Relacja Z Poznańskich Dni Fantastyki

Turquiss

PDF - POZNAŃSKIE DNI FANTASTYKI

 

PDF to nie tylko format zapisu pliku ale i Poznańskie Dni Fantastyki (w ramach akcji "W Poznaniu lubimy czytać")

 

Panie i Panowie mój pierwszy konwent. Na małą skalę, ale ja należę do asekurantów i na głęboką wodę nie rzucam się bez przygotowania. PDF-y miały stanowić "wprawkę" przed Pyrkonem. Wiem, wiem, Pyrkon to inna historia - nie ta skala. Ale mimo wszystko warto poobracać się w towarzystwie. No i na PDFach była Jadowska (kto nie zna - dużo traci i powinien nadrobić).

 

W samym centrum Poznania, w bajecznych przestrzeniach Zamku Cesarskiego w miniony weekend mijały mnie tłumy ludzi. Część w cosplayach, część ze specyficznym makijażem, część "normalna" (bardziej „randomowa"), wszyscy jednakowo sympatyczni. Spotkanie miało charakter jak najbardziej rodzinny - przez cały czas prowadzony był kącik dziecięcy, trwały rozgrywki w gamesroomie, starsi mogli natomiast uczestniczyć w rozbudowanym programie.
Na wszystkich uczestników czekała też bezpłatna loteria z nagrodami (sympatycznie, prawda?) a i przed samym wydarzeniem na FB odbyły się dwa (?) konkursy z nagrodami książkowymi.
Od razu warto zaznaczyć, że wszystko było też dobrze zorganizowane - prelegenci trzymali się wyznaczonego czasu, sale były pooznaczane, więc wszędzie można było trafić bez problemu, sprzęt nie nawalał, a gdy się miało jakiś problem sympatyczni ludzie z plakietkami "organizator" chętnie pomagali. I w tym miejscu należą się ogromne gratulacje Klubowi Fantastyki Druga Era. GRATULUJĘ WAM SERDECZNIE! Przyjmijcie proszę moje wyrazy uznania i podziwu!

 

Mnie najbardziej interesowały prelekcje/panele. Uczestniczyłam w sześciu. I o nich słów kilka.

Pierwszy panel: Trudy i znoje przekładu literatury fantastycznej na język polski stanowił rozmowę z dwoma tłumaczami: Iwoną Michałowską - Gabrych i Radosławem Kotem. W świetnie prowadzonej przez Benedykta Jaworskiego rozmowie słuchacze dowiedzieli się jak zostać tłumaczem i poznali pewne rozwiązania stosowane przez wspomnianych tłumaczy. Mnie do serca przypadł najbardziej cytat przytoczonych przez panią Iwonę - "Tłumaczenie jest jak kobieta albo wierne albo piękne". Prowadzący zadawał pytania dotyczące nieprzetłumaczalnych wyrażeń, przypisów ("ile razy autor umieszcza przypis nieprzetłumaczalna gra słów, gdzieś na świecie umiera całe schronisko szczeniaczków"), tłumaczenia fraz słabo/nie znanych, tłumaczenia archaizmów i neologizmów oraz poprawiania autorów. Rozmowa ta była naprawdę fascynująca - kto nie był dużo stracił!

 

Następnie uczestniczyłam w prelekcji "W kręgu wierzeń Słowian - demony" prowadzoną przez Xweet'a. Poznałam kilka rodzimych demonów, o których nie miałam szczęścia słyszeć wcześniej np. mamuna, ale przede wszystkim dawno się tak nie uśmiałam. Prelegentowi gratuluję poczucia humoru i podejścia do świata. :)

 

W sobotę uczestniczyłam w jeszcze jednej prelekcji: "Czego o randkowaniu uczą nas paranormal romance, czyli dlaczego nie lubię Zmierzchu", którą prowadziła Aneta Jadowska.

I tu też co chwilę słychać było salwy śmiechu. Należy jednak zaznaczyć, że Jadowska poruszyła - fakt, że w sposób lekki i przyjemny - bardzo ważną kwestię kształtowania wzorców. Przytaczając fragmenty książki analizowaliśmy wspólnie zachowania Edwarda jako partnera, który znęca się nad ukochaną. Niepokoić powinna wielka popularność książek promujących negatywne wzorce. Z prelekcji tej wychodziło się nie tylko z myślą Zmierzch jest kiczowaty, ale też z kilkoma kwestiami do przemyślenia. (Oburzone fanki Sagi odsyłam do wszelkiego typu testów pozwalających na stwierdzenie czy związek jest tokstyczny).

 

I niedziela.
Dzień zaczęłam prelekcją "Sztuczna inteligencja w nauce i fantastyce" prowadzoną przez Przemysława Kwiatkowskiego. Fantastyki nie było dużo, ale było dużo AI i dużo nauki. Prelegent miał wiedzę niesamowitą, tylko ja nie do końca chyba ogarniałam wszystkie kwestie.

 

Szybka zmiana sali i... znowu Jadowska. Tym razem opowiadała o "Urban Fantasy czyli nowoczesne baśnie w miejskich aranżacjach". Z przykładami. Z obrazkami. Z polecanymi książkami. Jadowskiej trzeba przyznać jedno - każdą prelekcję ma przygotowaną w najmniejszych szczegółach (czasem tylko nie dogaduje się ze sprzętem) i jest świetna w swoich wystąpieniach.
A zaraz potem spotkanie autorskie. Utwierdziłam się w przekonaniu, że Jadowska nie tylko świetnie pisze, ale jest też przesympatyczna. I podpisuje książki!
Mój pobyt na PDFach zakończyłam kupując koszulkę z Dorą oczywiście i udając się na panel dotyczący przyszłości czytelnictwa i rynku wydawniczego w Polsce. I tu wszystkich przepraszam, ale jak ostatnia oferma zepsułam długopis i nie zrobiłam notatek. A było co notować. Dyskusja była świetna, zaproszeni goście sympatyczni i opowiadający bardzo ciekawe rzeczy. I braku notatek przeżyć nie mogę. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.

 

Przyznam się, że na myśl o samotnym pójściu na konwent panikowałam. I to bardzo. Teraz z dumą mogę powiedzieć: BYŁAM i jeszcze: NIE MA SIĘ CZEGO BAĆ! Trzeba się ruszyć, a pozna się świetnych ludzi, ulubionych autorów i jeszcze przemile spędzi czas. Konwenty należy przepisywać na chandrę. Ja mogę nawet wystawiać lipne recepty.

 

I już nie mogę doczekać się Pyrkonu, który jest ponoć 20 (!) razy większy! :)

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: