Under the Same Sun - szkolenie w Słowenii

W dniach 5 - 10 maja 2019 r. wolontariusze Stowarzyszenia Sztukater - Kamila oraz Piotr uczestniczyli w szkoleniu "Under the Same Sun", realizowanym w ramach programu Erasmus+. Projekt odbył się w miejscowości Idrija w Słowenii.

 

PONIŻEJ PRZEDSTAWIAMY RELACJE NASZYCH WOLONTARIUSZY.

 

Kamila

Ljubljana, Wiedeń 10.05.2019 r.

Sprawozdanie z treningu „Under the same sun” realizowanego w ramach programu Erasmus+ w dniach od 5- 10 maja w Idriji w Słowenii.

 

W dniach 5-10 maja 2019 roku miałam przyjemność uczestniczyć w projekcie "Under the same sun" jako wolontariuszka Stowarzyszenia Sztukater. Projekt odbywał się w słoweńskim mieście Idrija, położonym niedaleko stolicy Słowenii - Lublany. W projekcie uczestniczyło 10 wolontariuszy z 5 państw (Belgia, Grecja, Polska, Litwa, Słowacja) oraz 4 wolontariuszy ze Słowenii, którzy prowadzili zajęcia dla nas.

 

Razem z drugim wolontariuszem z Polski, Piotrem, podróż zaczęliśmy 3 maja w nocy, jadąc pociągiem z Wrocławia do Wiednia. Rano 4 maja dotarliśmy do Wiednia, skąd po południu wyruszyliśmy busem do Lublany. Do Idrijii, czyli docelowego miejsca naszej podróży, dotarliśmy 5 maja 2019 koło 15. Po załatwieniu wszystkich formalności związanych z zakwaterowaniem, mieliśmy przyjemność poznać kilku uczestników. Nie robiliśmy nic specjalnego tego dnia - po prostu zjedliśmy kolację i poznawaliśmy się nawzajem rozmawiając ze sobą.

 

Właściwy start rozpoczął się 6 maja. Na początek mieliśmy możliwość wyrażenia i zapisania swoich oczekiwań co do całego projektu w sferach organizacji, oczekiwań co do własnej osoby, oczekiwań wobec innych i oczekiwań wobec tematu, później zostaliśmy poinformowani o zasadach panujących w hostelu. Następnie mieliśmy okazję podzielić się naszymi spostrzeżeniami na temat definicji takich pojęć jak: niepełnosprawność, specjalne potrzeby, włączenie, społeczne włączenie - każdy z nas widział to nieco inaczej, więc wywiązała się fajna dyskusja. Po przerwie mieliśmy okazje rozmawiać o tolerancji, organizatorki zaproponowały tu świetną zabawę mającą na celu uświadomić nam, że każdy bywa czasami nietolerancyjny w niektórych sytuacjach i jest to ludzkie. Jeśli chodzi o mnie, to uświadomiłam sobie, że nie zawsze musimy wszystko rozumieć, żeby to tolerować. Poznaliśmy też tzw. "górę lodową", która pokazała nam, że często oceniamy po pozorach, nie starając się poznać kogoś bardziej, szczególnie dotyczy to osób niepełnosprawnych. Po południu czekała na nas wspaniała przygoda z miejscowym przewodnikiem, Urbanem, który oprowadzał nas po Idrijii, pokazując miejsca takie jak szkoła, kościół, zamek i słynna kopalnia rtęci, z wydobycia której Idrija jest znana. Na koniec dnia mieliśmy możliwość zjedzenia pysznego warzywnego spaghetti w miejscowej restauracji .

 

We wtorek, 7 maja, zaczęliśmy dzień od kilku pytań związanych z kompetencjami potrzebnymi do pracy z ludźmi niepełnosprawnymi. Mogliśmy podzielić się tym, co my uważamy za pomocne właśnie w takim przypadku. Nieco później mieliśmy okazję spojrzeć na pracę z osobami niepełnosprawnymi z pozycji akcjonariuszy (ang. shakeholders), mieliśmy okazję poćwiczyć planowanie aktywności dla osób niepełnosprawnych. To była świetna okazja, żeby zdać sobie sprawę z tego, o jak wielu rzeczach trzeba pamiętać, planując takie wydarzenie. Wieczorem miejsce miał wieczór międzykulturowy, dzięki któremu mogliśmy spróbować potraw, przekąsek z innych krajów i zaprezentować swój kraj. My z Piotrem przygotowaliśmy na ten wieczór wiele polskich smakołyków takich jak: chleb ze śliwką, kabanosy, gorzka czekolada z pomarańczą, chrupiące paluszki Beskidzkie czy też zdrowotne wody wysokozmineralizowane. Udało się też przygotować żurek! Na naszym "stoisku" znalazły się też polskie flagi, a my sami mieliśmy kapelusze z napisem "Polska". Po degustacji mieliśmy przygotowany dla uczestników interaktywny quiz dzięki aplikacji "Kahoot". Uczestnicy dowiedzieli się min. jak długa jest Wisła, kto jest autorem hymnu. Byliśmy bardzo miło zaskoczeni faktem, że inni wolontariusze chętnie brali udział w zabawach. Na sam koniec wręczyliśmy uczestnikom własnoręcznie robione ramki przez wolontariuszy stowarzyszenia Sztukater, a organizatorkom książki o Polsce w języku angielskim. Osobiście uważam, że wyszło to naprawdę ładnie.

 

W środę przed południem udaliśmy się do Lublany. Zaczęliśmy od lunchu we wspaniałej restauracji "Skuhna". Ta restauracja została stworzona z myślą o problemach osób niepełnosprawnych ze znalezieniem pracy. Pracują tam osoby z różnych zakamarków świata dlatego każdego dnia można spróbować tam kuchni z innego kraju. My akurat mieliśmy możliwość zasmakować kuchni irańskiej. Jedliśmy ziemniaki z kurczakiem w sosie z cebuli, orzechów i rodzynek (bardzo fajne połączenie!) i pyszny pudding z nasionkami chia, mlekiem kokosowym i czekoladą. Bardzo polecam to miejsce. Później nadszedł czas na wyzwanie w Lublanie. Dostaliśmy kartkę z zadaniami do wypełnienia i w parach mieliśmy je wykonać. Zadania były bardzo różnorodne, ale miały jeden wspólny mianownik - osoby niepełnosprawne. Mieliśmy sprawdzić, czy na piękny zamek w Lublanie dostaną się osoby na wózkach, mieliśmy poszukać i zrobić zdjęciem udogodnieniom dla osób niepełnosprawnych, np. rampom. Ciekawym zadaniem było udanie się do restauracji, która powstała w ramach projektu włączenia osób niepełnosprawnych do społeczeństwa. Mieliśmy porozmawiać z jakąś osobą, która tam pracuje i dowiedzieć się o historii tego miejsca. Ja mogłam wypić pyszną kawę tam, tak bonusem. Byliśmy również w małym sklepiku, który sprzedaje pamiątki wykonane przez osoby niepełnosprawne (w tym głuchonieme) i tam naszym zadaniem było nauczenie się jednego słowa w języku migowym.

 

W czwartek w zasadzie mogliśmy kontynuować to, co robiliśmy w Lublanie, ale już na miejscu w Idrijii. Zostaliśmy podzieleni na 3 grupy, dostaliśmy listę miejsc, które mamy sprawdzić pod względem dostępności dla osób niepełnosprawnych - czy jest parking dla niepełnosprawnych, toaleta, czy osoba niepełnosprawna może w ogóle dostać się do jakiegoś obiektu, czy czcionka jest czytelna, jak usytuowana jest tablica informacyjna. Jak się okazało w przypadku mojej grupy: osoby niepełnosprawne nie mają możliwości dotarcia do chociażby punktu informacyjnego czy hostelu, w którym nocowaliśmy. I to właśnie było dla mnie bardzo przykre, spodziewałam się, że większość miejsc będzie bardziej dostępna dla takich osób. Po powrocie do hostelu czekało nas kolejne inne doświadczenie, ponieważ mieliśmy zjeść lunch z zawiązanymi oczami - tak zwany ang. blind lunch. Dla mnie było to bardzo trudne doświadczenie, bo czułam się bardzo nieswojo, nie mogąc zobaczyć, co jest na moim talerzu, nie widzieć gdzie są sztućce, szklanka, jak nalać sobie wody. Później mieliśmy okazje wysłuchać historii kobiety, która jest matką dwóch niepełnosprawnych umysłowo córek. Ta opowieść poruszyła mnie bardzo, bo ta pani była tak otwarta i bez żadnych barier mówiła nam, jak się z tym wszystkim czuje. Kiedy tak jej słuchałam, uświadomiłam sobie jedno - że ludziom niepełnosprawnym nie daje się często szansy na poznanie, ocenia się ich na podstawie krótkiej chwili i to jest bardzo przykre. Na koniec mieliśmy możliwość oceny całego projektu i co było bardzo fajne, mogliśmy odnieść się do naszych oczekiwań, nad którymi pracowaliśmy na początku, wypełnialiśmy również ankietę na telefonie dotyczącą wyjazdu.

 

Chciałabym bardzo podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za możliwość wyjazdu na taki projekt. To doświadczenie otworzyło mi oczy na potrzeby osób niepełnosprawnych, pozwoliło spojrzeć realnie na otaczający mnie świat, dzięki czemu zdałam sobie sprawę jak dużo jest jeszcze do zrobienia. Nie ukrywam, że dzięki temu projektowi mogłam trochę lepiej poznać siebie i podszkolić język angielski. Dziękuję raz jeszcze za taką możliwość.

 

Kamila

Piotr

Ljubljana, Wiedeń 10.05.2019 r.

Sprawozdanie z treningu „Under the same sun” realizowanego w ramach programu Erasmus+ w dniach od 5 do 10 maja w Idriji w Słowenii.

 

W dniach od 5 do 10 maja uczestniczyłem w treningu „Under the same sun” jako wolontariusz Stowarzyszenia Sztukater. Trening odbył się w niewielkim mieście Idrija w Słowenii, które słynie
z byłych kopalni rtęci wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Trening był organizowany przez lokalną organizację MCI zajmującą się wspieraniem młodzieży w ich rozwoju oraz prowadzeniem ogólnodostępnego hostelu. W treningu brało udział 10 wolontariuszy z 6 krajów (Polska, Litwa, Słowenia, Słowacja, Grecja oraz Bułgaria) oraz 4 trenerów pochodzących ze Słowenii. Wspólnie z drugą wolontariuszką, Kamilą podróż na miejsce rozpocząłem już 3 maja późnym wieczorem, udając się pociągiem do Wiednia, gdzie dojechaliśmy o 7 rano. Po kilkugodzinnej przerwie wsiedliśmy w autobus, którym dojechaliśmy wieczorem do stolicy Słowenii – Ljubljany. Na miejsce przeznaczenia udaliśmy się kolejnym autobusem następnego dnia po południu. Po dotarciu ma miejsce i zameldowaniu się w centrum młodzieżowym do wieczora integrowaliśmy się z innymi uczestnikami przez rozmowy przy stole. Właściwe aktywności rozpoczęły się w poniedziałek, 6 maja. Wszystkie zajęcia miały miejsce w Idriji, za wyjątkiem wizyty studyjnej w Ljubljanie w środę.

 

Pierwsze zajęcia zapoznawały nas z zasadami treningu, mieliśmy możliwość opowiedzenia o naszych oczekiwaniach oraz wzajemnie poznawaliśmy się. Ważnym punktem tego dnia było poznanie osobistych refleksji dotyczących pojęć „inności”, „niepełnosprawności” oraz osób o „specjalnych potrzebach”. Jak się okazało, bardzo trudno jest zdefiniować ich jedną wspólną definicję. W popołudniowym bloku zajęć rozmawialiśmy o tolerancji (zwłaszcza w aspekcie naszych osobistych doświadczeń), reagowaniu na „inność” drugiego człowieka i przełamywaniu społecznego tabu

