Patronat Sztukatera

Punk Ogito Na Grzybach [2025] — okładka lub ilustracja
Kliknij, Aby Powiększyć

Punk Ogito Na Grzybach [2025]

Czas Czytania: Około 2 min

Informacje O Publikacji

Twórcy I Treść

Tytuł Oryginału
Punk Ogito Na Grzybach
Tłumaczenie
Brak

Wydanie I Dystrybucja

Premiera
2025
ISBN
9788368215380
Wydawca
Forma

Parametry I Szczegóły

Liczba Stron
54
Oprawa
Miękka
Wymiary
150 x 150 mm
Ilustracje
Brak

Opis Wydawcy

Życie codzienne to egzystencja w cieniu śmierci. Śmierć jest przedłużoną w czasie egzekucją. Mamy tu więc egzystencję z perspektywy punka, czyli kogoś, kto nie bierze udziału w wyścigu z metą za siódmą górą, bo woli ustąpić pola i tym samym zejść z linii strzału. Punki to anarchiści i nihiliści, co nie znaczy, że nie analizują rzeczywistości, choć z pewnością zachowują do niej należyty dystans. Te wiersze niczego nie udają, nie mają o cokolwiek pretensji, po prostu pokazują, że byt określa świadomość, a drobne zdarzenia mogą mieć kolosalne skutki. Jeśli miałbym wybierać między Panem Cogito a Punkiem Ogito, z oczywistych powodów wybrałbym tego drugiego.
Olgerd Dziechciarz

Przed nami kolejny raport z krętych ścieżek krakowskiego punka. Lekko już posiwiały, uświadamia sobie „że nigdy nic nie osiągnie”, wyprowadza się z dawnej stolicy i osiada w tajemniczej krainie, gdzie jedyną atrakcją zdają się być obfitujące w grzyby knieje (i cmentarze, bo natura ciągnie wilka do lasu i poeta Kyrcz pozostaje czasami Kyrczem — mistrzem opowiadań grozy). Bohater jego wierszy dalej uważnie obserwuje otoczenie. Jednak teraz zdecydowanie bardziej od społecznej tkanki interesują go losy pojedynczych ludzi i ich zdumiewające życiowe decyzje.
Andrzej Kosmowski

Kazimierz Kyrcz Jr rysuje ostrą, często bezkompromisową, ale jakże znaną wizję świata, która niekoniecznie jest usłana różami. Można by rzec — jest wprost przeciwnie — dlatego wizja ta tak kłuje, tak ciąży. Kyrcz robi to w sposób jedyny w swoim rodzaju.
Bartosz Konopnicki

Recenzje W Sztukaterze

❦ Recenzja Opublikowana

Punk Ogito Na Grzybach

Michał Lipka

PUNK AND DEAD

Trzeci zbiór wierszy o punku Ogito to rzecz, mam wrażenie, jeszcze bardziej egzystencjalna. W tym ostatecznym, grobowym sensie. Bo może i punk’s not dead, ale punki, jak każdy, z tego świata odchodzą, przemijają i przemija też po trochu ten nasz podstarzały Ogito. I o tym – między innymi – oczywiście, w typowym dla siebie stylu, opowiada Kazimierz Kyrcz Jr. Opowiada, pokazuje, przestrzega i stara się skłonić do zadumy. Poetycko nie jest to poziom mistrzów pióra, tu nie ma dreszczy od samego doboru słów i połączeń między nimi, ale jest szczera prostota, w której nie brakuje prawd. I przede wszystkim jest w tym jakość lepsza, niż większości współczesnej poezji.

Punk Cogito niby tym razem na grzybach, a bardziej na grobach jednak. Tego grzybobrania to tu nie wiele, paprania się w śmierci już jednak tak.
Co tam jednak dzieje się z naszym Punkiem? A no wybywa ze stolicy, przenosi się nie wiadomo w zasadzie gdzie i szuka. Szuka swojego miejsca, pracy, prawdy. Życia szuka. A to życie go dopada tu i tam i zostawia sponiewieranego. Tu ktoś umrze, kogo Ogito znał, tam w lesie punk spotka Jezusa. A gdzieś pomiędzy tym jest praca grabarza, w której od styliska dorobił się punk stygmatów. Ale dokąd doprowadzi go to wieczne ocieranie się o śmierć? I całe to wspominanie, bo wspomina przecież nader często i chętnie.

Przy okazji recenzji poprzedniej części losów Punka Ogito przytaczałem łacińską sentencję cogito ergo doleo – myślę, więc jestem przygnębiony. Tam to pasowało, wydawało się na miejscu i na miejscu było, ale tu pasuje jeszcze bardziej. Bo bohater jeszcze mocniej przygnębiony jest przez to, co myśli, co czuje – i co go spotyka także. a w tym swoim myśleniu, w tych przemyśleniach, których nie żałuje nam w oszczędnej, ascetycznej formie, jest mi często bardzo bliski. Nie, żebym sam był punkiem, chociaż muzyka ta zajmuje w moim serduchu szczególne miejsce, ale nie trzeba być gościem z irokezem na głowie, żeby identyfikować się z Ogito czy jego poglądami na różne sprawy. Bo Ogito to człowiek żyjący w Polsce, gdzie przy okazji wyborów nie ma na kim postawić krzyżyka – albo bardziej ten krzyżyk chciałoby się postawić na wszystkich – pomiędzy ludźmi, którzy żyją tylko dlatego, że się urodzili. On tu nie pasuje, nie pasuje zresztą nigdzie, chyba, że do natury, która pozwala mu poczuć się lepiej i odtruć się nieco, obmyć z wielkomiejskiego zgiełku, a przy okazji dowiedzieć więcej o Bogu, człowieku, życiu, ale czy tej natury jest dość?

Te wiersze to miotanie się w miejscu znajdującym się między młotem, a kowadłem. To poszukiwanie jakiegoś sedna, głębszej prawdy i… właściwie poszukiwanie czegoś, czasem już czegokolwiek, jak choćby tylko śmierci osiągniętej według własnych zasad. I według własnych zasad opowiada Kyrcz o tym wszystkim: językiem prostym, punkowym można rzec, ascetycznym, czasem nieco nihilistycznym, czasem potocznym, z paroma oczywistościami i frazesami, ale i kilkoma głębszymi myślami. A że Kazek to gość od horrorów i thrillerów i lubi co mroczne, tego mroku trochę też się tu znalazło – i ja osobiście to doceniam, bo lubię go w horrorowym wydaniu, jak i horrorowe klimaty w ogóle. I mam nadzieję, że na tym nie koniec, że jeszcze więcej będzie tego wiernego sobie, wciąż takiego samego, choć zmienia się wszystko punka Ogito. No i że w końcu doczeka się jakiegoś zbiorczego wydania, kiedy już uzbiera się dość materiału na nie.

Dodaj komentarz

Wyślij