzeliśmy sporą grupę w różowych koszulkach i polską flagą. Witali nas z radością. Po przyjeździe do szkoły dostaliśmy chwilę na rozpakowanie rzeczy, po czym zaprosili nas do wspólnej gry integracyjnej. Na koniec dnia dostaliśmy bardzo miłe prezenty: koszulki i worki.

 

Kolejnego dnia poszliśmy do Młodzieżowego Domu Kultury, gdzie czekały na nas liczne gry i zabawy. Wspólne przebywanie oraz udział w zabawach pozwoliły nam nawiązać ze sobą kontakt. Po obiedzie przedstawiliśmy prezentacje na temat naszego kraju. Przeprowadziliśmy quiz o Polsce z nagrodami. Było przy tym wydarzeniu sporo radości. Następnie Hiszpanie przygotowali dla nas bardzo ciekawą grę w mieście. Po kolacji czekała nas refleksja, nie do końca wiedzieliśmy na czym ona polega. Okazało się, że na koniec każdego dnia mamy dzielić się naszymi odczuciami po całym dniu.

 

Następny dzień był bardzo wymagający. Po śniadaniu czekał na nas park linowy, mini statki oraz strzelanie z łuku. Wszystkim bardzo się podobało, lecz każdy był zmęczony z powodu wysokich temperatur. Po późnym obiedzie, Hiszpanie przedstawili swoją kulturę i tańce. Gdy zapadł zmrok czekał na nas jeszcze pokaz dwójki artystów z ogniami, który wzbudził wiele emocji.

 

Kolejny dzień spędziliśmy w miejscowości Elche. Odwiedziliśmy muzea i nauczyliśmy się sporo ciekawych rzeczy o historii tego kraju i regionu. Po interesujących lekcjach historii udaliśmy się na basen. Mieliśmy bardzo dużo czasu na zabawę, pływanie, czy też opalanie. Wieczorem wróciliśmy na kolację do szkoły. Tego wieczoru mieliśmy zaplanowaną "polską noc". Przedstawiliśmy wiele informacji o Polsce, taniec polski - krakowiak, prezentacje o naszej kulturze oraz nauczyliśmy naszych gospodarzy polskiej piosenki. Potem przyszedł czas refleksji, jak każdego wieczoru. Z każdą nocą wypowiadało się coraz więcej uczestników wyjazdu.

 

4 dzień pobytu spędziliśmy na przepięknej wyspie Tabarca. Zaczęliśmy od gry terenowej po całej wyspie. Mieliśmy za zadanie m.in. zrobić sobie zdjęcia z różnymi zabytkami. Kiedy wszystkie grupy ukończyły wykonywanie swoich zadań, w końcu mogły zacząć się zabawy w morzu. Na obiad udaliśmy się do lokalnej restauracji, jedzenie było bardzo pyszne, spędziliśmy przy stołach bardzo dużo czasu rozmawiając z Hiszpanami. Ostatnią atrakcją na wyspie były rowerki wodne na których mogliśmy wypłynąć na głębsze wody. Odpłynęliśmy ostatnim promem. Do szkoły dotarliśmy bardzo późno.

 

W połowie wyjazdu, piątego dnia z rana dostaliśmy informację, że czeka na nas gra, w której bardzo się ubrudzimy. Było bardzo wesoło, próbowaliśmy różnych dziwnych przypraw, czekało na nas wiele konkursów. Po obiedzie udaliśmy się do Elche, skąd zabrała nas ciuchcia i wyruszyliśmy w drogę po parku i po mieście. Zobaczyliśmy bardzo dużo ciekawych i pięknych miejsc. Gdy już wracaliśmy do szkoły zatrzymaliśmy się w parku, aby podziwiać piękne gołębie. Karmiliśmy je rozmawiając ze sobą. W mieście mieliśmy chwilę czasu wolnego, aby zakupić pamiątki. Po powrocie do szkoły, czekała na nas kolacja i „refleksje”.

 

Kolejnego dnia z rana przyjechała do nas dwójka ludzi - specjalistów od zwierząt, którzy opowiedzieli nam o tresurze psów oraz zaprezentowali umiejętności dwóch piesków. Po poobiednim odpoczynku udaliśmy się w góry. Spędziliśmy tam czas, aż do bardzo późnego wieczoru. Nie odczuwaliśmy większego zmęczenia, a do tego niektóre piękne widoki krajobrazu zapierały dech w piersiach. Przy autobusie czekały na nas pieski ze schroniska. Mieliśmy okazję zobaczyć rasy rzadko spotykane w Polsce. Kiedy wróciliśmy, poszliśmy się umyć i podzielić się później wrażeniami z całego dnia. Wszyscy byli na tyle zmęczeni, że bardzo szybko zasnęliśmy.

 

Następnego dnia mieliśmy gotować swoje słynne narodowe dania. Zabawa w kuchni nie miałaby końca, gdyby nie to, że zbliżał się czas obiadu. Dania hiszpańskie, jak i polskie wyszły nam bardzo smacznie. Na wieczór udaliśmy się do Zamku Św. Barbary, położonym na wzgórzu w Alicante. Miłym zaskoczeniem było, kiedy nasza Pani przewodnik odezwała się do nas w języku polskim. Podróż po zamku była tym przyjemniejsza, bo wszystko rozumieliśmy. Na zamku było bardzo dużo ciekawych miejsc, z wysoka zaś oglądaliśmy przepiękne widoki. Jednak mieliśmy bardzo mało czasu na zwiedzanie, ponieważ spieszyło nam się na kolację do restauracji. Kolację spożywaliśmy w mieście na promenadzie. Było przepięknie.

 

W przedostatni dzień udaliśmy się na lodowisko, niestety nie mogłem jeździć z powodu bólu głowy. Po obiedzie udaliśmy się do miejscowości El Altet na plażę. Spędziliśmy tam miło dzień, rozmawiając, pływając, grając na plaży w różne gry. Na koniec zjedliśmy kolację na plaży przy pochodniach. Wtedy odbyły się „refleksje” podsumowujące cały wyjazd. Wypowiedzieli się wszyscy. Każdy już odczuwał presję czasu i pomimo tego, że było fantastycznie, to wiedzieliśmy, że został nam tylko jeden wspólny dzień. Ostatniego dnia z rana udaliśmy się do parku archeologicznego, w którym przedstawiono nam historię Damy z Elche. Jeszcze przed obiadem spotkaliśmy się z rodzinami naszych gospodarzy. Rodzice opowiadali o swojej pracy, wymienialiśmy się doświadczeniami z naszych krajów i opowiadaliśmy o wspólnych przeżyciach z tego pobytu. Po obiedzie czekało na nas podsumowanie całego wyjazdu oraz wspaniałe prezenty od Hiszpanów. Mieliśmy okazję ostatni raz współpracować w grupie, gdzie musieliśmy przedstawić różne scenki ze wspólnych aktywności. Było bardzo zabawnie. W nocy musieliśmy jechać na lotnisko. Mieliśmy bardzo mało czasu na pożegnanie się. Dziwne jest takie uczucie, kiedy przez 10 dni, doświadczyliśmy jedności - aż tak bardzo zżyliśmy się ze sobą. Nasze doświadczenie jest bardzo ciekawe i warte przeżycia. Liczę na to, że spotkamy się jeszcze raz taką samą ekipą. Myślę, że temat „przełamywanie barier” był wręcz idealnie dopasowany i zrealizowany. Wiele się nauczyliśmy, bardzo dużo przeżyliśmy. Nie było trudno porozumieć się z ludźmi, którzy mówią w innym języku. Dziękuję za pobyt w przepięknym kraju z tak fantastycznymi ludźmi.

 

Andrzej Fastyn
Kl. II Liceum Ogólnokształcące w Wiśniowej Górze

Dawid

W dniu 21.07.2019 r. wyjechaliśmy około godziny 15 spod szkoły autobusem na lotnisko do Warszawy. Około 3,5 godziny od momentu startu wylądowaliśmy w Alicante. Było to około północy. Gdy wyszliśmy z samolotu, Hiszpanie przywitali nas miło i radośnie. Autobus zabrał nas do Elche. Miejscem noclegowym i codziennego pobytu była szkoła. Oczywiście Hiszpanie przygotowali nam smaczną kolację. Po kolacji zorganizowali małą zabawę integracyjną, po której poszliśmy spać. Następnego dnia wstaliśmy dosyć wcześnie i udaliśmy się na śniadanie. Pobudkę i posiłki mięliśmy o stałych porach. Na pobudkę Hiszpanie puszczali głośną muzykę, a śniadanie podawali na słodko. Po śniadaniu odwiedziliśmy Centrum Młodzieżowe. Graliśmy tam w ping ponga i w gry na konsolach. Było super. Po obiedzie pokazaliśmy Hiszpanom aktywność polską, związaną z przełamywaniem barier, którą specjalnie przygotowaliśmy dla nich wcześniej. Następnie była prezentacja o Polsce.

 

Przez cały okres pobytu w Hiszpanii na koniec każdego dnia odbywała się tzw. „refleksja”. Dzieliliśmy się naszymi wrażeniami z całego dnia, mówiliśmy o tym, co nam się podobało podczas wielu aktywności.
Kolejnego dnia odwiedziliśmy park linowy, w którym przełamałem mój lęk, jaki miałem, w związku z doświadczaniem wysokości. Byłem z siebie bardzo dumny😊. Następnie uczestniczyliśmy w aktywnościach pozwalających nam przybliżyć sobie hiszpańską kulturę. Na koniec dnia była „hiszpańska noc”, podczas której Hiszpanie m.in. nauczyli nas swoich tańców.

 

W następnym dniu odwiedziliśmy muzeum, w którym poznaliśmy historię miasta Elche. Później udaliśmy się wszyscy na basen. Bardzo mi się tam podobało. Zabawy w wodzie i wspólne integrowanie się w wodzie przyniosło wiele radości. Na koniec dnia była „polska noc”. Przedstawiliśmy prezentację o naszym regionie i o Łodzi, następnie o Polsce. Zaprezentowaliśmy tradycyjne stroje ludowe. Nie mogło też zabraknąć naszych tańców, czyli poloneza i krakowiaka, które pięknie odtańczyliśmy, wcześniej przygotowując się do tego występu.
Kolejnym celem naszej podróży była Wyspa Tabarca, gdzie graliśmy w fajną grę integracyjną, przygotowaną przez Hiszpanów. Pierwszy raz spróbowałem kalmarów, ale mi niestety nie smakowały:). Najbardziej przypadło mi do gustu pływanie na rowerkach po morzu. Wszyscy pływaliśmy razem na kilku rowerkach w wymieszanych grupach. Było przy tym dużo śmiechu.

 

Kolejnego dnia rano, Hiszpanie przygotowali nam grę - test „gymkhana”, w której musieliśmy spróbować różnych specjałów i bardzo się wybrudzić różnymi potrawami. Przy okazji graliśmy w różne zabawy z tym związane np. przelewanie z kubka do kubka trzymanego w ustach brudnego płynu bez używania rąk. Najbardziej mi się podobało, gdy musieliśmy szukać w misce z mąką, korka plastikowego od butelki bez używania rąk. To była walka! Później odwiedziliśmy miasto Elche. Było tam super. Oprócz zwiedzania w dużej grupie, mogliśmy w mniejszych grupach poznawać zakamarki tego pięknego miasteczka.

 

Następnego dnia spotkaliśmy się z treserami psów. Na początku pokazywali różne sztuczki z pieskami, a potem uczyli nas, jak najlepiej postępować z pupilami.
Kolejnego dnia pojechaliśmy na lodowisko. Super zabawa. Nauczyłem się jeździć na łyżwach. Potem odwiedziliśmy Zamek Św. Barbary w Alicante. Z wysoka obserwowałem przepiękne widoki robiąc zdjęcia pamiątkowe.

 

Następnego dnia zaczęliśmy dzień od gotowania. Każdy z nas robił swoje popularne dania. Wszystko było bardzo smaczne. Po gotowaniu wybraliśmy się na plażę w Alicante. Było tam cudownie, ponieważ były piękne widoki i woda, która była ciepła.

 

Kolejnym przystankiem w realizacji projektu Wymiany Międzynarodowej były wykopaliska w Elche, gdzie wykopano „Damę z Elche”. Poznaliśmy jej historię. Kupiliśmy sobie magnesy z jej podobizną, albo małe jej podobizny. I niestety był to ostatni dzień w Hiszpanii. Musieliśmy się pakować. Następnego dnia w godzinach porannych pojechaliśmy już na lotnisko. Około południa byliśmy we Wrocławiu i stamtąd pojechaliśmy autobusem pod szkołę. Na miejscu byliśmy około godziny 16.Tak zakończyła się przygoda w Hiszpanii.

 

Wyjazd bardzo mi się podobał. Poznałem kulturę Hiszpanów. Podszkoliłem język angielski, nauczyłem się troszkę języka hiszpańskiego i autoprezentacji. Ucząc się, poznałem wielu przyjaciół w bardzo krótkim czasie. To był bardzo udany wyjazd w ramach projektu. Na pewno bariery, granice zostały przełamane.

 

Pozdrawiam
Dawid Jakóbiec
Kl. II
Liceum Ogólnokształcące
im. Jana Karskiego
w Wiśniowej Górze

Ewa J.

Sprawozdanie z wyjazdu w ramach Wymiany Międzynarodowej do Hiszpanii Alicante - Projekt ,,Youth Breaking Down Barriers'' 21-31. 07. 2019r. w ramach programu Erasmus+
zorganizowany przez stowarzyszenie Sztukater z Wrocławia.
Ewa Jakubczyk
Kl. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

 

W dniach od 21 do 31 lipca 2019 r. miałam okazję wyruszyć we wspaniałą podróż. Uczestniczyłam w projekcie ,,Youth Breaking Down Barriers'', do którego zaprosiła mnie pani pedagog naszego liceum.
Z moimi starymi przyjaciółmi ze szkoły, jak i z nowo poznanymi z Hiszpanii spędziłam wiele pięknych i pouczających chwil. Projekt uświadomił nam, jak ważne jest przełamywanie barier w kontakcie z innymi ludźmi na całym świecie .
Wyjazd już od początku zaczął się bardzo przyjemnie, ponieważ pierwszy raz leciałam samolotem . Mężczyzna – obcy człowiek, który siedział przy oknie zamienił się ze mną miejscami, żebym mogła wszystko widzieć. To było miłe z jego strony. Lot samolotem był dla mnie czymś przerażającym, ale równocześnie bardzo pięknym. Początek przygody był niezwykły, tak jak cały dalszy czas w Hiszpanii.

 

Zostaliśmy pogodnie przywitani przez Hiszpanów. W tamtym momencie nie spodziewałam się, że za 10 dni będą dla mnie tyle znaczyć. Nocowaliśmy w dużej szkole w Alicante w miejscowości Elche. Nocleg i cały pobyt był dla nas przygotowany w dużej klasie przedzielonej na pół w szkole, do której uczęszczają niektórzy spośród hiszpańskiej młodzieży. Spaliśmy wszyscy razem, dziewczęta i chłopcy oddzielnie. Wchodziliśmy i wychodziliśmy tymi samymi drzwiami, słyszeliśmy się wzajemnie od samego rana, do późna, śmialiśmy się razem, słuchaliśmy muzyki, która nas budziła, a którą pokochaliśmy - to bardzo nas zbliżyło. Zawsze trzeba było uszanować kogoś, kto chciał odpocząć albo posiedzieć w cichym miejscu obok innych w sali.

 

Pobudki były bardzo energiczne, osobiście uwielbiałam ten sposób. Codziennie z rana Hiszpanie wchodzili z głośnikiem i puszczali super piosenki, po których zamiast spać, wstawało się i zaczynało tańczyć.
Pierwsze 2-3 dni powoli nas zbliżały do siebie, ostrożne w kontakcie ale pełne zabawy. Musieliśmy się do siebie nawzajem przyzwyczaić i otworzyć. Gospodarze zabrali nas do Domu Kultury, gdzie pierwszy raz bariera miedzy nami a Hiszpanami została złamana. Graliśmy we wspólne gry, wymieszaliśmy się w różnych grupach, w których się wspólnie bawiliśmy. Z dnia na dzień widać było, jak się bardzo do siebie zbliżamy. W naszych relacjach stawaliśmy się coraz bardziej otwarci na siebie. Zaczęliśmy się mieszać i rozmawiać długo ze sobą w każdej możliwej chwili. Stawaliśmy się jedną wielką zgraną grupą. Hiszpanie zaproponowali nam wyjazd m.in.: do parku linowego, na łyżwy. Był też rejs statkiem na wyspę Tabarca, zwiedziliśmy piękne muzea i niezwykłe okazy kultury i sztuki hiszpańskiej sprzed lat, zamek Św. Barbary, ogrody i parki z niezwykłymi palmami, miasto Elche i Alicante (troszeczkę). Chodziliśmy po górach i pływaliśmy nurkując z kolorowymi rybami. Były to niesamowite spotkania razem dwóch kultur, dwóch narodów, w dwóch językach, a bardzo się jednoczących. Zajęcia, które wspominam z ogromną przyjemnością to: wspólne gotowanie polskich i hiszpańskich potraw. Pragnę zaznaczyć - bardzo Hiszpanom smakowały pierogi od podstaw zrobione przez nas wszystkich. Poza tym niezapomniana gra ,,gymkhane'', nasze piękne prezentacje o Polsce. Jeszcze jedna ważna rzecz, którą warto zapisać we wspomnieniach i sprawozdaniu z tego wyjazdu to siesta i fiesta. Albo fiesta i siesta. Ważne elementy każdego dnia w Hiszpanii. Czas odpoczynku i zabawy.

 

Ostatniego dnia wszyscy czuli już delikatną atmosfere smutku z powodu zbliżającego się rozstania, lecz uratowało tą sytuację przybycie rodzin naszych przyjaciół. Piękny widok, na który mieliśmy szansę patrzeć, uczestniczyć razem w tych spotkaniach, poznać najbliższych naszych przyjaciół.

 

Ostatnia noc była tylko wspólnym wyczekiwaniem na nieuniknione, nikt nie spał. Nie chcieliśmy się rozstawać!

 

Na tym wyjeździe wszystko było piękne i niezwykłe!!!, (pomimo paru śmiesznych sytuacji jak np.: częsty brak papieru w toalecie czy mydła).
Wyjeżdżając płakałam i nie mogłam się rozstać z nimi, nazywali nas „swoja nową rodziną”. Nigdy tego nie zapomnę i mam nadzieję na powtórne spotkamy się Razem za rok u nas w Polsce.

 

Ewa Jakubczyk
Kl. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

Karolina

S P R A W O Z D A N I E

 

21 lipca br. zaczęła się nasza dziesięciodniowa dniowa przygoda z projektem Erasmus + w Hiszpanii, w małej lecz bardzo urokliwej wiosce La Hoya, nieopodal Elche. 

 

Na miejsce przyjechaliśmy późno, po godzinie pierwszej w nocy, ale to nie przeszkodziło w zorganizowaniu dwóch ćwiczeń dzięki, którym poznaliśmy się ze wszystkimi uczestnikami programu, których było około 40 osób.

 

Pierwszy dzień zaczęliśmy od wizyty w miejscowym Centrum Młodzieżowym, gdzie spędziliśmy kilka godzin grając w różne gry, to sprzyjało nawiązaniu znajomości. Później po południu, grupa z Polski przedstawiła prezentację naszego kraju. Pokaz został urozmaicony polskimi piosenkami, w wykonaniu naszych uzdolnionych koleżanek i kolegów oraz tańcem - krakowiakiem, który został odtańczony w ozdobnych strojach nawiązujących do kostiumów ludowych.

 

Następny dzień naszego wyjazdu był bardzo aktywny, głównie ze względu na udział w zajęciach zorganizowanych w parku linowym Multiaventura w Elche. Ośrodek ten mieścił się w malowniczym miejscu pośród drzew palmowych. Po przejściu toru, mieliśmy możliwość spróbowania strzelania z łuku, wspinaczki kończącej się długim zjazdem na tyrolce lub skorzystania z przejażdżki łódkami po sztucznym stawie. Podsumowaniem aktywności tego dnia była noc hiszpańska, na której zaprezentowano miejscowe tańce.

 

Kolejny dzień to poznawanie kultury i historii miasteczka Elche. Odwiedziliśmy dwa muzea (Mahe i La Festa) oraz tutejszy zamek. Następnie zorganizowano nam czas wolny na miejskim basenie.
Dzień czwarty dla wielu z nas jest bardzo miłym wspomnieniem ponieważ spędziliśmy go nurkując na wspaniałej wyspie Tabarca. Pobyt tam urozmaicony był grą gymkhana, dzięki której poznaliśmy urocze zakątki tego miejsca.

 

Piątek rozpoczęliśmy grą terenową gymkhana polegającą na znajdowaniu wyznaczonych miejsc w miejscowości La Hoya- poznaliśmy lepiej miejsce naszego zamieszkania. Natomiast po południu, tramwajem miejskim ponownie zwiedzaliśmy Elche oraz poszliśmy pieszo do dwóch parków, w których mogliśmy podziwiać egzotyczną roślinność.

 

Weekend zaczął się warsztatami, na których mieliśmy możliwość obcować z adoptowanymi psami, które zaprezentowały efekty wieloletniej tresury posłuszeństwa, a my nauczyliśmy się podstawowych informacji o tych zwierzętach.
Następnie uczniowie z Polski, na warsztatach przedstawili kulturę naszego kraju, zorganizowali quiz o naszym państwie, z nagrodami oraz zatańczyli poloneza. Pod wieczór natomiast wybraliśmy się na spacer po bagnach Elche, gdzie podzielono nas na trzy grupy i zadaniem naszym było zrobienie najciekawszego zdjęcia. Konkurs wygrała nasza koleżanka Lila, której udało uchwycić pszczoły na plastrze miodu w zaroślach tamtejszego parku.

 

Niedzielny poranek spędziliśmy jeżdżąc na lodowisku, a po południu pojechaliśmy do Alicante. Tam zwiedziliśmy zamek św. Barbary i zjedliśmy kolację, na której poczęstowano nas hiszpańskimi przystawkami.
Poniedziałkowe popołudnie polegało na zorganizowaniu warsztatów kulinarnych. Każdy kraj zaprezentował trzy potrawy, które wspólnie przygotowywaliśmy. Natomiast wieczorem wybraliśmy się na plażę El Altet- przepiękne miejsce, w którym mogliśmy cieszyć się czasem wolnym aż do nocy.

 

Ostatniego dnia odwiedziliśmy miejsce odkrywek archeologicznych La Alcudia, gdzie znaleziono pomnik słynnej Damy z Elche, która obecnie jest jednym z eksponatów francuskiego Louvre. W bardzo interesujący sposób przedstawiono nam historię tego miejsca.
Tak też dobiegł końca czas spędzony w słonecznej Hiszpanii. Odwiedziliśmy wiele wspaniałych miejsc, których czuję niedosyt. Wymiana ta to nie tylko możliwość podniesienia kompetencji językowych, ale rownież międzynarodowe przyjaźnie, które być może przetrwają lata oraz poszerzony światopogląd, który dla wielu będzie początkiem odkrywania niesamowitego świata.

 

Karolina Borkowska
Andrespol, dn. 5 sierpnia 2019r.

Krzysztof

21-31 lipca 2019r.
Projekt "Youth breaking down bariers 2"
La Hoya, Elche, Hiszpania

 

Od razu, gdy dotarliśmy na lotnisko w Alicante zostaliśmy bardzo ciepło przywitani przez całą hiszpańską grupę, między innymi napisem "Witamy w Hiszpanii". Następnie udaliśmy się do szkoły, gdzie każdy się przedstawił po angielsku i powiedział o swoich zainteresowaniach. Przed snem ogarnęło nas zdziwienie, że wszyscy będziemy spać w jednym pomieszczeniu, lecz suma sumarum okazało się to dosyć zabawnym rozwiązaniem.

 

Pierwszego dnia uczestniczyliśmy w zabawach integracyjnych, gdzie nauczyliśmy się nawzajem swoich imion oraz przełamywaliśmy bariery komunikacji, mimo różnorodności językowych i kulturowych. Drugim rodzajem aktywności była gra zorganizowana przez Hiszpanów, która polegała na wykonywaniu różnorakich zadań przemieszczając się po miasteczku. Było to ciekawą formą nawiązania wspólnych relacji i poznania okolicy, a także hiszpańskich zwyczajów.

 

Drugiego dnia udaliśmy się do parku liniowego "Multi Aventura". Była to dla mnie jedna z największych atrakcji całego wyjazdu, ponieważ uwielbiam sport i aktywność fizyczną, w której trzeba używać siły. Mimo, iż bywałem w podobnych miejscach w Polsce, przyznam że park zrobił na mnie duże wrażenie pod względem różnorodności przeszkód oraz faktu, iż poruszaliśmy się między palmami! To był męczący ale pełen wrażeń dzień.

 

Kolejnego dnia udaliśmy się do Elche by odwiedzić muzea i poznać kulturę i tradycje miasta. Oprócz tego przechadzaliśmy się z Hiszpanami po mieście wśród pięknych zabytków, starych uliczek i parków z fontannami. Wielkie wrażenie wywarło na mnie Sanktuarium Maryjne oraz krótki film o jego historii i działalności. Dla mnie, jako katolika, było to szczególnie ważne wydarzenie, za które jestem wdzięczny Hiszpanom. Po wszystkim podążyliśmy na basen który był świetnym relaksem po zwiedzaniu.

 

Czwartego, a zarazem bezwzględnie najlepszego dnia wymiany udaliśmy się statkiem na wyspę - "Tabarca". Na początek podzieliliśmy się na grupy, w których mieliśmy do wykonania różnorakie zadania takie jak: sfotografowanie grupy przy ważnych miejscach na wyspie, jak kościół, stare więzienie, pomnik. Było to cudowną formą poznania i zwiedzania wyspy. Szczególnie urzekły mnie wąskie, kręte uliczki, tradycyjna, nie nowoczesna architektura oraz sposób życia mieszkańców, którzy w ogóle nie posiadają samochodów. Następnie bardzo przyjemna kąpiel w morzu, którą zapamiętam z krystalicznej wody i pięknej fauny. Również kolejna atrakcja jaką były rowery wodne że zjeżdżalniami. Co to była za frajda!

 

Piąty dzień to przejazd kolejką po mieście i spacer po parku pełnym palm i zieleni oraz egzotycznych zwierząt. Dalej przyszedł moment na czas wolny i zakup pamiątek. Przechadzaliśmy się ponownie z Hiszpanami po mieście. Pokazywali nam oni swoje ulubione miejsca i zabrali nas na lody.

 

Następnego dnia odbyliśmy zajęcia z psami, w których nauczyliśmy się, jak postępować ze zwierzakami oraz jak je szkolić. Po południu udaliśmy się na wycieczkę po górach, wśród natury i pięknych widoków, zwieńczonej dotarciem do jeziora, które zapierało dech w piersiach.

 

Siódmy dzień również zapamiętam jako "topke". Mimo, iż nie zaczęło się fantastycznie, bo od gry w której brudziliśmy się jedzeniem przy wykonywaniu zadań, to jednak po południu, nadszedł moment na wspaniały wyjazd do Alicante, w którym zwiedziliśmy zamek Św. Barbary. Było on niesamowity nie tylko ze względu na budowle ale również na lokalizację. Znajdował się on na oddalonej o kilkadziesiąt metrów od plaży wzgórzu wynoszącym prawie 200m. Widoki z góry były nie do opisania. Panorama miasta, widok na góry, na morze, na plażę, port. Po prostu wow! Dodatkowo oprowadzała nas przewodniczka, która była Polką. Na koniec dnia zjedliśmy kolacje w jednej z restauracji na promenadzie w Alicante.

 

Ósmy dzień zaczął się od wspólnego gotowania, które uwielbiam, pomagałem w przygotowaniu naszych polskich pierogów oraz w hiszpańskich dniach. Zjedliśmy pyszny obiad, a następnie udaliśmy się na plażę, gdzie się kąpaliśmy, opalaliśmy, graliśmy w siatkówkę, robiliśmy zdjęcia. A na koniec dnia, zjedliśmy kolację przy pochodniach i odbyliśmy codzienne refleksje.

 

Ostatni, czyli dziewiąty dzień był jednocześnie świetny, bo byliśmy razem, cieszyliśmy się, ale też smutny bo wiedzieliśmy, że jest on ostatnim. Zaczęło się od zwiedzania muzeum na powietrzu w którym wykopano "Dame Elche" oraz zabytki z VI w. Pomysł na taką aktywność był dobry ale rozpraszał nas wielki upał który tego dnia nam towarzyszył. Wieczorem zorganizowaliśmy w grupach scenki przedstawiające różne sytuacje jak zwiedzanie, pływanie, noc. Każda grupa spisała się świetnie i przygotowała pełne śmiechu przedstawienia. Następnie puszczona została składanka zdjęć z wymiany, przy której prawie każdy uronił łzę. To była bardzo wzruszająca chwila. Po wszystkim udaliśmy się na dwugodzinną drzemkę i udaliśmy się wszyscy razem na lotnisko. Pożegnanie było bardzo ciężkie, nie chcieliśmy się rozstawać, ale koniec końców, bardzo wyczerpani uściskaliśmy się ponownie i udaliśmy się w drogę do domu.

 

Całą wymianę oceniam bardzo pozytywnie. Cieszę sie że mogłem poznać Hiszpanie, Elche, inna kulturę, tradycje, nauczyć się współpracy, komunikacji i przede wszystkim przełamać wstyd i rozmawiać otwarcie z innymi. Również raduje się, że nawiązałem kontakt, mam na dzieje trwały z wieloma osobami czy to z Hiszpanii czy nawet z Polski. Dziękuję za daną szansę wyjazdu.

 

Krzysztof Felczak
Kl. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze
Łódź, 07.08.2019r.

