Jama Hobbita?

 

jama-hobbita-1... obrazek z dziecięctwa :)

 

 

 

 

 

 

Jama Hobbita?

 

A miał być domek na drzewie... Zaplanowany z detalami i przestrzennie zaprojektowany w największym dziecięcym hicie Internetu – Minecraft... Co prawda, wyglądał jak zamek obronny z zapadnią, sznurem do wspinania i okienkami łuczniczymi i już zastanawiałam się, które drzewo na działce wytrzyma taaaaaaaaką fantazyjną konstrukcję, ale na moje szczęście koncepcja tejże kryjówki uległa modyfikacji. Mój konstruktor wraz z kolegami zabrał się za piaskową jamę pośrodku ogrodowych chaszczy, z której wybierano piasek potrzebny do zaprawy murarskiej. Gdy zostałam zaproszona do oględzin zaczątku Jamy Hobbita, stwierdziłam, że moja koncepcja ziemianki w tym miejscu, także może ulec modyfikacji. W końcu w domu Hobbita też można trzymać ziemniaki i antałek domowego wina... Nawet znalazłam stosowne zdjęcie w Internecie, które zobrazowało wizję przyszłego lokum wiejskiej piwniczki :)

 

jama-hobbita-1

 

Całkiem realne do wykonania, a teraz niech się chłopaki pobawią... Do tego nigdy nie trzeba ich dwa razy namawiać...

 

jama-hobbita-2

 

Z piaskowego dołu niewiele zostało, gdy trzech budowniczych rozpoczęło prace ziemne. Przez okno obserwowałam ich ganiających z saperką, motyką, łopatą i kilofem podwędzonym z budowy, a gdy ciekawość moja wzięła górę nad rozsądkiem i w deszczowe popołudnie wyszłam, by zobaczyć, jak mój zamoknięty i brudny jak nieboskie stworzenie syn, radzi sobie z podjętym wyzwaniem, to oniemiałam z zachwytu. Efekt widoczny od razu... Po mojej piaskowej kopalni nie pozostał ślad. Za to w jej miejscu pojawił się kompleks Hobbitowa... Zachwyt zachwytem, ale zapowiedziałam przezornie, że diabełów będzie ściągał rzeczy na ganku, bo go inaczej do domu nie wpuszczę. Miałam również mieszane uczucia co do reakcji rodziców na widok jego kumpli – współwinowajców oczywiście... Wyglądali gorzej od borsuków przekopujących tunele...

 

jama-hobbita-3

 

Główny sprawca zamieszania zapowiedział, że na następny dzień ściągnie innych chętnych do dalszej pracy, by Hobbitowo nabrało wyglądu nowozelandzkiego planu filmowego „Władcy Pierścieni"...

 

jama-hobbita-4

 

Dobrze, że następny dzień okazał się słoneczny i suchy, bo Hobbitowo zyskało spiżarnię, ogródek z zielska, które o dziwo przetrwało pod śnieżną pierzynką, po której teraz nie pozostał nawet ślad, i drzewo z gałęzi złamanej przez ostatnią wichurę, jaka zerwała się po gwałtownym ociepleniu na przełomie stycznia i lutego. Nawet Asfalt wraz z Łatą buszowały w tej jamie, gdy nie próbowały dostać się do nowego ptasiego karmnika zawieszonego na pobliskiej wierzbie.

 

jama-hobbita-5

 

Dwa dni kompletnego spokoju... Dla matki, taka chwila wytchnienia jest wyczekiwana z utęsknieniem... Opieka nad chłopakami sprowadziła się do podawania kanapek, napitku i słodyczy dających napędową energię do wzmożonego wysiłku fizycznego. No i do podglądania ich wyczynów, choć nie zawsze im pasowała moja sesja zdjęciowa, ale jak zagroziłam strajkiem cateringowym, to przymknęli i oko i dzioby... Podobno, w jamie będą kopać tak każdego dnia do końca ferii.

 

jama-hobbita-6

 

jama-hobbita-7

 

Kocham wiejskie życie i na szczęście dla mojego dziecka, pamiętam, co moje pokolenie budowało, gdy telewizor i komputer nie były obecne w naszych domach:)

 

jama-hobbita-8

 

jama-hobbita-9

 

© Katarzyna Georgiou

 

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z: