Ruch Utopii Transcendencji Anarchii

Ruch Utopii Transcendencji Anarchii

 

Wielu sądzi, że polski folk to tańce Mazowsza, infantylne pieśni o sielskości życia i grubiańsko-oscypkowa góralszczyzna. Wielu sądzi też, że spadkobiercą i nośnikiem tradycji jest kościół katolicki i tzw. prawica. Wiemy, że tak nie jest ale wiedza ta w przestrzeni publicznej nie jest wcale czymś oczywistym. Te stereotypy przełamuje od kilku lat Kapela Ze Wsi Warszawa, która pokazała nowe oblicze polskiego folku. Grupa ta łączy tradycyjną muzykę ludową ze współczesną świadomością aranżatorską, akustyczne instrumenty z nowoczesnym brzmieniem, rootsowe zaśpiewy ze współczesnym sposobem podejścia do tekstu. Takie projekty modne są na świecie a Kapela znana jest poza naszymi granicami jako młoda forpoczta polskiej tradycji. I dobrze, bo to solidny projekt, szczególnie w swoich wczesnych odsłonach. Szkoda, że sami Polacy karmieni są masowo pseudo-folkiem (Brathanki, Zakopower czy Golec uOrkiestra – bracia Golce wzięli kiedyś udział w rewelacyjnym projekcie Alchemik). Każe im się wierzyć, że w tych popowych produktach streszcza się dzisiaj adaptacja muzyki ludowej.

 

Maciej Szajkowski – współtwórca Kapeli Ze Wsi Warszawa – w swoim nowym projekcie poszedł w inwentaryzacji naszej tradycji o krok dalej. Doprowadził do spotkania ducha muzyki folkowej i świadomości etnicznej wielokulturowości z duchem punka, muzyki niezależnej i undergroundu. Za jego sprawą spotkali się Robert Matera „Roball" z Dezertera, Hubert Dobaczewski „Spięty" z Lao Che, Nika z Post Regiment, Piotr Gumol „Guma" z Moskwy, muzycy z Kapeli Ze Wsi Warszawa, Konrad i Kamil Rogińscy z Orkiestry Rivendell, grupa Mosaic, Chłopcy Kontra Basia, Maćko Korba. Także Nasta Niakrasava z Białorusi oraz ukraińska grupa Hulajhorod występująca w oryginalnych chłopskich strojach i wykonująca muzykę, śpiewy i tańce z regionu środkowego Dniepru. Z tego połączenia Maciej Szajkowski stworzył nową jakość, twór o nazwie R.U.T.A. tłumaczony jako „Ruch Utopii Transcendencji Anarchii" bądź „Reakcyjna Unia Terrorystyczno-Artystowska".

 

Zadaniem projektu było stworzenie muzyki do gromadzonych przez Macieja od kilki lat chłopskich pieśni buntu. Maciej zrobił ponoć na własną rękę małe archiwalno-etnograficzne poszukiwania. Rozmawiał z najstarszymi mieszkańcami wsi, szperał u Oskara Kolbergera i w zbiorach pieśni robotniczych. Zebrał w ten sposób zapisane w pieśniach słowiańskie świadectwo niesprawiedliwości, uciemiężenia, wyzysku, krzywdy. Współczesna interpretacja tych tekstów dokonana przez zaproszonych do współpracy muzyków zrodziła płytę 'GORE' – Pieśni Buntu i Niedoli XVI – XX wieku. Jest to płyta folkowa nagrana na tradycyjnych etnicznych instrumentach, w warstwie muzycznej bardzo prosta i przesiąknięta punkową surowością. Brzmi naturalnie i spontanicznie. Siermiężnie i chamsko. Słuchając jej mamy wrażenie, że ten jeden wielki krzyk żalu, rozgoryczenia i nienawiści niesiony przez siedemnaście krótkich kompozycji nie był realizowany w racjonalnych warunkach studyjnych ale wydobywa się z niezadowolonych gardeł właśnie tu i teraz, tuż pod naszym oknem. Czuć, że wynika z buntu i niesie bunt. To wielkie osiągnięcie i chyba właśnie o to chodziło Maciejowi Szajkowskiemu.

 

R.U.T.A. pokazała inne, niewydobyte dotychczas oblicze folku i polskiej tradycji. Ktoś zauważył, że wydobyła słowiański „blues" śpiewany przy koszeniu żyta. Niewątpliwie doświadczenie niesprawiedliwości jest czymś powszechnym i ponadkulturowym. Lud bez pieśni buntu nie jest ludem tylko rozproszonym zbiorem upokorzonych. My także mamy swoją buntowniczą tradycję. Do płyty dołączona została wkładka przywołująca kulturowy kontekst tych pieśni. Znalazły się w niej reprodukcje obrazów i drzeworytów oraz krótkie wypowiedzi i eseje na temat chłopów, polskiej wsi i buntów autorstwa m.in. Jana Kasprowicza, Andrzeja Frycza Modrzewskiego, Aleksandra Świętochowskiego, Marii Dąbrowskiej i Jakuba Bojki – jednego z pionierów ruchu ludowego w Galicji.

 

Płyta Gore przypomina, że tradycja nie jest tożsama z konserwą. Tradycja nie musi wcale wspierać się na kulcie przeszłości i zachowaniu istniejącego porządku wraz z całą jego nieadekwatnością i przebrzmiałymi antagonizmami. R.U.T.A. odsłania tradycję dynamizmu, artykulacji niezadowolenia i dążenia do zmiany warunków życia, tradycję walki o godność i sprawiedliwość społeczną. Takiej tradycji dziś potrzebujemy i tak naprawdę zawsze takiej potrzebowaliśmy. Wiemy z historii, że idea państwowości jest czymś narzuconym a małżeństwo narodu z państwem związkiem z rozsądku. Teraz, kiedy suwerenność państw jest czymś enigmatycznym, pojęcie narodu coraz bardziej abstrakcyjnym a terytorialność traci na znaczeniu, pieśni przypomniane przez projekt R.U.T.A. brzmią nam bliżej niż cała poezja niepodległościowa i bardowskie pieśni Kaczmarskiego. Wróg i ciemiężca nie jest na zewnątrz naszych granic i wcale nie chce zabrać nam ziemi. Dzisiaj uciemiężenie i niesprawiedliwość płyną z innej strony. Zniewala nas rynek kapitałowy, monopolizacja i uzależnienie od dóbr, upokarza przymus konsumpcji i odbieranie z trudem zdobytych wolności obywatelskich. Wróg trudniejszy, bo rozproszony i nieuchwytny, indywidualizujący cierpienie i odpowiedzialność za doznawaną krzywdę, uwodzący i polaryzujący społeczeństwa, zamazujący granicę między wolnością a zniewoleniem, zadowoleniem a upokorzeniem.

 

Po niepokojącym okresie obywatelskiej latencji od kilku lat obserwujemy wzrastającą świadomość kryzysu systemu, coraz większe zaangażowanie w losy świata i wyraźniej artykułowane niezadowolenie. Projekt GORE możemy odczytać jako wyraz tej tendencji i prowokację do dalszych działań w ramach pierwszego i najważniejszego dla ludzkości sława: „nie!". GORE nie jest projektem etnograficznym ale wezwaniem do zaangażowania. Płytę otwiera „Zew hord". Wezwanie zauważone, chociaż przez wielu niewłaściwie rozumiane. W Płocku przeciwko koncertowi zespołu R.U.T.A. protestowali radni PiS-u, robiąc mu przy okazji świetną reklamę. Sprzeciwiali się finansowaniu z budżetu miasta przedsięwzięć wyśmiewających uniwersalne wartości chrześcijańskie stanowiące o tożsamości naszego narodu. Zapomniano chyba, że jedną z najważniejszych dyrektyw, jaka płynie z religii chrześcijańskiej dla życia zborowego, to wezwanie, by sprawiedliwość społeczeństwa mierzyć warunkami życia „najbiedniejszych" jego członków. R.U.T.A. jest właśnie krzykiem tych „najbiedniejszych".

 

Kiedyś bieda miała swoje stałe miejsce w porządku społecznym a podział na biednych i bogatych był czymś z góry ustalonym i wyjątkowo tylko przesuwanym. Za biednymi można się było wstawić lub bardziej ich jeszcze wyzyskać. Dzisiaj, w czasach nieprzewidywalności i chaosu, każdy może wypaść z pędzącego pociągu nowoczesności. A dla lamerów nie ma miejsca, czeka ich marginalizacja i wykluczenie. Sukces, Bogactwo i Zadowolenie są dzisiaj obowiązkiem każdego i każdy z osobna przed sądem Kapitału, Rynku Konsumenckiego i własnym sumieniem musi rozliczyć się z tego obowiązku. Dlatego płytę R.U.T.A. 'GORE' – Pieśni Buntu i Niedoli XVI – XX wieku powinniśmy uznać także za Nasz krzyk.

 

Tekst ukazał się w 1 numerze pisma GrinZin

 

by Łukasz Musielak.

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: