Literatura Bez Granic...

Trzy słowa: literatura bez granic...

Czy zastanawialiście się, co dla Was, jako Czytelników (a często też pisarzy) znaczą te trzy powyższe słowa? Jakże istotne, bo chyba nie ma osoby na tym świecie, która by nie przeczytała w swoim życiu czegokolwiek. Nawet małe dzieci, jeśli nie umieją czytać, przeglądają książki. A rodzice, którzy nie byli tak świadomi roli książki w życiu dzieci, zostali uświadomieni dzięki akcji „Poczytaj mi mamo" czy też „Cała Polska czyta dzieciom".
Czy nie jest tak, że kimkolwiek jesteśmy i gdziekolwiek obecnie podążamy, bez względu na wiek i płeć obcujemy z literaturą szeroko pojętą w każdym zakątku świata? Literatura, która przecież nie musi być pojmowana, jako utwór zamieszczony w książce, czy też w tomiku poezji. Może to być każdy tekst pisany, jak również utwór muzyczny, spektakl teatralny lub ekranizacja kinowa na podstawie danej książki.
Ponadto literatura może nam się jawić w jeszcze innym kontekście, albowiem możemy być jej biernymi odbiorcami jedynie czytając teksty, ale też możemy stać się czynnymi jej twórcami, poprzez pisanie na przykład utworów...

literatura-bez-granic2

Bo, czy znasz Drogi Czytelniku, kogoś, kto nic w swoim życiu nie napisał?

Nastolatki często w ukryciu piszą pamiętniki. Zakochani wyznają sobie miłość poprzez pisanie listów, a w obecnych czasach również poprzez e- maile i smsy. Ktoś inny pisze złote myśli, książki, wiersze, opowiadania, wypracowania, artykuły, czy też notki. Ja z kolei mam koleżankę, która potrafi w humorystyczny sposób napisać listę zakupów...
A czy Tobie, Drogi Czytelniku nie zdarzyło się nigdy nic nie napisać do tzw, szuflady?
Nawet Encyklopedia PWN wskazuje, iż literatura z języka łacińskiego znaczy tyle, co „pismo, pisanie, ogół wypowiedzi utrwalonych w piśmie, związany z różnymi zakresami życia zbiorowego".
Po raz kolejny muszę stwierdzić, że literatura nie zna granic. Gdziekolwiek mieszkamy, z jakiego państwa pochodzimy, jaki status społeczny posiadamy, czy też jaką wiarę wyznajemy, wszystkich nas na całym świecie, dotykają te same sprawy, uczucia, zdarzenia, problemy i radości. I wszędzie ktoś próbuje je opisać. Tak więc, kreślimy słowa i zdania o tym, co nas smuci i cieszy- miłości, śmierci, bólu, przyjaźni, zwierzętach, ludziach, podróżach, marzeniach, wyobrażeniach, przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.
Wracając do dzieci... Pokuszę się do stwierdzenia, że już dzieci w wieku przedszkolnym niejako bawią się językiem, jego formą, a więc też literaturą. Przecież między innymi dzięki słuchaniu bajek wzbogaca im się zasób słów i znaczeń. To z kolei przyczynia się do takiej umiejętności dzieci, jaką jest tworzenie opowiastek, wierszyków oraz zabawnych historyjek. Za przykład może posłużyć moja rozmowa z czteroletnią córką. Otóż pewnego popołudnia spytała się mnie: „Mamusiu, co to znaczy-nie wiem?". Opowiedziałam najprościej, jak umiałam: „To znaczy mniej więcej tyle, że ktoś czegoś nie potrafi wytłumaczyć, powiedzieć, na przykład dlaczego nie lubi jabłek, albo bawić się w berka. Po prostu tak ma i już. Wtedy odpowiada-nie wiem". Córka natychmiast zaczęła wymyślać wierszyk ze słowem nie wiem, a brzmiał on tak: „Nie wiem jaka będzie pogoda, nie wiem czy będzie padać deszczyk, czy słoneczko dziś zaświeci, ale wiem mamusiu, że bardzo, ale to bardzo kocham cię".
Myślę, że trzeba też zwrócić uwagę na fakt, iż twórczość literacka przekracza jakiekolwiek granice również dzięki nieocenionej pracy tłumaczy? Ich codzienna, często jakże żmudna praca polega na przekładaniu tekstów z jednego języka na inny, a nawet inne. Dzięki temu zabiegowi różne narodowości mogą poniekąd łączyć się w poznawaniu swojej twórczości, wzajemnie się przenikać. W tym miejscu, pozwolę sobie na krótką dygresję. A mianowicie, odczuwam żal, iż w głównej mierze tłumaczona jest proza, a tak rzadko poezja. Pewnie wynika to z prostego faktu, jakim jest trudność wyrażenia w języku obcym czyichś uczuć, emocji, myśli. Może jednak warto byłoby dołożyć więcej starań w tak piękną formę językową.
A skoro już jesteśmy przy przekładach książek na różne języki... Ostatnio wypełniałam ankietę na potrzeby wydawnictwa, w którym wydałam „Berka". Zamieszczono w niej między innymi pytanie o kraj, którego literatura wywarła na mnie największy wpływ. Doszłam do wniosku, ze jest to oczywiście Polska, ale również Stany Zjednoczone i Włochy. Utwierdziło mnie to jedynie w przekonaniu przełamywania przez literaturę wszelkich granic... Czy zachwyciliby mnie zagraniczni pisarze i poeci swoimi utworami, gdyby nie zostali przetłumaczeni na nasz, jakże piękny język polski? Śmię w to wątpić... Ba! Nie dość, że pisarze pochodzili z innych państw, to też sami często opisywali w swoich dziełach inne kraje. Pierwszy, lepszy przykład z brzegu, to książki W. Whartona, gdzie w „Spóźnionych kochankach", czy też w „Niedobrych miejscach" jakże malowniczo nakreślił obraz Paryża. Niejako czujemy zapach tego miasta, poznajemy zabytki i mentalność mieszkańców. W jego opisach nie ma granic, a jedynie co nas może ograniczać to nasza wyobraźnia. Pamiętam, jak w dużej mierze dzięki niezwykle pięknemu zobrazowaniu Paryża przez W. Whartona pragnęłam pojechać do tego miasta, aby zobaczyć je na własne oczy (co potem zresztą uczyniłam).
Pokonywania barier w słowie pisanym można doszukać się również w muzyce, która z pewnością jest bliska każdemu z nas. W muzyce można tak wiele zawrzeć- nie tylko melodię, nuty, ale także tekst oraz emocje, jakie wraz z nim płyną. Muzyka, która niesie za sobą głównie przesłanie słowne, to tzw. poezja śpiewana. Na całym świecie wszyscy słuchają muzyki krajowej, jak i zagranicznej. A co za tym idzie, także treści w niej zawartej. Dlatego bez wątpienia łączy ona zarówno pokolenia i kultury.