 

w temacie niepełnosprawności. Zadania te uświadomiły mi, że wzajemne poznanie się wymaga dużego wysiłku i zbyt często oceniamy innych po pozorach – na zasadzie „góry lodowej”. Przy pierwszym kontakcie widzimy tylko niektóre cechy drugiej osoby, np. ubiór, zachowanie, wygląd, natomiast poznanie kogoś - jego poglądów, sposobu w jaki został wychowany, wartości, rodziny, sukcesach wymaga zajrzenia „w głąb” góry lodowej, po jej niewidzialną część. Po południu razem z całą grupą udaliśmy się z miejscowym przewodnikiem Urbanem na zwiedzanie miasta i jego związku
z wydobyciem rtęci. Poznaliśmy miejsce, w którym dokonano odkrycia złóż rtęci (teraz znajduje się tutaj niewielki kościół), zamek wyglądający jak królewski – pełniący funkcję administracji kopalni, sposób wydobycia rudy i jej przetwarzania, magazyn żywności, z którego wydawano górnikom część zapłaty w jedzeniu, aby nie przepili w całości swoich zarobków. Całość wycieczki zakończyliśmy przy jednym z szybów i zostaliśmy zachęceni do zwiedzenia trasy turystycznej w kopalni, znajdującej się na poziomie 122 metrów poniżej wysokości gruntu. Kolację zjedliśmy w restauracji kultywującej tradycje górnicze – zjedliśmy obfity i pożywny talerz spaghetti.

 

