Często Odwracaj Rylec, Jeśli Chcesz Pisać Rzeczy Doskonałe

Emil Śmistek

CZĘSTO ODWRACAJ RYLEC,

JEŚLI CHCESZ PISAC RZECZY DOSKONAŁE

 

Za każdym razem, gdy zabieram się za pisanie nowego tekstu ta myśl Horacego prześladuje mnie i nie pozwala zapomnieć, że mimo pełnienia powinności recenzenckiej sam tworzę. Produkuję słowo po słowie starając się przelać moje myśli, moją opinię oraz ocenę na papier. Jednak to co tworzę, nie zawsze jest takie jakbym chciał. Jeszcze nie udało mi się stworzyć tekstu, z którego byłbym w pełni zadowolony. I prawdopodobnie ta wątpliwość również dotykała Horacego, Wergiliusza oraz wszelkich pisarzy jakich znamy z kart historii. Często wątpliwość jest odbierana jako krytycyzm względem własnego dorobku, jednak większości przypadków jest to istne nemezis procesu twórczego. A dlaczego? Bo nierzadko taki tekst powstaje w potwornych męczarniach. A potem trzeba go ocenić.

 

I tak wraz z pojawieniem się sztuki pisanej, pojawili się ludzie, którzy oceniali. Recenzenci byli od zawsze przy pisarzach i na odwrót. To jak symbioza dwóch gatunków. Ale zastanówmy się kim jest recenzent? Z łaciny recensio oznacza przegląd dokonywana przez cenzora. W miarę postępu czasu słowo to zostało wchłonięte przez nasz ojczysty język i tak powstała funkcja człowieka, który fachowo zajmuje się krytycznym omówieniem danego utworu. Nadrzędnym celem recenzenta jest informowanie, ocenianie oraz najważniejsze, kształtowanie krytycznej refleksji nad danym utworem.

 

Ale z drugiej strony jak recenzować? Mam tu na myśli książkę, bo w tej sferze chciałbym się obracać. Poddać się emocjom czy na chłodno kalkulować możliwości autora? Czy można pozwolić zawładnąć się historii i nie obdzierać przyjemnych chwil, które spędziliśmy z książką, gdy zaczniemy chłodno patrzeć na całą powieść. To tylko pokazuje nam jak, ciężko nazwać się recenzentem. Jest więcej niewiadomych, niż tego co tak naprawdę piszemy. Co należy pozostawić, a co warto przekazać? Tego nigdy się nie dowiemy, nawet jakbyśmy ocenili tysiące książek.

 

I to jest męczące zadanie, nie mniejsze niż pisanie książki. Bo trzeba spędzić kila ładnych godzin nad tym, co się napisało, starając się doprowadzić tekst do względnej poczytalności. I oczywiście, w międzyczasie kiełkuje już myśl „czy to się spodoba ludziom?". Niestety, nie ma lekko i dowiesz się, gdy udostępnisz tekst. Ale jak to zrobisz, to już od Ciebie zależy.

 

I nie chcę dolewać kolejnej kropelki jadu do wspólnego kubeczka zwanego Internetem. Praktycznie każdy bloger wtrącił swoje trzy grosze, co należy robić jako recenzent, a co nie. I po przeczytaniu kilkunastu artykułów nie dość, że stałem się mądrzejszy, to uświadomiłem sobie, że ledwie po roku pisania opinii na temat różnych książek robię to źle! Nie recenzuję nowości, nie robię tego regularnie, nie staram się zabiegać o książki u wydawców. Ogólnie, ratuje mnie warsztat nad stylem. Nad którym i tak płaczą dwie niewiasty, ciągle poprawiając moją interpunkcje (Dziękuję Anecie i Adze). Nie ma nadziei dla mnie i mogę już czuć się skreślony w blogosferze.

 

Również nie rozumiem dlaczego tak inni blogerzy unoszą się, próbując naprawić błędy innych. Według mnie, sytuacja jest prosta. Oceniasz każdą otrzymaną książkę od wydawnictwa X na 13/10 i rozpływasz się w samych superlatywach? W porządku. Wstawiasz zdjęcia książek obok kawy i kota? W porządku. Twoje komentarze to „kiedyś przeczytam/może przeczytam/to nie dla mnie" i nic nie wnoszą do dyskusji? W porządku. Nie pracujesz nad stylem, nie poprawiasz nic, a na dodatek nie da się tego czytać? Nic mi do tego, to jest Twój sposób prowadzenia bloga, tylko potem nie zanoś się płaczem, że nikt tego nie chce czytać. To od Ciebie zależy, czy będą Ciebie traktowali poważnie czy jako kolejną darmową reklamę (o pardon, wysłanie paczki to koszt ok 10 zł), a jedynymi Twoimi czytelnikami będą osoby o podobnym profilu swojej twórczości.

 

Niestety nic nie przychodzi łatwo i trzeba się pewnych rzeczy nauczyć. Nie na tym polega ta sztuka, aby pisać bezmyślnie i pisać jak najczęściej. I też nie chcę prawić morałów. Każdy na początku zaczynał od zera, tworząc złe lub gorsze teksty. I jedyną radą na to jest pisać i ćwiczyć słowo pisane. Często odwracając rylec.

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: