Anna Teluk-Lenkiewicz w Sławnie

 

To zdarzyło się w środę, czternastego września. Ci którzy tam byli, potwierdzą, że nie było to zwykłe spotkanie autorskie.

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-1Anna Teluk-Lenkiewicz w brawurowy sposób podbiła serca publiczności, opowiadając o swojej debiutanckiej książce „Nie każdy jest Rain Manem". Trudnych pytań się bała, a prowadząca, Kasia Szewczyk, autorkinie oszczędzała -pytania nie jednego wprawiłyby w zakłopotanie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zaintrygowana publiczność ochoczo przyłączyła się do maglowania autorki i w ten sposób upłynęły okrąglutkie dwie godziny. Niesamowite, w jak przyjemnej atmosferze można rozmawiać o sprawach ciężkich i kontrowersyjnych, jak można zainteresować ludzi problemem ich nie dotyczy. Ale gdzie diabeł nie może, tam Ankę pośle.

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-2

 

Spotkanie powoli dobiegało końca, jednak jeszcze nic nie zapowiadało tajemniczych wydarzeń, które sprawiły, że już nic nigdy nie będzie takie samo.

 

Niby wszystko pięknie, ładnie... kwiaty od dyrekcji biblioteki. Ludzie, którzy rzucili się do kupowania książek... nerwowe szepty między Kaśką a Anią: „Rany, jak chce mi się palić..."

 

 

Pisarka rozdaje autografy, nikt nie zauważa, kiedy za oknami nieznacznie się ściemnia. Atmosfera zgęstniała, lecz ludzie udawali, że niczego nie czują, bojąc się drwin lub litościwych uśmieszków. Kaśce też wydawało się, że coś jest nie tak. Pudełko z czekoladkami, przeznaczone dla Ani w ramach prezentu urodzinowego, zniknęło. Na jego miejscu zmaterializowała się... Teczka!

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-3

 

Ta Teczka. TA TECZKA!!!

 

Cóż miała począć biedna Kaśka. Rozejrzała się tylko po sali, wypatrując Tajemniczego Mężczyzny, jednak szybko dała sobie spokój (jak tylko uświadomiła sobie, że nie wie jak on wygląda). Teczka jasno dała do zrozumienia, że jest przeznaczona Ance. Kaśka zaklęła szpetnie pod nosem, po czym uśmiechnęła się czarująco, przymilnie i w ogóle, w sposób nie budzący podejrzeń żadnych i wręczyła pisarce prezent.

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-4 anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-5

 

Wściekła była co nie miara, ale świetnie udawała. Nawet próbowała coś napomknąć o tamtej bombonierce, ale Anka już otworzyła Teczkę. A w niej nie dość, że Tajemniczy List od Tajemniczego Mężczyzny i nie dość, że... życzenia od całej grupy „Tfórców"...

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-6 anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-7

 

To, oczywiście, tak, a jakże... najprawdziwszy „Chory, chorszy, trup!"

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-8 anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-9

 

Dzika radość opanowała Ankę. Skakała, piszczała, czytała w kółko list, książkę oglądała, jakby nie wierząc do końca czy to autentyk. Autorka „Rain Mana" nawet nie zauważyła, kiedy sala opustoszała... Została tylko Kaśka, spode łba obserwująca koleżankę. Jedyne, co mogła w tej sytuacji zrobić, to poprosić o pamiątkowe zdjęcie z Teczką. Zaczepiła więc jakąś dobrą duszę, która nie zdążyła umknąć przed tajemniczą atmosferą.

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-10

 

Było jasne, że Anka nie da się nabrać na ten fortel. Kaśka pomyślała więc, że powiedzenie „jak nie siłą, to sposobem" jest cholernie nieżyciowe. No i wtedy się zaczęło...

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-11

 

Anka dzielnie broniła Teczki.

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-12 anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-13

 

Kaśka nie miała najmniejszego zamiaru dać za wygraną.

 

anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-14 anna-teluk-lenkiewicz-w-slawnie-15

 

Padły w końcu obie. Postanowiły negocjować przy papierosie (kurczowo trzymając się Teczki). Ustaliły, że Teczka będzie u jednej tydzień, później tyle samo u drugiej. I tak będzie w miarę sprawiedliwie. Kaśka smętnie przytaknęła, oddając pisarce obiekt pożądania. Gdy Anna Teluk-Lenkiewicz opuszczała Sławno, ponoć echo jeszcze długo powtarzało jej złowieszczy, histeryczny śmiech... i słowa: Nabrała się! Nabrała!

 

Trudno powiedzieć, ile w tym ostatnim prawdy. Kto ma chęć, może popytać miejscowych, ale oni boją się o tym mówić. Biblioteka wygląda jak wcześniej, tam też na próżno szukać poszlak. Zdjęcia jednak są autentyczne, ponoć w pobliżu grasowało któreś z detektywów K&J, oni nie bawią się w fotomontaże, bo zwyczajnie nie potrafią.

 

To było dopiero pierwsze z cyklu spotkań z Anną Teluk-Lenkiewicz. Paparazzi i łapiduchy już węszą, kiedy będzie następne. Oby jak najszybciej!

 

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Podziel się!

Kod antyspamowy
Odśwież


Współpracujemy z:

KARTA BIBLIOTECZNA

BIBLIOTECZKA

  • Załóż swoje konto
  • Karta Do Kultury

    Jeżeli zalogujesz się na swoje konto, będziesz mógł bezpłatnie:
    *obserwować pozycje wydawnicze, promocje oraz oferty specjalne
    *dodawać je do ulubionych
    *polecać innym czytelnikom
    *odradzać produkty, po które więcej nie sięgniesz
    *listować pozycje, które posiadasz
    *oznaczać pozycje przeczytane/obejrzane
    Jeżeli nie masz konta, zarejestruj się, zapraszamy do rejestracji!