Drugiego dnia treningu zastanawialiśmy się nad kompetencjami potrzebnymi do pracy z osobami niepełnosprawnymi oraz z osobami o specjalnych potrzebach. Dzieliliśmy się własnym doświadczeniem dotyczącym charakterystyki pracy z osobami niepełnosprawnymi. Po południu rozmawialiśmy o możliwościach współpracy z osobami niepełnosprawnymi. Próbowaliśmy określić grupy akcjonariuszy (ang. shakeholders), które mogłyby być zainteresowane wsparciem naszych działań lub mogły by je utrudnić. Przeprowadziliśmy symulację przykładowego projektu dotyczącego osób niepełnosprawnych i staraliśmy się przewidywać działania innych. Uzmysłowiło nam to, jak dużo rzeczy trzeba przewidzieć nie tylko pod względem samych działań, lecz i także ich towarzyszącej.
Wieczorem drugiego dnia odbył się wieczór kulturowy w trakcie którego kraje uczestniczące w projekcie przedstawiały swój kraj. Wieczór składał się z dwóch części. W pierwszej odbywaliśmy podróż kulinarną przez poszczególne kraje. Produkty zostały przywiezione przez uczestników, aby jak najbardziej przybliżyć nam smaki danych krajów. Razem z Kamilą przygotowaliśmy gorący Żurek, chleb ze śliwką, dżem śliwkowy, czekoladę z pomarańczą, kabanosy, kawałki sękacza w czekoladzie, paluszki „Beskidzkie”, krówki miodowe oraz tradycyjne michałki. Do picia zaproponowaliśmy uczestnikom spróbowanie polskich wód mineralnych: „Henryk”, „Józef”, „Słotwinka” oraz jedną z najbardziej zmineralizowanych wód „Zuber” (blisko 24000 mg/l!). Na naszym stole pojawiły się oczywiście flagi Polski oraz nasz ubiór podkreśliliśmy akcentem czerwonych eleganckich kapeluszy z napisem „Polska”. Podczas drugiej części przybliżyliśmy uczestnikom trochę wiadomości na temat kraju poprzez zorganizowanie interaktywnego quizu „Kahoot”. Uczestnicy bardzo chętnie brali w nim udział i odpowiedzieli na wszystkie pytania. Po jego zakończeniu wręczyliśmy każdemu uczestnikowi treningu ręcznie wykonane przez wolontariuszy Stowarzyszenia Sztukater ramki na zdjęcia oraz portfeliki z polskimi flagami. Ponadto wręczyliśmy organizatorom projektu album ze zdjęciami
o najpiękniejszych zakątkach Polski oraz publikację o budynkach polskiego Parlamentu. Osobiście jestem zadowolony z efektów pracy i wieczór kulturalny mogę zaliczyć do bardzo udanych.
Trzeci dzień, tak jak wcześniej napisałem został przeznaczony na wizytę studyjną w Lublanie. Wyruszyliśmy porannym autobusem, aby po godzinie 12 zameldować się w stolicy Słowenii. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do restauracji „Skuchna” mającą ciekawą historię. Powstała kilka lat temu jako projekt społeczny w celu integracji społeczeństwa słoweńskiego z imigrantami oraz z drugiej strony profesjonalnego przygotowania imigrantów do pracy zarobkowej w tym kraju. Imigranci pochodzą głównie z Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej. Pod okiem szefa kuchni codziennie przygotowują menu związane z krajem ich pochodzenia. Dzięki temu Lublana zyskała wyjątkowe miejsce, w którym możemy spróbować potraw z całego świata. My akurat próbowaliśmy kuchni Iranu. Wybrałem zestaw składający się z pikantnego kurczaka, ziemniaków oraz deseru – nasion Chia z mleczkiem kokosowym oraz karmelem. Wszystko bardzo mi smakowało i polecam to miejsce. Po wizycie w restauracji przeszliśmy do głównego celu tego dnia. Organizatorzy przygotowali nam zadania do wykonania, dzięki czemu mogliśmy się przypatrzyć Ljubljanie pod względem dostępności dla osób niepełnosprawnych i o specjalnych potrzebach (osób na wózkach, osób niewidomych, osób starszych). Zadania wykonywaliśmy w parach – ja razem z Kamilą. Mieliśmy 5 godzin na wykonanie poszczególnych zadań. Grę rozpoczęliśmy przy pl. Franciszkańskim, skąd z informacji turystycznej pobraliśmy mapy, dzięki czemu łatwiej było nam się poruszać po mieście. Kolejność rozwiązywania zadań była dowolna, więc w pierwszej kolejności udaliśmy się do kawiarni na pyszną kawę. Było to jedno z zadań do wykonania, ponieważ owa kawiarnia przy Starym Targu była prowadzona przez osoby niepełnosprawne. Nie wiedzieliśmy tego, jak tu przyszliśmy, tylko musieliśmy poprosić jednego z pracowników o opowiedzenie historii tego miejsca. Poznani ludzie byli bardzo pozytywnie do nas nastawieni i z przyjemnością opowiedzieli kilka słów o tej kawiarni. Najbardziej zadowolona była oczywiście Kamila, której kawa smakowała wyjątkowo. Drugim zadaniem było zajrzenie do pobliskiego sklepu z artykułami ręcznie wykonanymi przez osoby niepełnosprawne (w tym niewidome). Kamila oczywiście kupiła kilka pamiątek. Naszym zadaniem tutaj było nauczenie się kilku znaków Słoweńskiego Języka Migowego. Warto pamiętać, że nie ma jednego, uniwersalnego języka osób niesłyszących – każdy kraj ma swój. Wykonaliśmy krótki film, na którym Kamila nauczyła się zwrotu „dziękuję”. Następnie sprawdziliśmy, czy Ljublański Zamek jest dostępny dla osób na wózkach inwalidzkich. Po dłuższym rekonesansie okazało się, że tak. Z drugiej strony Starego Miasta znajduje się wygodna droga wraz z równym chodnikiem pod sam szczyt zamku. Ponadto pod zamkiem znajduje się miejsce do parkowania dla osoby poruszającej się na wózku. Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i ruszyliśmy w dalszą trasę. Kolejnym zadaniem było odwiedzenie Muzeum Etnograficznego w Ljubljanie. Okazało się, że jest to miejsce przyjazne osobom niepełnosprawnym. Cały budynek jest zmodernizowany, posiada wiele wind oraz ramp. Ponadto na trzecim poziomie muzeum mogą dotykać eksponatów – przygotowane są tam kopie. Muzeum posiada specjalne linie prowadzące, dzięki czemu osoby niewidome mogą poruszać się po obiekcie samodzielnie. Z tego miejsca powoli udaliśmy się do miejsca zbiórki. Po drodze zrobiliśmy jeszcze zdjęcia kilku rozwiązaniom architektonicznym, które ułatwiają poruszanie się osobom niepełnosprawnym. Zauważyliśmy również kolejkę turystyczną przystosowaną do zabrania na pokład osoby na wózku – bardzo spodobał mi się ten pomysł. Wieczorem zjedliśmy jeszcze kolację i udaliśmy się w drogę powrotną. Na miejscu byliśmy po godzinie dwudziestej drugiej.