Liwia

SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU W RAMACH WYMIANY MIĘDZYNARODOWEJ ERASMUS+ ,,Youth breaking down barriers”

HISZPANIA ALICANTE 21-31.07.2019

 

W dniach 21.07.2019 – 31.07.2019 miałam przyjemność wziąć udział w niesamowitym projekcie , który odbywał się w miejscowości La Hoya w Hiszpanii . Nazwa projektu to ,,Youth breaking down barriers”, czyli przełamywanie naszych barier.

 

Po przylocie na lotnisko w Hiszpanii zostaliśmy powitani przez Hiszpanów wielkim plakatem z napisem ,,Witamy w Hiszpanii” co było dla nas niesamowicie miłym zaskoczeniem . Następnie udaliśmy się busem do szkoły , w której przebywaliśmy przez czas trwania projektu. Zjedliśmy kolację, a następnie każdy z nas powiedział o sobie kilka słów i zagraliśmy w grę integracyjną.

 

Następnego dnia zostaliśmy zabrani do lokalnego Youth Center , w którym wspólnie graliśmy w gry planszowe , piłkarzyki, czy też ping ponga, co pomogło nam się zacząć lepiej poznawać. Po obiedzie nadszedł czas na nasze pierwsze prezentacje o Polsce. Staraliśmy się przekazać najważniejsze informacje o naszym kraju. Po przedstawionych prezentacjach udaliśmy się na grę terenową po miejscowości La Hoya. Zostaliśmy podzieleni na kolorowe drużyny i każda drużyna musiała szukać kopert w swoim, przyznanym wcześniej kolorze. W każdej następnej kopercie były wskazówki gdzie dalej iść. Wygrywała drużyna , która pierwsza wykonała wszystkie zadania i wróciła do miejsca startu. Po kolacji przyszedł czas na codzienne refleksje, którymi dzieliliśmy się ze wszystkimi.
Kolejny dzień rozpoczął się od wyjazdu do parku o nazwie ,,Multi Aventura Park”, który jest parkiem linowym. Każdy z nas dostał odpowiednie wyposażenie, aby pokonać wybraną trasę. Po odbyciu szkolenia – m.in. przepinania się na następne przeszkody, zachowania bezpieczeństwa na wysokości wyruszyliśmy w drogę, na trasę . Była to okazja do przełamania bariery swojego strachu oraz wzajemnego wspierania się dla osób doświadczających odrobiny lęku na wysokości. Przeszkody były zamontowane na wysokich palmach skąd widok był nieziemski . Na sam koniec trasy można było zjechać bardzo długą tyrolką nad parkiem i podziwiać wspaniałe widoki . Dla mnie była to jedna z moich ulubionych aktywności podczas całego projektu . Po powrocie do szkoły Hiszpanie przedstawili nam swoją kulturę. Dzień znów zakończył się czytaniem naszych refleksji.

 

Trzeciego dnia zostaliśmy zabrani do muzeów, gdzie oglądaliśmy wiele historycznych eksponatów. Później mogliśmy zrelaksować się i schłodzić w basenie, w którym wszyscy razem świetnie się bawiliśmy i integrowaliśmy. Wieczorem mieliśmy czas na odpoczynek i wspólne refleksje.
Czwartego dnia zostaliśmy zabrani na przepiękną wyspę o nazwie ,,Tabarca”. Nasz pobyt na Tabarce rozpoczął się od kolejnej aktywności, którą była gra o nazwie ,,Gymkhana”. Znów zostaliśmy podzieleni na wymieszane grupy i musieliśmy wykonać różne zadania, m.in.: zdjęcia w miejscach , które były podane na naszej liście. Ta zabawa była świetnym pomysłem, ponieważ dzięki temu mogliśmy lepiej poznać cała wyspę i jej przepiękne budowle, uliczki . Po zabawie wszyscy poszliśmy wykąpać się w morzu. Potem udaliśmy się na obiad do lokalnej restauracji, gdzie mieliśmy okazję spróbować hiszpańskie potrawy, w tym także najbardziej znane danie w Hiszpanii - Paellę, która była przepyszna . Po obiedzie zostały wypożyczone rowerki wodne, które miały na sobie zamontowane zjeżdżalnie do wody. Wszyscy świetnie się bawili. Dzień na Tabarce uważam za najlepszy dzień podczas całego projektu, ponieważ Tabarca jest prześliczną wyspą i świetnie się tam bawiłam . Po powrocie znów czytaliśmy nasze spisane refleksje na temat całego dnia.

 

Dzień za dniem mijał w cudownej atmosferze integracji, współpracy, wzajemnej nauki oraz zabawy. W trakcie projektu zostaliśmy zabrani także na lodowisko, następnie do przepięknego parku z niezwykłymi palmami, będącymi symbolami tego miejsca. Mieliśmy zorganizowaną także przejażdżkę pociągiem turystycznym po Elche, poznawaliśmy techniki pracy specjalistów – treserów zwierząt, pozwalające na skuteczną oraz w duchu miłości do zwierząt tresurę psów.

 

Podczas Wymiany Międzynarodowej mieliśmy również przyjemność wspólnego gotowania potraw polskich i hiszpańskich. Było to dla nas świetne doświadczenie, ponieważ poznawaliśmy nawzajem nasze kultury „od kuchni” oraz uczyliśmy się wspólnie pracować. Uważam również, że ta aktywność jeszcze bardziej nas zintegrowała.

 

W przedostatni dzień zostaliśmy zabrani na przepiękną plażę o nazwie El Altet, na której wspólnie się integrowaliśmy poprzez granie w siatkówkę, wspólne kompanie, granie w gry integracyjne. Jednak najlepszą chwilą na tej plaży było wspólne siedzenie przy zapalonych pochodniach, jedzenie kolacji i dzielenie się swoimi refleksjami. Czuliśmy się wtedy, jak jedna, wielka rodzina.

 

Dwiema rzeczami , które również mi się bardzo podobały było zwiedzanie zamku w Alicante. Mieliśmy wspaniałą panią przewodnik, która mówiła po polsku i po hiszpańsku. Było to dla nas bardzo dużym udogodnieniem. Można było poznać tak ciekawie opowiedzianą historię niezwykłego Zamku Św. Barbary oraz zadawać pytania do każdej opowieści oraz o wszystko, co nas interesowało.

 

Następną niespodzianką tej wymiany był spacer po malowniczych i prześlicznych górach, gdzie dookoła było pełno palm i roślinności charakterystycznej dla tego terenu.

 

Szkoła, w której mieszkaliśmy, była położona w bardzo ładnej miejscowości, a jedzenie było bardzo dobre. Liderzy hiszpańscy byli bardzo mili, pomocni i zawsze można było na nich liczyć.

 

Podsumowując mój cały pobyt na wyjeździe w ramach projektu ,,Youth breaking down barriers”, nie mam żadnych zastrzeżeń. Ludzie, których tam poznałam są wspaniali. Ten projekt pozwolił mi przełamać wiele swoich barier i zawrzeć niesamowite znajomości oraz nauczyć się nowych postaw. Z tamtymi ludźmi, Hiszpanami czułam się, jak z jedną wielką rodziną. Mam nadzieję, że będę miała okazję realizować więcej takich projektów. Bardzo dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater za umożliwienie mi wyjechania i przeżycia tak wspaniałych chwil z tak wspaniałymi ludźmi, w tak wspaniałym i pięknym miejscu.

 

Liwia Pysklak Kl. I
Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

Nikola

Sprawozdanie z wyjazdu w ramach Wymiany Międzynarodowej do Hiszpanii Alicante - Projekt ,,Youth Breaking Down Barriers'' 21-31. 07. 2019r. w ramach programu Erasmus+
zorganizowany przez Stowarzyszenie Sztukater z Wrocławia.
Nikola Pluskota
Kl. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

 

Dnia 21 lipca 2019 r. wyjechałam wraz z innymi uczniami mojej szkoły do Hiszpanii na projekt „Youth breaking down barriers” w ramach Międzynarodowej Wymiany Erasmus +. Miejscem docelowym naszej podróży miało być Alicante. Cały wyjazd był możliwy, dzięki Stowarzyszeniu Sztukater, któremu jestem ogromnie wdzięczna. W wymianie uczestniczyły tylko dwa kraje – Polska i Hiszpania. Przylecieliśmy bardzo późno w nocy, ale mimo to nowi przyjaciele czekali na nas w różowych koszulkach, z flagami Polski i Hiszpanii oraz z wielkim napisem napisanym po polsku „Witajcie w Hiszpanii” . To przywitanie wzruszyło nas do łez i po podaniu sobie ręki razem pojechaliśmy do szkoły w której mieliśmy nocować i spędzać razem czas.

 

Pierwszego dnia, żeby się zapoznać poszliśmy do oddalonego o nawet nie 5 minut budynku, gdzie mieściła się siedziba Domu Kultury. Wspólnie graliśmy i bawiliśmy się wspaniale i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, mimo bariery, jaką jest język. Wychodziło nam to bardzo dobrze. Nauczyłam się kilka słówek w ich języku i rówieśnicy nauczyli się trochę po polsku. Dnia drugiego wybraliśmy się do Parku MultiAventura. Przechodziliśmy razem pomagając sobie nawzajem, strzelaliśmy z łuku oraz jeździliśmy w łódce dzięki, której każdy skończył pobyt będąc całkowicie zmoczonym, ale za to uśmiechniętym od ucha do ucha. Trzeciego dnia zwiedziliśmy Elche jedno z miast w Hiszpanii i poznaliśmy jego historię i kulturę. Odwiedziliśmy dwa muzea i siedzibę Urzędu Miasta. Coraz bardziej się dogadywaliśmy z uczestnikami i czas nam mijał coraz szybciej, uczyliśmy się nowych słów, śpiewaliśmy wspólnie i tańczyliśmy. Czwartego dnia wybraliśmy się na wyspę Tabarcę. Aby się na nią dostać musieliśmy płynąć statkiem, co sprawiło nam ogromną radość. Mogliśmy poczuć wiatr we włosach, „poudawać Tytanic'a” i razem się pośmiać. Po dotarciu graliśmy w grę wymyśloną przez grupę Hiszpańską, pływaliśmy na rowerach wodnych z których skakaliśmy do wody i pływaliśmy. Jedliśmy obiad w restauracji gdzie po raz pierwszy spróbowałam kalmara i paei, która była przepyszna. Dnia piątego pojechaliśmy do Elche i jeździliśmy w długim samochodzie, w którym dowiadywaliśmy się wielu ciekawostek o tym mieście. Nauczyłam się łamańca językowego oraz kilku ciekawych słówek po hiszpańsku. Szóstego dnia spotkaliśmy psy ze schroniska oraz organizację, która się zajmuje pieskami. Dowiedzieliśmy się, jak zachowywać się w obliczu zwierzęcia, co można robić, a co nie powinno się robić. Po skończonych warsztatach każdy mógł pobawić się z psem i wybrani mogli wykonać kilka sztuczek. Siódmego dnia gotowaliśmy razem polskie i hiszpańskie dania. Każdy bawił się świetnie, byliśmy brudni w mące, niektórzy podjadali w takcie oraz niektórzy się popłakali przez cebulę. Po skończonym gotowaniu mogliśmy spróbować pyszności przyrządzonych wspólnymi siłami, przez co jeszcze bardziej smakowały. Ósmego dnia wybraliśmy się do zamku w Alicante, gdzie spotkała nas bardzo miła niespodzianka, ponieważ przewodnikiem była Polka mieszkająca już od 29 lat w Hiszpanii. Dowiedzieliśmy się od niej historii o mieście i o budynku, w którym się znajdowaliśmy. Zjedliśmy obiado-kolację w restauracji, gdzie znowu mieliśmy okazję spróbować hiszpańskich dań, które każdy zjadł ze smakiem. Dzień dziewiąty spędziliśmy na plaży wspólnie się bawiąc, grając w siatkówkę plażową, opalając się i śpiewając. Kolację również zjedliśmy na plaży przy pochodniach wspólnie rozmawiając o spędzonym dniu i z myślą o pożegnaniu. Niektóre osoby uroniły łzy. Dnia dziesiątego musieliśmy już wracać i o bardzo wczesnej godzinie. Ok. piątej rano musieliśmy wjechać ze szkoły. Mimo tego, że każdy był smutny śpiewaliśmy razem, dopóki nie wysiedliśmy z autokaru. Po wyjściu z niego wszyscy płakaliśmy, że musimy się rozstać. Bardzo trudno było się pożegnać z tak niesamowitymi ludźmi, ze wspomnieniami o wszystkich przygodach, pięknej pogodzie i palmach, ale niestety musieliśmy się już rozsatć i iść do samolotu. Ze łzami w oczach pomachaliśmy do siebie z oddali na do widzenia.

 

Organizacja oraz liderzy zapewnili nam pełne bezpieczeństwo i pobyt oraz wspaniałą zabawę. Zawsze mogliśmy liczyć na ich pomoc i wsparcie. Mimo, że dzieliła nas bariera językowa, to każdy swoimi siłami starał się porozumieć po angielsku i nawet po hiszpańsku. Każdemu wychodziło to wspaniale, nawet jak nie miał wysokich umiejętności, to wspólnymi siłami dochodziliśmy do porozumienia.

 

Jestem bardzo wdzięczna Stowarzyszeniu Sztukater za możliwość wyjazdu na tak wspaniały projekt. Dzięki niemu poznałam niesamowitych ludzi, kulturę oraz troszkę historii Hiszpanii. Doświadczenie i wspomnienia, które zdobyłam, niezwykłe i jedyne w swoim rodzaju zostaną ze mną do końca życia, jako piękna przygoda. Dlatego bardzo dziękuje za ten wspaniały projekt.

 

Nikola Pluskota
Kl. I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

Piotr K.

Piotr Kosowski - sprawozdanie z udziału w projekcie w Hiszpanii ,,Youth Breaking Down Barriers'' Alicante 21-31. 07. 2019r. w ramach programu Erasmus+ zorganizowanym przez Stowarzyszenie Sztukater z Wrocławia

 

W dniach od 21 do 31 lipca, miałem przyjemność wraz z moimi przyjaciółmi ze szkoły uczestniczyć w projekcie ,,Youth Breaking Down Barriers '' w ramach Wymiany Międzynarodowej. Projekt miał na celu między innymi uświadomić nam, młodym ludziom, jak ważne jest przełamywanie barier w Europie. Nocowaliśmy i żyliśmy na co dzień w pobliżu miasta Elche. Jest to niezwykle piękna i spokojna miejscowość. Wszyscy spaliśmy w jednej klasie w szkole: Polacy i Hiszpanie. Osobiście uważam, że było to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ bardzo nas to do siebie zbliżyło. Pozwoliło nam także przełamywać bariery, takie jak stres czy nieśmiałość. Wspólne przebywanie przyczyniło się także do tego, że np. z czasem coraz lepiej nam się ze sobą rozmawiało, uczyliśmy się także języka hiszpańskiego, a Hiszpanie polskiego. Pomogło nam to też poznać siebie nawzajem.

 

Codziennie pobudka była około godziny ósmej z dźwiękami hiszpańskiej muzyki, a spać szliśmy koło północy. Przez pierwsze dwa dni głównie mieliśmy gry i zabawy związane z tematem naszego projektu. Celem zadań, gier i spotkań było m.in. lepsze poznanie się, lepsze poznanie innych naszych kultur, zwyczajów i historii, a także uczenie się umiejętności rozwiązywania problemów, akceptacji wzajemnej, inności, współpracy.

 

Wśród różnorakich aktywności, jakie Hiszpanie dla nas przygotowali było m.in.: wyjście do ,,domu kultury '', w którym wspólnie graliśmy i bawiliśmy się w grupach, gry terenowe, dzięki którym przełamywaliśmy nieśmiałość, poszerzaliśmy horyzonty wiedzy o muzyce i tańcu hiszpańskim, uczyliśmy się myśleć i rozwiązywać problemy. W inne dni byliśmy m.in. w parku linowym , zwiedzaliśmy Zamek Św. Barbary w Alicante, mieliśmy zajęcia z treserami psów oraz pokaz tresury, spotkanie z wolontariuszami ze schroniska, zwiedzaliśmy muzea poznając historię Hiszpanii z pierwszych wieków naszej ery, chodziliśmy po górach, tańczyliśmy w wodzie, kąpaliśmy się w morzu i na basenie. Mieliśmy również bardzo dużo zajęć i zabaw w szkole np. wspólnie gotowanie polskich i hiszpańskich potraw, gra ,,gymkhane'', chowanego, prezentacje o naszych krajach pokazywane zarówno przez Polaków jak i Hiszpanów, wspólne tańczenie i śpiewanie. Ostatniego dnia odwiedziły nas rodziny i przyjaciele naszych kolegów z Hiszpanii. Było wówczas wiele poruszających uczuć. Wspólnie poznawaliśmy rodziny naszych przyjaciół, a oni nas. Wszystkie aktywności, zabawy, prezentacje, spotkania były przygotowane przez Hiszpanów i przez nas z ogromnym zaangażowaniem. Panowała fantastyczna atmosfera przyjaźni i pracy, zabawy i odpoczynku.

 

Wyjazd ten bardzo mi się podobał. Była to nie tylko wspaniała przygoda i dobra zabawa, ale również niezwykła nauka. Poznałem wspaniałych ludzi, z którymi bardzo trudno było mi się rozstać. Mam nadzieję, że za rok spotkamy się z powrotem, tylko że tym razem w Polsce.

 

Piotr Kosowski
Kl. II
Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

Piotr U.

W dniach 21– 31 lipca 2019 r. w Hiszpanii w mieście Elche-pięknej cichej okolicy miałem zaszczyt uczestniczyć w projekcie „Youth breaking down bariers 2” realizowanym w ramach programu Erasmus +. Wziąłem w nim udział dzięki współpracy szkoły, do której chodziłem, ze Stowarzyszeniem Sztukater. W projekcie uczestniczyli ludzie mniej więcej w moim wieku. Tuż po odbiorze z lotniska przez hiszpańską grupe ,jeszcze tej samej nocy mieliśmy zajęcia integracyjne.Od razu wiedziałem że będzie to dynamiczny a zarazem sympatyczny wyjazd.Nocowaliśmy w wszyscy razem w jednej sali.Nie ukrywam było troszkę niewygodnie ale uważam że było to najlepsze rozwiązanie z możliwych ponieważ pozwoliło nam lepiej się poznać ,polubić, a nawet zaprzyjaźnić. Każdy dzień był dokładnie zaplanowany i bardzo intensywny.Rozpoczynał się dzień pobudką o godzinie 8:30 i kończył refleksami o godzinie 23. Bardzo dużo dowiedziałem się o hiszpańskich tradycjach oraz smakach które miałem przyjemność poznać, różnego rodzaju przypraw, sosów, a najbardziej owoców morza.Poznałem też hiszpańską muzykę, która bardzo mi się spodobała i , którą słucham do dziś.Zachwyciły mnie również hiszpańskie tańce.Nieziemskim przeżyciem była wycieczka statkiem na wyspę tabarca.Urzekła mnie hiszpańska przyroda(aleja palm Alicante) przez którą miałem zaszczyt przechodzić.Zniewoliła mnie panorama z zamku na całe miasto Alicante.Do kolejnych atrakcji całego wyjazdu mogę również doliczyć lot samolotem. Podsumowując wyjazd ten uświadomił mi ,że nie ma dużych barier pomiędzy rówieśnikami różnych narodowości.Wiem ,że warto szlifować język ,by kontakty międzynarodowe były lepsze.Poznałem wielu fajnych ludzi z którymi chcę utrzymać kontakt.

 

Piotr

Wiktoria

SPRAWOZDANIE Z WYJAZDU DO HISZPANII W RAMACH PROJEKTU ERASMUS + ZORGANIZOWANEGO PRZEZ STOWARZYSZENIE SZTUKATER ORAZ LO W WIŚNIOWEJ GÓRZE 

 

21-31-.07.2017

 

Każdy z nas był bardzo szczęśliwy, że zyskał szanse aby poznać lepiej HiszpaniĘ i jej mieszkańców. Ciężko i sumiennie przygotowywaliśmy się do lotu oraz pobytu tam. Stworzyliśmy projekty o naszej kulturze, gry, zabawy, a także nauczyliśmy się specjalnie polskich tańców. Włożyliśmy w to dużo pracy i poświęcenia, dzięki czemu byliśmy znakomicie przygotowani.

 

W dzień wyjazdu wszyscy spotkaliśmy się na parkingu przed naszą szkołą, gdzie mogliśmy ostatni raz pożegnać się z naszymi rodzicami i w miłej atmosferze ruszyć na lotnisko do Wrocławia. Na lotnisku wszystko poszło tak jak powinno i kilka godzin później lecieliśmy już samolotem w kierunku Hiszpanii. Kiedy opuściliśmy pokład samolotu, od razu wyczuliśmy inny klimat. Było bardzo ciepło mimo, że była już późna godzina.

 

Po odebraniu walizek, przeszliśmy przez drzwi gdzie czekało mnóstwo osób, ale to właśnie hiszpańska grupa najbardziej wyróżniała się z tłumu. Stali wszyscy razem w różowych koszulkach aby nas powitać. Wszyscy byliśmy miło zaskoczeni i cieszyliśmy się, że w końcu możemy się zobaczyć. Przywitaliśmy się z każdym po kolei i zamieniliśmy kilka słów. Następnie zrobiliśmy sobie wszyscy razem zdjęcie i udaliśmy się do autokaru. Kiedy jechaliśmy do szkoły w której mieliśmy spędzić kilka kolejnych dni śpiewaliśmy piosenki i czuliśmy się już ze sobą trochę swobodniej.

 

Po przekroczeniu bramy szkoły, zostaliśmy zapoznani z naszą sypialnią i dostaliśmy chwilę czasu aby rozpakować swoje rzeczy i zająć łóżka. Następnie zagraliśmy w grę integracyjną, dzięki której mogliśmy się bliżej poznać i dowiedzieć się trochę o sobie nawzajem. Noc minęła spokojnie.

 

Następnego dnia udaliśmy się do domu młodzieży, gdzie czekały na nas gry, dzięki którym również mogliśmy się poznać i zbliżyć się do siebie, a także przełamać bariery językowe jak i kulturowe. Po smacznym obiedzie, zaprezentowaliśmy projekt na temat naszego kraju, do którego dołączyliśmy quiz, w którym można było wygrać nagrody. Po zjedzonej kolacji przyszła pora na wieczorną refleksję. Okazało się, że będzie to nasz codzienny zwyczaj, który polegał na dzieleniu się odczuciami, przemyśleniami i uwagami z minionego dnia.

 

Drugiego dnia, trochę niewyspani, ale ciekawi, co będzie się działo wybraliśmy się do parku linowego. Było bardzo gorąco, ale nie przeszkadzało nam to w cieszeniu się z atrakcji. Każdy z nas bawił się wspaniale i dał radę na trasie. Dobrze także szło nam strzelanie z łuku, mimo, że większość z nas robiła to pierwszy raz. W wolnej chwili nawet udało nam się nauczyć jedną z hiszpańskich dziewczyn liczenia po polsku. Następną atrakcją były łódki. W każdej łódce siedziały cztery osoby. Wspólnie wpadliśmy na pomysł aby urządzić sobie małą bitwę, podczas której chlapaliśmy się wodą. Było bardzo śmiesznie i mokro! Po powrocie do szkoły odbyła się noc hiszpańska, gdzie nauczyliśmy się nowych śmiesznych tańców. Mieliśmy też okazję zobaczyć piękny taniec z ogniem w wykonaniu zaproszonych gości – małżeństwo tańczące wśród ogni.
Trzeciego dnia, obudzeni radosną piosenką, która została puszczona z głośnika, udaliśmy się na śniadanie. Następnie mieliśmy szansę zwiedzić piękne, a zarazem ciekawe muzeum. Później pojechaliśmy na basen. Byliśmy bardzo uradowani, gdyż było bardzo gorąco. Spędziliśmy tam dużo czasu nurkując, opalając się, robiąc zdjęcia, śpiewając piosenki i dobrze się bawiąc. Bardzo nam się podobało, a pomysł, aby wybrać się na basen był wspaniały.

 

Wieczorem tym razem odbyła się polska noc, gdzie zaprezentowaliśmy pięknego poloneza i historię Polski. Bardzo im się podobało i dostaliśmy głośne oklaski.

 

Czwartego dnia po śniadaniu wypłynęliśmy na wsypę Tabarcę. Tam na początku zagraliśmy w grę, w której musieliśmy robić przeróżne zadania w mieście, takie jak np. zrobić zdjęcie z psem, bądź nauczyć przypadkowe osoby tańczyć. Po grze mieliśmy czas aby popływać w ciepłym, czystym morzu oraz, aby się opalić w upalny dzień. Dostaliśmy także lody, które trochę nas schłodziły. Obiad zjedliśmy także na wsypie w restauracji. Mieliśmy wtedy szansę spróbować potraw, których nigdy nie jedliśmy, takie jak owoce morza. Przy stole było bardzo śmieszne, dawało się odczuć rodzinną atmosferę. Uczyliśmy się nawzajem słówek. Czułam, że każdego dnia zbliżamy się do siebie coraz bardziej, a bariery zostają powoli przełamywane. Bardzo ucieszyliśmy się z niespodzianki, pod postacią rowerków wodnych. Wypłynęliśmy nimi w morzę i świetnie się bawiliśmy. Zjeżdżaliśmy ze zjeżdżalni, która była na rowerkach i nurkowaliśmy, przyglądając się morskim zwierzętom. Do szkoły wróciliśmy wyczerpani, ale szczęśliwi z nowymi doświadczeniami. Byliśmy także szczęśliwi, że ten czas spędziliśmy razem.

 

Piątego dnia graliśmy w grę w szkole. Byliśmy bardzo brudni, ale dobrze się bawiliśmy. W grę wchodziły ciastka, mąka, jedzenie na czas jabłek. Później też mieliśmy szanse zwiedzić Elche pociągiem po uliczkach miasta. Byliśmy także w parku palm, który robił niesamowite wrażenie. Udaliśmy się też na zakupy, gdzie mogliśmy kupić pamiątki.

 

Szóstego dnia wygłupialiśmy się trochę w szkole spędzając razem miło czas. Mieliśmy wtedy też szanse bliżej się poznać i dłużej porozmawiać, a także nawet porobić zdjęcia na pamiątkę. Tego dnia mieliśmy spotkanie z psami. Dowiedzieliśmy się, jak prawidłowo się z nimi obchodzić, czego trzeba unikać i jak o nie dbać. Cieszyliśmy się, że będziemy mogli wykorzystać tą wiedzę w dalszym życiu. Po południu udaliśmy się w góry, gdzie mieliśmy zadanie robić zdjęcia w grupach. Dzięki temu zwracaliśmy większą uwagę na piękno natury i cieszyliśmy się z najmniejszych rzeczy, które napotkaliśmy po drodze. Wyprawa była bardzo długa, ale bardzo przyjemna i ciekawa. Cieszę się bardzo, że mogłam przejść ten szlak i stać się częścią tego pięknego krajobrazu.

 

Siódmy dzień był także niesamowity. Tym razem zajęliśmy miejsce w kuchni, gdzie gotowaliśmy typowe polskie i hiszpańskie potrawy, a później ich próbowaliśmy. W kuchni bawiliśmy się znakomicie i była to dla nas sama przyjemność. Po gotowaniu wybraliśmy się autokarem do zamku, gdzie poznaliśmy historię i mogliśmy przenieść się do przeszłości. Widoki były piękne, a zamek robił czarujące wrażenie na każdym z nas. Po zwiedzaniu przyszedł czas na Alicante. Zjedliśmy tam pyszną kolację w restauracji, a po niej mieliśmy chwilę czasu, aby kupić pamiątki z tego miejsca. Miasto było bardzo piękne i robiło wrażenie na każdym z nas.

 

Ósmego dnia wybraliśmy się na lodowisko. Było bardzo śmiesznie. Mimo, że u nas w Polsce także mamy lodowiska, fajnie się bawiliśmy. Każdy z przyjemnością jeździł po tafli lodu trzymając się za ręce z innymi.

 

Dziewiątego dnia odwiedziliśmy archeologiczny park. Było bardzo gorąco, co trochę utrudniało nam wizytę w tym miejscu, ale dowiedzieliśmy się nowych rzeczy. Po wizycie w parku odwiedziły nas rodziny naszych hiszpańskich przyjaciół. Byli bardzo mili. Mogliśmy z nimi spędzić trochę czasu i dowiedzieć się o nich więcej. Niestety wieczorem przyszedł czas na pakowanie walizek i ostanie pożegnania z naszymi przyjaciółmi. Tej nocy nikt z nas nie spał. Każdy z nas wolał ostatnie chwile poświęcić na ostatnie rozmowy i zdjęcia.

 

Późno w nocy, gdzie nadszedł kolejny dzień, wszyscy razem pojechaliśmy ostatni raz autokarem na lotnisko. Bardzo trudno było nam się pożegnać. Te kilka dni które spędziliśmy razem, ucząc się, bawiąc i poznając się nawzajem bardzo nas zżyły ze sobą. Nie byliśmy już dla siebie obcymi ludźmi. W tym momencie czuliśmy się, jakbyśmy znali się dużo dłużej. Dziwnie jest to, jak ludzie tak bardzo mogą zbliżyć się do siebie mimo, że mówią w innym języku, pochodzą z innego kraju, gdzie dzielą nas tysiące kilometrów. A jednak jest to możliwe, bo żadna z tych rzeczy nie powinna być przeszkodą. Właśnie te bariery i granice powinniśmy łamać i budować przyjaźń. Dla wspólnych przeżyć i przygód. Dla wspólnych chwil, które zapamiętamy do końca życia. Mam nadzieję, że kiedy jeszcze wszyscy razem się spotkamy będziemy mogli znów tworzyć wspomnienia.

 

Wiktoria Godosz
Kl. II Liceum Ogólnokształcące im. Jana Karskiego w Wiśniowej Górze

 

GALLERY/GALERIA:

 

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież

Aby Skomentować Kliknij Tutaj

Współpracujemy z:

BIBLIOTECZKA

Karta Do Kultury

? Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
*obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
*dodawać je do ulubionych
*polecać innym czytelnikom
*odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
*listować pozycje, które posiadasz
*oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!

  • Stwórz Konto