Przejdź do głównej treści

Niewidzialny Człowiek - Film

Niewidzialny Człowiek  - Film

niewidzialny czlowiek b iext104121301

 

Film - Niewidzialny człowiek

reżyseria Leigh Whannell

 

- Na co idziemy do kina, kochanie?

- Na horror.

- Na horror?

- Tak. Żebyś ze strachu łapała mnie za szyję.

 

Dialog romantyczny, film znacznie mniej, ale po całym seansie każdy okaże się być zadowolonym widzem. Są emocje (w realu i na ekranie) i jest akcja. I to od samego początku. A co oglądamy? Nowy film na platformie Netflix „Niewidzialny człowiek” z Elizabeth Moss w roli głównej (znamy ją zwłaszcza z nagradzanego serialu „Opowieści podręcznej”).

 

„Niewidzialny człowiek” to ponad dwugodzinny film, który otumania widza – dosłownie i w przenośni – bo do połowy filmu jest realistyczny do bólu. Patrzysz i coraz bardziej czekasz na dalsze sceny. Zastanawiasz się dokąd zmierza fabuła i co tu jest prawdą, a co rojeniem bohaterki. Lecz po godzinie seansu zauważasz odchylenia od tego, co zwykliśmy nazywać „normalnością”. Pojawiają się postaci, ich niemalże zarysy, kontury sylwetki człowieka, które przypominają błyski z rzutnika. To wizje kogoś, kto nie chce się zmaterializować, a tym bardziej stać się widocznym. To ktoś stanowiący hybrydę dwóch czasoprzestrzeni i wymiarów jednocześnie. Jest lecz znika. Jest bowiem niepełny, niekompletny i przypomina zjawę.

 

Film to historia kobiety, która ucieka od męża. Realizuje skrupulatnie zaplanowaną akcję i podczas gdy on śpi wprowadza ją w czyn. Opuszcza wielką posiadłość, luksusowe i dostatnie życie zamknięte w owym zamku. Potem chowa się u bliskiego znajomego i... wpada w paranoję. Trauma i świadomość tego, co zrobiła i co nadal robi sprawia, że zaczyna cierpieć na syndrom lęku przestrzeni. Boi się wyjść poza próg domu. Spowija ją aura strachu i paranoi, a zmysły ciągle w gotowości nie pozwalają na swobodę i rozluźnienie. Jest nerwowa i często zbyt przewrażliwiona na nowe odgłosy i doznania.

 

Aż dowiaduje się, że on – groźny tyran mąż – nie żyje. Znaleziono jego ciało martwe – diagnoza – samobójstwo. Ale czy to faktycznie jest...samobójstwo? A może morderstwo? Albo – czego można by się po nim spodziewać – uknuta intryga? Ukartowana pułapka?

 

Coś zaczyna w tej układance nie pasować. Brakuje kilku spójnych elementów. Bo on nadal... jest. I choć trudno to racjonalnie udowodnić, czy wyjaśnić, to on nadal żyje ale i nie-żyje. Ale jest.

 

„Niewidzialny człowiek” w niewytłumaczalny sposób przykuwa naszą uwagą. Nie jest typowy horror z duchami, czy morderstwami o północy. Nie ma nie niewidzialnych demonów wnikających w duszę ludzką. Jest życie i nowoczesna filmowa symulacja komputerowa. To wielce prawdopodobny film, który wręcz nieco przeraża. Sceny zapierają dech w piersi, zwłaszcza te w których wykorzystywana jest najnowsza technologia i osiągnięcia montażystów.

 

A zasiadając do horroru mamy się spodziewać akcji i napięcia, a wówczas nie będziemy rozczarowani.

 

Polecam.                    

                        

Agnieszka Kusiak, Agnesto