 

Czwarty dzień był kontynuacją poprzedniego dnia, lecz spędziliśmy go w Idriji. Był to ostatni cały dzień naszych aktywności. Cały poranek spędziliśmy na wizytacji obiektów użyteczności publicznej: szkół, bibliotek, centrum informacji turystycznej oraz stworzeniu oceny dostępności obiektów dla osób niepełnosprawnych (np. czy jest podjazd dla wózków, czy są udogodnienia dla osób niewidomych, jaka jest ilość schodów – jeśli są, czy toalety są dostosowane dla na wózkach, czy na obiektach znajdują się napisy wystarczającej wielkości oraz o odpowiednim kontraście itp.). Obiekty odwiedzaliśmy w międzynarodowych zespołach podzieleni na kilka grup. Było to ciekawe doświadczenie, ponieważ musieliśmy się wczuć w rolę inspektorów i dokładnie przyjrzeć się budynkom oraz ich otoczeniu w kontekście osób niepełnosprawnych. Sprawdzaliśmy też bliskość miejsc parkingowych, czy są wyznaczone miejsca parkingowe dostępne dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, czy w pobliżu jest przystanek komunikacji miejskiej. Takie zadanie jak to uświadamiają mi, że dostępność danego miejsca zależy od najsłabszego ogniwa – jeśli w budynku wyremontuje się łazienkę przystosowując ją dla wózków inwalidzkich, lecz zapomni się sprawdzić szerokości drzwi wejściowych w budynku – może okazać się, że pomimo, że mieliśmy dobre chęci wykonane rozwiązanie nikomu się nie przyda… Po powrocie dzieliliśmy się swoimi doświadczeniami i czekała na nas niespodzianka. Organizatorzy przygotowali dla nas obiad, jednak zanim przystąpiliśmy do posiłku przed wejściem organizatorzy zawiązali nam oczy, abyśmy poczuli się jak osoby niewidome. Do jadalni weszliśmy gęsiego, trzymając się za ramię osoby przed nami. Szukaliśmy rękami wolnych miejsc i zajmowaliśmy je nie wiedząc, kto siedzi obok. Organizatorzy podali nam talerze z posiłkiem i za pomocą dotyku musiałem sprawdzić co dostałem do jedzenia i w jaki sposób mogę to zjeść. Zadanie mieliśmy trochę ułatwione, bo do jedzenia podano nam szaszłyki oraz frytki. Dla mnie jedzenie bez zmysłu wzroku nie stanowiło większego problemu, jednak dla niektórych był to spory kłopot i po chwili rezygnowali. Część brzydziła się koniecznością sprawdzenia potraw rękami, zanim rozpoczęli jedzenie. Trochę zdziwiłem się, że niektórzy tak łatwo zrezygnowali – jednak może brakuje im tak dużego doświadczenia jak mi.

 

Po południu rozmawialiśmy o doświadczeniu spożywania posiłku z zawiązanymi oczami oraz wysłuchaliśmy świadectwa mamy dwóch dorosłych córek z upośledzeniem umysłowym. Przez ponad półtorej godziny słuchaliśmy ciekawej opowieści o codziennych zmaganiach i drobnych zwycięstwach w walce o lepsze życie dzieci. Wieczorem spotkaliśmy się już ostatni raz, aby przeprowadzić ewaluację całego treningu. Sprawdziliśmy, czy osobiste założenia, które ustaliliśmy na początku udało się zrealizować, a jeśli nie – to jaka była tego przyczyna. Następnie wypełniliśmy ankietę ewaluacyjną za pomocą telefonów oraz podziękowaliśmy sobie nawzajem za tydzień ciężkiej pracy i wzajemną życzliwość i dobrą atmosferę podczas treningu.

 

Dzięki treningowi, na który pojechałem ze Stowarzyszeniem Sztukater miałem okazję na bliższe przyjrzenie się pracy na rzecz osób niepełnosprawnych oraz ze specjalnymi potrzebami
i w międzynarodowym towarzystwie zadawać i odpowiadać na trudne pytania. Zdobytą wiedzę oraz umiejętności chciałbym wykorzystać w praktyce, aby jak największe grono osób mogło wspólnie cieszyć się otaczającą nas rzeczywistością. Powinniśmy zadbać, aby przestrzeń publiczna łączyła nas jako dojrzałe i odpowiedzialne społeczeństwo. Bardzo dziękuję wszystkim, dzięki którym mogłem wziąć udział w tym projekcie.

 

Piotr

 

GALLERY/GALERIA:

 

 

Podziel się!

Komentarze:

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!