literatura-bez-granic3

I na koniec...
Był taki czas, kiedy musiałam uporać się z dość trudnymi doświadczeniami w moim życiu, poniekąd też samotnym dorastaniem. To z kolei przyczyniło się do ukształtowania mnie, jako kobiety, tego jak siebie postrzegam i tego, jak inni mnie odbierają. Czasami spoglądam w głąb siebie, dzięki czemu rozumiem pewne procesy, które we mnie zaszły i nadal zachodzą. Poprzez wnikliwą obserwację, zaczęłam zastanawiać się, co mnie wyrwało ze szponów depresji oraz ogólnej niechęci do wszystkiego co mnie dotyczyło i otaczało... Na pewno macierzyństwo, ponieważ nie potrafię być obojętna na los dzieci. Z pewnością małżeństwo, bo wiara mojego męża we mnie jest nieoceniona. Sądzę również, że obecność kilku osób, które walczyły o mnie w ciężkich momentach mojego życia.
Jednak to, co pomogło mi najbardziej uporać się z emocjami, w szczególności skrajnymi, często niezrozumiałymi przez innych, było nic innego, jak pisanie. Papier jest cierpliwy, a ja mogłam dać upust swoim uczuciom. W słowach mogłam zamykać etapy życia, komuś coś wyjaśnić, a także pozostawić coś po sobie coś dla potomstwa...
A obecnie? Pisanie daje mi przede wszystkim możliwość rejestrowania chwil, które są ulotne, a które bywają dla mnie tak bardzo istotne.
Tak to już jest z pisaniem- ono nie zna granic, pokonuje wszelkie bariery, bowiem nikt nie może nam narzucić, na jaki temat powinniśmy pisać. To zależy tylko od nas. Oczywiście, ktoś mógłby teraz powiedzieć, że granice są w gramatyce języka polskiego, w budowie wierszy, składni, ortografii i interpunkcji. To prawda, musimy mieć wiedzę na ten temat, ale czy nie uczymy się podstaw tego już w przedszkolu, a potem w szkole? Nie powinno więc to nikomu sprawiać jakichś większych problemów. A nawet jeśli sprawia, to pół żartem, pół serio, zawsze można napisać tzw. wiersz biały, który proponuję każdemu, kto chciałby od czegoś zacząć swoją przygodę z pisaniem. To czy będziemy chcieli pisać własne utwory, czy jedynie czytać twórczość innych autorów, zależy jedynie od nas samych. Tak samo, jak to czy swoją postawą przyczynimy się do krzewienia naszej literatury poza granicami naszego państwa, czy też w naszym kraju literaturą zarazimy naszych najbliższych, a ci zarażą innych. Wtedy epidemia czytania i pisania będzie trwać, co więcej będzie pięknie się rozwijać, czego sobie oraz Państwu z głębi serca życzę...


by Anna Pawłowska-Koziar

LITERATURA BEZ GRANIC - Opinia Edyty...


"Kiedy pierwszy raz czytam dobrą książkę,
doświadczam uczucia,
jakbym zyskał nowego przyjaciela."

Henryk Sienkiewicz

Odnoszę jednakowe wrażenie jak autor cytatu powyżej. Dlatego moja opinia na temat : "Literatury bez granic" moze być tylko jedna. Jest to niesamowity pomysł pozwalający mi, jako czytelnikowi poznać książki, o których pewnie nie miałabym pojęcia, gdyby nie całokształt projektu.

Zdaję sobie sprawę jak wiele trudu i odwagi trzeba włożyć, w każdy rodzaj literatury, aby móc podzielić się nią z innymi. Są to ludzkie emocje, łzy, śmiech, strach, tragedie, a tak często kartka papieru przynosi ulgę i ukojenie. Jeżeli autor tychże przemyśleń postanawia podzielić się nimi z inną osobą, ja jako odbiorca uważam to za podarunek. Odzwierciedlając obrazy słów przelanych na kartkę papieru, niejednokrotnie odczuwałam spójność z ich autorem, widziałam w nich siebie, moich bliskich, moje życie nie znając rzeczywistych wizji autora. Uważam, że zgoda na oglądanie obrazu własnej rzeczywistości, ubranego w słowa, które do innych trafiają, to dzielenie się barwami świata, które wzbogacają człowieka.

Za każdą nową wizję i świeże odczucia oraz za całość projektu serdecznie dziękuję.

W tym miejscu chciałabym szczególnie podziękować Pani Annie Pawłowskiej - Koziar za podzielenie się niezwykle wrażliwymi, nostalgicznymi, ciepłymi i przede wszystkim wyjątkowymi tekstami, które zebrała w tomik wierszy i opowiadań p.t. "Berek". Jest to lektura, która łapie za serce od pierwszego opowiadania po ostatni wiersz. Wgłębiając się coraz bardziej w opisany świat młodej kobiety, odczuwałam niesamowitą bliskość i serdeczność do autorki, sięgając po kolejną chusteczkę. Była to dla mnie niezwykła podróż, pełna emocji, ekscytacji i podziwu do lekkości pióra, poruszającego niezwykle trudne tematy, które podsumować można jednym słowem :życie... „ Nie gniewaj się na mnie, że piszę sercem szkic wspomnienia, bo sam mówiłeś, że powinnam (...).Dobranoc, do jutra - mam cichą nadzieję". "Jawa", bo taki tytuł ma wiersz, z którego wyjęłam owy cytat, jest mi niezwykle bliski. Przeżywam tą podróż bardzo często, za każdym razem na nowo.
Pani Anno, dziękuję.

Wracając do głównego tematu, uważam, że niepodzielenie się dobrą literaturą z innymi językami świata, jest bardzo egoistyczne. W książce p.t." Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika" Stephen King napisał: "W pisaniu nie chodzi o zdobywanie pieniędzy, sławy, uznania, kobiet czy przyjaciół. Koniec końców piszemy, by wzbogacić życie naszych czytelników i swoje przy okazji. Chodzi o uszczęśliwianie." Myślę, że każdy autor książki powinien mieć szansę, na owe " przenoszenie szczęścia", bo jeżeli nie będzie się promować nowych twórczości, ja jako wrażliwy czytelnik, nie mam szans na ich poznanie.
Dlatego całym sercem popieram ten projekt, mam nadzieję na większą skalę, ponieważ doskonale rozumiem słowa Agnieszki Osieckiej: "U mnie jest blisko z serca do papieru."


Z wyrazmi szacunku
Edyta Dłużniak

 

Autopsja Pisarki...
Imię i nazwisko
: Anna Pawłowska-Koziar
Data urodzenia: 24.07.1984
Miejsce zamieszkania: Bytom
Publikacja autora: „Berek"
Fakty z życia, które autor chciałby wyeksponować: fakt miłości, fakt opieki, fakt edukacji, fakt śmierci, fakt pracy zawodowej, fakt małżeństwa, fakt rodzicielstwa, fakt choroby, fakt ustabilizowania, fakt spełniania
Mój wyuczony zawód: pedagog
Zawód, który wykonuję: dyrektor placówki oświatowej i zakładu wytwórczo- handlowego związanego z zabawkami i odzieżą
Zawód, który chciałabym wykonywać: architekt wnętrz lub psycholog
Wykształcenie: wyższe
Chciałabym mieszkać: nad morzem, ponieważ szum morza działa na mnie kojąco
Wyprawa na której byłam: Paryż- zakochałam się w tym mieście od pierwszego wejrzenia. Po tej wyprawie, moje życie diametralnie się zmieniło ...
Wyprawa, na którą chciałabym się wybrać: Nowy Jork, gdzie tempo życia może motywować do spełniania marzeń, chęci działania i ogólnego kosztowania życia...
Myślę, że w moich utworach dobrze mi wychodzi: pisanie krótkich form, zarówno wierszy, jak i opowiadań.
Dlaczego piszę: jest to dla mnie najlepszy sposób na uchwycenie ulotnych chwil i emocji
Słowo/fraza, której nadużywam w pisaniu i od której trudno mi się uwolnić: miłość
Książki, bez których z pewnością bym nie pisała: „Listy do przyjaciela" H. Poświatowskiej, wiersze R. Wojaczka, E. Stachury, M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, dzieła W. Szekspira, działa W.Wharton'a
Książka, której z pewnością nie chciałabym napisać: horror
Pisanie przychodzi mi równie łatwo jak czytanie: kiedy jestem czymś zasmucona i zmartwiona, bowiem wtedy najłatwiej przelać emocje na papier
Kraj, którego literatura wywarła na mnie największy wpływ: Polska, Stany Zjednoczone. Włochy
Gdybym nie musiała pracować, to zajmowałabym się: pisaniem, tworzeniem ogniska domowego (poprzez dekoracyjne dopieszczanie domu, zajmowanie się dziećmi i czerpaniem radości z mężem), podróżowaniem, prowadzeniem kawiarni oraz uczeniem się nowych zdolności: szyciem, projektowaniem graficznym, fotografią.

 

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: