Bieszczadzkie Konie...

Katarzyna Georgiou

Bieszczadzkie Konie...

 

bieszczadzkie-konie-1

"Bóg zaczerpnął garść wiatru południowego i dmuchnął na niego swoim oddechem i tak stworzył konia"

 

 

 

"Pamiętajcie o tym, że jeśli diabeł chce kogoś kopnąć, nie uczyni tego nigdy swym kopytem, lecz swą ludzką nogą." (S.J.Lec)

 

bieszczadzkie-konie-1

 

Tak oto rozpoczęła się jazda w terenie... Po konie poszliśmy z samego rana do pobliskiego zagajnika, by je nakarmić przy stajni owsem i wyczyścić przed siodłaniem. Ten na zdjęciu, to Korab, trzylatek, pięknie ułożona bestia, ze lśniącą grzywą i czekoladowymi ślepiami, otoczonymi firankami rzęs... Nie przypuszczałam nigdy, że koń tak pięknie pachnie, nawet gdy spocony po wielogodzinnej jeździe. Siodło i pogłowie pomogli mi założyć uczestnicy obozu konnego, ale popręgi i strzemiona już dopasowywałam sama.

 

Prezesowe konie są inne... bo "Rysiek traktuje konie po ludzku. Nie próbuje stymulować ich zachowań przy pomocy bata. Stara się zdobyć zaufanie konia, bo wtedy łatwiej skłonić go do określonych zachowań. Koń jako zwierzę stadne, łatwo podporządkowuje się przewodnikowi, a takim tez może być człowiek. I wszystko powinno być w zgodzie z naturą... Jego konie maja kilkuhektarowy wybieg. Żyją w stadzie na łonie przyrody. Każdy z nich ma inną naturę i bardzo dobrą pamięć. Dość powiedzieć, że dawniej potrafiły przywieźć gospodarza do domu, kiedy ten zaniemógł z nadmiaru spożytego trunku i nie mógł nimi powozić."
(fragment z książki Zakapiorskie Bieszczady)

 

bieszczadzkie-konie-2

 

Ziemko dosiadł Wisusa, jak zwykle. Tego konia dostał na początku nauki, a koń jakby wiedział, że nosi Małego...

 

Ruszyliśmy drogą asfaltową w kierunku łąki prowadzącej do Sanu, obserwując jak samochód ciężarowy zatrzymuje się na poboczu, by dać nam przejść. Tutejsi kierowcy ciężarówek zawsze zatrzymują swoje maszyny na widok kawalkady koni, bo nie raz obserwowali jak przestraszone bestyje dęba stają, gdy taki potwór w pełnym pędzie, zazwyczaj "obcy" przelatuje obok.

 

Skręciliśmy na łąkę prowadzącą do Sanu... Zaczęła się przeprawa, a ja miałam duszę na ramieniu, wiedząc jak śliskie jest kamieniste dno, bo dzień wcześniej pluskaliśmy się w Kaskadach Chmielowych na Sanie właśnie...

 

bieszczadzkie-konie-3

 

Tę fotkę robiłam z końskiego grzbietu, ryzykując utratę aparatu i balansując w siodle...

 

A potem zaczęła się przygoda - kamieniste, błotne szlaki pomiędzy wzgórzami, gałęzie drzew i kolczaste badyle malinowych krzewów uderzały nas po ramionach, twarzach i nogach. Konie kołysząc się szły stępa w górę i w dół, w górę i w dół, rozpryskując błoto kopytami. Przez łąki kłusowaliśmy na wielu odcinkach, wdychając zapachy tysiąca ziół i końskiego potu. Mój Korab co i rusz zrywał krwawnik pospolity i zajadał... białe kwiaty wystawały mu z pyska, a zadowolenie wyzierało z oczu. Aż tu nagle zaczął się galop... trzymałam się w siodle jak mogłam poddając rytmowi końskiego biegu i ani przez moment nie wpadłam na pomysł zobaczenia jak sobie radzi mój Skrzat! Dopiero na postoju, koleżanka z rajdu opowiedziała mi o galopie mojego syna, bo jechała za nim. Pełna podziwu, zrelacjonowała, iż Ziemko jechał z roześmianą gębą, krzycząc "galop, galop", zrelaksowany w siodle jak worek owsa, trzymając luźno wodze dając koniowi pełną swobodę... Heh!

 

Po dwóch godzinach zarządzono postój na cudnej łące pełnej ostów, mrówek, żuków i różniastych kwiatów i traw. Konie poszły w las, w cień, a my legliśmy w trawę, idąc za przykładem Pini, Prezesowego psa pasterskiego, który, jak się okazało, towarzyszy koniom i jeźdźcom w każdej wyprawie, przepływając San i odwiedzając wszystkie znajome chaszcze.

 

bieszczadzkie-konie-4

 

bieszczadzkie-konie-5

 

bieszczadzkie-konie-6

 

bieszczadzkie-konie-7

 

Widoki rozpostarte przed nami, radowały duszę i uwalniały od wszelkich codziennych trosk...

 

bieszczadzkie-konie-8

 

Na koń nam czas, na koń! A one w gęstwinie pokrzyw, jeżynowych gąszczy i brzeziniaka. Jeszcze na dokładkę jedna z klaczy zgubiła wodzę, bo jeden z jeźdźców nie przywiązał obu wodzy tak jak trzeba do kłębu przy siodle... Po bezowocnych poszukiwaniach, nieszczęśnik wrócił o jednej wodzy, po solidnej burze od Prezesa. Oj! Jak to Rysiek mawia: "Straty muszą być albo w sprzęcie albo w ludziach. Bądźmy zadowoleni jak tylko osprzęt ucierpiał... ten zawsze można uzupełnić :)"

 

bieszczadzkie-konie-9

 

A gdy wjechaliśmy na rancho, przywitały nas gwizdy i okrzyki pozostałych obozowiczów, niezbyt zadowolonych z tego, że wszyscy utrzymali się w siodle... Z wypiciem litra wódki trzeba będzie poczekać jeszcze... Ten bowiem, kto spadnie, stawia:)

 

Po odprowadzeniu rozsiodłanych koni na łąkę, zobaczyłam ich radość i tarzanie się w mokrej trawie... rżeniem niosło po najbliższej okolicy... Hej, był ci to widok, hej!

 

bieszczadzkie-konie-10

 

Z bieszczadzkim pozdrowieniem - Naskalna i Skrzat :)

 

© Katarzyna Georgiou

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: